7.06.2023

Nowa mówioność (oralność) czyli jak zmienia się świat komunikacji międzyludzkiej

Lublin, muzyka na ulicy przy okazji jakiegoś festiwalu. Szybkie interakcje w nieoczekiwanym miejscu. Patrzymy, słuchamy i... robimy zdjęcia i nagrania telefonami. Ulotność spotkania zostaje utrwalona. Nowa piśmienność i nowa oralność w codziennej praktyce. 
 
Czy zauważyliście, że żyjemy w czasach powstającej nowej oralności (mówioności) i nowej piśmienności? Że stopniowo inaczej się komunikujemy? I nie chodzi tylko o formę ale także o głębokie zmiany, które zachodzą zarówno w kulturze, edukacji (w tym wyższej) i naszych mózgach? Kolejna rewolucja, która inaczej formatuje ludzkie mózgi i nasz sposób myślenia. Jesteśmy w środku tego procesu. I to jest fascynujące, obserwować narodziny zupełnie czegoś nowego. 

Zaczęło się kilkaset tysięcy lat temu (może nawet kilka milionów u hominidów) od gestów. Ludzki język mówiony nie narodził się z dźwięków lecz powstał jako nakładka na coś, co już się rozwijało, coś, co istniało i działało. Od gestów nasi przodkowie przeszli do mowy. Język mówiony był ogromną rewolucją dla Homo sapiens jako gatunku społecznego. Umożliwił tworzenie większych społeczności a tym samym bardziej konkurencyjnych w stosunku do niemych i tylko gestykulujących hominidów. Umożliwił także zbiorowe uczenie się i powstała nowa dziedziczność pozagenetyczna, przekazywana z ust do ust. Jednym z efektów był sukces populacyjny człowieka i zdobycie wszystkich kontynentów (nie licząc Antarktydy).

Potem pojawiło się pismo, w licznych społecznościach rolniczych. I znowu jako nakładka na języku mówionym. Początkowo wiernie zapisywano styl słowa mówionego. Dopiero z czasem nauczono się nowego stylu. Literatura wygląda inaczej niż oralność. Kolejny skok do przodu i nowy nowy poziom komunikacji, poszerzenie kręgu odbiorców i wzmocnienie procesu kolektywnego uczenia się. Zapis pozagenetyczny na nowym, trwałym nośniku. Z poszerzoną możliwością przekazywania z pokolenia na pokolenie i od społeczności do drugiej społeczności. Zmieniony został także sposób myślenia, na bardziej liniowy i analityczny. Zmieniła się kultura i nasze mózgi. Pismo umożliwiło rozwój nauki jako takiej. 

Teraz rozwija się nowa mówioność, z wykorzystaniem mediów elektronicznych i społecznościowych. Także jako nakładka na istniejącej już piśmienności i oralności. Przekazujemy sobie krótkie komunikaty wraz z obrazem i gestami (filmiki, zdjęcia). Nie trzeba słownie opisywać uśmiechu na łące – wystarczy zdjęcie lub filmik. Możemy utrwalać mówioność np. na wideo. Inny przekaz, bardziej krótki, trochę podobny do tej pierwszej oralności, z szybką interakcją i możliwością bezpośredniego dialogu. Ta nowa mówioność to hybryda oralności, piśmienności i nowych zupełnie możliwości w oparciu o technologię internetową. Z całą pewnością wywiera wpływ na ludzki sposób myślenia, komunikację, na kulturę i na zbiorową edukację. Jesteśmy na samym początku tej ewolucyjnej i rewolucyjnej zarazem drogi. Co zmienia nowa mówioność? Na przykład w przekazywaniu wiedzy? Bardzo dużo, dopiero się jej uczymy i tworzymy coraz bardziej optymalne standardy. Czy długie wykłady z transmisyjnie przekazywaną treścią są efektywną formą edukacji uniwersyteckiej? Jak wykorzystać na wykładzie interakcje z wykorzystaniem mediów i telefonu komórkowego? Dopiero tych standardów się uczymy, dopiero je odkrywamy. A jak podyskutować z tekstem, wydrukowanym na papierze? Wystarczy wyjąć telefon komórkowy i zeskanować qr kod by można było tu na blogu, w komentarzach wyrazić swoje zdanie. Reagować prawie jak w rozmowie bezpośredniej. 

W epoce pierwotnej mówioności powstawały pierwsze akademie. Tam się przede wszystkim rozmawiało i dyskutowało, przy ognisku, biesiadnym stole lub w czasie spaceru. Uniwersytety powstały w epoce piśmiennej i epoce słowa drukowanego. Stąd wyrosła tradycja książek, publikacji, podręczników i dyskusji wokół tekstów. I zadawania prac pisemnych. W nowych czasach stare modele i tradycyjne formy stają niewydolne. Następuje ogromna transformacja edukacji i samego uniwersytetu. Czy już dostrzegacie nową oralność czy jeszcze nie? Może zamiast eseju studentów prosić będziemy o filmik na Tik Toku gdy wypowiedź w postaci interaktywnej prezentacji na Genil.ly z grafiką, dodatkami audio i wideo?

Forma tego felietonu, przez swoją hybrydowość próbuje choć w małym stopniu nawiązać do nowej mówioności, choć mocno jeszcze jest zakorzeniona w starej piśmienności).


Poszerzona wersja felietonu Z Kłobukowej Dziupli 2.0., ukazującego się w Wiadomościach Uniwersyteckich

31.05.2023

Jestem AS - Akceptuję Siebie 2023

 
d

Patronuję i wspieram akcji zainicjowanej przez Joannę Gadomską (Biologia z Blondynką). Klikajcie w linki to dowiecie się więcej

*  *  *  *  *

"Jestem AS - Akceptuję Siebie".
Szczególnie miło mi poinformować, że patronat nad projektem sprawują:
- Polskie Towarzystwo Dysleksji
- Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Koninie
- Gdyński Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli
- Wiosna Edukacji
- Superbelfrzy
- Pani FloBo
- Inspirownia Edukacyjna
- III Liceum Ogólnokształcące im. Cypriana Kamila Norwida w Koninie
- Teachcraft - Sztuka uczenia - dr Barbara Ostrowska
- EDU_dzielnia
- Być nauczycielem.
- Biologus designans
- Jutro polski - Justyna Zaryczańska
- EduTriki - Agnieszka Halicka
- Lekcje Szyte na miarę
- Facetka od polaka Katarzyna Włodkowska
- Krysia Jakubowicz rysuje
- Stacja Polonistyczna
- Let's Explore. Monika Szekiel-Mnich / Nowoczesna edukacja
- Profesorskie Gadanie
- Digitalni i kreatywni-nauczyciele z pasją
- Szalona Historyczka
- Biologica - czyli jak uczyć biologii prosto i ciekawie
- Irmina Żarska - Rysunkowy język polski
- Polski z klasą
- Kreatywny polonista
- Nieprzeciętna polonistka
- Uczycielnica
- Przyrodniczka przy tablicy
- Stowarzyszenie Winniczek
Dziękuję pięknie za pomoc i wsparcie.
Szczegóły o projekcie dostępne są w grupie Tydzień Uczniowskiej SuperMocy."

23.05.2023

Jak zorganizować lekcje poza klasą czyli kiedy zacząć przygotowywać się do zawodu nauczycielskiego?

 

Nauczyciele i edukatorzy, skupieni w nieformalnej grupie Superbelfrzy RP, dzielą się swoimi doświadczeniami, pomysłami i wiedzą na różne sposoby. Przykładem jest cykl darmowych webinariów, adresowanych do studentów i młodych nauczyciel (młodych duchem). Najbliższy już 31 maja, wieczorową porą. Bo wtedy mają czas. (link do wydarzenia na FB w z webinarium)

Gdzie i jak nauczyć się bycia edukatorem/nauczycielem? Nie tylko na studiach i nie tylko na zajęciach ujętych w programie nauczania na danym kierunku kształcenia. Uniwersytet to miejsce i okazje a nie tylko program kształcenia. Sama/sam buduj swoje kompetencje. Namawiam do autentycznego poszukiwania i działania, np. w kołach naukowych, we wspołpracy z różnymi organizacjami pozarządowymi i w realnym działaniu edukacyjnym. Samodzielnie twórz sytuacje edukacyjne i twórz środowisku do uczenia się (ekosystem) edukacyjny już teraz. Na całe życie zawodowe. Czyli budowanie współpracy w środowisku osób uczących się. A uczyć się będzie trzeba przez całe życie. Dlatego ekosystem edukacyjny jest taki ważny. Nie jedna wycieczka lecz stałe środowisko.

Społeczność ucząca się to nieustanne tworzenie relacji współpracy zawodowej, które można i należy rozpocząć już na studiach. Bo po co czekać? Szkoła/uniwersytet nie jest oczekiwaniem na prawdziwe życie, ona już nim jest. A przynajmniej powinna być. Wykonywać działania realne a nie tylko na zaliczenie, na ocenę i na umieszczenie w szufladzie wykładowcy. Sprawdzać się w działaniu a nie tylko na kolokwiach i egzaminach. Podejmij dyskusję od zaraz.

W uczeniu się ważne jest przejmowanie odpowiedzialności za własne uczenie się. Samodzielność i samosterowność. Nie tylko program nauczania, mniej lub bardziej narzucony z mniejszym lub większym wyborem zajęć czy osób prowadzących. Wolność warto poszerzać od zaraz. Szkoła/uniwersytet jest już życiem (zawodowym), nie warto czekać na dyplom.

A jeśli już pracujesz w szkole czy innej placówce edukacyjnej? Nie jest za późno. Tym bardziej zacznij budować swoje środowisko współpracy, pojawiaj się na spotkaniach w kontakcie jak i tych online, poznawaj środowisko i dawaj coś od siebie. Budowanie współpracy, tak jak w kołach naukowych, stowarzyszeniach naukowych czy branżowych. Edukacja już od zaraz. Czyli budowanie relacji w społeczności uczącej się. Dzielenie się doświadczeniami, pomysłami. Im więcej dasz, tym więcej dostaniesz. 

Zapowiedź webinarium:

A dlaczego by nie wyjść ze szkoły i nadal realizować PP?
Zbliżający się koniec roku oraz coraz cieplejsze i bardziej słoneczne dni wpływają na nas i naszych uczniów. Oglądanie przyrody przez szkolne okno wzbudza chęć wyjścia ze szkoły i podziwiania świata.
A może właśnie to jest sposob na zwiększenie atracyjności zajęć ? Wyjście w teren może być połączone z nauką. Gra terenowa ? Doświadczanie zjawisk i procesów geograficznych na świeżym powietrzu ? A może biologia na zielonej łączce lub wyjście do lasu? Czy warto i dlaczego warto - o tym właśnie będą opowiadać Nasi goście. Przedstawią Wam sprawdzone przez siebie sposoby na naukę w terenie. Być może wykorzystacie coś z tego u siebie już w najblższych dniach.

Joanna Gadomska aka Biologia z Blondynką, Bogusia Mikołajczyk aka Biologusdesignans, Monika Szekiel-Mnich aka monika.LetsExplore, Radosław Potrac, Stanisław Czachorowski - Profesorskie gadanie.

Ostatnie w tym roku spotkanie w ramach SuperBelfrzy Nocą - Akademia Młodego SuperBelfra już 31 maja o 20.00 na naszym fanpage oraz na YT. Zapraszamy.  (link do wydarzenia na FB w z webinarium)





Lekcje w terenie: nie bój się wyjść w teren - to nie wagary

streszczenie:

Zmiany w edukacji i szkoła rozproszona czyli dlaczego właśnie teraz trzeba i warto wychodzić na zajęcia terenowe. Nie bój się iść z uczniami do lasu, na łąkę czy nad jezioro, masz prawo nie wiedzieć i nie znać nazw spotykanych gatunków: odkrywaj przyrodę razem z uczniami. Niezależnie od miejsca i od pogody. Wykorzystuj aplikacje z telefonu i korzystaj ze współpracy. Zacznij już teraz tam, gdzie jesteś i z tym co masz. A masz wiele. Ciekawość i swoją niewiedzę. I to, co przygotowali już inni. Kilka praktycznych pomysłów poznasz na webinarium.

Zapis wideo z wystąpienia na webinarium

20.05.2023

Talking Stones i kolejny Olsztyn Street Art Garden



Kolejna odsłowna streetartowego, olsztyńskiego pikniku. Za darmo, z ludźmi. Rodzinnie i towarzysko. Ja będę zachęcał do malowania kamieni i uczenia ich przemówień. Tak, tak, kamienie mogą przemawiać i opowiadać. Niech sobie leżą i opowiadają o świecie. Na przykład o przyrodzie wokół nas. Chcesz nauczyć mówić kamienie? Przyjdź. Najlepiej z własnym kamieniem. Wtedy będzie pewność, że nie zabraknie kamieni do malowania. Część z tych kamieni wmurujemy w ogrodzenie przy Arce. Zostaną na dłużej. Oczywiście swój kamyk będzie można zabrać ze sobą. I umieścić w dowolnym miejscu. Może go inni zobaczą? Może uważniej się przyjrzą i odczytają zaklętą w nich treść i opowieść? 

Kamienie rozmieścimy w Olsztynie niczym gwiazdy na niebie. Niech ich będzie dużo. Poukrywanych w różnych miejscach. Co kamień to kolejna opowieść. Trzeba jednak uważności by te kamienie dostrzec i umieć ich wysłuchać. Słuchać oczami i umysłem.

Malowane kamyki już od kilku lat pojawiają się w przestrzeni publicznej nie tylko Olsztyna. My się do tej akcji streetartowo włączymy. Kamyki jako drobne gesty wypowiedzi ulicznej, wnoszenia coś do tego świata. Drobne okruchy upiększania i wypowiadania się. W połączeniu z poszukiwanie i ukrywaniem. Taka swoista gra terenowo-podwórkowa. Nie dewastowanie, niszczenie czy śmiecenie lecz zrobienie czegoś pozytywnego, społecznego i wspólnotowego. Też się możesz do tego włączyć, indywidualnie i w dowolnym momencie.  



link do wydarzenia https://fb.me/e/39Gcu5egu


Program wydarzenia:
  • Graffiti – Tomson. Rasowy warsztat z puszką w ręku. Prawdziwe graffiti. Przyjdź i sprawdź jak świetną zabawą może być sztuka. Niech Twoje ręce przemówią.
  • Garden – Milena Andruszkiewicz i ekipa z Zespołu Szkół Budowlanych w Olsztynie. Prawdziwy ziołowy ogród może być wszędzie. Z niesamowitymi pomysłami Mileny i jej ekipy poznacie niezwykłe możliwości leczenia miejskiej „betonozy” zieloną terapią.
  • Mendelsohn – Bartek Świątecki i skład – Państwowe Liceum Plastyczne im. E. Mendelsohna w Olsztynie. Niezwykłe doświadczenie współtworzenia pracy o niemałych rozmiarach.
  • Ręką Dzieło – wraz z Basią Karaban stworzymy cudowną makramę.
  • Wspintegracja – wspinająca niespodzianka dla młodszych alpinistów.
  • Talking Stones – w czasie pikniku wraz ze Stanisławem Czachorowskim damy kamieniom, kamyczkom głos. Niech wasza wyobraźnia zamieni je przy pomocy pędzla w cudowne działa sztuki, które można umieścić w dowolnym miejscu.
  • Cyrk na kółkach – kuglarskie zabawy z Olsztyńskim Teatrem Ulicznym. Sztuka na najwyższym poziomie!
  • Animacje z MPEC-em – popłynie Dobra Energia.
  • Warsztat Castoramy – warsztat „Majsterkowo”.
  • Ring – strefa sportu z Ring Olsztyn.
  • Szach-Mat – szachy plenerowe z ekipą Fundacji Szalony Krasnolud.
  • Street food w wykonaniu Radka Szczepańskiego ze Stowarzyszenia Zjednoczenie.
  • Muza – prowadzenie wydarzenia Sebastian Kania.
  • Ponadto: pokaz tworzenia profesjonalnego graffiti, animacje, gry i zabawy dla dzieci, porządna muzyka dzięki MOK Olsztyn, ciekawi ludzie i luźna atmosfera.
W czasie Olsztyn Street Art Garden po raz pierwszy pokażemy publicznie także nasze wspólne dzieło (szczegóły powstawiania oraz kronika na Facebooku). Nasze Niebo Kopernika. Obraz, który jest jednocześnie rekwizytem do opowiadania o nauce i badaniach naukowych. Namalowało go 191 autorów (zobacz listę autorów).


Nasze Niebo Kopernika - w oczekiwaniu na oprawę i pierwszą publiczną prezentację.

18.05.2023

Raz pająk zjada owada a raz owad podjada pająka czyli opowieść o koinobiontach

3.05,2023, Rezerwat Piwnice k. Torunia przy Strudze Piwnickiej, fot. Anna Głowacka.
 
Przyroda nieustannie zadziwia swoją różnorodnością. Niedawno zapytany zostałem czy technologia odciąga nas od przyrody. Bo przecież co raz więcej czasu spędzamy przed ekranami. To prawda, mniej mamy kontaktu z czystą przyrodą. Jednak dzięki technologii mamy kontakt z uważnością i obserwacjami innych ludzi. Czyli jest to taki zapośredniczony kontakt z naturą.

Na początku maja zauważyłem w mediach społecznościowych niezwykłe zdjęcia pająka i zapytanie internautki (Anna Głowacka) „Taka sytuacja. Proszę o wyjaśnienie”. Sytuacja rzeczywiście dziwna. Jest pająk a na nim coś, co przypomina gąsienicę motyla lub larwę błonkoskrzydłych. Nie widać cech diagnostycznych więc nie da się nic więcej powiedzieć. Dla szybszej konsultacji (bo sam nie wiedziałem) udostępniłem zdjęcie także i na swojej tablicy. I w jednym i drugim miejscu pojawiły się różne podpowiedzi. I tak, dzięki szybkim konsultacjom (możliwym dzięki technologii), w ciągu kilku godzin udało się rozwiązać zagadkę. Gdybym takiego pająka zobaczył w terenie może bym nawet nie dostrzegł niezwykłej sytuacji. Pomyślałbym, że to jakieś przypadkowe spotkanie, np. w czerpaku entomologicznym larwa spadła na pająka i czasowo na nim przebywa.
Fragment dyskusji w poszukiwaniu rozwiązania, co to jest i dlaczego.

Pierwsze skojarzenie wielu osób to osy z rodziny nastecznikowatych, takie jak gliniarz naścienny lub murowy. Samice tych owadów paraliżują pająki i znoszą do glinianych kubeczków (same je wcześniej lepią). Umieszczają tam sparaliżowane pająki i składają jajo, z którego wylęga się larwa i ma dużo pokarmu. Martwe pająki pewno by szybko uległy rozkładowi. A gdy są sparaliżowane to są żywe lecz nie mogą uciec ani się bronić. Taki sprytny sposób na spiżarnię bez lodówki. No ale tu jest jeden pająk i stosunkowo duża larwa. Z samego zdjęcia niewiele można wywnioskować, stąd dodatkowe pytania. 

Są oczywiście inne żądłówki, które paraliżują jednego, dużego pająka i składają jajo. Dodatkowa informacja wykluczyła sparaliżowanie pająka. Są oczywiście jeszcze parazytoidy z rodziny gąsienicznikowatych Ichneumonidae, które składają jaja na żywych owadach i być może także pająkach. Ale wtedy wylęgająca się larwa szybko by zabiła swoją ofiarę i widać byłoby efekty żerowania. A tu nic takiego nie widać. Takimi ścieżkami biegły moje myśli. Może to jakiś przykład forezji? Trochę byłoby to ryzykowne dla owada podróżować na drapieżniku. A może tylko przypadkowe spotkanie, larwa spadła na pająka przypadkowo i zaraz pewnie by nastąpiło rozstanie? Szukałem podobnego zdjęcia w internecie przez opcję "wyszukaj podobny obraz" (Google) lecz wyszukiwarka podesłała linki do ilustracji pająków. Sztuczna inteligencja (algorytm rozpoznawania obrazów) nie dostrzegł larwy owada, znajdującej się na pająku. Bez myślenia i analizy typowo ludzkiej ani rusz. Technologia nie zawsze pomoże w takich sprawach. A za mało wiedziałem by szukać obrazów przez słowa kluczowe. Żeby skutecznie szukać coś jednak trzeba już wiedzieć.

Najbardziej obiecujący jednak trop prowadził do pasożytów, niżej zamieszczam sugestie dwóch dyskutantów.  Mateusz Sowiński "Dodam jeszcze, że nie tylko pająki z rodzaju Araniella są żywicielami podobnych pasożytów. Wiosną spotykam czasami małe kwadratniki (Tetragnatha spp.) zaatakowane przez podobne larwy. Ostatnio widziałem takiego osobnika w ubiegłym tygodniu i udało mi się zrobić zdjęcie." Maksymilian Syratt „Sam kiedyś spotkałem parę lat temu tak spasożytowanego pająka. Wtedy okazało się, że ta larwa to właśnie Ichneumonidae, a dokładniej jakiś Pimplinae (jak teraz czytam, to na Araniella spp. pasożytuje np. Polysphincta boops). Może podobnie jest w tym przypadku".

Te informacje były dla mnie nowe i bardzo interesujące. Skoro powtarzają się obserwacje to zwiększa się ich wiarygodność. Z opisu wymienionych wyżej parazytoidów (sprawdziłem szybko na Wikipedii)  mogłoby pasować ale nie znam biologii tych parazytoidów. Pająk wygląda jeszcze na małego. Miałby rosnąć wraz z rozwijającą się larwą? Może ktoś się na tym zna jako specjalista? I na moje tak postawione pytanie długo nie musiałem czekać.

Mateusz Sowiński: "W książce "Owady Polski" pan Marek Kozłowski opisuje, że na grzbiecie takich pająków pasożytuje larwa Polysphincta tuberosa, która jest koinobiontem rozwijającym się całe życie na zewnątrz odwłoka, natomiast pod koniec życia wżera się w środek odwłoka i zjada ofiarę od środka. To by oznaczało, że to nie jest przypadkowa obserwacja, ale normalne zjawisko. Ładnych kilka lat temu byłem zresztą świadkiem sytuacji, gdy samica gąsienicznika wbiła swoje pokładełko w ciało pająka z rodzaju Araniella, aby złożyć w nim jajo. Możliwe więc, że był to właśnie jakiś przedstawiciel rodzaju Polysphincta, ale pewności oczywiście nie mam." O dziwo, mam tę książkę na swojej półce. Gdyby nie podpowiedź Mateusza Sowińskiego to bym nie wiedział, że można i tam poszukać. Zajrzałem i znalazłem zdjęcie bardzo podobne do tego internetowego. I pojawiły się kolejne słowa kluczowe, opisujące różnorodne sytuacje, związane z pasożytami. Mam na myśli koinobionty i idiobionty - dwie strategie życia parazytoidow z nadrodziny Ichneumonoidea. "Koinobionty to termin używany w biologii do opisania rodzaju organizmu pasożytniczego, który umożliwia żywicielowi dalszy rozwój po zarażeniu pasożytem. W przeciwieństwie do idiobiontów, które zatrzymują rozwój żywiciela w momencie pasożytowania, koinobionty pozwalają na dalszy rozwój żywiciela, czasem nawet do stadium dorosłego, podczas gdy żywią się żywicielem i pasożytują na nim. Koinobionty zwykle rozwijają się wolniej w żywicielu niż idiobionty."  (wyszukiwarka you.com)

Koinobiont - parazytoid nie wstrzymuje rozwoju ofiary, która zachowuje zdolność do poruszania się i odżywiania. Koinobionty zwykle przechodzą niespieszny rozwój wewnątrz porażonego gospodarza – są na ogół endoparazytoidami (źródło). Jest to więc termin, odnoszący się do organizmu pasożytniczego, który umożliwia rozwój swojej ofierze. Sam rozwija się wolniej jako ektopasożyt. Do koinobiontów należą niektóre rodzaje os, much i innych owadów.

Idiobiont - parazytoid całkowicie unieruchamiający i wstrzymujący rozwój sparaliżowanej ofiary, która zwykle umiera wkrótce po wstrzyknięciu jadu. Idiobionty zwykle przechodzą szybki rozwój na zewnątrz porażonego gospodarza – są na ogół ektoparazytoidami (źródło). Idiobionty są zazwyczaj endopasozytami, szybko się rozwijają i szybko zabijają swoją ofiarę. Wśród idiobiontów jest wiele gatunków z rodziny gąsienicznikowatych, pasożytujących na gąsienicach motyli.

Co umożliwiła technologia? Po pierwsze zrobienia zdjęcia (telefon) i umieszczenie w mediach społecznościowych (zaliczyć to można do nowej oralności i nowej piśmienności). A tu technologia znacząco ułatwiła kontakt ze specjalistami i dyskusję oraz szybkie wyszukanie potrzebnych informacji w ogromnych zasobach internetu, z Wikipedią włącznie. Dyskusja jest nieodzownym elementem metody naukowej. Technologia ułatwia dokumentowanie obserwacji oraz ułatwia dyskusje rozproszonych w przestrzeni ekspertów

Bezsprzecznie mniej spędzamy czasu na łonie przyrody. Ale dzięki technologii mamy większy kontakt z innymi ludźmi, ich obserwacjami i ich wiedzą. Konektywnie połączonych jest bardzo dużo ludzkich mózgów oraz zasobów wiedzy, zgromadzonej w różnych nośnikach: książkach i zasobach internetowych. Dzięki technologii poszerzamy swoje zmysły i poszerzamy mózgi. Widzimy i dostrzegamy więcej, szybciej i uważniej. I takiej współpracy trzeba się nauczyć. Inaczej technologia będzie jak książka dla analfabety - bezużyteczną kupą celulozy. Co najwyżej można nią napalić w piecu lub podstawić pod nogę krzywego stołu by się nie bujał. 

17.05.2023

Dzień dobrostanu dla pracowników i dla studentów

 

Uczelnia i szkoła jest od poważnych zajęć i wykładów a nie jakichś tam dziwactw i zabawy? Wykłady, egzaminy i kolokwia, przemówienia, dyscyplina i kontrole a nie jakieś tam dobrostany? Czasem takie pytania można spotkać. I uwagi, żeby zająć się czymś poważnym. A czyż dobrostan pracowników nie jest ważny. Lub studentów? Jakość pracy i jakość uczenia się w dużym stopniu zależy także i od samopoczucia szeroko rozumianego. ludzie to nie maszyny. A przecież nawet o maszyny się dba, By się nie psuły i wydajnie pracowały. Dlatego maszyny się oliwi, konserwuje, serwisuje. I to przed awarią a nie po awarii. Można takża odwołać się do analogii z prawem minimum Leibiga - o jakości decyduje czynnik będący w minimum. sytuacja cywilizacyjna i społeczne mocno się zmieniała. Dostrzegamy sprawy wcześniej słabo dostrzegalne. 

Pośród wielu propozycji wybieram się na zajęcia „O Mindfulness z lekkością. Krótka teoria, lekka praktyka”. A co to jest ten (ta?) Mindfulness? Szybko sobie w wyszukiwarce you.com sprawdziłem: "Mindfulness to praktyka skupienia uwagi na obecnym momencie, bez oceniania czy analizowania go. Jest to praktyka medytacyjna, która pomaga w osiągnięciu stanu spokoju i obecności w danym momencie. Poprzez praktykowanie mindfulness, osoba uczy się zwracać uwagę na swoje ciało i umysł, co pozwala jej lepiej rozumieć swoje emocje i reakcje na różne sytuacje. Mindfulness jest stosowane jako narzędzie w terapii, ale może być również praktykowane w codziennym życiu, aby poprawić jakość życia i redukować stres." Tak, czyli coś dla mnie. Zmaganie się ze stresem to niestety codzienność życia nie tylko akademickiego. Długotrwały stres może być destrukcyjny. A groźba wypalenia zawodowego jest realna. 

Jeden dzień dobrostanu  to za mało,. Przydałby się cały rok. Ale taka jest istota jednodniowej akcji - zwrócić uwagę na coś ważnego. Jest na moim uniwersytecie specjalna jednostka, powstała głównie z myślą o studentach lecz i pracownicy mogą korzystać. Po prostu studentów jest więcej i szybciej dostrzeżony został ważny problem. Krok po kroku tworzone są więc rutyny potrzebne na dziś i na dzisiejsze problemy. Dostrzegliśmy coś i próbujemy na to zareagować.  Jako pracownik cieszę się, że i moje potrzeby zostały przez pracodawcę dostrzeżone.

A jak zapowiadane sa zajęcia, na które ja się wybieram? "Zapraszam do zrobienia uważnej pauzy: Mindfulness to uważna obecność. To szereg bardzo prostych praktyk, często przynoszących poczucie lekkości i spokoju. To praktyka świadomego zatrzymania i zauważania. Zapraszam więc na lekkie, proste spotkanie z prowadząca medytację Mindfulness." Prowadząca: Marta Markocka-Pepol, certyfikowana nauczycielka Mindfulness i compassion.

Jak mam się przygotować do tych zajęć? "Zadbaj o w miarę wygodny strój, weź ze sobą koniecznie koc i jak masz to matę do jogi, będzie trzeba zdjąć buty." Maty do jogi nie mam. Przyniosę więc kocyk do pracy. Z boku to może dziwnie wyglądać - zabierać ze sobą do pracy nie tylko drugie śniadanie czy jakieś papiery lecz i koc? Może nadejdą czasy, ze piękne trawniki w Kortowie codziennie będą wykorzystywane do siedzenia i "dobrostanienia"  między zajęciami. Krok po kroku budowana jest lepsze przestrzeń do edukacji i lepsze sytuacje edukacyjne. Już nie tylko stadion i sala sportowa lecz i małe formy prostych ćwiczeń uważnej obecności.

12.05.2023

Sumak octowiec czyli czy technologia odciąga nas od natury?

Pień sumaka octowca, początek maja, Bartoszyce, fot. Anna Nowoszyńska.
 

W jednym wywiadów dostałem ostatnio pytanie: "Dziś w naszym życiu jest mnóstwo technologii – czy przez to oddalamy się od natury? " (wywiad ukaże się w VariArcie). Więcej czasu spędzamy przed monitorami a więc mniej w parku, w lesie, nad jeziorem. Jednym słowem mniej na łonie przyrody. Więcej przyrody widzimy przez ekran niż przez bezpośrednie doświadczanie. W tym aspekcie technologia oddala nas od natury. Ale jest jeszcze innym aspekt. Jednocześnie technologia przybliża nas do natury i pozwala nam ją lepiej dostrzegać i pełniej rozumieć. Jak to możliwe? Zaraz dokładniej opiszę na jednym przykładzie.

Jeszcze tylko dygresja o tym, jak się komunikujemy. Przez większość część historii Homo sapiens naszą codziennością była kultura mówiona (oralna). W bezpośredniej relacji i kontakcie, gdzie odbiorca (rozmówca) widzi to samo co my. Znany jest więc kontekst wypowiedzi i  możliwość szybkiej interakcji. Opowieść ustna w rzadszych przypadkach może być i dłuższa. Ale opowiadanie wiąże się z bliskim kontaktem i widoczną reakcją poprzez język ciała. Potem pojawiło się pismo i powstał nowy rodzaj komunikacji. Na odległość, gdy czytelnik nie widzi tego co widzi piszący. Brak kontekstu sytuacji. Trzeba więc opisać ten kontekst. Co więcej, czas odbioru jest inny, piszemy, wysyłamy, np. list a na odpowiedz musimy poczekać wiele dni, wiele miesięcy, wiele lat. To wymusiło linearność, logikę przyczyno-skutkową, konieczność wprowadzania w kontekst. Pismo wymusiło inny sposób komunikacji, w tym logiczność i przy okazji umożliwiło powstanie nauki.
 
Nowe media wprowadziły nowy sposób komunikowania się, niejako hybrydowy. Trafnie pasują tu neologizmy takie jak nowa oralność (nowa mówioność) jak i nowa piśmienność. Dlaczego nowa i czym różni się od tej starej, pierwotnej? Dzięki internetowi mamy szybki kontakt niezależnie od odległości, jaka dzieli rozmówców czy uczestników kontaktu. Prawie jak w dawnej mówioności (oralności). Dzięki obrazowi oraz wideo mamy szansę by nasz rozmówca widział kontekst wypowiedzi (komunikatu). Stąd możliwość krótkich wypowiedzi i szybkiej interakcji. Nowa mówioność realizuje się w nowych mediach. W jakimś stopniu odchodzi od logiki wypowiedzi pisemnej. To także nowa piśmienność w postaci smsów, czatów, komunikatorów. Coś pomiędzy mową a pismem i na dodatek jeszcze coś zupełnie nowego. Mówimy krótkimi komunikatami (bo liczny na interakcje), piszemy długimi zdaniami, akapitami, rozdziałami.

Pismo nas zmieniło. Nauczyło nowego sposobu myślenia. A teraz ta nowa mówioność i nowa piśmienność znowu nas nauczy nieco innego komunikowania się, nowego formułowania myśli, nowej gramatyki i składni, nowego sposobu myślenia.

I tu dochodzimy do przykładu z sumakiem octowcem. Przykład jakich wiele. Duża część naszych relacji odbywa się za pośrednictwem nowych mediów. Dostałem na przykład zdjęcie (te, co wyżej) i pytanie w komunikatorze „Mam pytanie (…) co to za żółte ,,narośla" na pniu sumaka octowca? Czy to jakieś galasy? Kolega biolog sugeruje, że to może być żywica, ale to raczej punktowe a nie naciekowe zmiany.” Krótki tekst w połączeniu z przesłanym obrazem. Tak jakby ktoś na spacerze pokazał ręka i spytał "co to jest?". W kulturze piśmienności zdania byłyby dłuższe, z wprowadzeniem w kontekst. Tutaj wspólna wiedza zawarta została na fotografii. Szybkie konsultacje z ekspertami lub tymi, którzy mogą wiedzieć. Dawniej mogliśmy tak pytać tylko osoby, które są blisko nas. Ewentualnie zajrzeli byśmy do książki, szukali w kluczu do oznaczania lub jakiejś książce dendrologicznej. Długie poszukiwanie w bibliotece. A teraz niejako na powrót przenosimy się do świata szybkich interakcji. Zawiązała się internetowa rozmowa, trwająca kilkanaście może minut. Tak jak w zwykłej rozmowie, lecz prowadzona za pomocą pisma. Hybrydowa komunikacja, nowa oralność a jednocześnie nowa piśmienność.

"Galasy na korze raczej nie występują (ja takich jeszcze nie widziałem), tylko na liściach lub zielonych łodygach. To albo wyciek żywicy, soku po jakichś nakłuciach albo śluzowce. Ale jak na śluzowce to chyba teraz za sucho i za wcześnie." Czytelniku, nie jesteś bezpośrednim uczestnikiem tej pismo-rozmowy więc zmuszony jestem do dłuższych opisów, bardziej precyzyjnie tworzonych zdań i do większej linearności. Bo nie masz szansy włączyć się do tej wymiany myśli. To znaczy możesz (np. pisząc komentarz) ale nie będzie już ona bezpośrednia tak jak mówioność. Bardziej w stylu kultury piśmiennej.  

Co zrobić więcej niż sięgnąć do swojej pamięci? Szukałem obrazu przez Google lens – ale pojawiły się zdjęcia śluzowców. Stąd wspomniane wyżej śluzowce. Może wpisać słowa kluczowe do przeglądarki? Na pewno sumak octowiec, sok, żywica itp. Spróbowałem lecz bez zadowalające rezultatu.

"Trzeba by dotknąć i powąchać. czyli nieco posprawdzać. Można także pod mikroskop wziąć i zobaczyć co to. Ale dotknięcie palcami powinno wystarczyć. Ciekawe co mogło zrobić takie nakłucia, ranki, że sok czy żywica się wydostaje"
. I jest szybka odpowiedź:  „W dotyku przypomina gęsty żel, nie pachnie”. Dla uczestnika rozmowy nie trzeba byłoby objaśnień, że szybko pojawia się odpowiedź. I co jest elementem dialogu a co jest elementem przemyśleń. "Czyli sok rośliny, z drzewa. Żywicą tego nazwać nie można bo nie jest to drzewo iglaste. Pozostaje pytanie dlaczego wycieka." 
- "No właśnie... Te drzewa rosną przy moim domu ponad 20 lat i pierwszy raz takie zjawisko... Poobserwuję, może coś wypatrzę i dziękuję za podpowiedzi." 
- "Może poszukać coś o biologii sumaków? Lub szukać inaczej w internecie. Dobra jest przeglądarka you.com" 
 - „Jedyne co ciekawego znalazłam ( I się zdziwiłam) to to, że sumaki mają kanały żywiczne próbowałam znaleźć podobne zdjęcia ale porażka."

Sam szybko zajrzałem do nowej wyszukiwarki you.com. Pytania zadawać można bardziej po ludzku a nie słowami kluczowymi. Dodatkowo przeglądarka pokazuje linki (wybrane). I czegóż się dowiedziałem? "Sok wyciekający z sumaka octowca to bursztynowy płyn, który wypływa z nacięć lub uszkodzeń na pniu i gałęziach drzewa. Jest to naturalna ochrona, jaką roślina wykorzystuje, aby chronić się przed szkodnikami i chorobami. Sok ten zawiera duże ilości kwasu galusowego, co nadaje mu charakterystyczny, cierpki smak. Może być wykorzystany do produkcji octu, farb, klejów i innych produktów. Jednakże, należy zachować ostrożność podczas kontaktu z tym sokiem, ponieważ może wywoływać skórne reakcje alergiczne lub podrażnienia." Zatem w naszej konwersacji wzięła udział sztuczna inteligencja. A na pewno nieosobowy element lecz w funkcji osoby, kolejnego dyskutanta. Coś pomiędzy osobą a książką. 
- "Dalej zagadką pozostaje co zrobiło nacięcia? Czy jakieś owady czy może kot pazurami? A może jakieś ptaki? Albo owady? Tylko jakie?"
- "Jak coś zauważę dam znać i fotkę przyślę".
 
W kulturze piśmiennej wypracowaliśmy sposoby oznaczania dialogów i to bez cudzysłowów. W niniejszym tekście nie do końca utrzymałem się w takiej konwencji. 

Czyli jest już pomysł na dalsze obserwowanie, by wyjaśnić tajemnicę owych nacieków, kuleczek. Było pytanie, zadziwienie, była komunikacja a teraz jest zadanie badawcze. Nie szukanie błędu, przyłapanie, że się czegoś nie wie (biolog a nie wie?) lecz ciekawość, dialog, interakcje społeczne z wykorzystaniem technologii i pomysł by obserwować. By potem znowu pytać, rozmawiać, poszukiwać, wyciągać wnioski.

Sumaki octowce wielokrotnie widywałem. Takich kuleczek nigdy nie dostrzegłem. Może i widziałem lecz nigdy ich nie dostrzegłem, nie zwróciły mojej uwagi. Siedziałem w domu a jednak przez monitor zobaczyłem fragment natury. I zaciekawienie "co to jest". Potem krótka rozmowa (o ile nazwać tę nową mówioność można nazwać rozmową). Dzięki innym osobom, pozostającym w okazjonalnych lub systematycznych kontaktach widzimy przyrodę. I dostrzegamy więcej niż byśmy sami dostrzegli na spacerze w parku. Bo mamy możliwość rozmowy, komunikacji i interakcji. Konektywnie spostrzegamy więcej. A tę konektywność właśnie technologia nam umożliwia i znacząco ją poszerza. 

Podsumowując: technologia w jednym aspekcie oddala nas od natury lecz równocześnie przybliża nas i pozwala tę naturę poznawać głębiej i rozleglej. Już się nieodzobaczy. Ilekroć teraz będę przechodził obok sumaków, to będę zerkał na pień i na korę. Może i ja zobaczę? A może będę miał szczęście i zobaczę przyczynę? Na zasadzie prawa frajera. Teraz patrzymy na świat nie dwojgiem oczy a tysiącem. I ekranami. 

Morał drugi z tej opowieści (mocniej zanurzonej w kulturze pisma niż słowa mówionego) jest taki, że nowe zjawiska potrzebują nowych słów. I nie ważne czy mówionych czy pisanych. Nie wystarczy starych słów by opisać nowo dostrzeżone zjawiska i procesy.