18.04.2021

Wystawa: Quo Vadis - dokąd zmierzasz człowieku? Cz. 4. Helena Michel

Helena Michel w swojej pracowni.

Codziennie wybieramy. Czasem chcemy, czasem musimy. Usychamy, gdy nie możemy wybierać i decydować o sobie oraz otaczającym nas świecie. Ale czasem uciekamy od wyboru bo wymaga od nas wysiłku. Każdy wybór niesie za sobą brzemię odpowiedzialności. Dlatego często chcemy, żeby ktoś za nas decydował. Wtedy pozornie uwalniamy się od odpowiedzialności. Od wysiłku rozważania i decydowania. Jak coś źle pójdzie, to mamy kozła ofiarnego, na którego wszystko składamy - jego wina, to on źle dla nas wybrał. My jestesmy niewinni. Czy aby na pewno? A grzech zaniechania, milczenia, bezczynności?

Od wyboru i współodpowiedzialności nie da się uciec. Decydujemy nawet wtedy gdy nic nie robimy i uciekamy od współsprawstwa. Gdy zatykamy uszy i zasłaniamy oczy. Ale nawet wtedy ponosimy odpowiedzialność. Zwłaszcza, że mamy jedno życie, jedną planetę i jeden świat wokół nas. Świat z innymi istotami, nie tylko ludzkimi. Im więcej mocy sprawczej, tym więcej odpowiedzialności. Człowiek indywidualnie i w zbiorowości mam moc. Ogromną. 

Homo sapiens jest w ziemskiej biosferze gatunkiem kluczowym, zwornikowym, o wielkiej mocy tworzenia lub destrukcji. Jakkolwiek byśmy nie stąpali, to odciskamy ślad. Ślad  na ziemi, ślad węglowy, ślad wodny, ślad śmieciowy w otaczającej nas przyrodzie. Decydujemy codzienną konsumpcją. I wypowiadanym słowem (lub milczeniem). Dokonując wyboru mieć czy być (relacje z innymi, w tym z przyrodą), dokonując wyboru jaki towar wybierzemy na półce sklepowej. I decydując co się stanie z opakowaniem. Czy jako śmieć wyląduje w pobliskim lesie lub jeziorze, czy trafi gdzieś daleko, niech inni się martwią, czy trafi do recyklinku, reusingu czy upcyclinkgu. To my decydujemy czy zostanie obok nas miejsce dla innych gatunków. Tych małych i tych dużych. 

Codzienny wybór. Można o nim dyskutować słowem. Lub obrazem. Tak właśnie czynią artyści. W poczuciu współodpowiedzialności za otaczający nas świat i losy Homo sapiens opowiadają nam obrazami. 

Czworo artystów z Warmii i Mazur: Katarzyna Kaldowski, Helena Michel, Mariusz Kałdowski i Michał Wiśniewski, przygotowuje niezwykłą wystawę pt. Quo Vadis - dokąd zmierzasz człowieku? Swoimi pracami włączają się w poszukiwanie odpowiedzi na ważne, egzystencjalne pytania. Przygotowują osiem wielkoformatowych prac malarskich, podejmujących tematykę społeczno-kulturową. Projekt zostanie zainaugurowany wystawą, która odbędzie się na dziedzińcu Zamku Biskupów Warmińskich w Lidzbarku Warmińskim 15 maja 2021 roku podczas Nocy Muzeów. Projekt zakłada cykliczny pokaz wystawy w innych miastach w Polsce. 

Helena Michel, artystka wizualna, archeolożka i projektantka wnętrz. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi oraz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zainspirowana mitologią, naturą i przeplataniem się jej ze światem człowieka. Tworzy obrazy i ilustracje w technice olejnej, akwareli i akrylach. 

Do projektu stworzyła dyptyk pod tytułem „Wybór”, składający się na płótna ukazujące dwa różne oblicza tej samej osoby. W pracy tej podejmuje tematykę psychologiczną, obrazując możliwość wyboru jaką posiada tylko człowiek. Pokazuje to malując sylwetkę kobiety w dwóch odsłonach. Którą osobowość zasili swoim postępowaniem? Którego „wilka” nakarmi? Czarnego, który reprezentuje obojętność, poczucie wyższości nad innymi, lęk, zazdrość, czy może białego, symbolizującego hojność, życzliwość, zgodę i współodczuwanie?

Dyptyk ten, to zobrazowanie naszego oderwania od własnej, dzikiej natury, którą to możemy odzyskać i odkryć na nowo, poprzez połączenie ze swoim wnętrzem, pojednanie z Naturą i dostrzeżenie jej piękna i siły w nas samych. Poprzez szacunek dla siebie, szacunek dla przyrody i respektowanie praw zwierząt w takim samym stopniu jak praw człowieka.

Wybór człowieku należy do Ciebie.

17.04.2021

Życie i ewolucja biosfery - podręcznik ekologii ogólnej, January Weiner

Podręczników do ekologii jest sporo. Jedne lepsze, inne słabsze, jedne przeciętne inne nowoczesne i znakomite. Sporo ich stoi na mojej półce, z różnych lat.  Najczęściej sięgam do Życia i ewolucji biosfery Januarego Weinera. Mam pierwsze wydanie (z dedykacją) ale w ubiegłym roku ukazało się nowe, nieco poszerzone wydanie. 

Co wyróżnia Życie i ewolucje biosfery? Pozornie niewiele - nie każdy nawet zauważy. Znajdują się tam wszystkie ogólne treści, dotyczące ekologii. Są jednak inaczej ułożone. W starszych podręcznikach omawianie treści ułożone jest od dołu do góry: od osobnika, przez populację, ekosystem aż do biosfery. Podręcznik Januarego Weinera jest inny (podobny układ zauważyłem w niektórych nowszych opracowaniach). Od biosfery w dół. Niewiele to zmienia? Jeśli chodzi o szczegółowe treści to tak, niczego nie zmienia. Ale jest to inny sposób patrzenia na organizację życia i zagadnienia ekologiczne. Nie jako na sumę części ale jako na całość. Podejście holistyczne z dużym naciskiem na organizację.

January Weiner, Życie i ewolucja biosfery. Podręcznik ekologii ogólnej. Wydawnictwo Naukowe PWN, Wydanie III - dodruk 1, Warszawa 2021, prawie 800 stron znakomicie napisanych, naukowych opowieści o biosferze i zagadnieniach ekologicznych. Jest czymś więcej niż akademickim podręcznikiem do ekologii. Polecam wszystkim tym, którzy chcą poznać biologię oraz interesują się ewolucją. 

Rozdział 1, Wstęp, to wprowadzenie do podręcznika i ekologii, podrozdziały: Czego czytelnik powinien się spodziewać po tej książce, O metodzie naukowej, Ekologia współczesna.

Rozdział 2. Życie biosfery. Z takimi podrozdziałami, dobrze oddającymi treść: Żywy organizm, Żywa biosfera, Ekologia jako program badawczy biologii, Planeta Ziemia, Ziemia pod nogami, Cyrkulacja atmosferyczna i cykl hydrologiczny. 

Rozdział 3. Biogeneza i historia biosfery. To właśnie takie ułożenie treści ułatwia czytelnikowi zrozumienie czym jest ekologia i jak się ma do innych działów biologii. Ważny podrozdział 3.1 Powstanie życia na Ziemi podejmuje temat czym jest życie (a więc fundament biologii), omawia znane hipotezy powstania życia na Ziemi, przedstawia badania geologiczne i paleontologiczne, badania porównawcze współczesnych organizmów, eksperymenty wykonywane współcześnie, świat RNA oraz powstanie współczesnych form życiowych. Dalsze podrozdziały dotyczą prehistorii życia i paleoekologii oraz wielkich wymierań.

Rozdział 4. Metabolizm biosfery (prawda, że bardzo ciekawe podejście?), z podrozdziałami: Cykl redoks, Heterotrofia, Autotrofia, Pobieranie azotu i siarki, Oddychanie, Ewolucja systemów metabolicznych. 

Rozdział 5. Produkcja pierwotna biosfery (energetyka produkcji biomasy, metody pomiaru produkcji pierwotnej, tempo produkcji pierwotnej, produkcja pierwotna w oceanach i na lądach, bilans energetyczny biosfery).

Rozdział 6. Dekompozycja, czyli rozkład biomasy, istota tego procesy, dekompozycja dokonywana przez rośliny i przez konsumentów, destruenci, detrytusożercy, saprofagi, "reducenci", dekompozycja w środowisku wodnym i lądowym, niedomknięte bilanse: deponowanie materii organicznej. W wielu miejscach Autor przystępnie wyjaśnia różne terminy ekologiczne oraz ich dawne i współczesne znaczenie. To dobry sposób porządkowania wiedzy u studiujących ekologię.

Rozdział 7. Cykle biogeochemiczne, przedstawia krążenie pierwiastków w biosferze, cykl węgla, bilans węgla a klimat globalny, cykl azotu, siarki, fosforu i żelaza.

Rozdział 8. Ekosystem. Zawarta jest w nich charakterystyka warunków życia w morzach i na lądzie, biomów Ziemi, wyjaśnienie czym jest biosfera, biom i ekosystem, ze szczegółowym wyjaśnieniem pojęcia "ekosystem". Dalej omówiona jest struktura troficzna ekosystemu, modele ekosystemów oraz bioenergetyka ekologiczna. Chciałbym zwrócić na bardzo trafną definicję ekosystemu: Ekosystem: jest to dowolny fragment biosfery, w którym grupa organizmów realizuje procesy produkcji i dekompozycji, przy chociaż częściowo zamkniętym obiegu materii, z wykorzystaniem przepływającej przez ten system energii. Elementami nieożywionymi ekosystemu są pule związków chemicznych: akceptorów i donorów elektronów, substratów mineralnych i organicznych”.

Rozdział 9. Jezioro, las, sten, ocean. Przykłady różnych ekosystemów, wymienionych w tytule rozdziału. 

Rozdział 10. Funkcjonowanie ekosystemów - w poszukiwaniu ogólnych zasad. Zawarta jest w nim struktura sieci troficznej i przepływ energii w ekosystemach, przepływ materii i energii między poziomami troficznymi, analiza sieci troficznych, regulacja ekosystemu ("z góry" i "z dołu"). Stawiane jest pytanie "jak powstaje ekosystem", czym jest stabilność i trwałość ekosystemów.

Rozdział 11. Różnorodność biosfery, z następującymi podrozdziałami: Zagadka różnorodności biosfery, zróżnicowanie form życiowych, zmiany liczby gatunków w historii biosfery, Ile gatunków żyje obecnie na Ziemi?, Przestrzenna zmienność różnorodności gatunkowej w biosferze, Znaczenie globalnej różnorodności gatunkowej i jej zagrożenia.

Rozdział 12. Organizm wśród organizmów, odnosi się do wyjaśnienia środowiska biotycznego, ewolucji interakcji międzygatunkowych, konkurencji, eksploatacji, mutualizmu. Czyli wszystko to, co w podręcznikach określane jest mianem interakcji międzygatunkowych.

Rozdział 13. Różnorodność gatunkowa w skali lokalnej, przedstawia składowe różnorodności gatunkowej, wyjaśnia czym jest zespół i biocenoza, bardziej szczegółowo omawia powtarzalne wzorce w strukturze zespołów, dynamikę biocenoz oraz znaczenie lokalnej różnorodności gatunkowej. 

Rozdział 14. Ekologia gatunku, z następującymi podrozdziałami: Populacja jednogatunkowa, regulacja liczebności populacji, Demografia, Strategie ewolucyjne gatunków.

Nowością - w odniesieniu do wcześniejszych wydać - są 3 rozdziały włączone jako dodatki (uzupełnione, nowe treści): Zastosowanie badań satelitarnych w ekologii, Przewodnik po metodach statystyki wielowymiarowej, Metody molekularne w ekologii.

Tak jak każdy podręcznik akademicki Życie i ewolucja biosfery ma polecaną literaturę na końcu każdego rozdziału, literaturę źródłową (na końcu książki) i słownik wybranych pojęć z zakresu ekologii (przydatny, gdy szukamy wyjaśnienia podstawowych pojęć, używanych  w ekologii). 


16.04.2021

Podstawy biologii człowieka - komórka - tkanki - rozwój - dziedziczenie

Znajomość biologii i fizjologii człowieka przydatna jest nie tylko studentom biologii czy medycyny. Zważywszy na fakt nieustannego i szybkiego rozwoju nauko biologicznych wiele informacji, wyniesionych ze szkoły staje się nieaktualna. Lub nie całkiem aktualna. Warto ją więc uzupełniać. Z racji wykonywanego zawodu nauczyciele nie tylko powinni ale i muszą ciągle aktualizować swoją wiedzę. Dlatego opisywany podręcznik przydatny będzie także dla nauczycieli i studentów kierunków pedagogicznych. 

Ukazało się właśnie wznowienie (dodruk) podręcznika, adresowanego głównie dla studentów kierunków okołomedycznych, fizjoterapii, wychowania fizycznego oraz pedagogicznych. Dobra wiadomość dla studentów - nie jest obszerny, liczy 240 stron. Jest bogato ilustrowany, ze schematami poglądowymi i kolorowymi grafikami. Koncentruje się na wyjaśnieniu zagadnień dotyczących komórki, tkanek, rozwoju człowieka i dziedziczenia. Może być przydatny także nauczycielom ze szkół średnich i podstawowych. 

Hanna Mizgajska-Wiktor, Wojciech Jarosz, Renata Fogt-Wyrwas, Podstawy biologii człowieka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2021 (wydanie I z 2013 roku, dodruk 5). Kolejny dodruk w ciągu kilku lat wskazuje, że jest duże zapotrzebowanie na tę pozycję. 

Z noty wydawniczej, zamieszczonej na okładce: 

Podręcznik zawiera podstawowe informacje niezbędne do zrozumienia procesów życiowych zachodzących w organizmie człowieka. 

Książka składa się z pięciu części, w których omówiono: 
  • budowę i funkcje komórki – budowę błony komórkowej, cytoplazmę, organelle komórkowe, jądro komórkowe, rodzaje chromosomów, kwasy nukleinowe, proces biosyntezy białek, mechanizm regulacji ekspresji genów, cykl życiowy komórki, zjawisko apoptozy i nekrozy komórek oraz właściwości komórek macierzystych;
  • tkanki – nabłonkową, łączną z jej poszczególnymi rodzajami, krew i limfę, mięśniową i nerwową z uwzględnieniem ich pochodzenia, budowy, pełnionych funkcji oraz możliwości regeneracji; 
  • gruczoły dokrewne człowieka - przysadkę mózgową, szyszynkę, tarczycę, przytarczyce, nadnercza i trzustkę, uwzględniając wydzielane przez nie hormony oraz wpływ tych hormonów na funkcjonowanie organizmu;
  • rozmnażanie i rozwój – budowę i funkcjonowanie gonady męskiej i żeńskiej, ich czynności wydzielnicze, w tym regulację hormonalną cyklu miesięcznego kobiety, proces zapłodnienia, rozwój zarodkowy od momentu zapłodnienia do wykształcenia narządów i tkanek oraz budowę i funkcję łożyska; 
  • zmienność i dziedziczność – m.in: pojęcia genetyczne, prawa Mendla, krzyżowanie i jego znaczenie w dziedziczeniu, w tym dziedziczenie grup krwi; chromosomową teorię dziedziczności Morgana; cechy sprzężone z płcią człowieka; przykłady mutacji u człowieka; choroby wieloczynnikowe, mitochondrialne, wady rozwojowe, klonowanie, a ponadto podstawy genetyki populacyjnej. 
Każdy opisany dział kończy się zestawem pytań kontrolnych i zalecaną literaturą uzupełniającą. Na końcu podręcznika znajduje się wykaz skrótów stosowanych w tekście. 

Jest to podręcznik dla studentów: akademii wychowania fizycznego - fizjoterapia, rehabilitacja, wychowanie fizyczne i sport; uniwersytetów medycznych – nauka o zdrowiu, promocja zdrowia, pielęgniarstwo, położnictwo; uniwersytetów – psychologia i pedagogika.

15.04.2021

Czy wirusy są żywe i czy zaliczyć je do biotopu czy biocenozy?

Cyk życiowy wirusa, ilustracja autorstwa YK Times - Redrawn from Virusreplication.png using Adobe Illustrator., CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1749484



A było to tak, pewna nauczycielka napisała „Uczennica kl. 8 zastrzeliła mnie pytaniem przy okazji tematu o ekosystemach: czy wirusy należą do biotopu czy biocenozy? (niby nie wykazują czynności życiowych, ale żeby były elementem biotopu?)”. Nie ma głupich pytań, są tylko zbyt lakoniczne odpowiedzi. Na postawione wyżej pytanie można odpowiedzieć lakonicznie i obszernie. W niższym artykule pojawią się obie.

Dlaczego takie pytanie? Połączenie dwóch informacji, po pierwsze, że wirusy są z pogranicza życia bo nie wykazują wszystkich cech organizmów żywych, po drugie uproszczona definicja ekosystemu i dzielenie na elementy nieożywione (biotop) i żywe (biocenoza). Logicznie rzecz składając można powiedzieć, że skoro wirusy nie są w pełni żywe to powinny być zaliczone do biotopu?

Na początek rozwieję wątpliwość – wirusy należy zaliczyć do biocenozy. To była odpowiedź lakoniczna. Pora na bardziej obszerną. Żeby to szczegółowo wyjaśnić i solidnie podeprzeć argumentami, rozważymy kilka kwestii:
  1. Czy wirusy są żywe i czy zaliczać je do organizmów żywych czy też nie?
  2. Czy aktualny jest podział na materię ożywioną i nieożywioną?
  3. I w końcu czy biotop + biocenoza = ekosystem?
Skąd wątpliwości przy włączaniu wirusów do świata ożywionego, do organizmów żywych? W dostępnych dla ucznia i nauczyciela popularnych opracowaniach takie można spotkać definicje:

„Wirusy – twory istniejące na pograniczu materii ożywionej i nieożywionej, zbudowane z kwasu nukleinowego i białkowej otoczki (kapsydu). Jedynym przejawem życia wirusów jest ich zdolność do namnażania się, lecz tylko w obrębie zainfekowanej komórki (…)”. (Słownik biologia 2007). Proszę zwrócić uwagę na określenie „twory”. Bo nie można je uznać za organizmy? Ten problem będzie się jeszcze pojawiał w dalszej części niniejszych rozważań.

A zatem pogranicze życia i nie-życia, materii ożywionej i nieożywionej. Wirusy są nie całkiem żywe? Termin materia ożywiona i nieożywiona wywodzi się z dawnych czasów, gdy uważano, że organizmy żywe zbudowane są z innej materii niż to, co nie jest żywe. Dawno już to rozstrzygnięto, że zarówno organizmy żywe, jak i cała nieożywiona reszta, składają się z tych samych pierwiastków, z tej samej fizycznej i chemicznej materii. Nie ma granicy jakości surowców a jest różnica w organizacji. Zmieniła się teoria, paradygmat a niektóre słowa pozostały jeszcze w użyciu. Aczkolwiek mają już inne znaczenie. Podobnie ze związkami organicznymi i nieorganicznymi – kiedyś uważano, że związki chemiczne, powstające w organizmach żywych, nie mogą powstawać poza organizmami, stąd nazwy związki organiczne i nieorganiczne (chemia organiczna, chemia nieorganiczna). Nauka udowodniła, że nie jest to prawdziwe, niemniej w zwyczajowych wypowiedziach pozostały te określenia. Używamy ich ale w innym rozumieniu niż kiedyś. I może jeszcze jeden przykład. W życiu codziennym używamy pojęcia kobiece łono. Miejsce, z którego wychodzi dziecko. Współczesna anatomia człowieka używa innych pojęć: macica, jajniki, jajowody, pochwa, wargi sromowe itd. Błędem byłoby jednak próbować ustalić, z czego się składa łono kobiece, używając współczesnych terminów anatomicznych. To pojęcia z innej bajki, tylko częściowo na siebie zachodzące. Używamy ich ale w nieco odmiennych kontekstach i w innym celu. Pozornie chodzi tylko o to samo. Łono kobiece wywodzi się z dawnego pojmowania ciała człowieka, razem z flegmami, humorami i żółciami. Kiedyś było terminem naukowym teraz jest tylko poetyckim i zwyczajowym określeniem.

Owszem, w ekologii dla uproszczenia używa się pojęć takich jak materia nieożywiona. Trzeba jednak zdawać siebie sprawę z ograniczeń takich określeń. I historycznego kontekstu.

Teoria komórkowa powstała w połowie XIX wieku, po obserwacji organizmów roślinnych i zwierzęcych pod mikroskopem. Powstało stwierdzenie, że wszystkie organizmy żywe zbudowane są z komórek a komórka bierze się z innej komórki. Inaczej nie powstaje (nie w wyniku samorództwa). To oczywiście jest pewne uproszczenie, nie uwzględniające ewolucji i dawnej abiogenezy (powstania życia na Ziemi). Czy wirusy wyłamują się z teorii komórkowej? W części tak i dlatego stanowią pewien naukowy i metodyczny problem. W fazie infekcji komórki bakteryjnej, roślinnej, grzybowej czy zwierzęcej procesy metabolicznie wirusa odbywają się wewnątrz komórki gospodarza. A więc wszystko zgodnie z teorią komórkową. Jedynie forma pozakomórkowa (wirion) nie ma budowy komórkowej, nie ma błony komórkowej, wielu elementów komórkowych itd. Jedynie przypomina komórkę a zamiast błony komórkowej ma otoczkę białkową. Na dodatek wirion nie wykazuje metabolizmu. Taki twór (inni mówią o mikroorganizmie) podobny jest do komórki ale nią nie jest. Dlatego w wielu podręcznikach pisze się, że są na pograniczu. Ale pograniczu czego?

Czym są wirusy? Co można znaleźć o nich w książkach i podręcznikach (czyli na jakich informacjach budują swoją wiedzę uczniowie i nauczyciele)? Czyli jakie są źródła wiedzy uczniów. Potrzebne jest to by zrozumieć skąd się biorą takie a nie inne pytania.

Encyklopedia biologia z 2006 roku tak podaje: „Wirusy – czynniki zakaźne [nie używają pojęcia mikroorganizm ale wymijające słowo „czynnik”, w poprzedniej definicji były „twory” – s.cz.] będące na pograniczu między organizmami żywymi a materią nieożywioną. Posiadają one parę właściwości wyróżniających organizmy żywe takich, jak zdolność do reprodukcji. Ze względu na brak komórkowej budowy i spowodowaną tym niemożność samodzielnego przeprowadzania reakcji metabolicznych, samodzielnego poruszania się i rozmnażania poza zainfekowaną komórka gospodarza, nie są jednak prawdziwymi organizmami żywymi. [warto w tym miejscu przypomnieć, że niektóre pasożyty obligatoryjne także nie są w stanie żyć poza organizmem żywiciela – jak są w fazie dyspersyjnej, podobnie jak wiriony wirusów - s.cz.]. Komórkowe formy posiadają zarówno RNA, jak i DNA, wirusy natomiast zawierać mogą wyłącznie RNA lub DNA, ale nigdy oba te kwasy rybonukleinowe równocześnie.” Nie mają własnych rybosomów więc nie są zdolne do samodzielnej syntezy białka. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę znaczące uproszczenie budowy i fizjologii wielu wyspecjalizowanych pasożytów, to także i one nie są zdolne do samodzielnego życia i syntezy wielu składników.

Ciąg dalszy definicji: „Aktualnie wirusy, które nie należą do żadnego z pięciu królestw organizmów żywych, dzielone są na grupy (…)”. Tak, to prawda, nauki biologiczne mają kłopot z wirusami bo nie mieszczą się w pełni w niektórych przyjętych schematach. Z wirusami naukowcy borykają się od lat. Póki co nie zostały jednoznacznie umieszczone na drzewie życia i niejako czekają na wiążące rozstrzygnięcia. I na konsensus naukowy. Niemniej istnieje międzynarodowa komisja klasyfikacji wirusów, tak jak i innych organizmów.

Twory, czynniki, cząstki czy organizmy? Jak określać wirusy? Pojęcie organizmu jest nieostre. Zrozumiałe ale nieostre. Zatem używanie pojęcia mikroorganizmy w stosunku do wirusów jest uzasadnione choć budzi pewne kontrowersje. Nie mają budowy komórkowej? Ale jak są w komórce gospodarza… to funkcje życiowe odbywają się w komórce! Jak w mini ekosystemie. Do tego jeszcze wrócimy. Podkreślmy, że wirusy są bez wątpienia pasożytami komórkowymi, bardzo starymi filogenetycznie. W książkach i podręcznikach spotkamy dwa podejścia: że stanowią „urwany”, usamodzielniony fragment komórki (a w zasadzie element genetyczny), który usamodzielnił się i wyspecjalizował w pasożytnictwie, (w analogii do plazmidów czy ruchomych elementów genetycznych w komórce). Drugie podejście to wskazywanie na dawne pochodzenie, jeszcze z okresu życia przedkomórkowego. Ewolucja stwarza problem granicy. Skoro życie powstało np. w bulionie pierwotnych (albo w fumarolach), to musiała być faza ewolucji przed-komórkowej. Czy nie uznać tego za procesy życiowe? Od kiedy zaczyna się życie jest pytaniem zasadniczym. I bardzo inspirującym już przez stulecia. Od wielu dziesięcioleciu (a w zasadzie stuleci) świat naukowy się z tym zmaga. To jedno z bardzo ważnych, fundamentalnych pytań ciągle nas nurtujących.

Kolejne źródło wiedzy szkolnej o wirusach, z Wikipedii (najłatwiejsze w dostępie źródło). Wirusy (łac. virus „trucizna, jad”) – niewielkie cząstki zakaźne infekujące wszystkie formy życia, niezdolne do namnażania się poza komórką gospodarzem. [kolejne określenie "cząstki zakaźne" , próbujące poradzić sobie z określeniem organizm czy nie organizm - s.cz.] Wirusy nie mają struktury komórkowej, własnych układów metabolicznych, ani nie zawierają organelli. W związku z tym nie zalicza się ich do organizmów. Z drugiej strony do żywych istot upodabnia je zdolność do reprodukcji, posiadanie genów i podleganie ewolucji [te cechy wskazują, że nie można zaliczyć wirusów do biotopu, ale o tym jeszcze będzie niżej]. Najprostsze wirusy są zbudowane z kwasu nukleinowego stanowiącego ich genom oraz otaczającego go płaszcza białkowego zwanego kapsydem. Zawierają jeden z dwóch kwasów nukleinowych – RNA (wirusy RNA) albo DNA (wirusy DNA), w którym zawarta jest informacja potrzebna do wytworzenia cząstek potomnych. Wirusy są wewnątrzkomórkowymi pasożytami bezwzględnymi – są całkowicie zależne od żywych komórek pełniących rolę ich gospodarza. Niektóre wirusy mają własne enzymy [to warto podkreślić, że jednak jest jakiś znikomy aparat metaboliczny], ale nie pozwalają im one na samodzielne powielanie się czy wykorzystanie informacji z własnego genomu. Do namnażania wykorzystują maszynerię komórki będącej żywicielem. Są obecne w praktycznie każdym ekosystemie, także w środowiskach o ekstremalnych warunkach dla rozwoju życia. Są wielokrotnie liczniejsze niż bakterie i wszystkie inne organizmy razem wzięte.”

Metabolizm i namnażanie się tylko w komórce, gdzie trudno wyodrębnić części wirusa od części gospodarza (niektóre są niejako wspólne), rozmywa się niejako w tym środowisku makromolekuł. Tak jak osobniki w ekosystemie. Trudno jednoznacznie ustalić, które cząstki należą do wirusa a które do gospodarza. Podobnie wygląda sprawa z symbiozą (mutualizmem) – uzależnienie od siebie partnerów jest tak duże, że jeden nie może istnieć bez drugiego a wiele szlaków metabolicznych jest wspólna. Podobnie z obligatoryjnymi pasożytami (w tym przypadku dawniej używało się również terminu symbioza, zobacz Co to jest symbioza czyli o zawiłościach zależności międzygatunkowych).

Przejdźmy do trzeciej definicji, tym razem z Encyklopedii biologicznej (2000), napisanej przez naukowców (bardzo szeroki zespół autorski). „Wirusy (łac. virus = jad) – mikroorganizmy [użyte jest pojęcie organizmu! Notabene w starszych podręcznikach akademickich też tak były traktowane - s.cz.] zawierające jako materiał genetyczny DNA lub RNA, namnażające się wyłącznie wewnątrz żywej komórki gospodarza (bakterii, rośliny lub zwierzęcia [także grzybów – s.cz.]). Kwas nukleinowy koduje wirusowe białka strukturalne i enzymy konieczne do ekspresji wirusowych genów i replikacji genomu. [wirus jest niejako samą informacją biologiczną, wykorzystującą metabolizm komórki gospodarza do replikacji]. Genom osłonięty jest jednostkami białkowymi (kapsomerami), tworzącymi kapsyd. Duże wirusy (pokswirusy) mają budowę złożoną. Proste wirusy zbudowane są z genomu i białka strukturalnego. [nie ma więc ani błony komórkowej, ani organelli ani innych struktur komórkowych], wirusy o bardziej złożonej strukturze zawierają glikoproteiny, lipidy i różne enzymy. Niektóre wirusy mają lipoproteinową osłonkę [tu analogia do błony komórkowej jest już wyraźniej zaznaczona]. Wirusy występują w dwóch postaciach funkcjonalnych: pozakomórkowej (spoczynkowej), określanej jako wirion, oraz wewnątrzkomórkowej (aktywnej) zawierającej w komórce gospodarza materiał genetyczny pozbawiony białkowego płaszcza. [czy za część wirusa uznać tylko materiał genetyczny? A co z enzymami, rybosomami itd., z którymi współpracuje? ] Wirusy wykorzystują procesy metaboliczne komórki gospodarza do namnażania się i tworzenia potomnych cząstek (…); namnażając się hamują syntezę komórki. [są jak kukułka, podrzucająca swoje „jajko-DNA/RNA” by inne ptaki ponosiły koszty wysiadywania, wykarmienia] (…) Największe (np. pokswirusy) osiągają wymiary ponad 300 nm, są zatem większe od niektórych bakterii.” Wirusy mają swoją klasyfikację, zajmuje się nią Międzynarodowy Komitet ds. Taksonomii Wirusów, powołany w 1966 roku. Klasyfikacja opiera się na własnościach wirionu, organizacji genomu i sposobie replikacji

W książkach akademickich wirusy znajdziemy w podręcznika do mikrobiologii (organizmów w skali mikro).

Biologia bakterii (1979) – wirusy omówione są w osobnym rozdziale, przed bakteriami. „Wirusy są to wewnątrzkomórkowe pasożyty zwierząt, roślin i bakterii [w tym czasie grzyby zaliczane były do roślin, więc nie ma ich wymienionych w tym zestawieniu], zdolne do reprodukcji, ale – w odróżnieniu od wszystkich innych żywych organizmów pozbawione własnego metabolizmu (…) Cykl życiowy wszystkich wirusów obejmuje dwie fazy. W fazie wegetatywnej, wewnątrzkomórkowej – wirus staje się niewykrywalny morfologiczne. O jego obecności wnioskować można na podstawie zmian, jakie wywołuje. [Obecnie, dzięki znacznie bardziej zaawansowanym narzędziom, wirusy w tej fazie się wykrywa, a w zasadzie jego informację genetyczną](…)Wirusy pojawiają się w pewnym momencie w komórce w postaci form dojrzałych i wydostają się na zewnątrz. Wiąże się to z przejściem wirusa w postać wiriona. Wirus w fazie spoczynkowej, czyli wirion, ma już określoną morfologię.”

Kolejny podręcznik akademicki - Władysław J.H. Kunicki-Goldfinger „Życie Bakterii” (1982), w rozdziale pt. „Co to są drobnoustroje i jak się je bada” omówione są wirusy. „Nazwą „drobnoustroje” obejmujemy następujące, nierównorzędne zresztą pod względem systematycznym, grupy organizmów [a zatem poprawne jest nazywanie wirusów organizmami bo jest to termin używany przez naukowców w odniesieniu do wirusów]: a) wirusy; b) bakterie i organizmy bakteriopodobne; c) grzyby (zazwyczaj z wyłączeniem grzybów kapeluszowych, niezależnie od stanowiska systematycznego; d) glony jednokomórkowe i kolonijne, z wyłączeniem glonów plechowych; e) pierwotniaki.”

Poza tym tradycyjnym podziałem stosuje się inny, „bardziej naturalny, opierający się na uwzględnieniu istotnych różnic cytologicznych i fizjologicznych oraz prawdopodobnych stosunków filogenetycznych (….) wyróżnimy trzy zasadnicze grupy, zasługujące w istocie na miano nadkrólestw: a) Virales, czyli wirusy; b) Prokaryota (bakterie, organizmy bakteriopodonne – Mycoplasmatales, riketsje oraz sinice); c) Eucaryota.” Były więc próby tworzenia osobnej jednostki systematycznej dla wirusów w randze nadkrólestwa. Współcześnie nie ma chyba jednak konsensusu naukowego i różnie to w podręcznikach jest przedstawiane. Często – w tych popularnych – poprzez przemilczenie tego kłopotliwego tematu.

Dalej u Kunickiego-Goldfingera znajdujemy takie stwierdzenia: „Żywy organizm moglibyśmy określić jako zbudowany z wielocząsteczek białkowych i nukleinowych, samootwarzający się i samoregulujący system otwarty (a więc w różnym stopniu sprzężony przepływem materii, energii i informacji ze środowiskiem i zachodzącymi tam procesami).” Ta definicja organizmu żywego jest szersza w stosunku do teorii komórkowej. Bardziej uniwersalna. W niej mieszczą się wirusy.

I dalej w tym podręczniku akademickim: Virales, czyli wirusy, zbudowane są z kwasów nukleinowych, zawierających informację genetyczną niezbędna dla odtwarzania potomnych cząstek wirusa i syntezy enzymów, które by ten proces mogły przeprowadzić. Brak im jednak własnych układów enzymatycznych, jakie są potrzebne do pobierania pokarmu i przeprowadzania procesów metabolicznych (uzyskiwanie energii. Synteza enzymów i innych białek, budowa nowych cząstek wirusa). Wirusy są to więc organizmy niekompletne, rozporządzające wprawdzie informacją genetyczną, ale nie mające możliwości samodzielnie ani jej przekazać następnym pokoleniom, ani jej odczytać w przebiegu syntezy białek. Muszą więc korzystać z systemów pełnych, jakimi są komórki organizmów, zarówno Prokaryota jak i Eukaryota.” Uwstecznienie budowy a nawet materiału genetycznego jest typowe u obligatoryjnych pasożytów. Stąd ciągle aktualne pytanie: czy ta niepełna budowa wynika z uproszczenia typowego dla pasożytów czy też wynika z filogenezy, tj. zachowania właściwości życia na etapie przedkomórkowym. A jak mogłyby one funkcjonować, gdy nie było jeszcze wyizolowanych ze środowiska komórek? Tu można w skrócie napisać, że biosfera-ekosystem był przed pojawieniem się budowy komórkowej. A jej efektywność (komórka, częściowo wyizolowana ze środowiska) wyparła mniej efektywne, starze formy życia w pierwotnych „ekosystemach”.

Konkluzja z tego podręcznika brzmi tak „Wirusy stanowią więc grupę odmienną od wszystkich istot żywych i wydzielane  jako osobnej jednostki klasyfikacyjnej i systematycznej wydaje się w pełni uzasadnione.” Słuszne jest to zarówno gdy ujmujemy jako osobne nadkrólestwo w opozycji do całej reszty organizmów żywych jak i w określeniu, że są „na pograniczu”. Ni to organizmy żywe ni to układy nieożywione. Teraz oczywiście pojawia się pytanie jak traktować zaawansowane automaty i sztuczną inteligencję? W nowej formie wraca stare pytanie o wirusy i pytanie czym jest życie (biologiczne). Czy może na innych planetach istnieć życie niebiałkowe?

Jeden z kolejnych rozdziałów zatytułowany jest „Na granicy życia - wirusy”. Dobrze oddaje stanowisko nauki – wirusy znacząco odbiegają od innych organizmów żywych i umieszczane są na granicy życia, przynajmniej komórkowego. Potem to określenie często pojawia się w podręcznikach szkolnych, czasem mocno uproszczone w swej lakoniczności co może budzić takie pytanie, jakie przytoczyłem na wstępie.

Na zakończenie sięgnijmy do najnowszego kompendium wiedzy biologicznej dla licealistów, studentów i nauczycieli (a także i naukowców szeroko rozumianych nauk przyrodniczych) Biologia Campbella z 2021 roku. Rozdział 19. nosi tytuł „Wirusy”. Rozpoczyna się podrozdziałem „Zapożyczone życie”. To sformułowanie trafnie oddaje istotę samych wirusów. „W porównaniu z komórkami eukariotycznymi, a nawet prokariotycznymi, wirusy są o wiele mniejsze i mają prostszą budowę. Wirus, pozbawiony struktur i maszynerii metabolicznej obecnych w komórce, jest czynnikiem zakaźnym, będącym niewiele więcej niż zestawem genów zapakowanych w białkowy płaszcz.” W tym przypadku użyto terminu „czynnik zakaźny” zamiast organizm pasożytniczy, chorobotwórczy. Skupia się na pasożytnictwie i wywoływaniu choroby a nie na budowie i relacji do innych organizmów żywych. 

Czy wirusy żyją czy nie? Ponieważ wirusy są zdolne do wywoływania wielu różnych chorób i mogą się rozprzestrzeniać pomiędzy organizmami, badacze w drugiej połowie XIX wieku [a jak wykazałem wyżej na przykładzie dwóch podręczników mikrobiologicznych także i 100 lat później – s.cz.] dostrzegali ich podobieństwo do bakterii i proponowali, by uznać je za najprostszą formę życia. Jednakże wirusy nie mogą się rozmnażać ani być aktywne metabolicznie poza komórką gospodarza” [ale wtedy konsekwentnie należałoby wykluczyć z organizmów żywych także wiele skrajnie obligatoryjnych pasożytów]. „Większość biologów obecnie badających wirusy prawdopodobnie zgodziłaby się [proszę zwrócić uwagę na brak kategorycznego stwierdzenia a jedynie przypuszczenie: "prawdopodobnie" - s.cz.], że nie są one żywe, ale istnieją na pograniczu organizmów żywych i związków chemicznychJuż nie „materii martwej, nieożywionej” ale właśnie „związków chemicznych” . Takie ujęcie pozwala ominąć rozważania czym jest życie i czy istnieje tylko w formie komórkowej. Unika się w ten sposób kontrowersji. „Proste zdanie, użyte niedawno przez dwóch naukowców, opisuje je dość dokładnie: wirusy prowadzą rodzaj „zapożyczonego życia.”" Niemniej jest to życie. Zatem nawet w najbardziej rygorystycznym podejściu do wirusów nie znajdziemy podstaw by zaliczyć je do biotopu ze względu na ich „nieożywiony” charakter. W tym samym rozdziale autorzy piszą „W tym rozdziale zajmiemy się biologią wirusów – rozpoczniemy od ich budowy, a następnie opiszemy, w jaki sposób się replikują.” Takich stwierdzeń nie stosuje się w odniesieniu do czynników abiotycznych w ekosystemie.

Kolejny podrozdział w tym podręczniku nosi tytuł „Ewolucja wirusów”. „Na początku tego rozdziału postawiliśmy pytanie, czy wirusy są żywe czy nie. Rzeczywiście, nie mieszczą się one w naszej definicji organizmów żywych (…). Czy powinniśmy zatem traktować wirusy jako najbardziej złożone połączenie cząsteczek obecnie w naturze czy też jako najprostsze formy życia? Tak czy inaczej, musimy nagiąć nasze powszechnie przyjęte definicje. Chociaż wirusy nie potrafią się replikować [samodzielnie - s..cz], ani przeprowadzać niezależnych przemian metabolicznych, fakt, iż korzystają z kodu genetycznego powoduje, że trudno jest zaprzeczyć ich ewolucyjnym związkom ze światem ożywionym.”

Wszystkiego w jednym artykule nie da się szczegółowo wyjaśnić. Zasygnalizuję tylko problem początków życia. Najprawdopodobniej wirusy są żywą skamieniałością z początków ewolucji życia biologicznego na Ziemi. W pewnym uproszczeniu można napisać, że najpierw był ekosystem, potem pojawiły się organizmy komórkowe. Wirusy byłyby zatem reliktem z czasów przedkomórkowego świata RNA? Już wtedy były luźnymi elementami o charakterze pasożytów? Obok innych cząstek typu plazmidy i ruchome elementy genetyczne? Nad tym właśnie się głowią naukowcy i szukają rozstrzygających argumentów. Niestety, w skamieniałościach takie struktury się nie zachowują. Znajdujemy jedynie ślady po organizmach komórkowych, bo oddzielająca od środowiska błona komórkowa i ściana komórkowa (u roślin) zostawia ślady w strukturze skały. Pozostają więc próby tworzenia życia syntetycznego, by eksperymentalnie zbadać i udowodnić funkcjonowanie życia przedkomórkowego i poznać początki abiogenezy. Temu poświęcę kolejny wpis na blogu. 

Wiriony można porównać do zarodników i nasion. Dlaczego? Bo są fazą cyklu życia, fazą spoczynkową i dyspersyjną. Podobna funkcja a więc można mówić o analogii (a nie o homologii). Z tym, że wirion w kapsydzie nie ma budowy komórkowej a zarodniki, nasiona i inne propagule mają. Funkcja taka sama choć budowa inna. Można mówić o analogii w cyklu życiowym i funkcjach ekosystemowych a nie homologii (ciągłości filogenetycznej i funkcjonalnej). 

W kolejnej części rozwinę skrót ekosystem = biotop + biocenoza i zajmę się rozważaniem pierwszych ekosystemów, w tym w świecie RNA, świecie przed komórkowym. 

c.d.n. 


Wykorzystane źródła
  • Biologia Campbella z 2021 roku
  • Biologia bakterii, K. Kotełko, L. Sedlaczek, T. M. Lachowicz, wyd. drugie. PWN, Warszawa 1979,
  • Encyklopedia - biologia, Wyd. Greg, Kraków (wyd. pierwsze w 2006 roku)
  • Encyklopedia biologiczna. Wszystkie dziedziny nauk przyrodniczych, T. XI Tk-Wr, Kraków 2000.), hasło „Wirusy” napisane przez prof. dr hab. Izabela Zgórniak-Nowosielska z Uniwersytetu Jagiellońskiego
  • Władysław J.H. Kunicki-Goldfinger Życie Bakterii, wyd. IV zmienione, PWN, Warszawa 1982, 
  • Słownik biologia (z dopiskiem na okładce „wydanie polecane przez nauczycieli”) Wyd. Greg, Kraków 2007
  • Wikipedia, hasło „Wirusy” https://pl.wikipedia.org/wiki/Wirusy (dostęp kwiecień 2021)

14.04.2021

O katastrofach wynikającyh z braku dyskusji


Dyskusja jest testowaniem, symulacją, sprawdzaniem "przed". Trzy razy pomyśl zanim raz zrobisz - to przysłowie w odniesieniu do dyskusji nabiera szerszego wymiaru, bo w myśleniu "przed" bierze udział więcej osób, z różnymi doświadczeniami, kompetencjami i punktami widzenia. Daje to znacznie szerszy obraz problemu i możliwości. To tak jak patrzeć oboma oczami lub tylko jednym. Gdy używamy jednego oka mamy nie tylko węższe pole widzenia ale brakuje stereoskopii i możliwości ocenienia odległości od obserwowanych przedmiotów. 

Owszem, dyskusja zabiera czas i energię. Może rodzic niecierpliwość i pokusę stylu autorytarnego, dowódczego. Bo co tracić czas na dyskusję? Przecież prościej i łatwiej wydać polecenia i działać. Szybko i sprawnie. 

Jeśli nie dyskutujemy a od razu wcielamy pomysły w życie lub wydajemy polecenia to działamy szybko, nie tracimy czasu na społeczne konsultacje, czy uzgodnienia z pracownikami, studentami, uczniami. W wielu sytuacjach taki proces przynosi dobre rezultaty. Zwłaszcza w rutynowych działaniach, wcześniej sprawdzonych, wielokrotnie przećwiczonych. Sukces wynika z wiedzy i doświadczenia kierownika. I tego, że nie zmienia się otocznie, środowisko.

W działaniach nowych, kreatywnych, taki sposób zarządzania najczęściej przynosi porażkę. To tak, jakby zbić termometr - choroby nie zobaczymy, wszystko wydaje się być bezproblemowe. Tak jak usunięcie hamulców w samochodzie - po co tracić czas na montowanie hamulca i uczenia się obsługi?. Bez hamulców samochód jedzie. Nawet szybko. Ale na zakręcie może dojść do katastrowy. Straty są bez porównania większe niż czas poświęcony na społeczne konsultacje i dyskusje przed działaniem.

Zderzenie z rzeczywistością będzie bolesne. Jeśli nie chcesz dyskutować (zbiorowa wyobraźnia dokonuje symulacji procesu) i nie cierpisz głosów odmiennych i krytycznych (chcesz na dodatek działać szybko), to musisz znosić krytykę po wpadce i doświadczać smakowania porażki. Wybieraj, co wolisz, pozory sukcesu teraz (z odroczoną czasową porażką) czy trudy teraz a sukces później (odroczona nagroda).

Porażkę tę widać nawet jeśli odizolujesz się od głosów zewnętrznych Nawet jak otoczysz się gronem dworskich klakierów. Nawet jak nie słuchasz. Bo pracownicy boją się wprost powiedzieć (strach przed mówieniem bo szef zaraz przeczołga i odreaguje swoje niezadowolenie). 

Dyskusja zabiera czas i energię. Ale jest wcześniejszym symulowaniem procesu, niczym w komputerze. Ważne i kosztowne przedsięwzięcia, prototypy są sprawdzane w formie symulacji komputerowych. Dopiero tak sprawdzony i zoptymalizowany prototyp trafia do produkcji. I kolejnego sprawdzania już w warunkach realnych. Tak, dyskusja jest kosztowna, emocjonalnie. Na dodatek trzeba stworzyć dobre środowisko do otwartej dyskusji (tak jak opracowanie programu symulacyjnego). By pracownicy nie bali się dyskutować, wyrażać swojej opinii, zgłaszać własnych pomysłów. W przeciwnym razie bajka "O nowych szatach króla" znajdzie kolejne wykonanie utworu. Kolejne, lokalne wykonanie tegoż ponadczasowego utworu, w formie oryginalnej adaptacji.

11.04.2021

Wystawa: Quo Vadis - dokąd zmierzasz człowieku? Cz. 3. Michał Wiśniewski

Michał Wiśniewski w czasie pracy
 

Dyskusja jest dla mnie dużą wartością. Można ją prowadzić na różne sposoby, nie tylko ustnie w czasie spotkania bezpośredniego czy pismem w trybie asynchronicznym, ale także za pomocą malowanych obrazów. Sztuka plastyczna oddziałuje na emocje widza poprzez skojarzenia. Przekaz jest nieprecyzyjny. Współautorem takiego przekazu jest również widz. Jego doświadczenia, przeżyte i zapamiętane chwile, empatyczna umiejętność odczytywania sygnałów, wychodzących od innych osób. 

Ludzie od zawsze zadawali i zadają sobie pytanie o cele, sens i planowane działania. Każdy z nas indywidualnie i po wielokroć w swoim życiu. Jako zbiorowość także. Przygotowywana wystawa pt. Quo Vadis - dokąd zmierzasz człowieku? wpisuje się w aktualną i ważną dyskusję o naszej przyszłości. Przyszłości w wymiarze lokalnym i globalnym. Bombardowani potopem bodźców i informacji, zatrzymajmy się na chwilę i uważnie przyjrzyjmy się nie tylko powstającym obrazom ale i dziejącej się rzeczywistości. Zatrzymać się by rozważyć proste i niebanalne pytanie "Quo vadis".

Michał Wiśniewski W ramach projektu stworzył dwa obrazy. Pierwszy z nich nosi tytuł „Dualizm”. Obraz porusza tematykę dobra i zła w każdym z nas. W pracy tej chce pokazać, że te pierwiastki mieszają się i nic nie jest takie oczywiste. Za pięknym uśmiechem przecież może czaić się chęć krzywdzenia kogoś. Z drugiej strony mroczna maska czasem skrywa światło. Tytuł drugiego obrazu to „Mindfulness”. Znasz takie chwile w swoim życiu, że czas jakby przestaje mieć znaczenie? To moment zatrzymania. Jesteś tylko Ty, chwila obecna, cisza i świat. Jesteś tutaj i teraz. Niczego nie chcesz zmieniać, niczego nie potrzebujesz. Ten stan - często niedoceniony - znika jak bańka mydlana.

Michał Wiśniewski  - artysta, rysownik, portrecista o ogromnej potrzebie używania sztuki do wyrażenia siebie i swojej natury. Tworzy głównie za pomocą tuszu, pasteli, farb akrylowych i coraz częściej tabletu graficznego. Jego pasją jest ilustracja i tworzenie komiksów. W swoich pracach podejmuje głównie tematykę społeczną. 

Czworo artystów z Warmii i Mazur: Katarzyna Kaldowski, Helena Michel, Mariusz Kałdowski i Michał Wiśniewski, przygotowuje niezwykłą wystawę pt. Quo Vadis - dokąd zmierzasz człowieku? Swoimi pracami włączają się w poszukiwanie odpowiedzi na ważne, egzystencjalne pytanie. Przygotowują osiem wielkoformatowych prac malarskich, podejmujących tematykę społeczno-kulturową. Projekt zostanie zainaugurowany wystawą, która odbędzie się na dziedzińcu Zamku Biskupów Warmińskich w Lidzbarku Warmińskim 15 maja 2021 roku podczas Nocy Muzeów. Projekt zakłada cykliczny pokaz wystawy w innych miastach w Polsce. 

Czytaj także:


10.04.2021

Nie szukaj winnych - szukaj źródeł błędu

 

Zapisane na kartce, chyba z jakiegoś szkolenia. Nie pamiętam kiedy było i czego dokładnie dotyczyło. Przypadkiem odnalazłem w starych szpargałach. Jak fragmenty ceramicznych skorup z archeologicznego wykopaliska. Zapisałem, bo wtedy wydało mi się ważne. Ale  z zapisanych słów trudno mi teraz odtworzyć pierwotną myśl. Spodobał mi się tytuł, zapisana myśl przewodnia:

Nie szukaj winnych, szukaj źródeł błędu (błędów)

Całość chyba dotyczyła zarządzania zespołem i wspólnego analizowania sposobu działania. Tak, żeby szukać źródeł błędu a nie szukać winnych i kozłów ofiarnych niepowodzeń w pracy lub realizacji projektu.

1. Informacja, ośmielenie, akceptacja u wszystkich (by zachęcić do rzeczywistej i autentycznej analizy cały zespół)

2. Lista sygnałów alarmowych, hasłowo wszystkie problemy, burza mózgów.

3. Lista zgłoszonych problemów (praca indywidualna).

4. Identyfikacja problemu (okrągłe stoły, kontrakt).

  • Jeden problem na jednej kartce, autor wyjaśnia co on rozumie
  • Każdy musi coś powiedzieć, kilka rund, kolejne okrążenia
  • Dopilnować procedury, "wzajemny "szacunek"
  • Uszeregować - objawy, - przyczyny chorób. Może uda się ustalić jedno źródło kilku chorób
  • Brak doświadczenia choroby.
  • Korzenie problemu.

W kontekście obecnego doświadczania oraz niepełnych danych zapewne inaczej teraz odczytuje zapisane niegdyś myśli. Nie da się ich odtworzyć. Co najwyżej powstanie coś nowego. Niepasujące i niezrozumiałe elementy odrzucę z pamięci a dodam zupełnie nowe. Tak by notatka ułożyła się jakąś spójną całość.

Nie wszyscy się udaje, zarówno w pracy jak i w realizacji projektów większych i mniejszych. Część to przypadek ale część to efekt takiego a nie innego środowiska pracy i kultury organizacyjnej. Na błędach można się uczyć i poprawiać sposób działania. Albo szukać "winnego", by paląc na stosie "czarownice" odbyć rytuał, który poprawi samopoczucie: winny znaleziony, ukarany, można spać spokojnie. Aż do następnej katastrofy. Przykład myślenia magicznego i bardzo nieskutecznego.