3.09.2023

Kortosfera już działa

 

Wraz z początkiem września dla zwiedzających otworzyła się Kortosfera czyli Centrum Popularyzacji Nauki i Innowacji UWM. Od dawna kibicowałem temu olsztyńskiemu centrum nauki i wiążę z nim duże nadzieje. Centra nauki, zainicjowane przez warszawskie Centrum Nauki Kopernik, są wyznacznikiem nowego trendu w edukacji. Różnych centrów nauki powstało w Polsce już wiele i praktycznie z każdego miejsca, z każdej szkoły jest do jakiegoś blisko. Mogą być więc stałym elementem wspierającym edukację szkolną. Ale są także elementem edukacji pozaformalnej i ustawicznej. Metodykę edukacyjnego wykorzystania takich obiektów pozaszkolnych dopiero odkrywamy. Czego przykładem jest niedawno zakończony projekt Spotkania z Nauką (i kilka wcześniejszych).   

Jednym z atutów Kortosfery jest dobra i mądra edukacyjne wystawa. Ma oryginalne treści, niepowielające się z treściami i aktywnościami innych centrów nauki. Dlatego warto tu zajrzeć niezależnie od tego czy było się już w Koperniku lub innych podobnych obiektach.  Uczestniczyłem w powstawianiu tej wystawy, najpierw w formie warsztatów na UWM, potem w tworzeniu tekstów i niektórych eksponatów (na zlecenie wykonawcy wystawy firmy TRIAS). Udział naukowców z UWM w tworzeniu tematyki wystawy zaowocował oryginalną tematyką, nawiązującą w dużym stopniu do badań prowadzonych na UWM. Tak bliskie sąsiedztwo nauki i placówki wystawienniczej ma spory potencjał do dobrego upowszechniania wiedzy. Sama wystawa może być elementem głębszego poznawania przyczyn i skutków rolnictwa, rozumienia ekosystemów, praw fizyki, chemii i biologii.  Gorąco liczę, że ten potencjał zostanie wykorzystany. Daje to szansę nie tylko na prostą edurozrywkę jak w wesołym miasteczku lecz także na głęboko osadzoną w realiach współczesności dobrą edukację pozaformalną i wsparcie edukacji formalnej (o czym już wielokrotnie pisałem na niniejszym blogu).

Kortosfera to nie tylko budynek z dobrą merytorycznie wystawą i dobrze wyposażonymi laboratoriami oraz salą wykładową. Jeśli dodać do tego potencjał kadry naukowej UWM (doświadczenie naukowe i popularnonaukowe wielu osób) to jest to duży potencjał na mądrą i osadzoną w szerszym kontekście edukację. Na to liczę i pokładam w tym nadzieję. 

Niech więc Kortosfera jak najszybciej wypełnia się treścią by było centrum popularyzacji nie tylko z nazwy i by było centrum innowacji edukacyjnych. Bo w edukacji potrzeba nie tylko prostej kontynuacji lecz i śmiałych innowacji. Także w zakresie popularyzacji nauki i trzeciej misji uniwersytetu. Proces odkrywania nowych przestrzeni edukacyjnych, włączając w to także generatywna sztuczną inteligencję i edukację online, trwa na całym świecie. Liczę, że w tym procesie będziemy uczestniczyli w Olsztynie aktywnie.

Odkrywanie tej nowej przestrzeni edukacyjnej w Olsztynie dokonuje się od wielu lat, m.in. w formie różnorodnych pikników naukowych (np. Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki, Europejska Noc Naukowców, Noc Biologów, Fascynujący Dzień Roślin, Tydzień Mózgu, Olsztyńska Wystawa Dalii) oraz różnych projektów edukacyjnych (np. Uniwersytet Młodego Odkrywcy, Spotkania z nauką). Mam nadzieję, że Kortosfera włączy się do tych działań i będzie dobrym edukacyjnym hubem w zakresie edukacji oraz popularyzacji nauki. Niech będzie także swoistym laboratorium i szkołą ćwiczeń dla studentów - przyszłych edukatorów. 

Jest potencjał. Liczę, że zostanie dobrze wykorzystany. 


Fragment z opisu projektu Spotkania z Nauką, jeden z kilku, prostujących ścieżki dla Kortosfery.


2.09.2023

Wyślepek czwórpasy - o pięknie i horrorze na łące

Wyślepek, najpewniej wyślepek czwórpasy, sierpień 2023, Bukowa Góra. Warmia.
 

Gdy spacerujemy po ukwieconej łące to dostrzegamy głównie piękno. Kolory kwiatów i fruwające owady. I ja, w czasie sierpniowej wycieczki po Warmii, zachwycałem się letnią łąką w pobliżu jeziora. Zrobiłem kila zdjęć, siedzącym na kwiatach owadom. Dopiero później, po identyfikacji gatunków (z pomocą innych entomologów) i doczytaniu więcej o biologii tych zwierząt, dostrzegłem ukrytą tajemnicę. Piękno miało także posmak horroru. Dzięki długotrwałym badaniom, w tym przypadku entomologów, można zobaczyć znacznie więcej. I wiedzieć więcej o tym, co się widzi. 

Nic nie jest jednoznaczne, a na łące dobro przenika się ze złem, uroda z horrorem, Większości nie dostrzegamy, bo potrzebne są długie badania naukowe i specjalne przyrządy. I dyskusja, umożliwiająca powstawanie konektywnej wiedzy. 

Na zdjęciu jest wyślepek czwórpasy (Conops quadrifasciatus Degeer, 1776). Spotkać go można na kwiatach w całej Polsce od czerwca do września. Dawne nazwy to ślepak, trykacz, tryskacz, wyślepek. Larwy wyślepka czwórpasego są pasożytami wewnętrznymi trzmiela kamiennika (Bombus lapidarius).

Rodzina wyślepków (wyślepek?) liczy ponad 760 gatunków, występujących na całym świecie (w Polsce około 50) i należy do muchówek (Diptera). Wyślepki są pasożytami wewnętrznymi innych owadów, głównie błonkówek z nadrodziny Apoidea, Vespoidea i Sphecoidea, w uproszczeniu szeroko rozumianych pszczół i os, samotnych i społecznych.

Samica wyślepka składa jaja bezpośrednio na ciele swojej ofiary. Samice mają na spodniej strony piątego segmentu odwłoka łopatkowaty wyrostek, z obecnymi nań ząbkami i bruzdami, zwany teką. Także szósty segment jest nieco wypukły i zaopatrzony w bruzdki oraz szczeciny. Te struktury pomocne są w czasie kopulacji oraz w czasie składania jaj na ofierze. Wiele milionów lat ewolucji.

Dorosłe wyślepki są owadami zapylającymi, są melitofagami odzywającymi się nektarem i pyłkiem kwiatowym. Także w pobliżu kwiatów spotykają swoje ofiary i atakują je od strony grzbietowej. Czasem czatuje na swoje ofiary w pobliżu ich gniazd. Atakuje potencjalnego żywiciela dla swojego potomstwa w locie. Składanie jaja zajmuje kilka sekund, samica przytrzymuje tułów ofiary swoimi odnóżami i składa jajo na odwłoku. Zazwyczaj przebija swoim pokładełkiem powłokę ciała ofiary między trzecim a czwartym segmentem odwłoka. Składa jajo do wnętrza ciała. U gatunków, które składają jajo na ciele, larwa wylegająca się z jaja sama wnika do ciała ofiary. Początkowo larwa wyślepka wędruje po ciele ofiary i odżywia się hemolimfą bez uszkadzania narządów wewnętrznych. Potem przyczepia się do systemu tchawkowego. Trzecie stadium larwalne zaczyna zjadać tkanki żywiciela, przyczyniają się do jego śmierci. W ciągu 8 godzin od śmierci ofiary, larwa zjada cała zawartość odwłoka. Można powiedzieć, że horror dziejący się we wnętrzu ciała a my tego nie dostrzegamy. Czasem widzimy trzmiele, siedzące na kwiecie, niczym śpiące. Dla żartu powiemy, że opiły się sfermentowanym nektarem to i śpią. Ale za takim widokiem może kryć się zupełnie coś innego - zjadanie od środka i śmierć.

Ale i wyślepki mają swoje pasożyty, np. błonkówki z rodziny Eulophidae oraz muchówkę Phora rufipes. Są także pokarmem innych owadów drapieżnych, takich jak łowiki, wazki oraz pająków.

Gdyby entomolog pisał bajkę o zającu, to morał brzmiałby tak: każdy ma swojego wyślepka (którego się boi i przed którym ucieka).

Kwiat i życie na nim. Bogata historia. Żeby ją zobaczyć trzeba uważności i wiedzy,
zgromadzonej przez dziesięciolecia a nawet stulecia. 

1.09.2023

Edytor do felietonów czyli nadchodzi era pisarzy AI

 

Główną tematyką, jaka założyłem sobie w nowej edycji felietonów Z Kłobukowej Dziupli 2.0, pisanych dla Wiadomości Uniwersyteckich, mają być zmiany jakie zachodzą na uniwersytecie pod wpływem technologii. Okraszone dygresjami do filozofii przyrody i tworzącej się Noosfery. I by nie tylko pisać lecz i eksperymentować. Stąd qr kody, towarzyszące felietonom, linkujące do szerszych wersji na niniejszym blogu. A czy te felietony nie mogłyby być pisane przez algorytmy sztucznej inteligencji? Wtedy moim zadaniem byłoby tylko sformułowanie odpowiedniego promptu (tj. instrukcji, polecanie dla algorytmu AI). A czyż przypomnienie od redakcji, czasem z zaznaczoną tematyką, nie jest takim prekursorem promptu dla mnie, piszącego? „Napisz felieton na 2700 znaków ze spacjami”. Czy zatem algorytmy sztucznej inteligencji w jakimś stopniu zastąpią nie tylko piszących teksty do prasy akademickiej ale i naukowców piszących publikacje do czasopism? A jeśli tak, to w jakim stopniu? Lub będą pisać treść wykładów dla studentów, może tylko scenariusze zajęć, testy itp. Już pojawiają się poradniki jak pisać prompty by algorytmy AI przygotowywały scenariusze zajęć z materiałami do zajęć szkolnych i uniwersyteckich. Może trzeba się tego nauczyć? Edukacja ustawiczna nie jest pustosłowiem...

Na rozpoczynający się rok akademicki stawiam sobie pytanie jak bardzo algorytmy sztucznej inteligencji wypełnią przestrzeń uniwersytetu? Czy będziemy się przed nimi bronić czy też uczyć efektywnie wykorzystywać? Czy też może będziemy studentom zabraniać a sami korzystać? „Bo co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”?

Jak słusznie zauważa Jacek Dukaj sztuczna inteligencja zaczęła się rodzić jakieś… 200 tysięcy lat temu. Wtedy, gdy narodziła się ludzka mowa i zaczęły powstawać symbole. Potem, wraz z powstaniem pisma, symbole te były już przetwarzane poza człowiekiem, poza jego mózgiem, na glinianej tabliczce, papirusie czy papierze. Pierwsze mechaniczne maszyny kalkulujące, np. kasy sklepowe (takie jak kiedyś, duże mechaniczne, młodzi znają tylko z muzeów), dokonywały operacji na symbolach już w pełni poza człowiekiem. Komputery z edytorami tekstów to kolejny etap. W edytorze Word nie tylko jest autokorekta i podpowiedzi w dostrzeżonych błędach literowych (ortograficznych). Są dodatkowe narzędzia wzbogacające słownictwo (tezaurus), poprawiające styl i interpunkcję. Są specjalne dodatkowe programy poprawiające gramatykę, tłumaczące teksty itp. Te narzędzia zastępują ludzi, np. korektorów, redaktorów i przyśpieszają pisanie, gdyż autor nie musi wiele razy sam sprawdzać swojego tekstu. Ale to nie wszystko, w ostatnich miesiącach pojawiły się wyspecjalizowane edytory tekstów dla pisarzy. Mają one „wbudowane funkcje konstruowania fabuły, tworzenia postaci, modyfikowania stylu języka, narzędzia streszczające, parafrazujące, ekstrapolujące (czyli piszące ciąg dalszy)”. Jakież ułatwienie w pisarskiej twórczości! Można szybciej, więcej i przez to taniej.

A czy (i kiedy) pojawią się edytory tekstów, wspomagane przez AI, dedykowane naukowcom piszącym publikacje? Lub autorom piszącym felietony do Wiadomości Uniwersyteckich? Trzeba będzie się tylko nauczyć formułowania promptu, czyli krótkiej instrukcji, którą użytkownik dostarcza modelowi językowemu sztucznej inteligencji, aby uzyskać odpowiedź lub wygenerować tekst. W przypadku naukowców to zapewne także dodanie surowych danych i być może także części literatury do zacytowania/wykorzystania. To jest chyba możliwe bo piszemy publikacje wg jasnego i zdefiniowanego schematu ze wstępem, problemem badawczym, materiałem i metodami, wynikami i dyskusją.

Sztuczna inteligencja rodzi się jako swoista nakładka na inteligencji człowieka. Tak jak kiedyś życie biologiczne na procesach chemicznych, usamodzielniając się i uniezależniając przez wyodrębnienie się w izolowanych, otoczonych błoną komórkach. Tak być może teraz powstaje Noosfera, jako nakładka na życiu biologicznym i myśleniu w mózgowych neuronach. Kiedy i jak nastąpi pełne uniezależnienie się od ludzkiego mózgu i wyizolowanie w niezależnych strukturach?

Jak się pisało felietony do prasy? Dawno temu pisało się ręcznie, piórem lub długopisem na kartce. Potem przynosiło się do redakcji, tam sprawdzano, poprawiano, sugerowano ewentualne zmiany i oddawano zecerowi. Ten składał czcionki i tekst był drukowany. Długi i czasochłonny proces, angażujący co najmniej kilka osób. Potem wynaleziono maszynę do pisania. Ulga dla korektorów i zecerów bo łatwo było takie pismo rozczytać (spróbujcie sięgnąć do rękopisów to zrozumiecie). Nie to co pismo odręczne. Łatwiej było nanosić poprawki. Wtedy kolejny raz przepisywano tekst na maszynie (sam autor lub maszynistka czy osobista sekretarka) i przekazywano zecerowi. Ale w drukarniach też dokonała się automatyzacja, która wyeliminowała odlewane czcionki i pracę zecera. Znacznie przyspieszono czas przygotowania i wydrukowania gazety z felietonem. Potem pojawiły się komputery i edytory tekstu. Przyspieszyły powstawanie tekstów, gdyż przy poprawkach nanosi się tylko niewielkie zmiany i nie trzeba przepisywać od nowa całego tekstu (tak jak w przypadku tekstów pisanych na maszynie do pisania). Komputerowe edytory tekstu doskonaliły się. I teraz np. w edytorze Word mamy automatyczne poprawianie tekstu, ze wskazywanie błędów literowych (sam poprawia lub podkreśla). Dla mnie, jako dyslektyka jest to ogromne ułatwienie. Nie muszę często zaglądać do papierowego słownika ortograficznego. Zamiast stukania w klawiaturę można po prostu dyktować (nie jest potrzebna sekretarka, która przepisuje dyktowany tekst). Jest tezaurus, który ułatwia wzbogacać słownictwo i unikać powtórzeń, są dedykowane programy poprawiające gramatykę, np. angielskojęzyczny Grammarly (bardzo przydatny dla tych, dla których angielski jest językiem obcym, wtórnie wyuczonym). Tekst powstaje szybciej i łatwiej. Mniej pracy dla autora i lepsza jakość powstającego utworu. W edytorze można sprawdzić liczbę znaków. I wprowadzać zmiany tak, by zamówiony felieton miał odpowiednią ich liczbę i zmieścił się w wyznaczonej powierzchni czasopisma. Zawsze po napisaniu dokonuje zmian, by dostosować wielkość felietonu do wyznaczonej powierzchni. Nie muszę liczyć ręcznie za każdym razem. Ale algorytm sztucznej inteligencji zrobi to jeszcze szybciej. Od razu, bez kilku poprawek.

Skoro pojawiły się edytory dedykowane dla pisarzy z pomocą do konturowania fabuły, modyfikacji stylu itp. to może i felieton da się tak napisać? Na razie postanowiłem sprawdzić na narzędziach dostępnych bezpłatnie. Całą umiejętnością będzie wymyślenie tematu i zawartości oraz odpowiednie sformułowanie promptu, czyli instrukcji dla AI. Promptowania się trzeba nauczyć. Może warto od zaraz uczyć studentów, bez odkładania na bliżej nieokreślona przyszłośc? Chcę to wypróbować w najbliższym roku akademickim. Zamiast zwalczać i zakazywać lepiej nauczyć korzystać z tego co i tak jest. I by moi studenci nie byli na przegranej pozycji w porównaniu z tymi, którzy potrafią się poprawnie posługiwać narzędziami AI.

Spróbowałem z dwoma narzędziami: ChatGPT3 i Bard Googla. Zadałem najpierw prosty i mało konkretny promt a potem w wersji rozszerzonej i ukonkretnionej (więcej autorskiego wkładu). Oto rezultaty (całość zajęło 5 minut z pisaniem promptu i kolejne kilka dla drugiej wersji, kopiowania do edytora tekstu oraz nanoszenie małych poprawek w formatowaniu. Samo formatowanie tekstu na blogu to kolejne kilka minut (być może te czynności także da się zautomatyzować przez AI).

1. Krótszy prompt: Napisz felieton liczący do 2700 znaków ze spacjami, dla czasopisma uniwersyteckiego, którego odbiorcami są studenci i pracownicy akademiccy, na temat pisania tekstów przez sztuczną inteligencję.

1.a.Chat GPT3.

Sztuczna Inteligencja w Pisaniu Tekstów: Współpraca Czy Konkurencja?

W dzisiejszym świecie, który dynamicznie ewoluuje pod wpływem nowoczesnych technologii, temat pisania tekstów przez sztuczną inteligencję budzi ogromne zainteresowanie. Czy maszyny naprawdę mogą zastąpić ludzi w procesie tworzenia treści? To pytanie staje się coraz bardziej aktualne, zwłaszcza w kontekście edukacji uniwersyteckiej, gdzie studenci i pracownicy akademiccy obserwują, jak AI staje się coraz bardziej wszechobecne w naszym życiu.

Sztuczna inteligencja, która opiera się na zaawansowanych algorytmach uczenia maszynowego, jest w stanie generować teksty, artykuły, a nawet poezję. Jest to wynik niezwykłego postępu technologicznego, który z pewnością przyspieszył proces tworzenia treści. Jednakże, czy ta nowoczesna technologia jest naszym sojusznikiem, czy może raczej konkurentem?

Przede wszystkim, sztuczna inteligencja może być znakomitym narzędziem wspomagającym proces pisania. Dla studentów, którzy muszą dostarczać setki stron prac naukowych i esejów, narzędzia do generowania treści mogą być ogromnym ułatwieniem. AI może pomóc w zbieraniu informacji, generowaniu pierwszych szkiców oraz poprawianiu błędów gramatycznych i stylistycznych. Dla pracowników akademickich, którzy muszą publikować regularnie artykuły naukowe, współpraca z AI może pomóc w skróceniu czasu potrzebnego na przygotowanie manuskryptu do publikacji.

Jednakże, istnieje także pewne ryzyko związane z nadmiernym poleganiem na sztucznej inteligencji. Może to prowadzić do utraty umiejętności pisania i myślenia kreatywnego. Studenci mogą zapomnieć, jak tworzyć własne argumenty i analizować informacje, jeśli zbyt często polegają na generowanych przez AI treściach. Dla pracowników akademickich, korzystanie z gotowych narzędzi do pisania może prowadzić do utraty indywidualnego stylu i autentyczności w ich publikacjach.

Warto więc znaleźć złoty środek między współpracą a konkurencją z sztuczną inteligencją. Studenci i pracownicy akademiccy mogą korzystać z narzędzi AI jako pomocy w procesie tworzenia treści, ale jednocześnie muszą pielęgnować swoje umiejętności pisania, myślenia krytycznego i analizy. Istnieją również etyczne kwestie związane z automatycznym generowaniem treści, takie jak plagiat i nieuczciwość intelektualna, które trzeba uwzględnić.

Podsumowując, sztuczna inteligencja jest potężnym narzędziem, które może wspomagać proces pisania tekstów, ale nie powinna zastępować naszych umiejętności i kreatywności. W edukacji uniwersyteckiej, równowaga między współpracą a konkurencją z AI jest kluczem do sukcesu. Musimy wykorzystywać technologię z rozwagą i zrozumieniem, aby osiągnąć najlepsze rezultaty w tworzeniu treści.


1.b. Bard (wyszło gorzej, bo z wypunktowaniami, które trzeba byłoby pousuwać, Chat GPT spisał się w tym lepiej. Test z Barda wymagał większego czasu na formatowanie wypunktowań.)

Sztuczna inteligencja a pisanie tekstów

Sztuczna inteligencja (AI) coraz bardziej przenika nasze życie, od pracy po rozrywkę. Nie dziwi więc, że pojawia się wreszcie także w sferze twórczej, w tym w pisaniu tekstów.

Jakie możliwości daje AI w tej dziedzinie? Przede wszystkim może pomóc w automatyzacji wielu zadań związanych z pisaniem, takich jak:
  • wyszukiwanie informacji
  • analiza danych
  • tworzenie konspektów
  • generowanie treści
AI może być również wykorzystywana do tworzenia nowych form tekstowych, takich jak wiersze, opowiadania czy scenariusze.

Oto kilka przykładów zastosowań AI w pisaniu tekstów:

  • Automatyczne generowanie treści. AI może być wykorzystywana do generowania tekstów w różnych formatach, takich jak artykuły, blogi, posty na mediach społecznościowych czy e-maile. Wystarczy podać AI temat lub kilka kluczowych słów, a ona wygeneruje tekst, który będzie zgodny z podanymi informacjami.
  • Tłumaczenie języków. AI może być wykorzystywana do tłumaczenia tekstów z jednego języka na drugi. Jest to szczególnie przydatne w przypadku języków, które są trudne do opanowania przez człowieka.
  • Weryfikacja faktów. AI może być wykorzystywana do weryfikacji faktów zawartych w tekstach. Jest to ważne, aby uniknąć rozpowszechniania dezinformacji.
  • Analizowanie danych. AI może być wykorzystywana do analizowania danych tekstowych w celu wyciągnięcia wniosków. Jest to przydatne w badaniach naukowych czy marketingu.

Oczywiście AI ma również swoje ograniczenia. Na przykład, teksty generowane przez AI często są pozbawione kreatywności i oryginalności. Ponadto, AI może być wykorzystywana do tworzenia treści, które są szkodliwe lub wprowadzające w błąd.

Pomimo tych ograniczeń, AI ma duży potencjał w dziedzinie pisania tekstów. Może ona ułatwić pracę twórców i pomóc im w tworzeniu nowych i innowacyjnych form tekstowych.

Co to oznacza dla studentów i pracowników akademickich?

Rozwój AI w pisaniu tekstów ma potencjalnie znaczący wpływ na studentów i pracowników akademickich.

Z jednej strony, AI może ułatwić studentom pisanie prac zaliczeniowych, prac dyplomowych czy artykułów naukowych. Może to być szczególnie pomocne dla studentów, którzy nie mają dużego doświadczenia w pisaniu lub którzy mają problemy z kreatywnością.

Z drugiej strony, AI może zagrozić niektórym zawodom związanym z pisaniem, takimi jak dziennikarze, copywriterzy czy redaktorzy. AI może bowiem zastąpić ludzi w wielu zadaniach związanych z pisaniem, takich jak zbieranie informacji, analiza danych czy tworzenie konspektów.

Oczywiście, to nie oznacza, że AI całkowicie zastąpi ludzi w pisaniu tekstów. Ludzie nadal będą potrzebni do kreatywnych zadań, takich jak tworzenie nowych idei czy budowanie relacji z czytelnikami.

Jak przygotować się do zmian wywołanych przez AI?

Studentom i pracownikom akademickim, którzy chcą być gotowi na zmiany wywołane przez AI, zaleca się:
  • Rozwój umiejętności twórczych. AI jest dobra w wykonywaniu powtarzalnych zadań, ale nie jest tak dobra w kreatywnych zadaniach. Dlatego ważne jest, aby rozwijać umiejętności twórczego myślenia i pisania.
  • Umiejętności analizy danych. AI może być wykorzystywana do analizowania dużych ilości danych tekstowych. Dlatego ważne jest, aby rozwijać umiejętności analizy danych, aby móc korzystać z informacji generowanych przez AI.
  • Umiejętności krytycznego myślenia. AI może być wykorzystywana do tworzenia treści, które są szkodliwe lub wprowadzające w błąd. Dlatego ważne jest, aby rozwijać umiejętności krytycznego myślenia, aby móc oceniać treści generowane przez AI.
Podsumowując, AI ma duży potencjał w dziedzinie pisania tekstów. Może ona ułatwić pracę twórców i pomóc im w tworzeniu nowych i innowacyjnych form tekstowych. Jednak AI ma również swoje ograniczenia i może zagrozić niektórym zawodom związanym z pisaniem. Dlatego ważne jest, aby studentom i pracownikom akademickim rozwijać umiejętności, które pozwolą im wykorzystać możliwości AI i przygotować się na zmiany, które ona wywołuje.


2. Wersja szersza. Napisz felieton liczący do 2700 znaków ze spacjami, dla czasopisma uniwersyteckiego, którego odbiorcami są studenci i pracownicy akademiccy, na temat pisania tekstów przez sztuczną inteligencję, wspomnij o historii jak się kiedyś pisało, o tym że ułatwieniem były edytory tekstu takie jak Word z autokorektą, ułatwiająca eliminacje błędów, z tezaurusem podpowiadającym słownictwo a teraz pojawiły się rozszerzone edytory dla pisarzy z wbudowaną funkcją konstruowania fabuły, tworzenia postaci, modyfikowania stylu języka, narzędzia streszczające, parafrazujące, ekstrapolujące (czyli piszące ciąg dalszy). Na koniec jaka jest perspektywa powstanie specjalistycznych edytorów z AI dla naukowców piszących publikacje lub felietony do prasy akademickiej.


2. a. Chat GPT

Ewolucja Sztucznej Inteligencji w Pisaniu Tekstów: Od Worda do Rozszerzonych Edytorów

Kiedyś, w erze przedkomputerowej, proces pisania tekstu był znacznie bardziej czasochłonny i żmudny. Studenci i pracownicy akademiccy zmuszeni byli siedzieć nad kartką papieru, z długopisem lub maszyną do pisania, aby przelać swoje myśli na papier. Edycja i korekta wymagały skrupulatności, a błędy były znacznie bardziej uciążliwe do naprawienia. Jednakże, w miarę jak technologia rozwijała się, sposób, w jaki piszemy, uległ radykalnej zmianie.

Pojawienie się edytorów tekstu, takich jak Microsoft Word, było przełomem. Dzięki nim pisanie stało się znacznie prostsze i bardziej dostępne. Autokorekta pomagała wyłapywać błędy ortograficzne, a tezaurus podpowiadał odpowiednie słowa, ułatwiając pracę nad wyrazistym tekstem. W ten sposób technologia stawała się sprzymierzeńcem w procesie pisania.

Jednakże, to tylko wierzchołek góry lodowej w kontekście ewolucji pisania. Ostatnie lata przyniosły rewolucję w postaci rozszerzonych edytorów dla pisarzy opartych na sztucznej inteligencji. Te zaawansowane narzędzia oferują znacznie więcej niż poprawę literówek czy sugestie słownictwa. Teraz, dzięki nim, pisarze mogą tworzyć postacie, budować fabuły, modyfikować styl języka, a nawet korzystać z narzędzi do streszczania, parafrazowania i ekstrapolowania treści.

Dzięki AI, proces tworzenia tekstu staje się bardziej interaktywny. Edytor może pomóc w konstruowaniu spójnych postaci, dostarczając sugestii na podstawie analizy danych. Tworzenie fabuły staje się bardziej płynne, a styl języka może być dostosowany do potrzeb każdego pisarza. Dodatkowo, narzędzia streszczające i parafrazujące pozwalają na szybsze przekazywanie informacji oraz tworzenie unikalnych wersji treści.

Perspektywa przyszłości w tej dziedzinie jest równie fascynująca. W miarę jak sztuczna inteligencja staje się coraz bardziej zaawansowana, możemy oczekiwać powstania specjalistycznych edytorów AI dla naukowców i akademików. Te narzędzia będą pomagały w tworzeniu publikacji naukowych, felietonów do prasy akademickiej, czy analizy danych. Dzięki nim, naukowcy będą mieli więcej czasu na samą pracę badawczą, a nie na techniczne aspekty pisania.

Podsumowując, historia pisania tekstów przechodziła długą drogę od czasów pióra i papieru. Współczesne rozszerzone edytory oparte na sztucznej inteligencji to kolejny krok w tej ewolucji. Choć wywołują kontrowersje i pytania o autentyczność tworzenia tekstów, trzeba przyznać, że przynoszą one ogromne ułatwienie w procesie tworzenia i edycji treści. Perspektywa dalszego rozwoju AI w pisaniu tekstów jest fascynująca i może znacząco zmienić sposób, w jaki pisarze, studenci i pracownicy akademiccy tworzą swoje dzieła.


2. b. Bart Googla

Sztuczna inteligencja w pisaniu tekstów. Czy to koniec człowieka-pisarza?

Pisanie tekstów to jedna z najstarszych i najtrudniejszych umiejętności ludzkich. Od wieków ludzie udoskonalali swoje techniki pisania, aby móc wyrażać swoje myśli i uczucia w sposób jasny, rzeczowy i kreatywny.

Wraz z rozwojem technologii, także pisanie tekstów uległo automatyzacji. Już w latach 80. ubiegłego wieku pojawiły się pierwsze edytory tekstu, które ułatwiały eliminację błędów i podpowiadały słownictwo. W kolejnych latach edytory tekstowe stawały się coraz bardziej zaawansowane, oferując coraz więcej funkcji ułatwiających pisanie, takich jak autokorekta, tezaurus czy narzędzia do sprawdzania plagiatu.

Obecnie na rynku dostępne są już rozszerzone edytory tekstu dla pisarzy, które oferują jeszcze więcej możliwości. Te edytory mają wbudowane funkcje, takie jak:
  • konstruowanie fabuły,
  • tworzenie postaci,
  • modyfikowanie stylu języka,
  • narzędzia streszczające, parafrazujące, ekstrapolujące.
Edytory te umożliwiają pisarzom tworzenie tekstów o dowolnej tematyce i stylu. Mogą one być wykorzystywane przez profesjonalnych pisarzy, jak również przez amatorów, którzy chcą rozwijać swoje umiejętności.

Rozwój sztucznej inteligencji (AI) może mieć znaczący wpływ na pisanie tekstów. AI może być wykorzystywana do automatyzacji wielu zadań związanych z pisaniem, takich jak:
  • zbieranie informacji,
  • analizowanie danych,
  • tworzenie konspektów,
  • generowanie treści.
AI może również być wykorzystywana do tworzenia nowych form tekstowych, takich jak wiersze, opowiadania czy scenariusze.

Perspektywa powstania specjalistycznych edytorów z AI dla naukowców piszących publikacje lub felietony do prasy akademickiej jest bardzo prawdopodobna. Takie edytory mogłyby ułatwić naukowcom tworzenie tekstów naukowych, oferując funkcje takie jak:
  • sprawdzanie poprawności merytorycznej,
  • formatowanie zgodnie z wytycznymi wydawniczymi,
  • automatyczne generowanie tabel, wykresów i innych elementów wizualnych.
Oczywiście, AI ma również swoje ograniczenia. Na przykład, teksty generowane przez AI często są pozbawione kreatywności i oryginalności. Ponadto, AI może być wykorzystywana do tworzenia treści, które są szkodliwe lub wprowadzające w błąd.

Pomimo tych ograniczeń, AI ma duży potencjał w dziedzinie pisania tekstów. Może ona ułatwić pracę twórców i pomóc im w tworzeniu nowych i innowacyjnych form tekstowych.

Czy sztuczna inteligencja zastąpi człowieka-pisarza?

Czy sztuczna inteligencja zastąpi człowieka-pisarza? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Z pewnością AI może automatyzować wiele zadań związanych z pisaniem, ale nie jest w stanie zastąpić ludzkiej kreatywności i oryginalności.

Ludzie są w stanie tworzyć teksty, które są pełne emocji, pomysłów i osobistych doświadczeń. AI nie jest w stanie tego zrobić. Dlatego, choć AI może być cennym narzędziem dla pisarzy, nie jest w stanie całkowicie zastąpić ich pracy.

W przyszłości AI będzie prawdopodobnie odgrywać coraz większą rolę w pisaniu tekstów. Jednak ludzie nadal będą potrzebni do tworzenia tekstów, które są kreatywne, oryginalne i poruszające.

*  *  *

Jakieś mojej wnioski na koniec? W tym prostym teście Chat GPT 3 wypadł lepiej bo przygotował lepszy językowo tekst, dostosowany do gazetowego felietonu. Tekst Barda jest bardziej przejrzysty bo z wypunktowaniami ale jako felieton wymagałby większego formatowania testu. W tekstach AI nie dokonywałem żadnych poprawek. Oczywiście należałoby ich kilka wprowadzić. 

PS. Rozszerzona i komplementarna wersja felietonu w Wiadomościach Uniwersyteckich

31.08.2023

Korepetycje - czego są oznaką?




Po pierwsze są oznaką zaradności, że potrafimy sobie poradzić. Po drugie są oznaką choroby systemu, bo korepetycje są zaledwie łataniem dziur. Pierwsze nie stoi w sprzeczności z drugim, I niżej to szczegółowo wyjaśniam. Brakuje pieniędzy na zorganizowaną, państwową edukację? Nie, to kwestia priorytetów. Po prostu uważamy edukację za coś mniej ważnego. A to ogromny błąd, za który już płacimy a będzie jeszcze gorzej bo skutki się kumulują a proces pogłębia.

Od września rozpoczną się korepetycje. Dlaczego tak dużo korepetycji? Bo nie ma wystarczająco dużo chętnych do pracy w szkole nauczycieli i szybko nie będzie. Po to chyba jest 500+ , więc rodzice mają kasę na korki? (to oczywiście sarkazm). Już od dłuższego czasu rośnie rynek korepetycji, obecnie ma wartość coś między 4 a 6 miliardów złotych. Korepetycje na masową skalę świadczą o tym, że tyle edukacji zostało po cichu "sprywatyzowanej". Czy to dobrze czy źle? Po roku 1989 szkolnictwo wyższe w dużej mierze finansowane było także z prywatnej kieszeni. Po PRL-u pozostał spadek w postaci braku odpowiedniej liczby osób wykształconych na poziomie wyższym. Polacy chcieli szybko zasypać tę dużą lukę cywilizacyjną. Udało się to zrobić w dużym stopniu właśnie przez częściową prywatyzację: studia zaoczne były płatne także na uczelniach państwowych. Dzięki czesnemu uczelnie mogły się rozwijać i zwiększać swoją kadrę. Powstało także dużo uczelni prywatnych. W rezultacie zwiększyliśmy liczby etatów na uczelniach wyższych i naukowcy mogli więcej zarabiać. W ciągu niecałych dziesięcioleci w kraju znacząco podwyższyliśmy skolaryzację na poziomie wyższym. Ta potrzeba już znikła i znacząco skurczyły się studia zaoczne. Teraz wystarczy miejsc na studiach dziennych z dwóch powodów: rozwoju uczelni i demografii. Gospodarka zyskała. Społeczeństwo także (w jakimś stopniu dogoniliśmy kraje wysoko rozwinięte). Niemniej szkolnictwo wyższe stoi teraz przez zupełnie innymi wyzwaniami. I potrzebuje solidnego finansowania. Ale to już zupełnie inna opowieść.

Wróćmy jednak do szkolnictwa podstawowego i średniego. Na początku XX wieku część Polski, znajdująca się pod zaborem rosyjskim miała wyraźnie niższy odsetek ludzi, którzy potrafili czytać i pisać. Dużo lepiej było w częściach pod zaborem niemieckim. Tak czy siak byliśmy daleko w tyle za krajami rozwiniętymi. A wysoki odsetek analfabetyzmu był poważną kulą u nogi naszej gospodarki. Wprowadzono obowiązek szkolny ale na wyraźne efekty trzeba było jeszcze poczekać. Powszechna edukacja po II wojnie światowej i ta wcześniejsza po I wojnie, pozwoliła Polsce nadgonić ogromne zacofanie cywilizacyjne i gospodarcze. Dlaczego obowiązkowa i państwowa (bezpłatna) edukacja jest ważna? Bo na powszechną mądrość indywidualną wszystkich obywateli nie można liczyć. Czasu nie da się cofnąć, po zbyt późnej refleksji nie da się nadgonić zaniedbań. Na początku i połowie wieku XX wykorzystywanie dzieci na wsi do pracy było powszechne. Ważniejszy był doraźny interes pomocy w polu niż długofalowa inwestycja. Najbardziej zaniedbane pod tym względem były dziewczynki. Bo po co im szkoła?  Obowiązek szkolny umożliwił im edukację, wielu nie miałoby szansy, zwłaszcza dziewczynki. Teraz też by to miało miejsc choć w mniejszej skali. Część rodziców - tak jak całe społeczeństwo - edukację spycha na margines jako coś mniej ważnego. Mniej ważnego np. od bieżącej konsumpcji. Krótkowzroczny egoizm jest kulą u nogi całych społeczeństw

Tak, porażką jest państwo, które systematycznie rezygnuje ze swoich obowiązków i zaniedbuje edukację. To po co takie państwo jeśli obywatele mają realizować te potrzeby każdy na własną rękę? Najlepiej byłoby naprawić to zepsute państwo. Prywatyzacja edukacji, tak jak prywatyzacji służby zdrowia, są oznaką uwiądu podstawowych funkcji państwa. I przekłada się na słabszy rozwój cywilizacyjny oraz niższą jakość życia obywateli. To wyraźnie widać, jeśli przyjrzymy się historii różnych krajów i różnych społeczeństw. 

Korepetycje to oznaka niewydolności systemu. Dawniej i teraz. A im bardziej niewydolny system edukacji tym więcej korepetycji. Czy korepetycje są dla słabych i wybitnych (bo startują na olimpiadach)? A dlaczego zindywidualizowanej pomocy tacy uczniowie nie mieliby dostać w szkole? W ramach systemowej edukacji. Na co idą nasze podatki? Władza mówi "macie 500+ i raźcie sobie sami"? Na zindywidualizowaną pomoc dla uczniów okresowo słabszych w danym zagadnieniu jak i dla wybitnie uzdolnionych po prostu trzeba więcej pieniędzy, np. na dodatkowe etaty. Albo na mniej liczne klasy i na mniejszy wymiar godzinowy dla nauczyciela, aby w ramach obowiązków przeznaczył dodatkowy czas dla jednych i drugich (tych słabszych i tych zdolniejszych). I nie za darmo i nie kosztem swego życia rodzinnego. Kiedyś klasy były bardzo liczne... bo była wojna (zaniedbania tłumaczyliśmy zniszczeniami). A teraz? Państwo ucieka od swoich podstawowych obowiązków zapewnienia powszechnej i dobrej edukacji. Niech uczą się tylko nieliczni? Także imigranci ze słabą znajomością języka i naszej kultury? To wtedy cofniemy się cywilizacyjnie. A dodatkowo będzie wiele nowych problemów społecznych. Tak jak drogi nie mogą być prywatne tak i edukacja, inaczej państwo się rozleci, rozsadzone wykluczającymi się egoizmami pojedynczych ludzi. Pora mocno uświadomić sobie, że nie istniejemy w oderwaniu ani od biosfery ani od całych społeczeństw.

Na początku edukacja była prywatna. I w gruncie rzeczy elitarna. Ogromny potencjał wielu mózgów był niewykorzystany. Gdy państwo, nasza wspólna organizacja i przedsięwzięcie słabnie, wracamy do prywatnej edukacji. Do niższego poziomu rozwoju. Niczym jak po zniszczeniach wojennych...

Ja też korzystałem z korepetycji. A było to ponad 40 lat temu. W pierwszej klasie liceum miałem najniższe z możliwych oceny z wypracowań i prac klasowych. Groziło mi niepromowanie do kolejnej klasy. A w dalszej perspektywie może nawet zakończenie edukacji na poziomie średnim (czyli faktycznie zawodowym lub podstawowym). Byłem dyslektykiem ale w tamtych czasach nikt o czymś takim nie słyszał. W klasie było nas ponad 30 uczniów. O indywidualizacji nauczania też nie było mowy. Poszedłem na prywatne korepetycje do innej nauczycielki z tej samej szkoły. Z dysleksji mnie nie wyleczyła lecz nauczyła kompozycji pisania wypracowań. Zdałem. A moim sukcesem były oceny dostateczne z prac klasowych (wtedy najniższą była ocena niedostateczna). Dzięki płatnym korepetycjom udało mi się przebrnąć przez trudny czas i skończyć szkołę. Potem studia. Dysleksja pozostała. Czy nauczycielka w klasie ponad 30 osobowej miała czas i możliwości zająć się słabym uczniem? Przeznaczyć mu dodatkowy czas i nauczyć pisania? Wątpliwe. Praca z innym nauczycielem i to w komfortowych warunkach 1 na 1 była dla mnie wybawienie. Tylko krótki czas, niewielkie wspomaganie a pomogło na wiele lat

Czy możemy sobie wyobrazić szkołę z mniej licznymi klasami i nauczycielami dodatkowymi, którzy pomagają czasowo uczniom z kłopotami szkolnymi? Tak. Mamy przecież teraz nawet nauczycieli wspomagających (dla uczniów z dysfunkcjami). Wszystko to jednak wiąże się z dodatkowymi nakładami na edukację. Czy polskie państwo ma środki by przeznaczyć na edukację więcej pieniędzy? Ma. Ale są inne priorytety. To nie brak pieniędzy, to źle zdefiniowane priorytety są kulą u nogi polskiej edukacji. I nie tylko polskiej. 

Bez alfabetyzacji analfabeci nie poradziliby sobie w fabrykach epoki przemysłowej. Bez powszechnej edukacji nie polecielibyśmy w kosmos ani nie byłoby komputerów. Nie byłoby świata takiego jaki znamy i nie byłoby gospodarki opartej na wiedzy. Analfabeta może pasać gęsi czy krowy na miedzy. A teraz mamy czasy z dużą zmianą cywilizacyjną. Bez dobrej i powszechnej edukacji nie mamy szans w rywalizacji z innymi społecznościami i ze sztuczną inteligencją. Będziemy cywilizacyjnie zmarginalizowani. Chcemy tego? 

Kiedyś wystarczyło mniej osób wykształconych, czytających i piszących, rozumiejącym podstawowe prawa przyrody. Z dużej grupy młodych osób można było wybrać najzdolniejszych (świadomie lub zupełnie przypadkowo) na zasadzie selekcji. Nie trzeba się starać by edukować wszystkich a jedynie odsiać nielicznych. W wielu XXI nie stać nas na taką rozrzutność. Tak jak w renomowanej firmie ceramicznej - wszystkie filiżanki, nawet z najmniejszymi usterkami są tłuczone i wyrzucane. Na rynek trafiają tylko te doskonałe, bez najmniejszych wad. Są drogie bo to dobra porcelana. Nie ma tańszych, drugiego gatunku (choć funkcjonalnie byłyby przydatne i ładne). Ceną za taką 100% jakość są tłuczone i wyrzucane te mniej doskonałe. Czy stać nas na wyrzucanie na śmietnik, uczniów i ludzi, bo nie spełniają wyśrubowanych kryteriów doskonałości? Koszty wyrzuconego surowca wpisywane są w cenie tych doskonałych. Dlatego są drogie. 

W czasach PRL, w domowych warsztatach robiono różne "samodziełki", jako plaster na niewydolną gospodarkę. Nie było maszyn rolniczych, to sobie je robiono z innych urządzań (traktory z samochodów itp.). Lub inny przykład - poprawianie u krawcowej ubrania (zwężać, poszerzyć, skrócić) zamiast wyrzucać. Wszelkiego rodzaju przeróbki.  A w sklepach masowych dla nietypowej budowy ciała i tak nic nie znajdziesz, bo firmy masowo szyją pod sztancę. Wielu się nie mieści w takich masowych wzorach i schematach.  Mają chodzić nago lub może trzeba ich eliminować? Nie wiemy co jest przydatne w zmiennych czasach. Nietypowe lub odbiegające od normy może okazać się wartościowe i niezbędne. Różnorodność jest podstawą trwałości nie tylko ekosystemów.

Skąd wziąć w szkole dodatkowy czas na takie programowe "korepetycje" (o to zabiegano od dawna, o takie wsparcie). Dodatkowi nauczyciele? Korepetytorzy szkolni? Konsultanci do czasowej pracy indywidualnej? Była od zawsze pomoc zdolniejszych uczniów. Czasem jako pomoc koleżeńska i wspólne uczenie się (korzystają obie strony) a czasem zmonetyzowana. I wtedy biedniejsi uczniowie mieli szanse dorobić na swoją dalszą edukację (bo była płatna). Tak od dawna dorabiają na korepetycjach studenci. Czasem nauczyciele. Bo muszą dorobić do marnej pensji. I w końcu powstał bardzo zorganizowany system korepetycji i kursów. Są nauczyciele pracujący tylko jako korepetytorzy. Pełna prywatyzacja. Chwalić należy zaradność i zatykanie dziur niewydolności państwowej edukacji.

Czy w szkołach na stałe można wprowadzić namiastkę korepetycji? Mam na myśli wzajemną pomoc uczniowską. Tak było od "zawsze" lecz można stworzyć dla tego procesu lepszą i bardziej przyjazną przestrzeń. Pomaganie słabszemu (w danym momencie i w danym temacie, bo to jest zmienne) służy nie tylko temu, któremu się pomaga. Pomagający też dużo zyskuje, bo powtarza i przetwarza jeszcze raz materiał. A więc utrwala i udoskonala swoją wiedzę. A ma motywację do wysiłku i dodatkowej, edukacyjnej aktywności. 

Wartością człowieka jest to, czego się nauczy. Nie mamy zakodowanych w DNA wielu umiejętności, wiedzy itp. I dobrze, bo uczenie się to szybsze dostosowanie się do zmiennego środowiska. Można dostosowywać się przez zmiany w DNA i selekcję, ale to trwa znacznie dłużej i jest bardziej kosztowne. Wymaga wielu pokoleń. Nic dziwnego, że zwierzęta uczące się wygrywają wyścig ewolucyjny i ekologiczny. Bo adaptacja następuje znacznie szybciej. 

Zatem uczenie się to etap w rozwoju, tak jak rozwój płodu. Wcześniaki mają różne kłopoty, potrzebne są inkubatory. A my chcemy w edukacji wyrzucać poza system jako "wcześniaków edukacyjnych" wielu uczniów? Kiedyś dyskryminowano kobiety, im wystarczyły 3-4 klasy. W chłopców inwestowano, w dziewczynki nie. Bo po co "babie" wiedza i szkoła? Albo warstwom niższym? 

Skoro długa edukacja jest elementem rozwoju człowieka, niczym wysiadywanie jajka przez ptaki, to może warto w nią świadomie inwestować? Zbyt krótko wysiadywane lub zaniedbane ptasie jajko, zamrze (zarodek tam się znajdujący). Nie wylęgnie się zdrowe pisklę. A my przechodzimy na strategię oportunisty: dużo byle jakiego i nie wyposażonego potomstwa? Wielu nie da sobie rady, lecz jak jest dużo, to któryś jakoś wygra tę selekcję? Rozrzutna i niebezpieczna strategia.

Wygrają te społeczności, których instytucje zadbają o edukację i dobre przygotowanie możliwie wielu swoich młodocianych członków. W świecie coraz bardziej stechnicyzowanym i złożonym, edukacja jest coraz bardzie wyrafinowana, wyspecjalizowana i trwa niemalże całe życie. Średniowieczna Julia była kobietą już w wieku 14 lat. Wszystkiego, co było jej potrzebne, już się nauczyła (bo było tego niewiele) a mogła już rodzić.

Sukcesem Homo sapiens nie jest wyjątkowa jednostka lecz współpraca w zbiorowości, sukcesem ewolucyjnym są całe społeczeństwa. Tak jak u owadów społecznych. Była i jest widoczna konkurencja między instytucjami. Nie tylko indywidualnymi, pojedynczymi osobnikami lecz całymi zbiorowościami. O przyszłości zadecyduje inteligencja wynalazcza całych instytucji i całych społeczeństw. A my gdzie będziemy? Wśród wygranych czy przegranych? W historii ludzkości możemy doskonale zobaczyć przykłady społeczeństw przegranych i zwycięskich. 

Jako biolog i filozof przyrody uważam, że edukacja jest kluczowa dla sukcesu całego społeczeństwa. Państwowa, zorganizowana, systemowa edukacja, dobrze przygotowująca do życia we współczesności i w przyszłości. Bo przyszłość bardzo szybko przychodzi. Nie tyle roztropność i rozsądek pojedynczych osób co zdolność do kreatywnej wynalazczości całych instytucji i całych społeczeństw

Masowe korepetycje są oznaką bardzo poważnej choroby państwa i naszego systemu edukacji. Plastry w postaci korepetycji, także tych online, nie wystarczą. To tylko doraźna pomoc nie likwidująca przyczyny niedomagań. Dobrze, że są korepetycje i wiele innych inicjatyw edukacyjnych. Ale powinno być to tylko stanem przejściowym. Docelowo powinniśmy mądrzej inwestować w edukację, A tymczasem wraz z początkiem września rozpocznie się nie tylko rok szkolny ale rozpoczną się i masowe korepetycje. I będzie jak ze służbą zdrowia, od dawna w zapaści - niby płacimy wysokie składki i podatki a i tak chodzimy leczyć się prywatnie...


PS Kształcenie i doskonalenie  nauczycielskie też się mocno sprywatyzowało...

28.08.2023

O tym jak gołąb wziął udział w streetarcie

Na dole...
 
Uważność to ważna cecha. Łatwiej o nią, gdy się chodzi pieszo. Bo jest wolniej i można dostrzegać różne szczegóły. Gdy jedziesz samochodem a nawet rowerem, to świat zbyt szybko miga przed oczami.  Z okiem samochodu czy pociągu widać krajobrazy lecz szczegółów nie zobaczysz. Ale powolność to nie wszystko. Potrzebna jeszcze ciekawość i częste spoglądanie pod stopy.

W czasie wakacyjnych podróży miałem okazję spacerować po czeskiej Pradze. Fascynujące miasto z piękna secesją i mnóstwem detali. W dostrzeganiu których pomaga aparat fotograficzny. Podziwiam architekturę, ale rozglądam się za smaczkami drugiego i trzeciego planu. Z nich staram się odczytach historię miasta i ludzi. Jednym z takich detali są małe formy streetartowe, różnego rodzaju wlepki, drobne graffiti, małe historie życia danego miejsca. W wąskiej, średniowiecznej uliczce, na chodniku zobaczyłem ptasie odchody (zdjęcie wyżej). W sumie nic nadzwyczajnego. Oho, pomyślałem, wyżej jest zapewne jakieś ptasie gniazdo. Spojrzałem w górę i zobaczyłem takiego oto streetartowego ptaka:

I na górze!
Jaskółka lub jerzyk. Artystyczna wlepka na ścianie z ulicznymi bazgrołami i napisami. Spotykane zazwyczaj w zaniedbanych miejscach. Spodziewałem się ptaka lecz nie takiego, artystycznego. Nie wiedziałem, że streetart może mieć tak dużą siłę oddziaływania na rzeczywistość. Szacunek dla streetartu, gdziekolwiek jest! Całość ułożyła się w przypadkową być może kompozycję. Przykład współpracy człowieka i przyrody. W tym przypadku miejskiego ptaka.

Jak powstała ta kompozycja? Czy artysta wykorzystał istniejącą już przyrodniczo sytuację? Nawiązał do aktywności jakiegoś ptaka? Znaczyłoby, że ów zwierz zasiedział się w tym miejscu od dawna. I od dawna tworzył swoje guaniczne streetartowe instalacje na chodniku. Lecz to artysta nadał tym odchodom zupełnie inne, artystyczne znaczenie. A może było zupełnie inaczej? Może najpierw był ptak na ścianie (jaskółka lub jerzyk) a dopiero później ze swą ekspresją podłączył się miejski ptak? Może chciał zaznaczyć swoja gołębiowatość i wyćwierkać, wygruchać, wykwilić, że "gołębie pany"?Trzeba byłoby w tym miejscu spędzić kilka miesięcy by rozwiązać tę zagadkę.

Gdy kolejnego dnia przechodziłem w tym samym miejscu, miałem więcej szczęścia. Dostrzegłem gołębia. Na pewno stały bywalec. To zapewne jego fizjologia przyczyniła się do powstania opisywanego streetartu. Siedział i kombinował czy czegoś nie dorobić? Prawda, że słowa mają podwójne znaczenie?

W przyrodzie wiele zjawisk zachodzi całkiem przypadkowo. Ale są tak niezwykłe, ze dopatrujemy się celowego działania. Przypadek wydaje się nam zupełnie nieprawdopodobny. Tak więc opisywanemu streetartowi można przypisywać różnorodne, głębsze interpretacje. To świat naszych rozważań i naszego interpretowania rzeczywistości. Chaos czy porządek? Przypadek, kierunkowość czy celowość? Ileż miejsca na dyskusje, poszukiwanie, weryfikowania i uogólniania!

Podobno i z ziarenka piasku można wyczytać historię całej pustyni. Trzeba tylko długo się wpatrywać, analizować, dociekać i łączyć z szerszym kontekstem. Dlatego lubię detale. I chodzę pieszo lub przesiaduje nad rzeką, na trawie czy na miejskiej ławeczce. Wtedy wolniej znaczy więcej. O jakości wakacyjnych doznań nie decyduje odległość i egzotyczność podróży. Już prędzej uważność, dzięki której dostrzegamy więcej. I jeszcze refleksja, dzięki której łączymy detale z szerszym kontekstem.

A co Ty dostrzegłaś (dostrzegłeś) w czasie tegorocznych podróży bliskich i dalekich?

23.08.2023

Czym jest nauka czyli Nasze Niebo Kopernika - wystawa i wykład w czasie 21. Dni Nauki i Sztuki w Olsztynie

Pocztówka (rewers) przygotowana na wystawę i wykład. Awers niżej


Na zbliżające się 21. Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki przygotowałem wykład i wystawę jednego obrazu. Jeden obraz lecz ma bardzo wielu autorów. Piknik naukowy to dla mnie kolejna okazja na eksperymenty i innowacyjne poszukiwania w zakresie edukacji i upowszechniania wiedzy. A ponieważ tradycyjnie na stronie wydarzenia brakuje kilku ważnych informacji to swoimi kanałami upowszechniam pełną informację wraz z niezbędnymi wyjaśnieniami. 

Głównym tematem wystawy i wykładu jest nauka i Mikołaj Kopernik. Opowieści i refleksji o tym, czym jest i jaka jest nauka, towarzyszyć będzie nietypowy rekwizyt - obraz "Nasze Niebo Kopernika". Na czym polega moje eksperymentowanie, które tradycyjnie nie bardzo mieści się w tabelkowych schematach? Wykład będzie bez prezentacji w Power Poincie i bez rzutnika multimedialnego. Jedynym rekwizytem będzie obraz. Być może pojawią się i inne, drobne rekwizyty, lecz będą analogowe. Słowo mówione w kontakcie bezpośrednim. Dlaczego tak "mało nowocześnie"? By wprawiać się w opowieściach w czasie terenowych pikników naukowych. Bez prądu, bez ekranów. Ale za to z dodatkowym wykorzystaniem komunikacji online. Dodatkowym elementem będzie pocztówka z obrazem Naszego Nieba Kopernika i qr kodem, linkującym do większego zasobu treści w internecie. A urządzenie do odczytywania widzowie będą mieli ze sobą. Każdy swoje. Tak, namawiał będę do korzystania z telefonów w trakcie wykładu a w zasadzie przed i po. 

Nie wszyscy zdążą na wykład, nie wszyscy się zmieszczą w holu Collegium Biologiae, nie wszystkim będzie pasował czas i termin. Dlatego zaplanowana jest dodatkowo trzydniowa wystawa. W dowolnym i dogodnym momencie, w ciągu trzech dni można przyjść i samodzielnie oglądać obraz. A jest to obraz, który może przemówić. Znacie przysłowie "Gadał dziad do obrazu a obraz ani razu"? To ten obraz z wystawy będzie przemawiał. Wystarczy mieć ze sobą telefon komórkowy i czytnik kodów qr. Zarówno informacja dodatkowa jak i dołączona pocztówka umożliwią przeniesienie się do internetowej kolekcji na Wakelet (ta kolekcja ciągle się powiększa) i zapoznanie się z dodatkowymi tekstami, zdjęciami, relacjami wideo z czasu malowania, z wystaw itp. Postaram się także zrobić transmisję z wykładu w mediach społecznościowych i jako wideo także tam podlinkować. Zatem można będzie uczestniczyć nawet nie przyjeżdżając do Olsztyna na UWM. To nie jest zamiast udziału bezpośredniego w wykładzie i wystawie lecz poszerzenie możliwości - udostepnienie online znacznie większej publiczności. I dłużej. Takie swoiste życie po życiu (a nawet przed).

Taka koncepcja nie bardzo zmieściła się w wyznaczonych szablonach (komputerowych algorytmach karty zgłoszeń i konstrukcji programu na stronie www). Miały być tylko pokazy w kontakcie. I tak przygotowałem. Lecz w wersji poszerzonej i z możliwością uczestnictwa online (to właśnie ta część nie zmieściła się w algorytmie tabelki, sztywne tabelki i algorytmy utrudniają innowacyjność, ale zawsze można jakoś sobie kreatywnie poradzić, co niniejszym czynię i opisuję). 

Wykład  pt. „Czym jest nauka czyli Nasze Niebo Kopernika” 

(dr hab. S. Czachorowski, prof. UWM)

Najkrócej naukę opisać można to jako 3 razy K. Po pierwsze nauka jest kumulatywna, bo efekty badań naukowych sumują się w ciągu kolejnych lat i wieków a każde pokolenie uczonych i naukowców korzysta z dorobku poprzedników, uzupełniając je swoim wkładem. Po drugie nauka jest kolektywna powstaje zbiorowym wysiłkiem wielu osób. Zwłaszcza współcześnie nauka rozwija się w licznych zespołach badawczych. Potrzebuje współpracy. Po trzecie nauka jest konektywna – wiedza rozproszona są w wielu głowach oraz pozaludzkich nośnikach informacji takich jak książki, mapy, obrazy, zasoby internetowe. I razem, w interakcji, ujawnia swą złożoność i ogrom zgromadzonych faktów, teorii, przemyśleń. Obraz "Nasze Niebo Kopernika" powstał, tak jak i wiedza naukowa, we współpracy. Efekt jest dla nas niespodzianką i nie był zaplanowany ani wcześniej zaprojektowany. To suma indywidualnych wizji, pracy i naszej osobistej interpretacji frazy „niebo Kopernika”. Efekty badań naukowych i wiedza ludzka także są sumą indywidualnego wkładu wielu osób i wielu pokoleń. Efekt nieprzewidziany i niezaplanowany choć spójny.

Patrząc na obraz można odnieść wrażenie, że jest niedokończony. Tak samo jak wiedza naukowa - ona nigdy nie jest zakończona i ciągle się uzupełnia, rozwija, przebudowuje. 

Termin: 20 września 2023 r. godz. 10.00-10.45

Miejsce: UWM, ul. Oczapowskiego 1A, hol w Collegium Biologiae

Link do wydarzenia na stronie ODNiS: https://dninauki.uwm.edu.pl/wydarzenie/1698

Uwagi organizacyjne: Szablon wymusza rezerwację, ale nie jest ona konieczna. W holu jednorazowo zmieści się ok. 30-40 osób. I tyle osób będzie w miarę dobrze słyszało wykład. 

Wystawa: "Nasze Niebo Kopernika"

Opis obrazu: My, społeczność akademicka i naukowa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie oraz Polskiej Akademii Nauk, pracownicy akademiccy i naukowi wraz ze studentami, absolwentami i mieszkańcami Olsztyna, na wezwanie Artystycznej Rezerwy Twórczej UWM, dla uczczenia kolejnej rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika oraz ogólnopolskiego Roku Mikołaja Kopernika, w miesiącu lutym Roku Pańskiego 2023 r., zebraliśmy się i namalowaliśmy Nasze Niebo Kopernika. Każdy z nas, Autorów, pomalował jeden mały kwadrat wielkości 3 na 3 cm, umieszczając na nim to, co uznał za stosowne i właściwe. Tak powstało Nasze Niebo Kopernika, tak jak je widzimy i interpretujemy. Sposób wykonania i efekt końcowy symbolizuje naukę i tworzenie wiedzy. Nasze wspólne dzieło oddajemy Wam do kontemplacji, dyskusji i kolejnych inspiracji. Zapraszamy do kontynuacji w dowolnej formie: dyskusji, komentarzy, prac malarskich czy muzycznych. Niebo, jakie widział Mikołaj Kopernik, jest ogromne, z mnóstwem galaktyk, gwiazd, czarnych dziur i planet. Jest miejsce i na Twoją kreatywność oraz aktywność. Będziemy pokazywać Nasze Niebo Kopernika na wystawach by opowiadać o nauce i o dziele Mikołaja Kopernika oraz o przewrotach kopernikańskich w nauce. 

Wykonawcy: dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM, dr hab. Anna Biedunkiewicz


Termin: 20-22 września, od 8mej do 15 ale i dłużej, w czasie otwarcia budynku.

Miejsce: hol Wydziału Biologii i Biotechnologii, ul. Oczapowskiego 1A

Link o wydarzenia na stronie ODNiS: https://dninauki.uwm.edu.pl/wydarzenie/1697

Uwagi organizacyjne. Na stronie wydarzenia jest wstawiony limit 60 miejsc. I można odnieść wrażenie, że jest to limit na cały dzień. Coś w rubrykę trzeba było wpisać a szablon algorytmu nie przewiduje sytuacji nietypowych. O ile limit miejsc jest ważny i istotny przy wydarzeniu w kontakcie, odbywającym się w sali ćwiczeniowej z ograniczoną liczbą miejsc oraz wyraźnym początkiem i końcem, o tyle nie jest istotny przy wystawie, którą można zwiedzać w dowolnym czasie i dowolną ilość czasu. Jednorazowo przy obrazie może być kilka osób (by dogodnie wiedzieć i kontemplować). Ale skoro każdy może przyjść i wyjść kiedy chce, to w ciągu dnia wystaję zwiedzić może i kilkaset osób. Zatem nie przejmujcie się, jeśli na stronie wydarzenia będzie informacja o braku miejsc. Po prostu przyjdź. Gdyby była kolejka to poczekasz. Algorytm nie jest po prostu dostosowany do tej konkretnie sytuacji. Mogłem oczywiście wpisać więcej osobnych wydarzeń, np. po pół godziny (a w każdym limit np. 20-30 miejsc). Ale byłoby to sztuczne pomnażanie liczny pozycji w programie. Ponadto organizatorzy ograniczyli liczbę powtórzeń tego samego pokazu maksymalnie do czterech jednego dnia. Powstałoby wtedy błędne wrażenie, że obraz na wystawie można będzie oglądać tylko w wyznaczonych, pojedynczych godzinach w ciągu dnia. Skoro zaproponowany i wykorzystywany algorytm jest nieefektywny, to za pomocą takich dodatkowych informacji jak ta, samodzielnie upowszechniam pełniejszą informację. Jako osoba kreatywna i poszukująca nowych rozwiązań zazwyczaj nie mieszczę się w tabelkach i ciasnych algorytmach. Już się do tego przyzwyczaiłem lecz nie zamierzam rezygnować z innowacyjnych eksperymentów. Zawsze można przecież znaleźć jakieś obejście. 

I jeszcze jedna uwaga. Na stronie ODNiS przy poszczególnych pokazach, wykładach itp. pojawia się m.in. komunikat z oświadczeniem o stanie zdrowia, które należałoby wypełnić przed *. Proszę jednak zwrócić uwagę, że po kliknięciu w plik pojawi się w nagłówku informacja, że dotyczy to 19. Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki, czyli sytuacji sprzed dwóch lat z okresu pandemii. To taki osierocony ostaniec z przeszłości. Wykorzystywany jest ten sam algorytm, ten sam informatyczny szablon. Sztuczna inteligencja nie myśli w kategoriach ludzkich. Jedynie szybko, sprawnie i konsekwentnie realizuje zadany algorytm. Póki człowiek nie zmieni algorytmu, póty system będzie wyświetlał nawet nieaktualne i nielogiczne komunikaty. Może ktoś to w końcu poprawi? Na to liczę, pisząc o tych mankamentach algorytmu tworzenia treści na stronie ODNiS. Algorytm jest tak dobry jak wyobraźnia osoby projektującej ten algorytm. Jeśli nie przewidzi jakichś sytuacji, to ich tam nie będzie można ręcznie dopisać. W pewnych kwestiach ciągle mamy przewagę nasz komputerowymi algorytmami tak zwanej sztucznej inteligencji. 

Nasze Niebo Kopernika. Autorzy (kliknij w link) Fot. L. Kuryłowicz.

*  (31.08.2023) W końcu usunięto ten nieaktualny komunikat. Warto chyba zwracać uwagę na te z pozoru drobne rzeczy. 

Pocztówki już gotowe.

Wideorelacja z wykładu

22.08.2023

Czy to dobrze gdy pokorne ciele dwie matki ssie?




W dzieciństwie często słyszałem zwrot „pokorne ciele dwie matki ssie”. Była to jakaś emanacja chłopskiej natury i zaradności w obliczu ciężkiego życie. Czy była to zachęta do elastyczności czy do koniunkturalizmu? Niby to samo lecz nacechowane inna zupełnie oceną moralną. To,. co spotykamy staramy się ocenić i wartościować, podzielić na dobre i na złe. Jednak świat jest jak moneta, co innego widzisz gdy na nią spojrzysz z jednej lub drugiej strony. Ciągle ten sam przedmiot a różne obrazy.. Podobnie jest z giętkości i elastycznością. Język może im nadać wartość moralną. Czasem zgodną z filozofia Kalego...

W sensie fizycznym elastyczność to zdolność materiałów do wyginania się, bez trwałego uszkodzenia, pod wpływem jakiegoś nacisku, pod wpływem działania jakiejś zewnętrznej siły. Jednak to pojęcie możemy odnieść nie tylko do fizycznych materiałów, ale także zjawisk biologicznych, ludzi, organizacji i kultury. Giętkość może być rozumiana jako zdolność dostosowania się do zmieniającego się otoczenia lub sytuacji. W biologii mówimy o adaptacji i ewolucji. A w społeczeństwie? Czy giętkość ułatwia życie, jak tak źdźbłom trawy uginać się na wietrze lecz się nie złamać? Ugiąć się pod naciskiem siły lecz przetrwać i wrócić do stanu poprzedniego. Lubię szukać podobieństw miedzy zjawiskami biologicznymi i społecznymi. Wynika to także z sympatii dla ogólnej teorii systemów i przekonania, że chodzi o coś więcej niż tylko o powierzchowną analogię. 

Giętka zdolność do przystosowywania się w różnych sytuacjach to coś dobrego czy raczej nagannego? Pozwala przeżyć i w konsekwencji dostosować się do sytuacji. A czy jak wiatr minie to powróci do pierwotnego położenia? Czy też ta symboliczna trawa będzie trwale wykrzywiona? A jak jest w kulturze? Podążamy elastycznie za modami, trendami i oczekiwaniami władzy lub sponsorów? By przetrwać czy raczej jak to pokorne ciele, korzystać z dodatkowych zasobów. Jednak korzystanie z mleka od dwóch matek czasami może spowodować zatrucie, bo pojawią się różne kultury bakteryjne. Im więcej źródeł tym więcej sposobności dla patogenów i pasożytów. I wtedy chytry dwa razy straci. A trwale skrzywiona roślina przegra potem w wyścigu do słońca z innymi, szybko i prosto rosnącymi roślinami. Czy artyści giętko i koniunkturalnie naginający się do oczekiwań tej czy innej władzy lub sponsorów potrafią powrócić do swojego wewnętrznego pionu? Uginają się czasowo czy już na trwale zostaną wygięci? Ale wtedy to byłoby chyba już trwałe uszkodzenie.

W biologii, elastyczność organizmów jest kluczowa dla ich przetrwania i rozwoju. "Pokorne ciele dwie matki ssie" oznacza, że organizmy, które potrafią różnicować swoje źródła pokarmu, są bardziej odporne na zmiany w dostępności pożywienia. Na przykład, zwierzęta, które zjadają różne rodzaje roślin i zwierząt, mają większe szanse na przeżycie w przypadku zmiany dostępności jednego z tych źródeł pokarmu. To strategia ekologicznego oportunisty, efektywna w zmiennych i niepewnych warunkach środowiska. W ekologii możemy mówić o dwóch, przeciwstawnych strategiach: oportunistów i specjalistów. Ci ostatni byłyby bardziej nieugięci przez co bardziej łamliwi. I co lepiej: ugiąć czy być nieugiętym nawet pod groźba złamania?

Żyjemy w czasach ogromnych zmian. W czasach gry wiatr wieje z różnych stron i trzeba się uginać na wszystkie strony. Przyszłość jest trudna do przewidzenia. Poza faktem, że będzie ciągła i głęboka zmiana. A zatem elastycznie ulegać czy się dystansować i ganić? Elastyczność kulturowa jest kluczowa dla przystosowania się do zmieniającego się otoczenia. Społeczeństwa, które kultywują różnorodność kulturową i akceptują różne sposoby życia, są bardziej przygotowane na zmienne warunki społeczne i gospodarcze. Podejście "pokorne ciele dwie matki ssie" oznacza, że różne grupy kulturowe mogą korzystać z różnych źródeł wiedzy i umiejętności, co sprawia, że społeczeństwo jako całość staje się bardziej elastyczne. Społeczeństwo, zbiorowość a nie jednostka. W zmiennych warunkach część jednostek straci, polegnie, inne zyskają. A różnorodna całość przetrwa. A może jednak opierać się i za wszelką cenę walczyć, złamać się a nie ugiąć?

Elastyczność i giętkość nie musi oznaczać rezygnacji z wartości. W kontekście kultury nie jest równoznaczne z utratą tożsamości kulturowej czy moralnego kręgosłupa. Wręcz przeciwnie, pozwala na bogactwo różnorodności kulturowej, co może przyczynić się do tworzenia nowych, kreatywnych rozwiązań i pomysłów. To samo lecz rozpatrywane na dwóch poziomach organizacji (element i całość) inaczej będzie odebrane. Tak jak awers i rewers medalu. 

Podsumowując, elastyczność i giętkość są kluczowe zarówno w biologii, jak i w kulturze. I można je różnie oceniać, tak jak na monetę można spojrzeć od strony orła lub reszki. Przysłowie "Pokorne ciele dwie matki ssie" ilustruje, jak różnorodność i elastyczność mogą pomóc organizmom i społeczeństwom dostosować się do zmieniających się warunków. Czyli coś pozytywnego. Ale może też ilustrować zwykły koniunkturalizm, który kulturowo będzie odbierany raczej negatywnie. Tak jak rośliny w obliczu negatywnych warunków środowiska mogą zasychać lecz wydawać nasiona i później odrodzić się znowu. Lub korzystać i ciągle wzrastać lecz nie wydać nasion. Chwilowo zyskują a w dłuższej perspektywie tracą i znikają. Czyli zginąć i wydać plon a więc przetrwać lub przeżyć i bezpotomnie zginąć. Kwestia tylko czasu i innej perspektywy.

Zachowując swoją tożsamość i wartości, możemy tworzyć bardziej zrównoważone i otwarte społeczeństwa. Ale jeśli wszyscy będą elastyczni to nie będzie różnorodności. Wielość postaw, tych sztywnych i giętkich, pozwala tworzyć większą różnorodność. Różnorodność przekłada się na giętkość i elastyczność. 

Poszerzona wersja felietonu dla czasopisma VariArt