8.05.2022

Leśne tulipany z Obwodu Kaliningradzkiego

Leśne tulipany, fot. Maria Kohanovskaya
 
Kiedy kilka lat temu zaintrygowała mnie sprawa dzikich, leśnych tulipanów na dawnych ziemiach niemieckich. Nie przypuszczałem, że uda się odnaleźć tak dużo śladów. Wszystkie systematycznie zamieszczałem na blogu. Udało się odnaleźć stanowiska w pobliży Drogosz, skąd pochodziła notatka kuchara na przepis na sok z leśnych tulipanów. Były także informacje z Ziemi Lubuskiej. Z całą pewnością są to ślady gatunku zawleczonego, który się zadomowił. I te dzikie stanowiska utrzymują się przez wiele lat. Niektóre mogą pochodzić z nowych nasadzeń ogrodowych ale wiele jest niewątpliwie dawnego pochodzenia. Leśny tulipan jako antropofit. 

Z dużą radością znalazłem informację o stanowisku leśnego tulipana w Obwodzie Kaliningradzkim a więc w dawnych Prusach Wschodnich. Pani Maria Kohanovskaya zamieściła 7 maja zdjęcia z dwóch stanowisk koło miasta Nieman, dawniej Ragneta  (ros. Неман, hist. niem. Ragnit i lit. Ragainė) – miasto w obwodzie kaliningradzkim, siedziba administracyjna rejonu niemańskiego. Miejscowość położona jest na lewym brzegu rzeki Niemen, przy granicy z Litwą, ok. 8 km na wschód od Sowiecka. To północna granica obwodu Kaliningradzkiego nad rzeka Niemen. Zdjęcia zrobione zostały w dniu 6 maja 2022 roku.

Zdjęcia, zamieszczone w niniejszym wpisie, zostały zrobione w parku obok cmentarza przedwojennego. Oraz nieco dalej. Przy okazji poznałem wartościowy, międzynarodowy serwis dla przyrodników amatorów, swoistej nauki obywatelskiej: iNaturalist. Każdy może dołączyć i fotografować rośliny, zwierzęta, grzyby i wpisywać ich lokalizację. W serwisie są różne pomocne materiały do rozpoznawania gatunków z różnych obszarów świata. Uczestnicy mogą także identyfikować gatunki, sfotografowane przez innych. I co najważniejsze, można tworzyć "zespoły badawcze", skupione na wybranych obszarach. W ten sposób można włączyć się do inwentaryzacji różnorodności biologicznej. 

Zaznaczone stanowiska z leśnym tulipanem: https://www.inaturalist.org/observations/115729613, https://www.inaturalist.org/observations/115729150

Dane, opublikowane na moim blogu i zebrane z Facebooka oraz maili, wykorzystane zostały już przynajmniej do jednej publikacji naukowej. Piszę o tym dlatego, że każdy może dołączyć do obserwacji i zbierania danych. Pojedyncze informacje wydają się mało ważne i nawet obarczone błędem. Ale dzięki zamieszczanym zdjęciom można je weryfikować. Natomiast niewątpliwą wartością jest liczba danych i to z bardzo różnych miejsc. Naukowcy nie byliby w stanie dotrzeć wszędzie. Każdy może się włączyć w inwentaryzowanie różnorodności biologicznej. Na tej podstawie można będzie w przyszłości wyciągać różnorodne wnioski, np. dotyczące zmian zasięgów występowania, wymierania gatunków itp. Każdy może włączyć się do prac badawczych na miarę swoich sił. Wystarczy tylko byc uważnym i mieć ze sobą smartfon. Oczywiście, nie wszystkie gatunki da się rozpoznać po zdjęciu. Niektóre cechy diagnostyczne są trudne do zaobserwowania. Niemniej dla części naszej biosfery możemy mieć bardzo obszerne i aktualne dane. Narzędzia internetowe znacząco ułatwiają nam taką działalność.

Nawet z pozoru banalna wycieczka czy spacer może być dodatkowo ubogacony małym zadaniem badawczym: zrobić zdjęcia, zaznaczyć miejsce stwierdzenia i uzupełnianiem ogólnoświatowej wiedzy o stanie naszej biosfery. Przy okazji uczymy się rozpoznawania lokalnych gatunków. A dzięki temu widzimy więcej wokół nas. I rozumiemy więcej. Aktywne poznawanie przyrody przez całe życie. 

Więcej tekstów o tulipanach z tego bloga: https://profesorskiegadanie.blogspot.com/search?q=tulipany

Oraz pierwsze moje wpisy:

    Leśne tulipany, fot. Maria Kohanovskaya

7.05.2022

Naturalna edukacja a współczesne wyzwania i zagrożenia (konferencja)


Rozkwitalnia - nieprawdaż, że piękna nazwa? Nauczyciel jest jak ogrodnik, chcąc nie chcąc zostawia ślady w (młodych) ludziach. To nie tylko jego umiejętności ale także tworzenia dobrego środowiska edukacyjnego. W dobrym miejscu się rozkwita. W drugiej połowie maja odbędzie się inspirująca konferencja, organizowana przez Rozkwitalnię, pt. Naturalna edukacja a współczesne wyzwania i zagrożenia - kierunki, możliwości. rozwiązania, dobrze praktyki. 

Ostatnio prowadzę sporo zajęć w terenie i to dla bardzo różnego odbiorcy. Także i tymi doświadczeniami będę chciał się podzielić w czasie wspomnianej konferencji. Sam się uczę i odkrywam. Dlaczego edukować w terenie i wychodzić z klasy, jako dobrze przygotowanej strefy komfortu? Dlaczego nauczyciele mogą się obawiać zajęć w terenie? A jeśli wiemy dlaczego to można temu zapobiec i się przygotować, zarówno na etapie studiowania (przygotowywania się do zawodu nauczycielskiego) jak i na początku lub nawet pod koniec pracy szkolnej. Uczę się przez działanie, podejmowane próby, poprzez dyskusje i słuchanie innych nauczycieli, opowiadających o swoich doświadczeniach i pomysłach.

Program Konferencji

Udział w konferencji jest nieodpłatny, ale wymaga zgłoszenia (link do formularza): 

Zgłoszenie na warsztaty: link  

 Część I

10.00-10.15 Wstęp, powitanie gości

Prezentacje

10.20-10.40 Dr hab. Urszula Bartnikowska, prof. UWM (Fundacja Uwolniona Edukacja Rozkwitalnia)

„Niepokoje współczesnego świata a możliwości naturalnej samoregulacji i koregulacji u człowieka”

10.40-11.00 Monika Stutz-Kowalska (trenerka Familylab) „Jak być idealnie nieidealnym rodzicem i pedagogiem wg Jespera Juula”

11.00-11.20 Jakub Dorosz (Universal Survival) „Natura w wyprawach i szkoleniach Universal Survival”

11.20-11.40 Dr inż. Beata Płoszaj-Witkowska (UWM) „Hortiterapia w wspomaganiu rehabilitacji dziecka wiotkiego”

11.40-12.00 Beata Solińska  (Fundacja Uwolniona Edukacja Rozkwitalnia) Edukacja żywa i naturalna

12.00-12.20 Maciej Kryczka (Fundacja Nexus) „Doświadczanie przyrody”

Przerwa 12.20-13.00

Część II

13.00-13.20 Dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM „Uczenie się przyrody w terenie”

13.20-13.40 Dr inż. arch. Wiesława Gadomska (UWM) „Naturalne place zabaw”

13.40-14.00 Hanna Kępczyńska (Lasy Państwowe w Olsztynie) „Edukacja w lesie o lesie – działania edukacyjne lasów Państwowych”

14.00-14-20 Marta Cichowska-Napiórkowska (Przedszkole Leśne Włóczykij w Ostrołęce, projektu W Stronę Lasu) "Artrogrypoza w lesie, czyli jak wspierać dziecko z niepełnosprawnością ruchową w otoczeniu natury, na przykładzie przedszkola leśnego”

14.20-14.40 Alicja Ruczko (Studio Głosu i Dźwięku) „Śpiewać warto!”

14.40-15.00 Karolina Witzberg (właścicielka Szkół Podstawowych Wesoła Góra dla edukacji domowej)

„Edukacja domowa – unschooling’

Część III, Warsztaty w godzinach 15.15-16.50

Zapisy: https://docs.google.com/forms/d/1d1MyRY5vVbdDhQ4vQd20u3s5u51cw7PW4BgKri2mCEo/edit

1.       Dr hab. Urszula Bartnikowska, prof. UWM (Fundacja Uwolniona Edukacja Rozkwitalnia)

„Jak dbać o samoregulację i wykorzystywać możliwości koregulacji w codziennym życiu”

2.       Jolanta Pulwert (Fundacja Uwolniona Edukacja Rozkwitalnia)

„Empatyczna obecność jako kontakt z naturalnym sobą”

 

3.       Alicja Ruczko (Studio Głosu i Dźwięku)

„Śpiewać warto!”

 

4.       Monika Stutz-Kowalska (trenerka Familylab)

„Sztuka mówienia NIE z miłości”

Warsztaty w terenie – Olsztyński Las Miejski

5.       Dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM „Co w trawie i lesie piszczy”

6.   Marta Cichowska-Napiórkowska (Przedszkole Leśne Włóczykij w Ostrołęce, projektu W Stronę Lasu)  „Kąpiel leśna, jak korzystać z dobroci natury w codziennym życiu”

5.05.2022

Minóg strumieniowy w Olsztynie

Minogi w rzece Łynie, fot. Paweł Laskowski.

O minogach czytałem w podręcznikach szkolnych i akademickich na kursie zoologii. Znaleźć je można w książkach o rybach mimo, że w zasadzie nie jest rybą. Minogi należą do bezżuchwowców, w pewnym sensie są żywymi skamieniałościami i wspomnieniem dawnego świata. Minogi nie są rybami, choć ryby przypominają. Są kręgowcami i strunowcami, żyją w wodzie, dawniej uważane były za ryby lecz dzięki dociekliwości biologów wydzielone zostały w osobną grupę zwierząt, liczniejszą w dawnych epokach geologicznych. Dla zoologa wielka ciekawostka i wspomnienie procesów ewolucji kręgowców. Stąd moje uproszczone stwierdzanie o żywej skamieniałości.

Niedawno pan Paweł Laskowski opublikował na Facebooku zdjęcia minoga strumieniowego, zrobione w rzece Łynie w Olsztynie: "Mała ciekawostka ichtiologiczna z Olsztyna. Sfotografowano tarło minogów strumieniowych (Lampetra planeri) w rzece Łynie - w ścisłym centrum Olsztyna. To gatunek bezżuchwowca z rodziny minogowatych, prymitywny kręgowiec wodny (Minogi nie są rybami). Jest to bardzo rzadki gatunek ze względu na coraz większe zanieczyszczenie strumieni i rzek. Dorosłe osobniki giną zaraz po odbyciu tarła. Larwy żyją przeciętnie 4–5 lat, po czym następuje ich przeobrażenie w postać dorosłą. Osobniki dojrzałe zaraz po przeobrażeniu przystępują do tarła. W Polsce minóg strumieniowy objęty jest częściową ochroną gatunkową." Miejsce to znam, często przechodzę w czasie spacerów. Z brzegu pewnie trudno takiego minoga wypatrzyć. Tak więc przechodzę i nawet nie wiem, że takie niezwykłości zoologiczne przepływają pod moimi nogami. Oczywiście łatwiej zobaczyć nurkującemu płetwonurkowi niż lądowemu spacerowiczowi, niemniej będę się uważniej wpatrywał w rzekę.

Minóg strumieniowy (Lampetra planeri) należy do gatunków, żyjących w jednym miejscu, nie migruje tak jak minóg rzeczny czy morski.  Zamieszkuje górne i środkowe odcinki niewielkich rzek i strumieni  nizinnych i podgórskich. W czasie tarła samica składa około tysiąca jaj Wylęgają się w nich  ślepe larwy, które żyją zagrzebane w osadach dennych. Dorosłe osobniki giną zaraz po odbyciu tarła. Larwy żyją przeciętnie 4–5 lat, po czym następuje ich przeobrażenie w postać dorosłą. Osobniki dojrzałe zaraz po przeobrażeniu przystępują do tarła.

Z przodu ciała mają otwór gębowy (bez szczęk - stad nazwa grypy - bezżuchwowce), okolony lejkowatą przyssawką, mająca po zamknięciu kształt podłużnej szczeliny. W górnej części otworu gębowego znajdują się dwa rogowe ząbki, natomiast w dolnej od 7 do 9. Szkielet osiowy ciała tworzy struna grzbietowa otoczona chrzęstnymi łukami kręgowymi. Dorosłe się nie odżywiają, zaś larwy są filtratorami, żywią się glonami, innymi mikroorganizmami i detrytusem. Są zagrzebane w osadach i wystawiają na powierzchnię tylko głowę. Postacie dorosłe minoga strumieniowego jak już zaznaczyłem nie odżywiają się, w przeciwieństwie do swoich krewniaków: minoga rzecznego i minoga morskiego. Minóg rzeczny oraz minóg morski to gatunki wędrowne, dwuśrodowiskowe. Osobniki dorosłe żyją w morzu i wędrują na tarło do wód słodkich, w ujścia rzek. Osobniki dorosłe zjadają małe zwierzęta bentosowe, a okresowo także przysysają się do ryb i na nich pasożytują. To ten właśnie fakt znamy zapewne z podręczników szkolnych. Ale minóg strumieniowy wyłamuje się z tego schematu. Różnorodność w świecie żywym i w cyklach życiowych jest ogromna, z czym kłopot mają uczniowie i studenci. Zawsze są jakieś wyjątki. U minoga strumieniowego skrócona została faza życia dorosłego, stąd się nie odżywiają, a co za tym idzie nie pasożytują na rybach. 

U minoga strumieniowego zauważalny jest dymorfizm płciowy. W czasie tarła podejmują krótkie wędrówki do kilkuset metrów w górę strumienia. Ciekawostką tarła jest to, że w ciągu jednego dnia może dojść nawet do 100 kontaktów płciowych u jednej samicy! Samica wybiera przy tym 1-3 samców.

Minóg strumieniowy jest gatunkiem rzadkim, od 2011 roku był na liście gatunków chronionych, od 2014 objęto go ochroną częściową. Spotkanie minoga w rzece Łynie i to w mieście jest z pewnością niezwykłym i unikalnym przeżyciem. Przynajmniej dla przyrodnika i biologa.
Rozmieszczenie minoga strumieniowego w Polsce, wg Lidia Marszał, 1096 Minóg strumieniowy Lamperta planeri (Bloch, 1784), Biblioteka Monitoringu Środowiska

Minogi w rzece Łynie, fot. Paweł Laskowski

4.05.2022

Hybrydowe spotkania z przyrodą - refleksje wystawowe

Wernisaż wystawy, 29 kwietnia 2022 w Starym Ratuszu,

Przyroda jest wokół nas i w nas. Jesteśmy częścią przyrody zatem spotykamy się codziennie. Cóż w tym niezwykłego? Patrzymy lecz czy dostrzegamy? Codziennie mijamy wielu ludzi na ulicy, w tramwaju, autobusie, pociągu, na ekranach... ale czy ich dostrzegamy? Przemijają niezauważeni jak tło. Podobnie jest z przyrodą.

Ważne jest to, co dostrzeżone, opowiedziane, zauważone. Dostrzeganiem nadajemy ważność i niezwykłość, temu, co widzimy. Ważne, piękne, niezwykłe i dlatego dzielimy się emocjami z ludźmi. Homo sapiens jest gatunkiem społecznym dlatego to, co ważne przezywamy z innymi: opowiadamy o spotkaniach z przyrodą lub w inny sposób utrwalamy, by opowieść i ważność spotkania trwała dłużej.  

Mój zachwyt nad przyrodą uwarunkowany jest także zawodowo. Jako ekolog bywam w terenie i mam ukierunkowaną uwagę przynajmniej na część obiektów i zjawisk przyrodniczych. 

Człowiek ma duży mózg, może w nim zapisać wiele danych ze spotkań. A mimo tego od dawna posiłkujemy się pamięcią zewnętrzną, która w większości jest także przekazem. Najpierw były to malowidła na ścianach jaskich, na własnym ciele, na nietrwałych wyrobach. Również były to rzeźby. Utrwalaliśmy obiekty (mamuty, nosorożce, konie, antylopy, innych ludzi, demony), utrwalaliśmy wydarzenia i procesy a później także impresje: zachwyt nad wschodzącym słońcem, piknikiem na trawie, uśmiech człowieka, sielankowe rykowisko jeleni itp.  Proces malowania jest długi i pracochłonny, przynajmniej takim był kiedyś, gdzie wszystko trzeba było zrobić samemu (farby, pędzle, podobrazie). Dlatego utrwalaliśmy tylko to co ważne. Na błahostki nie było czasu i sił.

W epoce przemysłowej, gdy pojawiły się aparaty fotograficzny, utrwalanie obrazu ze spotkań stało się szybsze, łatwiejsze, tańsze i bardziej powszechne. Dlatego zaczęliśmy utrwalać znacznie więcej obiektów, wydarzeń, emocji. A gdy pojawiły się smartfony to fotografowanie stało się bardzo powszechne i łatwe. Niemniej i teraz najpierw musimy coś dostrzec i uznać za ważne. Może czasem dziwić, że w miejscach publicznych tak często wyciągamy swoje smartfony i cykamy zdjęcia oraz nagrywamy filmiki. Zamiast słuchać i przeżywać wczuwamy się w rolę reporterów. Ale tym wyciągniętym smartfonem podkreślamy fakt, iż uznaliśmy obiekt lub wydarzenie za ważne, Nadajemy mu ważność i znaczenie. Nawet jeśli nigdy nie obejrzymy lub nie pokażemy tych zdjęć ani filmu. Wyciągnięty smartfon jest jak bicie brawa, uśmiech lub zapatrzenie, wskazujące na uważne obserwowanie.

Internet dał nam nowe możliwości zewnętrznego utrwalania i zapisywania wrażeń i spotkań z przyrodą. Zapraszam na wystawę Spotkania z Nauką z telefonem komórkowym, by nie tylko widzieć obrazy utrwalone na zdjęciach lecz by przeczytać i dowiedzieć się więcej o tym, co utrwalone na fotografiach. Temu służą qr kody zamieszczone na planszach. Wystarczy zainstalować sobie bezpłatną aplikację do odczytywania  (czytnik kodów qr) by pogłębić swoje wrażenia i swoje poznanie. By dostrzec ważność chwili lub obiektu. Widać więcej. Jest przewodnik, który opowie o tym, co na zdjęciu. 

Do dostrzegania, a więc poczucia ważności, potrzebna jest ciekawość i uważność. By pytać "co to jest", "dlaczego", "z czym to się wiąże" itd. Ciekawość jest początkiem poznania, w tym także naukowego. Dzięki fotografiom łatwiej zapamiętać i później szukać dodatkowych informacji. Do dostrzegania potrzebna jest także wiedza, bo to właśnie niej widzimy więcej niż widać, widzimy także to co w danej chwili przed oczami zakryte. Na świat patrzymy także przez pryzmat tego, co już wiemy o świecie. 

Zapraszam na wystawę do Starego Ratusza (do 12 maja 2022) a potem do Biblioteki Uniwersyteckiej. I zachęcam, do uważnego spoglądania na przyrodę w czasie naszych codziennych z nią spotkań. Patrz, dostrzegaj, zapisuj słowem lub obrazem i opowiadaj o tym innym, pokazuj, pytaj. Nadaj ważność i istotność światu, który spotykasz. 

Wystawa Spotkania z Przyrodą powstała w ramach projektu Spotkania z Nauką. 

1.05.2022

Dlaczego cykle rozwojowe mszaków i paprotników są takie skomplikowane?

Ilustracja z jakiegoś podręcznika szkolnego z cyklem życiowym i przemianą pokoleń u mszaków. 

Biologia nie jest nauką pamięciową. Biologia odkrywa prawa przyrody a te są logiczne, stałe i ze sobą powiązane. Trzeba więc szukać tych ogólnych praw a nie tylko starać się zapamiętać poszczególne informacje. Bogactwo faktów pozwala analizować i odkrywać te uniwersalne prawa. Mógłbym podkreślić, że teoria ewolucji jak i ekologii znacząco porządkują pozornie chaotyczne bogactwo form życia i ich cykli życiowych. Oczywiście, łatwiej sprawdzić wiedzę faktograficzną niż rozumienie procesów, np. w formie testu. W nauczaniu chodzi jednak o coś więcej. Fakty są jak rzeczy w magazynie, zgromadzone na półkach. W miarę wrastania i edukacji przybywa faktów, potrzeba coraz to nowych półek. Wspomniane rzeczy mogą być zgromadzone przypadkowo, dokładane kolejno jak przybywają. Ale mogą być ułożone wg jakiegoś systemu, spójnego i logicznego (umiejętność klasyfikacji to element inteligencji przyrodniczej). Wtedy łatwo znaleźć to, czego szukamy. A nawet odkryć to, czego nie było, czego sami nie wkładaliśmy. Bo możemy wydedukować. Edukacja to nie tylko dokładanie nowych rzeczy do tego "magazynu" ale często też reorganizacja, porządkowanie, układanie według nowego, lepszego systemu. To szukanie sensu i szeroko rozumianego porządku w przyrodzie. Tak samo jest z pozoru bardzo złożonymi cyklami rozwojowymi i przemianą pokoleń u roślin.

Czasem zatrzymujemy się nad przypadkami jednostkowymi, opisujemy poszczególne gatunki. Ale liczy się całość i proces. Za pomocą pojedynczych przypadków można opowiedzieć cały złożony proces. Rozmnażanie płciowe - po co ono jest, skąd się wzięło i jaki jest jego biologiczny sens? Jak i dlaczego pojawiła się diploidalność i dlaczego w procesie ewolucji obserwujemy przewagę diploidalności nad haploidalnością?  I czy rozmnażanie płciowe możemy jakoś połączyć z pojęciem holobiontów i hologenomu (to już wykracza poza zakres niniejszego wpisu, niniejszej opowieści)?  Czy poznając cykl życiowy mszaków możemy snuć refleksje nad  wspólnotowością w przyrodzie, integracją w środowisku i wzajemnych uzależnieniach różnych gatunków i procesów? Moim zdaniem tak. Poszukiwanie powtarzalnych wzorców w przyrodzie jest ciekawsze niż tylko gromadzenie informacji.

Powstanie ekologii jako nauki było związane z dostrzeżeniem organizmu w jego środowisku. I uzależnienia organizmu od środowiska, ewolucyjnego dopasowania budowy, fizjologii oraz cyklu rozwojowego do środowiska, w którym dany gatunek żyje. Wtedy skomplikowana budowa i cykl życiowy stają się zrozumiałe. Nie są przypadkowe. Do tego dochodzi ewolucja czyli ślad przeszłości i powstawiane form coraz doskonalszych, efektywniejszych, szybciej dostosowujących się do zmian otoczenia. Całość można zawrzeć aforyzmem: "wszystko ze wszystkim i wszystko ze wszystkiego" - wszystko ze wszystkim jest powiązane w przyrodzie i wynika z ewolucji z tego, że powstało z czegoś innego.

Niniejsze rozważania sprowokował wpis w mediach społecznościowych, oburzający się na "nielogiczność" cyklu życiowego i przemiany pokoleń mszaków. Myślę, że wiele osób miało i ma z tym kłopoty. Dla mnie również w czasach szkolnych to było mocno zagmatwane i trudne do zapamiętania. Dopiero po kilku latach studiowania biologii poukładało mi się w szerszym kontekście. Ale na początek cytat z mediów społecznościowych (do ilustracji z podręcznika, zamieszczonej wyżej): 

"Biologia klasa piąta SP. Konia z rzędem temu, kto uzasadni rozpoczynanie cyklu rozmnażania mchu od wypadnięcia zarodnika. Przenosząc to na człowieka, to cykl rozmnażania człowieka trzeba by zacząć od słów: I zapłodniona komórka jajowa zagnieżdża się w ścianie macicy. Po dziewięciu miesiącach wychodzi mały Człowieczek. Po jakichś 30 latach Człowieczek produkuje plemniczki albo komórki jajowe. Potem dochodzi do zapłodnienia i powstaje ta zapłodniona komórka, która była na początku cyklu. Przecież dziecka jak widzimy rosnący mech, to nie spotyka go formie zarodnika tylko formie rosnącej roślinki. Nie prościej byłoby zacząć od tego? Autorzy podręczników to jednak potrafią utrudnić życie uczniom i nauczycielom. A potem się narzeka na podstawę, która czasami jest przeładowana, ale w ilu przypadkach winny jest jednak podręcznik a nie podstawa to już tylko nauczyciele wiedzą (niektórzy)." [mały komentarz - nie można porównywać zarodnika do zapłodnionej komórki czyli zygoty, bo to inne fazy w cyklu życiowym w odniesieniu do haploidalności-diploidalności, Drugą dygresja jest to, że realizuje sie podstawe programowa a nie podręcznik.].

Ważny jest kontekst. Przede wszystkim ewolucyjny i porównawczy. Sam schemat oderwany od całości cykli życiowych innych organizmów może wydawać się dziwny. Ale ma sens i tak powinno być (choć można zaproponować inną kolejność opowiada tego cyklu - tak jak okrąg "zaczyna się" w dowolnym miejscu). W tym podręczniku jest jak najbardziej prawidłowo i sensownie to ujęte. Kłopot może być z tym, że nauczyciel (albo rodzic) nie rozumie sensu i dlatego kiepsko tłumaczy całość zagadnienia. Biorąc za punkt widzenia ssaki czy człowieka początkiem wydaje się zapłodnienie i powstanie zygoty, czyli pojawienie się fazy diploidalnej. Biologia to nauka logiczna a nie pamięciowa. Ten schemat to tylko element tłumaczenia ewolucji i związku organizmu ze środowiskiem. Dlaczego mamy trudności ze zrozumieniem cykli życiowych (już od dziesięcioleci)? Bo zgubiono z oczu sens (albo nie odkryto). Postaram się wyjaśnić i mam nadzieję, że  będzie pomocne przede wszystkim nauczycielom. Ale i uczniom.

W przypadku mszaków wyraźna jest równowaga pokolenia haploidalnego i diploidalnego. U bardziej zaawansowanych ewolucyjnie roślin takich jak paprotniki i rośliny nasienne, przeważa wyraźnie pokolenie diploidalne (co zaznaczono na niżej zamieszczonych schematach). Natomiast u człowieka znacząca jest przewaga fazy diploidalnej. Można postawić pytanie, dlaczego ewolucja preferuje diploidalność w cyklu życiowym? 

W przypadku mszaków trzeba zestawić cykle życiowe glonów, mszaków, paprotników i roślin nasiennych. Trend jest bardzo widoczny. I w takim kontekście warto omawiać cykl życiowy mszaków. Oderwany od całości wydaje się zagmatwany i niezrozumiały.

Ale zacznijmy od szukania czegoś wspólnego dla wszystkich organizmów żywych. I pojawienia się procesów płciowych. Ewolucja opiera się na zmienności genetycznej. Ta powstaje powoli i w różny sposób: poprzez pojedyncze mutacje lub łączenie się i reorganizację. U prokariontów, a więc najbardziej pierwotnych organizmów komórkowych, dostrzeżono ruchome elementy genetyczne, np. plazmidy. To takie małe fragmenty DNA, które mogą być przekazywane z komórki do komórki. W rezultacie biorca otrzymuje nową zmienność i ma większe szanse na dostosowanie się do zmiennego środowiska, w którym żyje. U jednokomórkowych eukariontów zaobserwowano bardziej zaawansowane procesy wymiany i rekombinacji materiału genetycznego, np. koniugacja u pantofelka (przykład ze szkolnych podręczników). Na moment łączą się komórki ze sobą, niejako duplikują, i wymieniają fragmentami homologicznymi DNA. Można powiedzieć, że to prekursor zapłodnienia i procesu płciowego. Tak zapewne powstała niezwykle ważna mejoza. Bo jeśli łączą się ze sobą komórki to materiał genetyczny jest zduplikowany. I gdyby kolejny raz taki proces nastąpił to w potomnym organizmie byłoby 4 razy więcej DNA. I tak w nieskończoność. Jak powrócić do stanu wyjściowego? Tym sposobem jest mejoza, podział redukujący ilość DNA. Najpierw łączyć by potem znowu podzielić? Zyskiem jest rekombinacja, przemieszanie materiału genetycznego. Zatem najważniejszym sensem rozmnażania płciowego i analogicznych do niego procesów płciowych, jest przede wszystkim rekombinacja, skutkiem której jest większa różnorodność. A to daje szanse na szybszą ewolucję i szybsze dostosowanie do ciągle zmieniającego się środowiska (w tym obecności innych gatunków).

Pojedynczy zestaw DNA to faza haploidalna (1 n). Zduplikowany to faza diploidalna (2 n). Za pierwotną ewolucyjnie należy uznać fazę haploidalną. Na początku faza diploidalna to krótki epizod w cyklu życiowym organizmów żywych. W toku ewolucji obserwować możemy systematyczne wydłużanie się fazy diploidalne, zarówno u roślin, grzybów jak i u zwierząt. Dobrze oddaje to poniższy schemat:

Schemat przemiany fazy diploidalnej i haploidalnej w cyklach życiowych różnych organizmów.
czytaj więcej 
https://profesorskiegadanie.blogspot.com/2021/03/czy-u-workowcow-wystepuja-mejospory.html

Dlaczego? Bo faza diploidalna ma dwa homologiczne zestawy genów. W obu zestawach mogą znajdować się różne allele tego samego genu. Jeśli jeden jest "zepsuty", to działa drugi. Ale w komórce gromadzi się większa różnorodność, z której może "wybierać" ewolucja. Przewagą fazy diploidalnej jest większa różnorodność genetyczna.  Niżej przykład cyklu rozwojowego u brunatnic, widzimy gatunki o jednakowym wyglądzie fazy haploidalenj i diploodalnej oraz gatunki z przewagą (wielkości) fazy diploidalne (sporofit):
Schemat wg I.Rejment-Grochowksiej "Cykle rozwojowe roślin".

Wróćmy do mszaków i ich cyklu życiowego, na tle cykli życiowych glonów oraz roślin nasiennych:

Schemat wg I.Rejment-Grochowksiej "Cykle rozwojowe roślin".
Opis do schematu wyżej.


Zarówno wśród glonów jak i roślin naczyniowych widać uporządkowanie według kryterium długości fazy haploidalnej i diploidalnej (gametofit, sporofit). Schemat próbujący ująć ogólne procesy ewolucji i filogenezy. Próba znalezienia sensu w ogromnej różnorodności świata żywego. A opis cyklu życiowego ma być ujednolicony dla różnych grup, by łatwiej było porównywać i doszukiwać się praw ogólnych. Dlatego w podręczniku cykl życiowy mszaków zaczyna się od zarodnika. Tak jak opis każdego zwierzęcia zaczyna się od głowy (jeśli ją ma) i biegnie do drugiego końca ciała. Przyjęty standard ułatwia porównywanie budowy różnych zwierząt. To próba zaprowadzania porządku w "magazynie" z gromadzonymi rzeczami.

W biologii (i nauczaniu biologii) gromadzimy i prezentujemy dużą różnorodność faktów, opisów, pojęć nie tylko z kolekcjonerskiego punktu widzenia a przede wszystkim by szukać praw ogólnych. Zrozumienie procesów jest ważniejsze od zapamiętania pojedynczych faktów. Pojedyncze fakty łatwo odszukać w książkach i Internecie. Znacznie trudniej jest ze zrozumieniem zachodzących procesów. 

I przykład bardziej uniwersalny, pokazujący grzyby, rośliny i zwierzęta:

Schemat przemiany pokoleń, za najbardziej pierwotne należy uznać te z prawej strony, występujące u grzybów i części protistów. Długość fazy zaznaczono wielkością kół - dodatkowo zaznaczyłem fazę haploidalną kolorem niebieskim, fazę diploidalną kolorem czerwony. Na schemacie bardzo poglądowo zaznaczono dwa kluczowe momenty: zapłodnienie i mejozę (wg. Biologii Campbella 2021, nieco zmienione).

A na koniec starsza książka z zebranymi cyklami życiowymi. Jeszcze stara systematyka więc znajdą się cykle życiowe nie tylko roślin ale i grzybów oraz "glonów" (protistów fotosyntetyzujących), dawniej uważanych za rośliny. Nowe fakty, nowe przemyślenia i nowe uogólnienia powodują zmiany w podręcznikach. Bo porządkują zebrane fakty wg nieco innych kryteriów.


28.04.2022

Gęsiówka piaskowa lub nietota, ozdoba miejskiej łąki

Kilka lat temu, początki mojej podblokowej łąki kwietnej, z liczną gęsiówką.

Chwasty są piękne, też kwitną. Dajmy im rosnąc. Podkreślić należy to, że termin "chwast" to pojęcie użytkowe i dotyczy upraw rolnych. Ekolodzy nie mówią o chwastach. Takie rośliny pionierskie, synantropijne szybko kolonizują wolne przestrzenie i zwiększają różnorodność biologiczną w urbicenozach. Cieszę się z ich obecności. Sadzę jednak także rośliny uprawne by było widać, że ktoś dba. W ludzkim zwyczaju jest "tępienie" wszystkiego, co samo wyrosło, co dzikie i wyrosło z własnej inicjatywy. Tylko wyplenić. A jak rośnie typowy gatunek ogrodowy, to widać, że człowiek ingeruje i pełen "szacun", pozostawimy w spokoju. Dlatego by ochronić przed wykaszaniem i pieleniem sadzę krokusy, tulipany i inne rośliny ogrodowe. To one chronią dziką bioróżnorodność. Chronią przed wykaszaniem. Takie małe refugia, by w nich urosły, zakwitły i wydały nasiona. Niech gdzieś padną na wolną przestrzeń i zachowują ciągłość populacyjną. Nawet w skrzynce balkonowej czy odstawionej doniczce. W estetyce preferuję landart. Dyskretną dbałość i piękno przyrody.

Gęsiówka piaskowa, rzeżusznik piaskowy (Cardaminopsis arenosa syn. Arabis arenosa) to roślina roczna, dwuletnia lub wieloletnia. Wszystko zależy od warunków lokalnych i sprzyjających okoliczności. Różnorodność populacyjna i efekt warunków siedliskowych. Wyrośnie choć na jeden sezon a jak się uda to przetrwa i do następnego lub jeszcze kolejnego. Nazwa rzeżusznik nawiązuje do roślin z rodziny kapustowatych, tak jak rzeżucha. A gęsiówka? Może kojarzy się z ubogą łąką, na której pasą się gęsi? Gęsiówka to chyba nazwa starsza, bo występuje w wykazie gatunków Erazma Majewskiego z 1894 roku. Drugą nazwą z tego opracowania jest nietota. Bardzo tajemnicza nazwa. Do gęsi nawiązują także nazwy czeskie, łużyckie, chorwackie i serbskie. W innym miejscu także jako niepota (ale to chyba błąd literowy).

Wróćmy do opisu nietoty czyli gęsiówki. Jest niewielkich rozmiarów – od 4 do 40 (czasem nawet 80) centymetrów wysokości. Jak widać warunki siedliskowe wpływają nie tylko na długość życia ale i wielkość.  Kwitnie od kwietnia do czerwca, czasem nawet do sierpnia. 

Gęsiówkę spotkać można na glebie piaszczystej, kamienistej oraz na siedliskach ruderalnych, nieużytkach, gruzowiskach, przy drogach, torach kolejowych. Jako „chwast” występuje w uprawach rolnych. Preferuje glebę o odczynie umiarkowanie kwaśnym. Jest gatunkiem światłolubnym i synantropijnym (związanym z siedliskami ludzkimi). Różne odmiany i podgatunki występują dość pospolicie na niżu i w górach.

A skąd się wzięła tajemnicza nazwa nietota? Wskazuje na jakieś właściwości magiczne, gdzie z obawy przed jakąś klątwą nie wymawiano właściwej nazwy, tak jak w przypadku nazwy niedźwiedź. Nazwą nietota określany był także widłak wroniec widlasty, widłak wroniec (Huperzia selago) . Dawniej stosowany w medycynie ludowej jako silnie działający środek wymiotny. Ponadto widłak był rośliną używaną do czarów, a przesądny lud nie wymawiał nazw takich roślin, mówiąc o nich „to nie ta” (nietota) lub „to jest ta” (stąd np. tojeść). Czy gęsiówka w dawniej była powiązana z magią i używana ja do jakowyś czarów lub obrzędów magicznych? Nie wiem czy uda się odnaleźć jakieś kulturowe ślady i dokładniej wyjaśnić tę zagadkę. Może ktoś przypadkiem znajdzie jakiś ślad w starych księgach? 

W opracowaniu Erazma Majewskiego nazwa nietota odnotowana został także dla innych roślin: Scoparia (mietelnik), Genista (janowiec), Genista tinnctoria (janowiec barwierski), Juniperus Salbina (poprawnie Juniperus sabina - jałowiec sabiński), Lycopodium selago (widłak wroniec), Muscus scoparius (żarnowiec miotlasty).
 
Czyż nie jest fascynujące to, że na miejskim trawniku można znaleźć tak niezwykłe rośliny i różnorodne, nierozwikłane jeszcze tajemnice kulturowe? Nasze zapomniane dziedzictwo kulturowe. A może nie do końca zapomniane? Może uda się komuś wyjaśnię nie tylko tę gęsiówkową tajemnicę?



Koniec kwietnia 2022, pod brzozą, na trawniku

Często pojawia się w skrzynkach i pozostawionych doniczkach. 


25.04.2022

Spotkania z przyrodą - wystawa w Starym Ratuszu

Zarówno moja praca zawodowa jak i wypoczynek w czasie wolnym sprzyjają spotkaniom z przyrodą. Doznania estetyczne, zauroczenia, zaciekawienie, wiele pytań i późniejszych poszukiwań. Wieloetapowe odkrywanie na początku którego są zwykłe obserwacje. I oczywiście ciekawość, w tym stawianie prostych pytań "co to jest" (jaki to organizm, jaki gatunek), "dlaczego", "skąd się wzięło itp. Opowiadanie o przyrodzie to pełniejsze przetwarzanie i lepsze zrozumienia. Opowiadanie obrazem, słowem, w czasie spotkań bezpośrednich z uczniami, studentami i  z dorosłymi. W poszukiwaniach coraz to nowych form opowiadania o nauce i o przyrodzie dotarłem do łączenia obrazu i treści poszerzonej, ukrytej za qr kodami. Forma wygodna, bo specjalistyczny "czytnik" (prawie) każdy widz ma ze sobą. I tak powstała kolejna wystawa nieco hybrydowa pod nazwą "Spotkania z Przyrodą".


Wernisaż wystawy 29 kwietnia (piątek) 2022 r., godz. 17.00

Galeria Stary Ratusz WBP; ul. Stare Miasto 33

Wystawa będzie czynna od 29 kwietnia do 12 maja 2022 r. Potem będzie udostępniana w Bibliotece Uniwersyteckiej w Kortowie. 

Wystawa jest mobilna i może dalej powędrować. Jeśli ktoś chce ją pokazać u siebie, to proszę o kontakt, po czerwcu 2022 będzie "wolna" i szkoda by leżała w "szafie". Wcześniejsze wystawy już wędrowały, m.in do Mazurskiego Parku Krajobrazowego oraz do Puszczy Białowieskiej. 

Spotkania z przyrodą Puszczy Białowieskiej oraz Warmii i Mazur z palcami umarlaka, osą klecanką, szczeżują,  psianką słodkogórz, sromotnikiem bezwstydnym, czarcim żebrem i wieloma innymi roślinami, grzybami, owadami. Fotografie i opowieści to efekt spotkań z przyrodą i zaproszenie do zgłębiania wiedzy przyrodniczej, nie tylko na wystawie. Przyjdź z telefonem komórkowym i mobilnym Internetem to zobaczysz więcej. Niezwykłe przygody są w zasięgu ręki, na każdym spacerze i na każdej wycieczce. Wystarczy być uważnym i zaciekawionym.

Obserwując przyrodę wokół nas rób zdjęcia i dziel się pytaniami, zachwytami, refleksjami, małymi i dużymi odkryciami. I na różne sposoby opowiadaj o swoich obserwacjach i spotkaniach z przyrodą. 


więcej plansz z wystawy dostępnych jest tu: https://gadajacedachowki.blogspot.com/2022/04/wystawa-spotkania-z-przyroda.html oraz na stronie Gazety Wyborczej (czytaj artykuł) .