27.07.2021

Jak powstaje wiedza czyli konferencja Pokazać-Przekazać 27-28.08.2021 w Centrum Nauki Kopernik



Jakie postawy wobec nauki i wiedzy naukowej kształtuje szkoła? Jak rozmawiać o aktualnych badaniach i ich zastosowaniach? Jak budować zaufanie do wyników badań naukowych? Jak odróżniać wiedzę potoczną od wiedzy naukowej i wiedzę naukową od wiedzy fałszywej? To tylko niektóre z zagadnień, wokół których będzie toczyła się dyskusja podczas tegorocznej konferencji Pokazać – Przekazać.

27 i 28 sierpnia br. spotkamy się w budynku Centrum Nauki Kopernik, w gronie nauczycieli, edukatorów i naukowców, by porozmawiać o tym, jakie wyobrażenie o wiedzy naukowej kształtuje szkoła, jaka jest jej rola w budowaniu zrozumienia tego, czym jest nauka. Zaplanowaliśmy: wykład otwarcia, panele dyskusyjne, seminarium, giełdę pomysłów i sesje warsztatowe.

Badania naukowe i ich wyniki pozwalają nam lepiej poznać i rozumieć zachodzące w świecie procesy i zjawiska. Sposób pracy naukowców – formułowanie problemu, przeprowadzenie badań, analiza wyników, weryfikacja – to najrzetelniejszy sposób pozyskiwania informacji. W efekcie wieloletniej pracy badaczy dochodzi do odkryć naukowych, które zmieniają świat. Zależy nam na tym, by ludzie – a zwłaszcza ci, którzy zawodowo zajmują się kształceniem dzieci i młodzieży – rozumieli odkrycia naukowe, dostrzegali ich znaczenie i potencjał.

Konferencja jest okazją do bezpośredniego spotkania różnych środowisk – związanych z nauczaniem zarówno formalnym, jak i nieformalnym – które odważnie podejmują dialog na temat wyzwań stojących przed współczesną edukacją. A różnorodność proponowanych w jej programie formatów tworzy przestrzeń do inspirujących dyskusji między uczestnikami.

Partnerami Medialnymi konferencji są: Warszawa.wyborcza.pl, Głos Nauczycielski, EDUNews.pl, Dyrektor Szkoły.

Aby wziąć udział w konferencji, należy wypełnić formularz rejestracyjny, a następnie dokonać wpłaty w wysokości 150 zł.

Termin przesyłania zgłoszeń do 31 lipca.

Link do formularza rejestracyjnego: https://forms.office.com/r/gezkmVJsL2

Szczegóły konferencji: https://www.kopernik.org.pl/wydarzenia/pokazac-przekazac

Wydarzenie na FB: https://fb.me/e/2n1XY1J4T


25.07.2021

Jak stać się współczesnym mieszczuchem czyli malowanie na orneckiej ulicy

 

Większość z nas żyje w miastach. Ale jeszcze nie odkryliśmy istoty miejskości. Żyjemy samotni, jak w klatkach. Dawna wspólnotowość społeczeństwa agrarnego przestała istnieć. Nie mamy możliwości być ze sobą razem, społecznie i kulturowo we wspólnych pracach. Nie śpiewamy i nie rozmawiamy przy żniwnych pracach, nie rozmawiamy przy darciu pierza, siekaniu kapusty, łuskaniu fasoli. Siedzimy co najwyżej przed telewizorem i żyjemy życiem wykreowanych światów seriali i serialików. 

Przestrzeń miejską mamy zastawianą samochodami. A dla nas już nie ma miejsca. To nie jest miasto, to jest parking. W miastach z pokaleczonymi drzewami, zalanym "betonem" z trudem sadzimy ponownie drzewa, tworzymy ukwiecone skwery i podwórce (woonerfy) z ławkami. Tam można usiąść i porozmawiać. Patrzyć na życie w mieście. Można być ze sobą (nieuchwytne ale jakże ważne relacje). Potrzeba jeszcze tylko poczucia sprawstwa. Jedną z możliwości jest... sztuka. Ta amatorska. Liczy się proces a nie produkt. 

24 lipca po raz kolejny spotkaliśmy się w Ornecie, w formie plenerowej kawiarni naukowej i z malowaniem kamieni, dachówek i drewnianych talarków. Ucieleśnienie uniwersytetu otwartego i trzeciej, społecznej jego misji. Gdy coraz więcej miejscowości (a w konsekwencji mieszkających tam ludzi) wykluczona jest komunikacyjnie, wtedy ważne są wizyty właśnie tam, na dalekiej prowincji, gdzie diabeł lub wiedźmucha mówi dobranoc a smoki snują niezwykłe opowieści. 

Kolejny wakacyjny plener w Ornecie udało się zorganizować dzięki życzliwości, współpracy i wsparciu Urzędu Miejskiego w Ornecie oraz Galerii Art-Nova. Wsparli nas także lokalni przedsiębiorcy: Krzysztof i Bożena Chmiel (Agro-Auto Orneta) i lodziarnia "Słodka Italia". Dziękujemy! Razem możemy więcej i piękniej.

Duża frekwencja zaskoczyła mnie. Spotkanie toczyło się swoi, spontanicznym i radosnym życiem. Lepiej było się poddać nieprzewidywalnej atmosferze cittaslow niż rygorystycznie trzymać się wymyślonego wcześniej programu (daleko, za biurkiem). Było ponad 70 osób, z różnych części regionu i Polski (przyjechali tu na wakacje i skorzystali z okazji). Nie udało mi się zrobić pełnej listy obecności ani skrupulatnie spisać tytułów powstałych prac i przypisać je do konkretnych osób. Będziemy odkrywali i rozwiązywali te zagadki. Część prac autorzy zabrali ze sobą, reszta pozostała. Wzbogaci skwer i wystawę plenerową na ulicy Rycerskiej przed Galerią Art Nova. Jesienią wrócimy by z miejscową młodzieżą opracować grę terenową. Powstałe prace będą elementami tej gry. Drewniane krążki pojawią się zimą w Olsztynie w formie wystawy. A potem wrócą do Ornety. Niby jedno spotkanie a przecież to długotrwały proces współtworzenia i odkrywania.

A co z tym odkrywaniem własnej miejskości? Wystarczy chodzić pieszo. Prawdziwe miasto jest tam, gdzie możemy dojść pieszo. Aktywność artystyczna i społeczna tworzą nam klimat do kreowania naszego dobrostanu. By poczuć szczęście i radość bycia z innymi. W każdym mieście i miasteczku.




Zobacz więcej zdjęć z pleneru (aby przejść do albumu trzeba kliknąć w ikonkę Facebooka):

   
I jeszcze więcej zdjęć: 
  

20.07.2021

Krótka opowieść o wakacyjnym malowaniu w Ornecie, ze smokami w tle

Plener w Ornecie, 2019 rok.


Ideą kawiarni naukowej jest wyjście poza mury uniwersytetu i tworzenie okazji do bliskiego kontaktu uczonych i bezpośredniego odbiorcy, beż zbędnego pośrednictwa. Najpierw wiec spotykaliśmy się w kawiarniach Olsztyna. Potem były wyjazdy do małych miasteczek. A teraz poszerzyliśmy i formy terenowe. Są to poszukiwanie nowego modelu transmisji wiedzy w ramach trzeciej, społecznej misji uniwersytetu. W przestrzeni publicznej i przy różnorodnych aktywnościach artystycznych tworzymy okazje by być ze sobą razem i by dyskontować. I tak będzie 24 lipca w Ornecie.

Homo sapiens jest istota społeczną. Nie jesteśmy już społeczeństwem agrarnym poszukujemy więc nowych form współuczestnictwa, Już nie przy darciu pierza czy łuskaniu fasoli ale przy aktywności artystycznej. Nie chodzi o tworzenie arcydzieł tylko o tworzenie więzi, rozmowy i radosne bycie ze sobą. 

Wakacje to dobry czas by okrywać tajemnice świata. Przez pandemię mieliśmy mało spotkań w kontakcie bezpośrednim, dlatego webinaria, organizowane w ramach projektu Spotkania z nauką,  uzupełniamy nowymi inicjatywami. Na przykład spotkaniami w formule wyjazdowej kawiarni naukowej. 

W ramach projektu Spotkania z Nauką wraz z Urzędem Miejskim w Ornecie oraz Galerią Art-Nova zapraszamy 24 lipca w godzinach 11.00-17.00 do Ornety na skwer przez Galerią Art-Nova. Zapewniamy farby akrylowe i kamienie do malowania. Jeśli ktoś chciałby malować akwarele czy uprawiać malarstwo sztalugowe to prosimy zebrać ze sobą odpowiednie materiały i farby. Będziemy malowali na powietrzu ale zachęcamy do rozsądnego zachowania dystansu i stosowania maseczek by zmniejszyć ryzyko transmisji wirusów. Zachowajmy niezbędne środki sanitarne. 

Dawniej ludzie spotykali się przy międleniu lnu, łuskaniu fasoli, wspólnym wyplataniu koszyków czy darciu pierza. I rozmawiali o rzeczach ważnych i całkiem banalnych. Ponieważ nie jesteśmy już społeczeństwem agrarnym, dlatego spotkamy się przy malowaniu polnych kamieniu, starych dachówek czy poremontowych płytek ceramicznych (to takie dyskretne nawiązanie do recyklingu, reusingu i problemów współczesnego świata).  chcemy rozmawiać o różnorodności biologicznej, edukacji w terenie (na łące i w lesie), o sztuce, o zwykłych sprawach. Będą naukowcy różnych specjalności - będzie kogo zapytać o najróżniejsze rzeczy i zjawiska.

Spotkanie pod roboczym tytułem Ornecki traktat o łuskaniu fasoli na miejskiej łące to jednodniowa, eksperymentalna podróż od sztuki i prostej, wspólnej aktywności, do wykładu naukowego z refleksjami o ewolucji komunikacji i tworzeniu wspólnoty, o przechodzeniu od epoki pisma do epoki szybkiego transferu przeżyć

W przestrzeni publicznej małego miasteczka cittaslow będzie można podróżować od przeżywania emocji do objaśniania świata (wyjaśnianie). Znajdą się treści dla najmłodszych i dla starszych, dla zwykłych ludzi i dla szukających pogłębionych refleksji o świecie współczesnym.

Co będzie poza malowaniem kamieni? Kto będzie? I o czym będzie opowiadał? Między innymi:

  • dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM opowiadał będzie o chwastach polnych i niezwykłych owadach, a nawet o smokach, które do życia powołali polscy naukowcy. Opowie także o orneckim smoku - i o tym czy to prawda, że smoki ziały ogniem i pożerały piękne dziewice (całkiem poważnie i z przymrużeniem oka),
  • dr hab. Anna Biedunkiewicz opowiadać będzie o etnomykologii i o niezwykłych grzybach oraz o nowych, polskich nazwach grzybów - dlaczego naukowcy pozmieniali te nazwy i co z tego wyniknie,
  • dr hab. Beata Kurowicka, opowie o tym, jak przeżyć w czasie upałów? lub o zwierzęcych mistrzach skoków (a jak będziemy gorąco namawiać, to opowie o jednym i drugim).
  • dr hab. Urszula Bartnikowska, prof. UWM opowiadać będzie o edukacji leśnej i domowej i o Rozkwitalni (co to jest Rozkwitalnia? Dowiecie się na miejscu),
  • Beata Solińska (nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej, języka polskiego, logopeda, Fundacja Uwolniona Edukacja Rozkwitalnia), opowie dzieciom o skałach, skamieniałościach i minerałach („Co mówią kamienie”). Opowie nam o kamieniach, na których będziemy malowali. Być może przyjedzie z mini wystawą, przygotowaną wspólnie ze swoimi dziećmi. Do kamiennych tematów przygotuje krótkie przedstawienie teatralne do współuczestniczenia z dziećmi „Historia małego belemnita” (w nurcie teatru inicjacyjnego, więc mogą być bardzo małe dzieci). W plenerze na plandece.
  • pedagog i pisarka Anna Mikita, olsztyńska przeczyta jedną swoją bajkę lub nawet opowie w formie kamishibai (będzie okazja zdobyć autografy na jej książkach), poprowadzi także warsztaty robienia maskotek. Może będą owady, może kwiaty a może... smoki!,
Będą z nami artyści z Ornety i innych miejsc, m.in.:
  • Katarzyna i Mariusz Kaldowscy, artyści malarze Ornety
  • Iwona Dombek-Rybczyńska,
  • Michał Wiśniewski,
  • Monika Stęplewska,
  • Anna Wojszel (artystka z Wipsowa).
Zapowiedzieli się także państwo Elżbieta i Andrzej Mierzyńscy. Przyjadą by porozmawiać o możliwej współpracy artystycznej w oprawie takich spotkań w kolejnych, podobnych wydarzeniach artystyczno-naukowych.

Wszyscy będziemy malowali (kamienie, płytki ceramiczne, drewniane krążki), mali i duzi. Przykleimy do nich QR Kody, linkujące do opowieści biologicznych, 

Przybędą fotograficy z Olsztyna utrwalać piękno chwili i miejsca. Można więc spodziewać się kolejnej ich wystawy.

Co jeszcze będzie?
  • Wystawa (12 plansz 70 na 100 cm), prezentująca koła naukowe Wydziału Biologii i Biotechnologii.
  • Wystawa fotograficzna (z pleneru w 2019 roku w Ornecie)
Co będzie potem?
Na pewno wystawa w plenerze. A jesienią, wspólnie z ornecką młodzieżą zrobimy tajemniczą grę terenową, z wykorzystaniem prac, wytworzonych w trakcie pleneru. Dodamy odpowiednie QR Kody i można będzie poszukiwać tajemnic, niczym skarbu Templariuszy, złotego pociągu czy bursztynowej komnaty. Albo tajemnic orneckiego smoka. Natomiast w styczniu 2022 roku poplenerową wystawę zorganizujemy na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie w ramach Nocy Biologów 2022 (styczeń).

Co jeszcze? Wszystko to, co wymyślimy i zaplanujemy w czasie letniego pleneru artystyczno-naukowego w Ornecie. Dorzuć się i Ty, ze swoimi pomysłami.

Relacje i dodatkowe szczegóły na Facebooku

Niżej kilka zdjęć z roku 2019 (zobacz szczegóły tamtego spotkania). Tym razem też będzie równie pięknie i niezwykle.

15.07.2021

Co w wodzie i trawie piszczy?


27 lipca o 17.00 na webinarium (link do spotkania niżej, organizatorem jest Park Krajobrazowy Pojezierze Iławskiego) opowiem o niezwykłych owadach i różnych kulturowych pomyłkach. Na przykład uwieczniony na fotografii "chrząszcz", który brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie. Na pozbawionym drzew placu, w słoneczne dni tam wytrzymać się nie da. Można jajecznicę usmażyć. W tej rozgrzanej scenerii za chrząszcza robi pasikonik. Jak widać jako takie pojęcie o przyrodzie powinni mieć zarówno artyści (projektujący pomniki chrząszcza) jak i włodarze miast i miasteczek, projektujący i urządzające główne place podległych im miejscowości. W celu uzupełnienia wiedzy o otaczającej nas przyrodzie i funkcjonowaniu ekosystemów (a także o dających cień i ochłodę drzewach w mieście) opowiem na lipcowym spotkaniu online. 

To, że w trawie coś piszczy, to wszyscy wiedzą i słyszą, ale czy w wodzie coś piszczy? Okazuje się że tak. Są bezkręgowce wodne, które wydają dźwięki. Na przykład larwy chruścików, grają niczym na tarce jazz tradycyjny. Jak one to robią i dlaczego? Są i pluskwiaki wodne ćwierkające pod wodą. A i chrząszcz zabrzmi nie tylko w trzcinie i nie tylko w Szczebrzeszynie.

Zapraszam na wakacyjną opowieść o różnorodności biologicznej na łące i w wodzie, Zapraszam na rozmowy o wielu niezwykłych gatunkach grzybów, roślin i zwierząt. O ćmach, które piszczą i motylach, które podstępem dostają się do mrowiska i tam zjadają mrówki. 

Chcecie się dowiedzieć czy istnieje kwiat paproci? A może co to jest czarcie jajo? A może co to jest maść czarownic do latania i jaki ma związek z bioróżnorodnością? Zapraszam na opowieść o bioróżnorodności z odniesieniami do etnografii i błędów artystów. 


Szczegóły:

link do wydarzenia na FB: https://www.facebook.com/events/203786128366415?ref=newsfeed (w wydarzeniu jest link do pokoju spotkania dla uczestników)

link do pokoju dla uczestników bezpośrednio: https://zpk.clickmeeting.com/co-w-wodzie-i-trawie-piszczy-

14.07.2021

Nie śmier(r)ć - letnia akcja nauczycieli (i nie tylko)

Jedna z wielu butelek, znalezionych w lesie. Długo leżała w leśnym runie. W połowie wypełniona martwymi owadami. Śmiercionośna pułapka. 
 

Śmieć i śmierć różni się tylko jedną literą. Ale te właśnie śmieci, zostawiane przez bezmyślnych ludzi w każdym zakątku Ziemi (i Polski), ranią nie tylko estetykę i szpecą krajobraz. One zabijają. I duże i małe zwierzęta, zarówno lądowe jak i te morskie. Z racji specjalności zawodowej (hydrobiolog, entomolog) wyraźniej dostrzegam zabijane bezkręgowce. W ciągu już kilkudziesięciu lat różnorodnych akcji sprzątania dzikich zakątków przyrody widziałem mnóstwo butelek, puszek, plastikowych opakowań, które zabiły ogromne ilości owadów, skorupiaków, traszek, kijanek i wielu innych zwierząt. Zbierając butelki i puszki w przydrożnych rowach, w lesie, nad brzegami wód, widziałem ogromne liczby zabitych małych bezkręgowców. Śmierć bezsensowna, niszczenie przyrody. Niesłychanie przykry widok dla osób wrażliwych i świadomych zarówno przyczyn jak i skutków. Piątek przykazanie: nie zbijaj, także swoich braci mniejszych. 

Każda butelka czy puszka po napoju, po opróżnieniu, jest lżejsza niż była. Lżej więc odnieść z lasu puste opakowanie niż przynieść pełne. Dlaczego więc zostawiamy tak dużo śmieci? Z braku empatii dla innych ludzi i przyrody? To w sumie zachowanie agresywne: niszczymy innym ludziom (współobywatelom) piękny widok, brukamy ich poczucie estetyki i szczęścia. Dewastujemy przestrzeń publiczną, wspólną. Niczym najeźdźcy, okupanci, po których zostają tylko zgliszcza. Niszczymy i sobie samym - bo czy na drugi raz przyjemnie będzie poleżeć wśród śmieci na plaży i na łące? Ile osób kaleczy nogi i ręce na tych pozostawionych śmieciach? 

Butelka czy puszka ma mały, wąski otwór wejściowy. Jest jak pułapka lejkowa - łatwo wejść małemu zwierzęciu, zwabionemu zapachem żywności. Najpierw piwo, soki a potem zapach rozkładanego ciała zwierząt wabią kolejne owady. W wodzie wpływają traszki. I giną. Śmiecisz i zabijasz. 

A przecież tak łatwo po prostu sprzątnąć po sobie. Nie szpecić, nie zanieczyszczać, nie zabijać. Bezpieczne wakacje to szerokie pojęcie. Przyłącz się i Ty. Daj dobry przykład innym, choćby tylko swoim krewnym. 

Cóż warte wzniosłe słowa o patriotyzmie, gdy zostawiasz po sobie szpecące i śmiercionośne śmieci? Cóż warte są koszulki z symbolami narodowymi, orłami, kotwicami i wzniosłymi hasłami, gdy zostawiasz po sobie śmieciowe oznaki lekceważenia innych? To tylko nadęte pustosłowie na pokaz. 

Opakowanie po ciastkach, po deszczu stało się grobem dla kilu żuków gnojarzy. Zwabił je automat, utopiły się w wodzie, zgromadzonej w plastikowym opakowaniu. Takich śmiercionośnych pułapek pozostawiamy dużo w lesie, nad jeziorem, nad rzeką. 

Nauczyciel nawet w wakacje nie odpoczywa. Nieustannie edukuje. A przykładem jest akcja Nie śmie(r)ć, zainicjowana przez Joannę Gadomską (prowadzi stronę Biologia z Blondynką). Dołączyło wielu edukatorów indywidualnie i instytucjonalnie, z całymi szkołami. 

Ginące i cierpiące zwierzęta to efekt naszej konsumpcyjnej kultury jednorazowości. I ciągłego niedostatku kompetencji społecznych. Szkoła wszystkiego nie nauczy. W edukacji społecznej i ekologicznej dzieci i młodzież biorą przykład z dorosłych w swojej rodzinie. 

Tak, całemu społeczeństwo brakuje cnót obywatelskich, niezależnych od płci, wieku czy zawodu. Sami nauczyciele sobie z tym nie poradzą. Nawet poświęcając swój wolny czas na wakacjach....



Biologia z Blondynką tak pisze o tej akcji:

To tylko jedna plastikowa butelka, to tylko jeden pojemnik po ciastkach, to tylko jeden .... powiedziało sto, tysiąc osób... To tylko mała plastikowa reklamówka, to tylko mały pojemnik po lodach, to tylko mały śmieć... mały, ale o dużym znaczeniu... Na każdym kroku widzimy bezmyślnie wyrzucone śmieci... Na pozór mały odpad może stać się wielką pułapką i śmiertelnym niebezpieczeństwem dla życia wielu zwierząt...

Pamiętaj, każdy odpad ma swoje miejsce kosz na śmieci, a jeżeli go nie ma w pobliżu to zabierz go ze sobą, nie wyrzucaj bezmyślnie powstałych śmieci, nie wyrzucaj ich gdzie popadnie...
Udostępnijcie na swoich tablicach grafikę akcji, może ktoś zobaczy, przeczyta, pomyśli... i zrozumie, że jego działanie ma wpływ na dziko żyjące zwierzęta.

Cieszę się bardzo, że kolejne osoby, szkoły i organizacje dołączają do akcji, bo im nas więcej tym większe szanse na zmiany.

Działamy razem: Profesorskie Gadanie, Biologus designans, Mistrz Biologii - Olivia Dycewicz, Biologia - Lubię to, Eko-Szkoła, Nieprzeciętna polonistka, EDU_dzielnia, Akademia Dobrej Edukacji - Jabłonna oraz szkoły.

A jeżeli i Ty chcesz dołączyć do akcji i promować ją dalej, to prześlij swoje logo, zamieszczę je również na naszym plakacie.
https://www.facebook.com/598354220360266/posts/1647379285457749/


10.07.2021

Kilka liczb jako kamień milowy bloga

W połowie roboty, porozkładane farby, niektóre butelki już pomalowane, inne w trakcie, jeszcze inne czekają. Kamień milowy pleneru Malality. Coś już widać ale to jeszcze nie finał. 

Kamienie milowe na gościńcu (czyli drodze, bo młodsi mogą już nie rozumieć tego archaizmu), wizualnie informują o przebytej drodze. Motywują przez pokazywanie przebytego odcinka. A jeśli wyznaczamy sobie cel, to jednocześnie wiemy ile jeszcze mamy do przebycia do zaplanowanego celu etapowego. Dają ukojenie zmęczonym nogom i mobilizują do dalszego wysiłku. Są jakimś rodzajem patrzenia w tył. Dla blogera takimi kamieniami milowymi są liczby, odczytywane ze statystyk. 

  • 300 000 odsłon
  • 1 000 (z małym haczykiem) komentarzy
  • 500 wpisów opublikowanych
  • 15 obserwatorów
  • 3,5 roku pisania (funkcjonowania bloga)

Liczby w zaokrągleniu. Zapis "trzysta tysięcy" jest poprawniejszy niż "300 000". Dlaczego? Bo słowny zapis daje mniejszą dokładność (a więc większy błąd pomiaru), natomiast cyfrowy zapis sugeruje informację z dokładnością do jedności. Wskaźnik odsłon bloga zapisany w formie 300 000 to mgnienie, bo zaraz pojawi się kolejne: 300 001 i kolejne. A trzysta tysięcy utrzyma swą aktualność co najmniej przez kilka dni. 

Czy wszystkie okrągłe liczby, pokazane wyżej, zejdą się razem? Mniej więcej tak ale nie całkiem dokładnie. Bo w momencie uzyskania trzystu tysięcy odsłon liczba komentarzy wyniesie mniej więcej tysiąc (ale już nie 1000 - bo tu również zapis wskazywałby dokładność do jedności). Wpisów będzie około pół tysiąca w tym wyznaczonym przez okrągłą liczbę odsłon momencie. Najmniej ulotne czasowo są dwie ostatnie liczby: 15 obserwatorów i 3,5 roku.

Okrągłe liczby dają swoistą estetykę, symetrię, ładne proporcje. Dają poczucie piękna. Kamienie milowe ustawiane były również z dokładnością do jednej mili, czy też z dokładnością do jednego kilometra (ale przecież nie centymetra czy milimetra). Jeśli mamy symetrię zachowaną w milach to znika ona przy przeliczeniu na kilometry. I odwrotnie. Ale czy dla pieszego wędrowcy i jego stóp istotna jest różnica między 1 milą, 0,9 mili czy 1,1 mili? Nasz umysł najwyraźniej preferuje symetrię i piękno okrągłych liczb.

Piszę, bo chcę. To podróż dla samego wędrowania, by podziwiać i delektować się tym, co mijam w danym momencie. 

  • trzysta tysięcy odsłon
  • tysiąc komentarzy
  • pięćset  (lub pół tysiąca) opublikowanych tekstów z ilustracjami
  • piętnastu obserwatorów
  • trzy i pół roku pisania-czytania-obecności w sieci i przestrzeni publicznej

Przysiądź, odpocznij, poczytaj. A potem powędruj po tym blogu tak jak chcesz, dowolnie klikając i poruszając się między zamieszczonymi wpisami. Jest wiele możliwych i różnych "tras" i sposobów przemieszczania się. Można chronologicznie, można przez słowa kluczowe (tagi), można przez archiwum wybierać losowo i wyrywkowo. Być może można jeszcze inaczej. 

08.07.2021

Co się stało z ulicą Mleczną?

Działo się to w czasach, gdy istniała jeszcze ulica Mleczna. Wiła się między łąkami niczym pobliska rzeka Łyna. Pachniała mlekiem po wieczornym udoju, przecedzanym do wiadra przez białą gazę, na której zatrzymywały się utopione w mleku muchy.  

Pewnego dnia pojawił się On, wielki i groźny smok. Na nic się zdała odwaga i dzielność Małego Rycerza. Smok wypił całe mleko i zjadł wszystkie krowy. Nic nie zostało. Ulica też zniknęła.

Niektórzy mówią, że to nie był smok tylko duża koparka, ale kto był wierzył takim plotkom. Pewne jest jedno: nie ma ulicy Mlecznej i nikt nie pamięta gdzie ona była.

Powyższa opowieść powstała na podwórku w czasie warsztatów storytellingu, poprowadzonych przez Agnieszkę Kacprzyk w ramach wakacyjnego projektu Inna Mapa, realizowanego prze MOK. Tego popołudnia powstało 6 krótkich, treningowych opowieści. A działo się do na osiedlowym placu zabaw. Efektem było zupełnie inne spojrzenie na moje osiedle. Wydawało się nieciekawe, zwykłe, nudne. Zaznaczaliśmy na mapie miejsca, które znamy i mamy jakiekolwiek wspomnienia. Nie tylko sam spojrzałem inaczej, przypominając sobie różne miejsca: tajemnicze, w których można wypocząć, związane z przyrodą, takie, które cieszą oko, miejsca obskurne i takie, gdzie się dużo zazwyczaj dzieje. Znacznie ciekawsze było spojrzenie innych osób. Ich oczami i wspomnieniami zobaczyłem nowy dla mnie świat. Muszę w te miejsca pójść i odkryć osiedle jeszcze raz. 

Administracyjnie Osiedle Podgrodzie, ale moja część ma swoją nazwę Osiedle Mleczna. Nazwa wydaje się, błędna dlatego niektóry poprawiają na Osiedle Mleczne. Nie maja racji. Nazwa wzięła się od ulicy Mlecznej. Ulicy już dawno nie ma. Gdzie ta ulica była i dlaczego miała taką nazwę, tego nie wiem (na razie). Była i jest  Polna, to może analogicznie i ulica Mleczna. A może coś tu było zanim wybudowano osiedla mieszkaniowe? Może jakaś mleczarnia lub przynajmniej obora? A może łąki, na których pasły się krowy? Tajemnic i niezwykłych historii jest więcej. Może dzięki letniemu projektowi Inna Mapa lepiej poznamy najbliższe otoczenie miejskie? 

A gdy już powstaną opowieści to postaram się by wygenerować do nich QR Kody. Pomalujemy kamienie i stare poremontowe płytki ceramiczne i poukrywamy te opowieści po cały osiedlu. Będzie można wędrować i czytać, oglądać, słuchać. Take inna mapa miasta, mówiąca i rozproszona, złożona z wielu odrębnych puzzli, układających się w spójną opowieść. Można powiedzieć podwórkowa antologia, połączona ze streetartem. Są chętni do współpracy i współtworzenia?

Karty Dixit, użyte do tworzenia opowieści, w czasie podwórkowych warsztatów. Jest i ta ze smokiem, która pobudziła wyobraźnię by szybko stworzyć mini opowieść osiedlową.