| Grafika wygenerowana przez Chat GPT, jako ilustracja do tekstu. |
Pisanie, zarówno ludzkie, jak i generowane przez AI, zaczyna się od pomysłu i nadania struktury przekazu. Najpierw pojawiają się
słowa kluczowe, ich kolejność, relacje między nimi, a dopiero później struktura
ta wypełnia się słowami, zdaniami i akapitami. Jest to proces zaskakująco
podobny do notowania graficznego: najpierw szkic, mapa pojęć, osie znaczeń;
dopiero potem narracja. Różnica polega chyba jedynie na kierunku transformacji, nie na samej
logice myślenia (kompozycji).
Notowanie graficzne jest w pewnym sensie odwrotnością pisania tekstu. Z gotowej wypowiedzi, linearnej, rozwiniętej, językowo kompletnej, wyodrębnia się pojedyncze słowa kluczowe, zaznacza strukturę i relacje między treściami wypowiedzi. To właśnie w takiej postaci wysłuchaną treść najczęściej zapamiętujemy. Nie przechowujemy w pamięci całych zdań, lecz ich szkielet, wyłowione pojęcia, zależności, hierarchie. Podczas czytania lub słuchania nie kopiujemy treści do głowy, lecz wbudowujemy ją w już istniejący system wiedzy. Jedne informacje łatwiej nam się wbudowują, inne trudniej. Zawsze odbieramy tekst przez pryzmat tego, co już wiemy, myślimy i przeżyliśmy a także przez kontekst miejsca, czasu i aktualnych potrzeb. Dlatego ta sama opowieść, bajka, wiersz czy książka może zostać zupełnie inaczej odebrana przez różnych ludzi, a nawet przez tę samą osobę w różnych momentach życia. Znaczenie nie tkwi wyłącznie w tekście. Powstaje ono dopiero w procesie odkodowania. Nie tylko to, co jest wypowiedziane, ma znaczenie, lecz również jak zostanie zinterpretowane i wbudowane do własnego konstruktu wiedzowego. Część tego procesu jest przypadkowa, ale w dużej mierze zależy od wcześniejszych doświadczeń poznawczych. Do każdej cudzej wypowiedzi dokładamy cząstkę siebie — własne skojarzenia, emocje, schematy pojęciowe.
Pisanie z użyciem AI wydaje się procesem odwrotnym, ale
tylko pozornie. Prompt jest pomysłem, strukturą, zestawem słów kluczowych i
relacji. To rodzaj notatki graficznej zapisanej językiem poleceń. AI wypełnia
tę strukturę poprawnymi stylistycznie zdaniami, rozwija ją w spójną narrację. W
tym procesie również pojawia się element przypadku (stochastyczność) oraz
kontekst: zadane parametry, rola („działaj jako…”), styl, długość, odbiorca.
Efekt końcowy nigdy nie jest w pełni deterministyczny. Chaos deterministyczny obserwujemy nie tylko w zjawiskach fizycznych, chemicznych czy biologicznych.
I tu dochodzimy do istotnego podobieństwa z ludzkim
pisaniem. Człowiek również zaczyna od ogólnego zarysu: ma pomysł, intencję,
czasem plan akapitów. Jednak w chwili, gdy zaczyna pisać lub mówić, proces
zaczyna żyć własnym życiem. Kolejne słowa i zdania nie są jedynie realizacją
pierwotnego planu. One z niego wynikają, ale jednocześnie go modyfikują. Język
niesie autora. Pojawia się swoista „bezwładność językowa” a raz uruchomiona
narracja generuje kolejne elementy, skojarzenia i dopowiedzenia. Myśl w trakcie
zapisu zmienia się pod wpływem samego aktu pisania.
W tym sensie człowiek również jest „stochastyczną papugą” -
nie w znaczeniu braku twórczości, lecz w sensie działania na bazie wcześniej
przyswojonych wzorców językowych, kulturowych i poznawczych. Twórczość nie
polega na tworzeniu z niczego, lecz na dynamicznym przekształcaniu tego, co już
zostało zapamiętane. Dokładnie to samo robi AI, choć innymi środkami i na inną
skalę.
Różnica nie leży więc w samym mechanizmie pisania, lecz w
źródle doświadczenia. AI nie ma biografii, emocji ani cielesnego zakotwiczenia
w świecie. Człowiek - tak. Ale struktura procesu jest zaskakująco podobna:
pomysł → struktura → wypełnienie → reinterpretacja w trakcie. Pisząc z AI,
możemy ten proces zobaczyć i siebie samych, jak w lustrze. Zewnętrzny model językowy ujawnia
mechanizmy, które dotąd były dla nas przezroczyste. Przynajmniej ja mam takie odczucia. Analizując pracę AI dostrzegam lepiej swój własny sposób pisania i tworzenia.
Być może dlatego pisanie z AI jest tak poznawczo niepokojące
i jednocześnie inspirujące. Dzięki niemu zaczynamy lepiej rozumieć własną
twórczość, nie jako akt natchnienia, lecz jako proces strukturalny,
probabilistyczny i dialogiczny. AI nie tyle zastępuje ludzką kreatywność, ile
ją odsłania. Pokazuje, że twórczość to nie cud, lecz złożona gra pomiędzy
pomysłem, językiem i tym, co już w nas wcześniej zostało zapisane.
W tym miejscu pojawia się jeszcze jedno istotne podobieństwo, które często umyka w dyskusjach o AI. Tak, jak sztuczna inteligencja poprawia mój szkic i rozwija mój pomysł, tak od dawna działają redaktorzy w redakcjach, wydawnictwach i czasopismach naukowych. Redaktor nie jest autorem tekstu, lecz jego współtwórcą w sensie procesowym. Poprawia styl, sugeruje skróty lub rozwinięcia, zmienia kolejność akapitów, dopytuje o sens niejasnych fragmentów. W czasopismach naukowych dodatkowo redaktora wspomagają recenzenci swoimi opiniami i aktywnością. Redaktor czasem wzmacnia argument, czasem go osłabia, czasem usuwa to, co autor uważał za kluczowe. Tekst po redakcji bywa inny niż pierwotny zamysł, często jest lepszy, czasem po prostu bardziej komunikatywny.
AI pełni dziś bardzo podobną funkcję, choć w innej skali i z
inną szybkością. Nie odbiera autorstwa, lecz działa jak nieustannie dostępny
redaktor. Reaguje na szkic, porządkuje strukturę, wygładza język, proponuje
alternatywne sformułowania. Różnica polega na tym, że dawniej redakcja była
etapem elitarnym i instytucjonalnym, zarezerwowanym dla tekstów „wartych
publikacji”. Dziś każdy może mieć własnego redaktora od pierwszego zdania,
nawet na etapie myślenia na głos.
Co więcej, podobnie jak w relacji autor–redaktor, ostateczna
odpowiedzialność za sens pozostaje po stronie człowieka. Redaktor nie myśli za
autora - on tylko negocjuje znaczenie tekstu. AI robi to samo: podpowiada, ale
nie decyduje. To autor wybiera, które sugestie przyjąć, a które odrzucić, które
zdanie „brzmi jak moje”, a które choć poprawne, jednak odczuwa jako obce.
W tym sensie pisanie z AI nie jest zerwaniem z tradycją
pisania, lecz jej radykalnym upowszechnieniem. To, co wcześniej było luksusem
pracy zespołowej: autor, redaktor, korektor - dziś staje się częścią
indywidualnego procesu twórczego. AI nie likwiduje ludzkiej kreatywności, tak jak
redaktor jej nie likwidował. Przeciwnie, wydobywa ją, porządkuje i czyni widoczną.
Dzięki temu jeszcze wyraźniej widać, że pisanie nigdy nie było aktem samotnym, zawsze było dialogiem.
| Druga wersja grafiki, wygenerowanej przez Czat GPT. Nieco inny schemat, który można inaczej odczytywać. Podobnie jest z generowanymi tekstami. Możemy przecież wybierać różne wersje. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz