12.02.2026

Edukacja poza klasą — narracyjne opracowanie wykładu Stanisława Czachorowskiego

Widok prelegenta (objaśnienie w tekście)
Każda okazja jest dobra by próbować i się samemu uczyć. Nauka od razu zastosowana w praktyce przynosi najlepsze edukacyjnie rezultaty. Od kilku tygodni planuję spore zmiany w sposobie prowadzenia wykładów. Zmiany chcę wdrożyć już w nowym semestrze. Ale jak i gdzie sprawdzić prototyp? I jak sprawdzać czy i jak działają nowopowstałe pomysły? 

Poproszono mnie o wykład dla grupy edukatorów z Rzeszowa, którzy odbywają wizyty studyjne (szczegóły niżej). Wizyta wypadła 4. lutego, w czasie moich koncepcyjnych przygotowań. Gdzież szukać lepszej okazji? Można opowiedzieć o swoich doświadczeniach w szeroko rozumianej edukacji ekologicznej ale i przy okazji wypróbować najnowsze pomysły. 

Od dawna udostępniam swoim studentom slajdy z moich wykładowych prezentacji w formie pliku pdf. Ale w czasach AI warto pokusić się o zupełnie nową formę studenckiego skryptu. Bo przecież głównym celem nie jest sprawdzanie obecności studentów na wykładzie i straszenie, że "to będzie na egzaminie" by zmobilizować ich do obecności. Celem są efekty kształcenia, dobrze zdefiniowane. Na prezentacjach umieszczam mało słów, więcej obrazów, schematów, słów kluczowych. A co, jeśli studenta nie będzie na wykładzie? Na przykład jest chory i ma zwolnienie lekarskie? Z samego pliku pdf niewiele wyczyta. Bo on miał za zadanie przypominać to, co się usłyszało na wykładzie. Zatem przydatna forma notatek uzupełniających ale nie wystarczająco dobry sposób uczenia się. Wcześniej już próbowałem hybrydowej formy wykładu - równolegle z wykładem na sali, całość nagrywana jest w MS Teams i archiwizowana w Zespole. Taka forma umożliwia obecność zdalną tym, którzy z róznych przyczyn nie mogli dotrzeć na salę wykładową. A z drugiej strony jest materiał do powtórek lub uzupełnienia swojej wiedzy dla nieobecnych. Jednoosobowo trudno to jednak dobrze zrealizować. Dlatego myślę o asystentach zajęć

Same pdfy z wykładów to za mało. Dlatego kupiłem sobie cyfrowy dyktafon (miałem stary, analogowy na taśmę, jednym słowem zabytek). Mogłem oczywiście wykorzystać do nagrywania smartfon (w każdym telefonie jest i dyktafon). Ale ten nowy dyktafon jest zintegrowany z narzędziami AI. Łatwo i szybko można dokonać audiodeskrypcji oraz podsumowania całego nagrania. Już wcześniej przetestowałem, ale teraz chciałem sprawdzić w pełnym działaniu. Uczestnicy wykładu otrzymali ode mnie pdf ze slajdami wykładu, podsumowanie i audiodeskrypcję (niemalże surową). Ale to jeszcze nie wszystko.

Co widać na zdjęciu? Ekran z wyświetlaną prezentacją (na sali są dwa ekrany, ten był dla mnie wygodnym podglądem by samemu nie odwracać się do publiczności i nie zerkać na ekran lub by nie odgrodzić się od publiczności masywną mównicą z laptopem). Na stole widać butai (skrzyneczka) z kamishibai - chciałem tylko pokazać to narzędzie bo zbyt liczna grupa słuchaczy czyniłaby pokaz teatru ilustracji zbyt mało czytelnym. Widać pilot do prezentacji, mały cyfrowy dyktafon i czasomierz. By kontrolować czas wystąpienia i nie przedłużać ani nie skończyć zbyt szybko. W głębi na stołach widać materiały dla słuchaczy, w tym kartki z "małą kartą postaci" do ćwiczeń praktycznych. 

Zatem nagrałem swoje wystąpienie, potem wspomniane narzędzie szybko zrobiło audiodeskrypcję i dwa podsumowania wykładu. Jedno zwykłe a drugie jeszcze bardziej skrótowe (sama kwintesencja). Słuchaczom wysłałem nie tylko pdf swojej prezentacji ale i audiodeskrypcję całego wystąpienia oraz podsumowanie. I tak chcę robić na wszystkich moich wykładach w najbliższym semestrze. W audiodeskrypcji pojawiły się różne błędy. Muszę więc przyłożyć się, by moja dykcja była lepsza, to powinno zmniejszyć liczbę błędów w audiodeskrypcji. I w nawiązaniu do pomysłu z asystentem zajęć będę chciał studentów zaprosić do współtworzenia notatek z wykładu. Przecież w taki sposób powstawały pierwsze skrypty na uczelniach. Teraz z technologią będzie łatwiej. A w tle pokażę studentom jak się uczyć.

Surowa audiodeskrypcja nie jest najlepsza. Język mówiony nie jest tożsamy z językiem zapisanym, pomijając błędy audiodeskrypcji i działania AI. Już po wysłaniu słuchaczom i po przemyśleniu, nieco zmodyfikowałem swój pomysł. Zapis wykładu wrzuciłem do kolejnego narzędzia AI z poleceniem poprawienia stylu. Efekt jest już znacznie lepszy. I to wszystko będę chciał już standardowo przećwiczyć na kilku wykładach w najbliższym semestrze. Mam także pomysły jak wspólnie ze studentami zrobić nowoczesnych skrypt. Wspólna praca zamiast kolokwiów wiedzowych i testów, a przy okazji uczenie się jak się uczyć z sensownym wykorzystaniem różnych nazrzędzi. Z zajęć wyjdą z całkiem nową formą notatek w postaci e-booka z elementami multimedialnymi. Taki współczesny skrypt epoki postpiśmiennej. Wspólnie będziemy odkrywali i tworzyli pierwsze prototypy. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Nie boję się potknięć i błędów. 

Pora na kontekst wizyty studyjnej z woj. podkarpackiego. Odbyła się ona w ramach zadania "Wsparcie rozwoju nowoczesnego kształcenia zawodowego, szkolnictwa wyższego oraz uczenia się przez całe życie", realizowania w ramach szerszego projektu pt. "Zbudowanie systemu koordynacji i monitorowania regionalnych działań na rzecz kształcenia zawodowego, szkolnictwa wyższego oraz uczenia się przez całe życie, w tym uczenia osób dorosłych".

Głównym celem kilku zaplanowanych  dwudniowych wizyt studyjnych była wymiana informacji, wzajemnych doświadczeń oraz poznanie dobrych praktyk w zakresie współpracy szkół z przemysłem, edukacji cyfrowej i środowiskowej, kształcenia dualnego, projektowania przestrzeni edukacyjnych, kompetencji przyszłości oraz innowacji edukacyjnych. Program służy transferowi modeli edukacyjnych, technologicznych i organizacyjnych możliwych do wdrożenia w województwie podkarpackim. W wizycie studyjnej mieli wziąć udział: nauczyciele, dyrektorzy szkół, delegacja z Urzędu Marszałkowskiego (departament edukacji), doradcy zawodowi. Byli także pracownicy akademiccy.

Do mnie zwrócono się z propozycją pokazania przykładów edukacji środowiskowej w praktyce, tworzenie uczniowskich firm społecznych i turystycznych, łączenie kompetencji „eko” z edukacją zawodową. Po zapoznaniu się z kontekstem i odbiorcą zaproponowałem wykład z elementami aktywności słuchaczy, a moim celem było: podzielić się wiedzą z zakresu edukacji ekologicznej, edukacji pozaformalnej i promocji zachowań pro-środowiskowych (nawiązanie do celów rozwoju zrównoważonego). Chciałem, aby spotkanie zachęciło delegatów do aktywnego uczestnictwa, zadawania pytań oraz pobudzić ich myślenie. Wykład zaplanowałem na jedną godziną.

Swoje wystąpienie nagrałem, program sztucznej inteligencji dokonał audiodeskrypcji, następnie po naniesieniu małych poprawek kolejny program AI, na podstawie poprawionego podsumowania i zapisu audiodeskrypcji, przygotował zredagowaną językowo wersję płynną i narracyjną. Oto ona. 

Edukacja poza klasą — narracyjne opracowanie wykładu Stanisława Czachorowskiego

Stanisław Czachorowski, hydrobiolog i ekolog z czterdziestoletnim doświadczeniem akademickim, rozpoczyna swoje wystąpienie od prostego, ale znaczącego komunikatu: nie będzie ocen ani nagród, jedyną gratyfikacją ma być satysfakcja z działania. Już na początku podkreśla, że jego celem nie jest tradycyjny wykład, lecz zaproszenie do myślenia o edukacji w zupełnie nowy sposób.

Prelegent wspomina, że choć ukończył dobrą szkołę pedagogiczną i przez lata dokształcał się, dziś czuje się jak ktoś, kto musi uczyć się od nowa. Nie dlatego, że został źle przygotowany, ale dlatego, że świat zmienił się szybciej niż edukacja. Porównuje tę sytuację do ryby przeniesionej do lasu — nie jest niezdolna, tylko znalazła się w środowisku, do którego nie została stworzona. To obrazowe porównanie staje się motywem przewodnim całego wystąpienia: musimy nauczyć się edukacji na nowo, bo zmieniły się warunki, odbiorcy i narzędzia.

Nowe sposoby uczenia się

Czachorowski prowadzi słuchaczy przez ewolucję myślenia o edukacji — od behawioryzmu, który opierał się na prostym schemacie „polecenie–reakcja”, przez konstruktywizm, aż po konektywizm, w którym kluczowe stają się relacje, sieci i uczenie się w środowisku cyfrowym. Podkreśla, że dziś nikt nikogo „nie naucza” w tradycyjnym sensie — każdy uczy się sam, a rolą edukatora jest tworzenie warunków, które to umożliwiają.

Doświadczenie zamiast ekranu

W kolejnych fragmentach wykładu prelegent zwraca uwagę na coś, co uważa za jedno z największych wyzwań współczesności: młode pokolenie zna świat głównie z ekranów. Brakuje im bezpośredniego kontaktu z naturą, prostych doświadczeń, które kiedyś były codziennością — grzebania patykiem w ziemi, obserwowania owadów, dotykania roślin, wąchania lasu. Opowiada anegdotę o studencie, który zbierał odchody zwierząt do badań i aby uniknąć plotek, założył biały fartuch i udawał, że bada czystość mleka. Ta humorystyczna historia pokazuje, jak ważne są praktyczne działania i jak bardzo nauka zakorzeniona w realnym świecie potrafi angażować.

Szkoła jest wszędzie

Czachorowski przekonuje, że edukacja nie musi — a wręcz nie powinna — ograniczać się do budynku szkoły. „Szkoła jest wszędzie” — mówi, pokazując zdjęcia z rzeki Łyny, laboratoriów, leśnych przedszkoli, muzeów i ścieżek dydaktycznych. Edukacja może odbywać się w hotelu, restauracji, parku krajobrazowym, na łące, w skansenie, w bibliotece czy podczas lokalnego festynu. W tym ujęciu edukatorem może być każdy: nauczyciel, naukowiec, przedsiębiorca, animator kultury, a nawet przypadkowy pasjonat.

Współpraca z biznesem i lokalnymi społecznościami

Prelegent przywołuje przykład Hotelu Krasicki w Lidzbarku Warmińskim, gdzie właściciele szukali sposobów na urozmaicenie pobytu gości. Okazało się, że proste aktywności — robienie masła, zbieranie ziół, krótkie spacery przyrodnicze — są dla wielu osób atrakcyjne, bo pozwalają doświadczyć czegoś, czego na co dzień nie robią. Podobnie działają lokalne inicjatywy: malowane przystanki, warsztaty rękodzielnicze, bookcrossing, patchwork, malowanie dachówek. Wszystkie te działania łączą ludzi i tworzą przestrzeń do wspólnego uczenia się.

Technologia jako wsparcie, nie cel

Ważnym elementem wykładu jest rola technologii. Czachorowski pokazuje, jak smartfony mogą wspierać edukację terenową — dzięki aplikacjom do rozpoznawania roślin i zwierząt, QR kodom czy prostym narzędziom do dokumentowania obserwacji. Jednocześnie podkreśla, że technologia nie zastępuje doświadczenia — ma jedynie pomagać w jego pogłębianiu.

Szczególne miejsce zajmuje kamishibai, czyli japoński teatrzyk obrazkowy. Prelegent pokazuje drewnianą skrzynkę i wyjaśnia, że to narzędzie działa bez prądu, nie odbija światła i świetnie sprawdza się w terenie. Zachęca, by tworzyć lokalne opowieści i wykorzystywać je w pracy z dziećmi i dorosłymi.

Nauka obywatelska — każdy może być badaczem

Czachorowski opowiada o projektach citizen science, w których zwykli ludzie pomagają naukowcom, przesyłając zdjęcia i obserwacje z terenu. Dzięki takim działaniom udało się m.in. udokumentować ekspansję modliszki w Polsce. Wystarczy telefon, zdjęcie i ciekawość — resztę zrobi statystyka i praca zespołowa.

Wspólne działania jako budowanie więzi

Wykład przechodzi następnie do tematu integracji społecznej. Prelegent pokazuje zdjęcia warsztatów szycia, budowania domków dla jeży, malowania kamieni i dachówek. Porównuje te aktywności do dawnych wiejskich zwyczajów, takich jak darcie pierza czy szatkowanie kapusty — okazji do spotkania, rozmowy i wspólnego działania. Współczesne warsztaty pełnią podobną funkcję: łączą pokolenia i tworzą przestrzeń do bycia razem.

Zadanie dla uczestników

Na koniec Czachorowski wraca do białych kartek rozdanych na początku. Prosi, by każdy wymyślił bohatera i krótki zarys opowieści, a następnie — korzystając ze smartfona i AI — stworzył krótką bajkę. To ćwiczenie ma pokazać, jak łatwo można generować materiały edukacyjne i jak technologia może wspierać kreatywność.

Zakończenie

Wystąpienie kończy się prostym, ale mocnym przesłaniem: uczymy się przez całe życie, w małych porcjach, w każdym miejscu. Edukacja nie jest zamknięta w klasie — jest tam, gdzie są ludzie, ciekawość i doświadczenie. A każdy z nas może stać się projektantem edukacji, jeśli tylko zechce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz