![]() |
| Rybik cukrowy jako mól książkowy, grafika wygenerowana przez Chat GPT, w więc jest na wolnej licencji. |
Rybiki to niewielkie, bezskrzydłe owady o charakterystycznym, wydłużonym i lekko spłaszczonym ciele, pokrytym srebrzystymi łuskami. Zwykle mają do 1–2 cm długości i poruszają się szybko, „ślizgając się” po podłożu. Ale to tylko złudzenie, bo poruszają się na swoich sześciu odnóżach jak na owady przystało. Choć wielu osobom kojarzą się głównie z łazienką lub kuchnią, są to zwierzęta o bardzo długiej historii ewolucyjnej i ciekawym trybie życia. Mnie interesowały ze względu na filogenezę owadów i różne hipotezy powstania skrzydeł. W pokroju ciała są podobne do wielu larw jętek. Ale to już zupełnie inna opowieść, równie frapująca.
Rybiki należą do archaicznej grupy owadów, które nigdy w swojej filogenezie nie wykształciły skrzydeł. Są to owady bezskrzydłe. Mają długie, wieloczłonowe czułki oraz trzy nitkowate, członowane wyrostki na końcu odwłoka (dwa boczne i jeden środkowy), pełniące funkcje czuciowe. Ich oczy są małe, często silnie zredukowane, a u części gatunków całkiem zanikają – co dobrze pasuje do życia w ciemnych szczelinach, pod kamieniami czy w ściółce.
W środowisku naturalnym rybiki żyją m.in. w ściółce leśnej, pod korą drzew, w jaskiniach, a nawet w gniazdach mrówek i termitów. Część gatunków świetnie przystosowała się jednak do życia obok człowieka i stała się synantropijna – zasiedla domy, piwnice, szklarnie, biblioteki czy magazyny. W Polsce spotyka się tylko trzy gatunki, z których najbardziej znany jest rybik cukrowy (Lepisma saccharina), z rzędu Zygentoma (dawniej Thysanura).
Rybiki są aktywne głównie nocą. To kryptyczny tryb życia, wynikający z unikania potencjalnych drapieżników. Dewońscy przodkowie rybików prowadziły raczej dzienny tryb życia, bo nie było wtedy zbyt wielu drapieżników w tamtejszych lądowych ekosystemach. Współczesne rybiki żywią się przede wszystkim pokarmem roślinnym: resztkami organicznymi, glonami, martwą materią roślinną, a w domach – papierem, klejami, skrobią czy okruchami jedzenia. Dzięki temu bywają uznawane za drobne „szkodniki”, choć w rzeczywistości nie stanowią zagrożenia dla zdrowia człowieka. Dewońscy przodkowie zapewne tez odżywiały się resztkami organicznymi. Być może to dla tej bazy pokarmowej wyszły na ląd. Ale trzymały się siedlisk wilgotnych. I tak im zostało do dzisiaj.
Rozmnażanie rybików jest dość nietypowe jak dla owadów. Zapłodnienie odbywa się zewnętrznie, co było typowe dla organizmów wodnych. Na lądzie zapłodnienie zewnętrzne było utrudnione. Plemniki, jako gamety z wiciami) znakomicie poruszają się w środowisku wodny. Na lądzie jest za sucho i inne są warunki fizyczne. Nie da się takiej gamecie poruszać za pomocą wici czy rzęsek. To problem wszystkich organizmów lądowych, od grzybów, przez rośliny aż do zwierząt. Biologia daje nam wile ciekawych adaptacyjnych rozwiązań, pozwalających pokonać to ograniczenie lądowego środowiska w zaplemnieniu i zapłodnieniu. U rybików samiec składa na podłożu spermatofor (pakiet z plemnikami, plemniomieszek), który następnie zostaje pobrany przez samicę i wprowadzony do swojego odwłoka. Rozwój jest prosty, bez stadium larwy i poczwarki, a młode osobniki wyglądają jak miniaturowe wersje dorosłych i wielokrotnie linieją w ciągu życia. Co ciekawe, rybiki mogą linieć nawet po osiągnięciu dojrzałości płciowej, co jest rzadkością wśród owadów. Jedynie u jętek linieje subimago. U pozostałych owadów postacie dorosłe (imagines) już nie rosną. A w konsekwencji nie linieją i nie zrzucają starego oskórka.
Choć niepozorne i często niedostrzegane, rybiki są interesującym przykładem owadów zachowujących wiele cech pierwotnych. Dla biologów są żywą skamieniałością. Stanowią ważny element ekosystemów glebowych i synantropijnych co interesuje z kolei ekologów.
Towarzyszą nam od zawsze, choć zwykle widzimy je tylko kątem oka — srebrzysty błysk na kafelkach, szybki ruch w stronę ciemnego kąta. Rybiki cukrowe i ich krewniacy są tak niepozorni, że rzadko poświęcamy im choć chwilę uwagi. A jednak, to jedne z najbardziej fascynujących owadów, jakie żyją dziś na Ziemi. Co więcej, są to stworzenia o rodowodzie tak starym, że mogłyby zawstydzić niejednego dinozaura. Żyją od dawna na Ziemi, przynajmniej od dewonu, a więc jakieś 400 milionów lat temu ta grupa powstała. To oznacza, że rybiki pojawiły się, zanim na ląd wyszły pierwsze kręgowce. I choć świat zmieniał się dramatycznie, one przetrwały niemal bez większych modyfikacji. Ich plan budowy pozostał zadziwiająco stabilny, bo środowiska, które zasiedlają — wilgotne, ciemne zakamarki — przez miliony lat wyglądały podobnie. Można więc powiedzieć, że w naszych domach żyją żywe skamieniałości, które są starsze od dinozaurów. A my nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Nazwa „rybik” nie jest przypadkowa. Choć owady te nie mają nic wspólnego z rybami, ich wygląd może je przypominać. Do ryb mogą być podobne ze względu na to, że są pokryte łuskami… puszkujący srebrny kolor może przypominać kolor ryby. Ich ciało jest wydłużone, spłaszczone, zakończone trzema długimi przydatkami, a sposób poruszania - szybkie wyginanie ciała - rzeczywiście może kojarzyć się z ruchem ryby w wodzie, zwłaszcza jak patrzymy na rybę z góry.
W łazienkach spotykamy też inne drobne bezskrzydłe owady, jak skoczogonki, ale rybiki wyróżniają się srebrzystym połyskiem, nocnym trybem życia, błyskawiczną ucieczką, archaiczną budową, która niewiele zmieniła się od setek milionów lat.
W Polsce żyją trzy gatunki rybików, z czego najczęściej widujemy rybika cukrowego. Jego krewniak, rybik piekarniany (Termobia domestica), preferuje wyższe temperatury, dlatego łatwiej jest je spotkać w piekarniach… czasami w ludzkich kuchniach. Są jaśniejsze, mniejsze i równie nieszkodliwe. Bo, co warto podkreślić, żaden z rybików nie stanowi zagrożenia dla człowieka. To nie są groźne zwierzęta… nie roznoszą żadnych chorób.
Jedną z najbardziej niezwykłych cech rybików jest ich zdolność do trawienia celulozy - materiału, który dla większości zwierząt jest praktycznie niestrawny. Rybiki mają własne geny kodujące enzym (celulazę), służący do trawienia celulozy… cechę wyjątkową. To odróżnia je od termitów czy niektórych mrówek, które korzystają z pomocy mikroorganizmów, znajdujących się w ich przewodach pokarmowych. Rybiki radzą sobie same. Czy własne enzymy – celulaza – to cecha archaiczna czy nowa ewolucyjnie? Dla mnie jest to zagadką. Czyżby owady uskrzydlone już na początku swojej filogenezy utraciły te zdolność, charakterystyczną dla rybików? Czy też sześcionogi nigdy w swej przeszłości nie miały własnych genów do syntezy celulazy a rybiki nabyły tę cechę stosunkowo późno? Czyli z jednej strony archaiczny plan budowy a z drugiej bardzo nowoczesna cecha przystosowawcza na poziomie genetycznym i fizjologicznym. Liczę, że nauka i tę zagadkę rozwiąże, co przyczyni się do lepszego zrozumienia filogenezy owadów i ewolucji skrzydeł.
Co jedzą rybiki? Resztki organiczne (są saprofagiczne), grzyby i pleśnie (a więc możemy nazwać je mykofagami), Cukry proste (stąd nazwa „cukrowy”) oraz papier i tapety na naturalnym kleju. Celuloza to cukrowe polimery. Człowiek w swoim środowisku tez je wykorzystuje w postaci papieru. Rybiki zaadoptowały się i do takiego pokarmy, gdy brakuje tradycyjnego detrytusu. Dlatego mogą pojawiać się w książkach, na kartonach czy w wilgotnych zakamarkach. Z tego względu moglibyśmy je nazwać molami książkowymi. Ale w książkach i dokumentach pojawiają się tylko w środowisku wilgotnym. A książkom bardziej szkodzi wilgoć i rozwijające się wtedy grzyby niż podjadanie przez nieliczne przecież rybiki.
Choć trudno to sobie wyobrazić, rybiki mają zaskakująco złożone zachowania godowe. Ich rytuał wygląda tak: samiec i samica dotykają się głowami czułkami, następnie wykonują serię ruchów przypominających taniec. Po jakimś czasie samiec przyczepia do podłoża spermatofor (czyli plemniomieszek, pakiet plemników). Rozciąga także od ściany kilka nici, które ułatwiają samicy odnalezienie plemniomieszka. Samica aktywnie go pobiera. Nie ma tu kopulacji - to metoda odziedziczona po najstarszych owadach, które wywodziły się ze środowiska wodnego. To zachowanie jest tak archaiczne, że stanowi behawioralną żywą skamieniałość w ewolucji owadów. W tym kontekście można zastanawiać się nad zwyczajami zapłodnienia u wazek i wykształcenia się wtórnego aparatu kopulacyjnego u samców. Ale o tym napisze innym razem.
Czy powinniśmy się rybików pozbywać z własnego domu? To pytanie pojawia się często w różnych miejscach. Ale ja zapytam się „po co się pozbywać tak sympatycznych owadów?” Rybiki nie są oznaką brudu, nie przenoszą chorób, nie niszczą domu, nie zostawiają odchodów w zauważalnych ilościach, żyją po kilka lat i prowadzą nocny tryb życia. Jeśli komuś przeszkadzają, wystarczy ograniczyć wilgoć. To jedyny czynnik, który naprawdę je przyciąga. Chemiczne środki owadobójcze nie są potrzebne. W czasach spadku bioróżnorodności, warto mieć takie niezwykłe zwierzątka w swoim domu. To synantropijni komensale. W ostatnich 50 latach ubyło w ekosystemach Ziemi około 75% owadów. Po co dokładać się do tego smutnego trendu?
Gatunki z rodzaju Atelura są myrmekofilami, spotkać możemy je w społecznościach owadów. A także w społecznościach termitów. Lidzie są też społecznym gatunkiem. Cieszmy się więc z własnych rybików, synantropijnych komensali w naszym sąsiedztwie.
Rybiki to niezwykłe stworzenia — dyskretni współlokatorzy, którzy przetrwali globalne katastrofy, epoki lodowcowe i wymierania. W naszych domach pełnią rolę cichych sprzątaczy, zjadając resztki organiczne i grzyby. Rybiki z rodzaju Nicoletia żyją także w jaskiniach. W Polsce występuje Nicoletia phytophyla (nie ma polskiej nazwy, może pora na „chrzciny”?), możemy je spotkać w szklarniach. I też są raczej synantropami. Co ciekawe, gatunek ten opisany został z paryskiej szklarni. Tak więc nowe dla nauki gatunki możemy spotkać w swoim otoczeniu. Rozejrzyjmy się więc uważniej.
Na świecie do tej pory opisano 479 gatunków, głównie w krajach tropikalnych, tam gdzie ciepło i wilgotno, W Europie występuje 60 gatunków rybików a w Polsce trzy. Kiedyś nazywano je szczeciogonkami (Thysanura), ale w wyniku rewizji i nowych ustaleń wydzielono z tej grupy przerzutki (Archaeognatha) i właśnie rybiki. Niektóre rybiki uznawana są szkodniki magazynowe, zwłaszcza na statkach, w transporcie niektórych towarów.
Wracając do rybika cukrowego i rybika piekarnianego, może warto spojrzeć na nie z odrobiną sympatii. W końcu niewiele gatunków może pochwalić
się 400 milionami lat historii. Kiedyś rybiki łączone były w jedna grupę owadów bezskrzydłych (Apterygota) razem z pierwogonkami, widłogonkami i skoczogonkami. Ale w ciągu wielu lat badań sytuacja bardzo się skomplikowała a pokrewieństwa okazały się pozorne. W biologii jest jeszcze wiele do odkrycia, rewizji i ponownego uporządkowania by systematyka dobrze odzwierciedlała filogenezę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz