31.03.2026

Spotkanie popularnonaukowe na odludziu i bliski kontakt z naukowcami PAN w Olsztynie

W czasie popularnonaukowej sesji w Polskiej Akademii Nauki w Olsztynie. Wykorzystanie wszystkich kanałów komunikacji, także tym internetowych i multimedialnych.


Trwa w Polsce Rok Popularyzacji Nauki, dlatego zwracam szczególna uwagę na różne inicjatywy środowiska naukowego w zakresie upowszechniania wiedzy. łapię się na tym, że patrzę na działania środowiska naukowego z większą uważnością niż zwykle. Zwracam uwagę na różne szczegóły i podpatruję różne dobre rozwiązania. Jakby ten rok był nie tylko symbolicznym hasłem, lecz także soczewką, która pozwala dostrzec wysiłki, dotąd rozproszone i nie zawsze doceniane. W minioną sobotę miałem okazję uczestniczyć w szóstym już spotkaniu edukacyjnym organizowanym przez PAN w Olsztynie, w instytucie In Life (nazwa angielskojęzyczna wskazuje na globalne i międzynarodowe zainteresowania olsztyńskich naukowców. Może i Olsztyn jest małym, szuwarowym, miastem na prowincji, ale naukowcy uprawiają naukę na światowym poziomie i z chęcią dzielą się wynikami z przeciętnym odbiorcą. To bardzo ważne w czasach bylejakości i fake newsów zalewających internet i media społecznościowe (a w zasadzie prosumpcyjne).

Na co zwróciłem uwagę? Na lekką konstrukcję mównicy dla referentów. To nowoczesna i praktyczna forma, bez tworzenia niepotrzebnej bariery między mówca a publicznością. Powoli się upowszechnia w salach wykładowych. Choć jeszcze często spotykamy ciężkie, duże mównice, niczym baszty obronne w średniowiecznych zamkach i przestronne stoły prezydialne. Taką lekka mównicę można dowolnie przestawiać i przesuwać.

Na górnym zdjęciu widać coś jeszcze, w prawym górnym rogu, nad ekranem (ten czarny prostokąt). Dopytałem. To kamera z dobrym mikrofonem. W Instytucie często organizowane są spotkania online a ta kamera z mikrofonem i głośnikami polem widzenia obejmuje całą salę. I dobrze zbiera dźwięki nawet z końca sali. Nawet na odludzi, poza miastem, można organizować spotkanie w formacie międzynarodowym. Cieszy mnie wykorzystywanie narzędzi online zarówno do spotkań naukowych jak i popularnonaukowych.

Na sali były ścianki, na tle których robione zdjęcia i krótkie nagrania wideo. Przestrzeń przemyślana by ją wykorzystywać do budowania wizerunku i rozpoznawalność przy każdej okazji. To rozwiązanie coraz częściej spotykane w przestrzeniach akademickich. Mały szczegół a wiele zdradza o sposobie myślenia o komunikacji w nauce (w tym komunikacji ze społeczenstwem)

Tematem spotkania było: „Niewidoczne w powietrzu, jedzeniu, naszym ciele” i dotyczyło zanieczyszczeń środowiska, a więc czegoś, co niby wszyscy znamy, a jednak wciąż wymyka się codziennemu doświadczeniu. To, co niewidoczne, wymaga przecież szczególnego języka, by mogło zostać zauważone.

Siedziba Instytutu IN Life leży na uboczu miasta, w miejscu, do którego w sobotę nie dojeżdża żaden miejski autobus. A jednak sala była wypełniona do ostatniego krzesła. Ten obraz - ludzie, którzy mimo logistycznych niedogodności przychodzą posłuchać naukowców - działa na wyobraźnię bardziej niż jakiekolwiek statystyki. Po drodze spotkałem pana z Iławy. Przyjechał specjalnie na to spotkanie, jakby to było wydarzenie, którego nie można przegapić (pyczytał o nim w lokalnej gazecie). I może rzeczywiście tak jest: w czasach, gdy informacja krąży szybciej niż myśl, a jednocześnie coraz trudniej odróżnić wiedzę od jej imitacji, bezpośredni kontakt z naukowcami staje się czymś na wagę złota.

Trafiłem na miejsce, korzystając z nawigacji telefonicznej. Na mapie wyglądało, że przystanki autobusowe znajdują się przy samych budynkach Polskiej Akademii Nauki. A autobus przejechał droga obok. Dopiero wędrując pieszo, zerknąłem na rozkład jazdy i okazało sie, że autobusy miejsce zajeżdżają tu tylko od poniedziałku do piątku. Okolica piękna, małe zbiorniki wodne, sporo zieleni. Niemalże pustelnia dogodna do spokojnego uprawiania nauki. Przetarłem szlak dla siebie, teraz już będę wiedział jak tu dotrzeć, bo można i od Osiedla Mazurskiego.

W czasie spotkania przewidziany był mały catering. To znak, że chyba spotkania realizowane w ramach jakiegoś społecznego grantu. Kawa, herbata, drobne przekąski. Coś, to ułatwia spędzenie kilku godzin w murach nauki i słuchając o tematach, dotyczących m.in. nutrigenomiki. Zwróciłem także uwagę na kilka drobnych szczegółów, np. wykorzystanie aplikacji do interaktywnego zadawania pytań przez telefon komórkowy. Tak chyba łatwiej zadawać pytania. Poznała nowa aplikację, której nie znałem. Z chęcią wypróbuję sam, także i na zajęciach dydaktycznych. To wszystko tworzyło atmosferę profesjonalizmu, ale też otwartości. Nauka nie była tu zamknięta w hermetycznym języku ani w hierarchii. Była zaproszeniem do rozmowy.

Współpraca różnych instytucji tylko wzmacniała to wrażenie. Obok badaczy z PAN występowali pracownicy Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie (w tym i ja). Na miejscu było Radio Olsztyn i TV Kopernik, dzięki czemu efekty spotkania nie ograniczą się do tych, którzy akurat znaleźli czas i sposób, by dotrzeć na ustronie. Nauka rozchodzi się falami, najpierw w sali, potem w eterze, w internecie, w rozmowach ludzi wracających do domu. I może właśnie w tym tkwi jej popularyzacyjna siła: w zdolności do przekraczania granic, także tych geograficznych i instytucjonalnych.

Patrząc na to wydarzenie, myślę, że popularyzacja nauki nie jest dodatkiem do działalności badawczej, lecz jej naturalnym przedłużeniem. Naukowiec, który wychodzi do ludzi, nie traci nic ze swojej powagi. Przeciwnie, odzyskuje sens swojej pracy w oczach tych, którzy dzięki niemu zaczynają rozumieć świat trochę lepiej. A my, uczestnicy takich spotkań, uczymy się nie tylko o zanieczyszczeniach w powietrzu czy jedzeniu, lecz także o tym, że wiedza jest wspólnym dobrem, które żyje tylko wtedy, gdy krąży.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz