![]() |
| Marzanna gotowa do rozebrania... |
Na Światowy Dzień Wody, który przypada 22 marca, wypada napisać coś o Marzannie, wszak to ją wrzucano do wody na zakończenie zimy i powitanie wiosny. Tak było dawno, dawno temu a później kultywowane było jako etnograficzna ciekawostka. Współczesnej do wody wrzucamy dużo śmieci, jako rytualne zamiatanie pod dywan i odpychanie od siebie problemu nadmiernej konsumpcji i nierozwiązanego recyklingu. Marzanna jako kozioł ofiarny i personifikacje złego, zimowego losu. Po jej utopieniu miało być już dobrze i wiosenne. Bo bez topienia kobiety w rzece wiosna by nie przyszła?
Etnograficzny rytuał topienia kukły Marzanny pełnił funkcję magicznego kozła ofiarnego, na którego zmęczona mrozem i głodem społeczność przelewała całą swoją niechęć, lęki i frustracje (Teraz za takiego kozła wielu uważa Europejski Zielony Ład czy "ekologów-lewaków"). Zniszczenie kukły było aktem zbiorowego katharsis, pozwalającym symbolicznie „zabić” to, co wrogie, i zrobić miejsce dla nowej energii i nowej wegetacji. Rytualnie wykrzyczymy oze-sroze i już będzie lepiej? Nie, nie będzie lepiej, bo taka magia nie działa.
Tegoroczna, wyjątkowo śnieżna zima, przypominająca aury sprzed kilkudziesięciu lat, pozwoliła nam na nowo poczuć ten pierwotny respekt przed naturą i zrozumieć, dlaczego nasi przodkowie tak gwałtownie pragnęli pożegnać mroźne i ponure dni. A nam nieco bardziej śnieżna zima przypomniała o deficytach wody i zbliżającej się suszy. Topienie Marzanny nie rozwiąże deficytów wody.
W nawiązaniu do Światowego Dnia Wody proponuję małą zmianę. Zamiast topienia Marzanny, czyli wrzucanie niebiodegradowalnych śmieci do rzeki, należy rozebrać kukłę i posegregować surowce do recyklingu. Zabieg nie tyle magiczny co edukacyjny. Problemem jest to, że współczesne kukły wykonane są z tego co pod ręką (taj jak kiedyś) a więc z tworzyw sztucznych, nie rozkładają się, zwiększając zanieczyszczenie. naszych wód. Śmieci w rzekach i jeziorach i tak jest pod dostatkiem, bo wrzucamy je tam przez cały rok. Zatem zrobić Marzannę z materiałów nadających się do recyklingu, a po ulicznej paradzie rozebrać kukłę i należycie posegregować odpady. Ten pomysł podpatrzyłem kilkanaście lat temu w Morągu. Młodzież szkolna ze zrobionymi Marzannami szkła do zakładu utylizacji i tam rozbierała kukłę na czynniki pierwsze, przy okazji ucząc się prawidłowego recyklingu. Pomysł wart naśladowania.
Poszerzona i zmieniona wersja felietonu radiowego "Tłumaczymy świat". Zebrane felietony Radiowe można znaleźć na stronie: https://radioolsztyn.pl/tlumaczymy-swiat-felietony-stanislawa-czachorowskiego/01778309 Na antenie Radia Olsztyn emitowane są w środy o godz.. ok. 9.40, powtórka o ok. 18.40.
W nawiązaniu do Światowego Dnia Wody proponuję małą zmianę. Zamiast topienia Marzanny, czyli wrzucanie niebiodegradowalnych śmieci do rzeki, należy rozebrać kukłę i posegregować surowce do recyklingu. Zabieg nie tyle magiczny co edukacyjny. Problemem jest to, że współczesne kukły wykonane są z tego co pod ręką (taj jak kiedyś) a więc z tworzyw sztucznych, nie rozkładają się, zwiększając zanieczyszczenie. naszych wód. Śmieci w rzekach i jeziorach i tak jest pod dostatkiem, bo wrzucamy je tam przez cały rok. Zatem zrobić Marzannę z materiałów nadających się do recyklingu, a po ulicznej paradzie rozebrać kukłę i należycie posegregować odpady. Ten pomysł podpatrzyłem kilkanaście lat temu w Morągu. Młodzież szkolna ze zrobionymi Marzannami szkła do zakładu utylizacji i tam rozbierała kukłę na czynniki pierwsze, przy okazji ucząc się prawidłowego recyklingu. Pomysł wart naśladowania.
Gdyby kilka szkół z Olsztyna wrzuciło do rzeki Łyny tylko kilkanaście lub kilkadziesiąt (bo każda klasa swoją) kukieł Marzanny, to ile śmieci z syntetycznymi tekstyliami, plastikiem trafiłoby do rzeki? Wcześniej spalić? Palenie materiałów plastikowych na wolnym ogniu to nie najlepszy pomysł wprowadzania nie tylko połów ale i dioksyn do środowiska. Rozbieranie Marzanny brzmi dla dorosłych atrakcyjnie, ale z dziećmi można robić to inaczej niż pomyślimy w pierwszym odruchu. Robimy Marzannę z dziećmi z tego, co jest, z tego co przyniosą i potem zamiast wyrzucać do rzeki, idziemy do koszy i pojemników z recyklingiem lub do zakładu utylizacji i rozbieramy ją na czynniki pierwsze. Plastik do plastiku, papier do papieru, tekstylia do tekstyliów, szkło do szkła, metal do metalu. Odpady zmieszane do zmieszanych. I rozmawiamy o tym co widzimy i dlaczego prowadzimy recykling. Współczesna, odpadowa kukła to też personifikacja zła. Nawiązanie do dawnej tradycji, ale zamiast do rzeki czy jeziora wrzucamy do pojemników z posegregowanymi odpadami. Albo do butelkomatów.
Nie wszystko co stare da się przenieść do współczesności w proporcji jeden do jednego. Dawniej ludzi było po pierwsze mniej, a i materiały na kukłę były biodegradowalne (wtedy były pod ręką). Teraz nas jest już 8 miliardów i o słomę w mieście bardzo trudno. A jeszcze trudniej o lniane tkaniny (bez syntetycznych dodatków). Współcześnie jednak tradycja ta zderza się z brutalną rzeczywistością kryzysu ekologicznego. Dawna Marzanna, wykonana ze słomy i płótna, była w pełni biodegradowalna, podczas gdy dzisiejsze kukły, nasycone syntetycznymi tkaninami i plastikiem, stają się po prostu odpadem dryfującym w naszych wodach. Zamiast magicznego oczyszczenia, fundujemy rzekom dawkę mikroplastiku oraz szpetotę zaśmiecenia, co stoi w sprzeczności z duchem szacunku do przyrody. Możemy jednak uratować ten obrzęd, nadając mu nowy, zrównoważony charakter. Zamiast wrzucać Marzannę do jeziora, zaproponujmy rytualną rozbiórkę na czynniki pierwsze przy pojemnikach do recyklingu. Segregacja materiałów staje się nowoczesną formą porządkowania świata i symbolicznym gestem ochrony życia, który idealnie wpisuje się w pierwotną intencję słowiańskiego święta.
Jednocześnie musimy zmienić nasze postrzeganie samych wiosennych roztopów, które często niesłusznie kojarzą się nam wyłącznie z błotem i utrudnieniami. W obliczu globalnego ocieplenia i narastających deficytów wody, obfita pokrywa śnieżna to najcenniejsza forma zimowej retencji. Śnieg jest jak polisa ubezpieczeniowa na suche lato, topi się powoli, pozwalając wilgoci głęboko wsiąknąć w glebę i odnowić zasoby wód podziemnych. To właśnie dzięki wiosennym wezbraniom doliny rzeczne znów mogą wypełnić się wodą, tworząc unikalne, okresowe zbiorniki z unikalną wiosenną fauną. Są one kluczowe dla przetrwania płazów oraz reliktowych skorupiaków, takich jak dziwogłówki i przekopnice, które budzą się do życia tylko w specyficznych warunkach wód roztopowych. Zamiast osuszać te tereny i odprowadzać cenną wodę rowami prosto do morza, powinniśmy jak najdłużej zatrzymywać ją w mokradłach i torfowiskach. Celebrowanie wiosennych rozlewisk to dziś wyraz najwyższej troski o bioróżnorodność i nasze własne bezpieczeństwo hydrologiczne w zmieniającym się świecie.
Jednocześnie musimy zmienić nasze postrzeganie samych wiosennych roztopów, które często niesłusznie kojarzą się nam wyłącznie z błotem i utrudnieniami. W obliczu globalnego ocieplenia i narastających deficytów wody, obfita pokrywa śnieżna to najcenniejsza forma zimowej retencji. Śnieg jest jak polisa ubezpieczeniowa na suche lato, topi się powoli, pozwalając wilgoci głęboko wsiąknąć w glebę i odnowić zasoby wód podziemnych. To właśnie dzięki wiosennym wezbraniom doliny rzeczne znów mogą wypełnić się wodą, tworząc unikalne, okresowe zbiorniki z unikalną wiosenną fauną. Są one kluczowe dla przetrwania płazów oraz reliktowych skorupiaków, takich jak dziwogłówki i przekopnice, które budzą się do życia tylko w specyficznych warunkach wód roztopowych. Zamiast osuszać te tereny i odprowadzać cenną wodę rowami prosto do morza, powinniśmy jak najdłużej zatrzymywać ją w mokradłach i torfowiskach. Celebrowanie wiosennych rozlewisk to dziś wyraz najwyższej troski o bioróżnorodność i nasze własne bezpieczeństwo hydrologiczne w zmieniającym się świecie.
I o tym także można porozmawiać w czasie rytuału rozbierania Marzanny.
Poszerzona i zmieniona wersja felietonu radiowego "Tłumaczymy świat". Zebrane felietony Radiowe można znaleźć na stronie: https://radioolsztyn.pl/tlumaczymy-swiat-felietony-stanislawa-czachorowskiego/01778309 Na antenie Radia Olsztyn emitowane są w środy o godz.. ok. 9.40, powtórka o ok. 18.40.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz