Na zaproszenie Terra Desolata – archeologia i edukacja miałem dużą przyjemność uczestniczyć w festiwalu naukowym w małym, uroczym mazurskim miasteczku – w Olecku. Reakcja – Festiwal Pasji do Nauki to wydarzenie szczególne nie tylko dlatego, że spotykają się na nim ludzie zafascynowani nauką. Szczególne jest także jego miejsce. Festiwal odbywa się daleko od wielkich ośrodków akademickich, tam, gdzie – mówiąc żartobliwie – diabeł mówi dobranoc, a bociany zawracają. A skoro wszędzie jest daleko, tym ważniejsze staje się przywiezienie nauki właśnie tutaj. Piknik naukowy sfinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Programu „Społeczna odpowiedzialność nauki III – Popularyzacja nauki”.
Popularyzacja nauki często kojarzy się z wielkimi miastami, uniwersytetami, centrami nauki, muzeami i laboratoriami. Tymczasem nauka nie powinna być dobrem dostępnym przede wszystkim dla tych, którzy mieszkają w pobliżu akademickiego kampusu. Dziecko, dorosły (rodzic) czy senior z małego mazurskiego miasteczka ma przecież taki sam potencjał ciekawości jak uczeń z Warszawy, Krakowa, Gdańska czy Olsztyna . Różnica może polegać jedynie na tym, ile razy w życiu będzie miało okazję spotkać prawdziwego naukowca, zobaczyć eksperyment, zajrzeć przez mikroskop albo samodzielnie dotknąć czegoś, co jeszcze chwilę wcześniej znało tylko z podręcznika.
W Olecku w piątek 18 września 2026 r. stoiska, sale, pokazy i wykłady zapełniali przede wszystkim uczniowie z oleckich (i okolicznych) szkół. Przychodzili całymi klasami, razem z nauczycielami. W sobotę 19 września pojawiały się całe rodziny, seniorzy i zwykli zjadacze chleba. To bardzo ważne, bo nauka przestaje wtedy być szkolnym przedmiotem, a staje się doświadczeniem wspólnie przeżywanym. Można zobaczyć, zapytać, dotknąć, sprawdzić i – co chyba najważniejsze – przekonać się, że za nauką stoją konkretni ludzie. Ludzie, którzy kiedyś również byli ciekawskimi dziećmi.
Taki bezpośredni kontakt może mieć znaczenie znacznie większe, niż wynikałoby z jednego festiwalowego dnia. Kapitał naukowy młodego człowieka nie powstaje wyłącznie z podręczników i ocen. Budują go również doświadczenia, spotkania, rozmowy i poczucie, że świat można samodzielnie poznawać. Być może uczeń, który podczas pokazu po raz pierwszy zobaczy fascynujący organizm pod mikroskopem, za kilka lat wybierze biologię. Ktoś, kto samodzielnie przeprowadzi prosty eksperyment, zainteresuje się chemią, fizyką albo medycyną. Jeszcze ktoś inny odkryje, że archeologia, astronomia czy entomologia nie są odległymi dziedzinami z książek, lecz fascynującymi sposobami rozumienia świata. A możliwość zwiedzenia makiety stacji kosmicznej być może zachęci do podróży kosmicznych.
Nie każdy oczywiście zostanie naukowcem. I nie o to chodzi. Kapitał naukowy to także umiejętność zadawania pytań, odróżniania wiedzy od pseudowiedzy, sprawdzania informacji i rozumienia, że odpowiedź „nie wiem” może być początkiem poznawania, a nie jego końcem. W czasach nadmiaru informacji i sztucznej inteligencji te kompetencje stają się szczególnie cenne. Dlatego festiwale nauki w małych miejscowościach mają znaczenie znacznie większe niż tylko liczba uczestników czy atrakcyjność programu. Są rodzajem mostu między światem nauki a miejscami, do których akademia na co dzień dociera rzadziej. Udana współpraca organizatorów z lokalnymi władzami pokazała w Olecku, że taki most może być naprawdę mocny. Głód rzetelnej, a jednocześnie atrakcyjnie podanej wiedzy jest wielki – niezależnie od wielkości miejscowości.
Cieszę się, że mogłem być częścią tego spotkania: z wykładem o prawdziwych roślinach, grzybach i owadach oraz ich etnograficznym i mitycznym kontekście, spacerem entomologicznym i pokazem hydrobiologicznym. Okazało sie, że w rzece Ledze żyją nie tylko chruściki strydulujące pod woda, ale i słodkowodne gąbki oraz krasnorosty (Hildebrandia rivularis). Bo czasem, aby rozpocząć czyjąś naukową przygodę, nie potrzeba wielkiego laboratorium. Wystarczy ciekawość, dobry nauczyciel, prawdziwy naukowiec i możliwość zobaczenia czegoś niezwykłego na własne oczy. Nawet jeśli dzieje się to tam, gdzie – jak głosi lokalna geografia wyobraźni – bociany zawracają.
Dorosłych uczestników zachęcałem do podcastów Radia Olsztyn i felietonów "Tłumaczymy świat". Piknik naukowy się kończy ale może pozostać trwała i systematyczna wieź z głosem naukowców na różne tematy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz