![]() |
| Tarnowskie Góry, koniec sierpnia 2026 roku. |
Jest wiele gatunków przegorzanów, głównie uprawianych w
ogrodach, bo to roślina dekoracyjna. Wiele razy widywałem je w ogródkach
przydomowych w Polsce Północno-Wschodniej, czasem gdzieś w terenie, pojedyncze.
Zwracały uwagę swoją niezwykłością. Gdy spotkałem ostatnio licznie rosnące na
Górny Śląsku to zrobiłem zdjęcie i zacząłem szukać dodatkowych informacji.
Najpierw zajrzałem do atlasu roślin łąkowych, potem kserofilnych ale dopiero w
tomie Flory Polski - Rośliny synantropijne, autorstwa Barbary
Sudnik-Wójcikowskiej, wydanym przez Muttico w 2011 roku, znalazłem poszukiwany gatunek.
To przegorzan kulisty. Choć mogą pojawiać się poza ogrodami także i inne
gatunki.
Jeśli potrafimy nazwać gatunek grzyba, rośliny czy zwierzęcia,
to więcej zapamiętujemy i więcej dostrzegamy. A rozpoznajemy bo już go sami znamy
lub szukamy nazwy w atlasie, kluczu, pytamy innych lub sprawdzamy w telefonie
za pomocą odpowiedniej aplikacji. A jak rozpoznamy, to możemy dowiedzieć się
więcej o biologii, ekologii danego gatunku i o szerszych procesach zachodzących
w przyrodzie.
Są rośliny, obok których przechodzimy obojętnie. Rosną przy
drogach, torach kolejowych, na nasypach i nieużytkach. Wydają się zwyczajne,
choć wystarczy zatrzymać się na chwilę, by odkryć, że są świadkami historii,
zarówno tej przyrodniczej, jak i cywilizacyjnej. Do takich gatunków należy
przegorzan kulisty (Echinops sphaerocephalus), roślina o charakterystycznych,
niebieskawych, kulistych kwiatostanach, przypominających małe kolczaste
planety. Należy do rodziny astrowatych
Przegorzan zwrócił moją uwagę w czasie wakacyjne podróży po
Górnym Śląsku. Widziałem go tam wyjątkowo licznie, zwłaszcza wzdłuż torów
kolejowych oraz przy drogach. Wydawał mi się po prostu ciekawą, efektowną
byliną. Ale jednocześnie, gdy co nieco poczytałem to zrozumiałem, że jest dobrym
przykładem tego, jak rośliny potrafią świadczyć o przemianach środowiska.
Niczym dobrze dobrany rekwizyt do opowieści.
Przegorzan kulisty pochodzi z obszarów Azji Zachodniej oraz
południowej i wschodniej Europy. W Polsce jest uznawany za kenofita, czyli
gatunek obcego pochodzenia, który zadomowił się stosunkowo niedawno, po końcu
XV wieku (uznajemy za czas wymiany kolumbijskiej z obiema Amerykami) . Dziś
spotykany jest w wielu regionach kraju, szczególnie na nizinach, natomiast
rzadziej występuje na północy i w górach. Na Warmii i Mazurach już chyba
widywałem przegorzana, ale nigdy w takiej ilości jak na Śląsku.
Roślina ta osiąga nawet 180 centymetrów wysokości. Jej
srebrzysto owłosione liście zakończone są ostrymi kolcami, a latem pojawiają
się charakterystyczne niebieskawe kwiatostany w postaci niemal idealnych kul. To
właśnie one sprawiają, że trudno pomylić przegorzan z innymi gatunkami. Kwitnie
w lipcu i sierpniu, przyciągając liczne owady, odżywiające się nektarem, w tym
pszczoły. Przegorzan jest uznawany za
rośliną miododajną o dużej wydajności. Szacuje się ,że jednego hektara można
uzyskać nawet około 450 kilogramów miodu.
Rodzaj przegorzan skupia wiele gatunków, z których część uprawiana
jest w ogrodach. Zatem nie każdy przegorzan, którego zobaczycie to przegorzan
kulisty. Nawet poza ogrodami. W rejonie Europy Środkowej aklimatyzuje się także
przegorzan węgierski (Echinops exaltatus). Różni się od przegorzana
kulistego białymi kwiatami i szczecinkowato owłosioną górną stroną blaszki. Te
cechy trudno dostrzec na zdjęciu. Uprawiany jest także przegorzan pospolity Echinops
ritro. Jego liście są na wierzchu nagie i są podwójnie
pierzastodzielne. I ja nie mam pewności, że na zamieszczonym zdjęciu jest
przegorzan kulisty. Wnioskuje z budowy i częstości występowania. Dla pewności
należałoby w terenie przyjrzeć się uważniej cechom diagnostycznym. Lub zebrać
okaz i zasuszyć w zielniku by mieć możliwość porównania cech w dowolnym momencie.
Ewentualnie należało w terenie zrobić zbliżenie do cech diagnostycznych. Ale
ich w momencie spotkania tej rośliny, nie znałem. Nie wiedziałem więc, na co
zwrócić uwagę.
W tekście pojawiło się już jedno specjalistyczne określenie –
kenofit. Niżej będzie ich więcej. Naukowcy lubią sobie ułatwiać życie i skracać
zapis. Zatem jeden dobrze zdefiniowany termin zastępuje dłuższe opisy. Wróćmy do przegrzana kulistego. Znacznie
ciekawsza od jego wyglądu jest historia ekologiczna tego gatunku. Botanicy
określają przegorzan jako metafita. To termin oznaczający roślinę obcego
pochodzenia, która zdołała trwale zadomowić się na nowym obszarze. Nie jest już
chwilowym gościem ani przypadkowym przybyszem – stała się trwałym elementem
naszej flory. W skład metafitów wchodzą: 1. epekofity czyli zadomowione
na siedliskach silnie przekształconych przez człowieka (siedliska
ruderalne i segetalne czyli polne), 2. hemiagriofity czyli
metafity zadomowione w siedliskach półnaturalnych, oraz 3. holoagriofity czyli
metafity zadomowione na siedliskach naturalnych. Przegorzan kulisty
uznawany jest za epekofita oraz lokalnie za hemiagriofita. Zatem możemy się go spodziewać
w siedliskach przekształconych przez człowieka a lokalnie także w siedliskach
półnaturalnych.
To co mnie zaciekawiło w przegorzanie to fakt, że najczęściej
spotykamy go w siedliskach silnie przekształconych przez człowieka. A więc przy
drogach, torach kolejowych, na nasypach, rumowiskach czy nieużytkach. Nic więc
dziwnego, że tak licznie widziałem go a okien pociągu w czasie podróży przez Górny
Śląsk. Ale także przy drodze polnej w Tarnowskich Górach. To właśnie dlatego
tak często widzimy go tam, gdzie krajobraz został przebudowany przez transport,
przemysł czy urbanizację.
Ale historia przegorzana na tym się nie kończy. Zdarza się
bowiem, że opuszcza środowiska typowo antropogeniczne i zaczyna zasiedlać
półnaturalne murawy, zarośla czy suche łąki. Wówczas uznawany jest za
hemiagriofita czyli gatunek obcego pochodzenia, który zadomowił się już poza
typowo ludzkimi siedliskami. To ważny etap ekspansji. Pokazuje, że roślina
przestaje być związana wyłącznie z działalnością człowieka i zaczyna
funkcjonować jako element półnaturalnych ekosystemów. W jakimś sensie możemy uznać
za kolejny etapem aklimatyzacji i wrastania w lokalny krajobraz.
Jak się rozprzestrzenia? Przez epizoochorię i myrmekochorię.
Jego owocki (niełupki) roznoszone są przez wiatr oraz przez zwierzęta,
przyczepiając się do sierści czy piór. Roznoszone są także przez mrówki,
dlatego pojawił się termin myrmekochoria.
Przegorzan kulisty może być traktowany jako biologiczny
kronikarz zmian zachodzących w krajobrazie. Jego obecność świadczy o rozwoju
infrastruktury komunikacyjnej, przekształceniach siedlisk i intensywnym
przemieszczaniu się ludzi oraz towarów. Tory kolejowe i drogi są nie tylko
szlakami transportowymi dla człowieka, ale również korytarzami migracji dla
wielu gatunków roślin. Nasiona przewożone są przez pojazdy, wiatr, zwierzęta
lub wraz z transportowanymi materiałami. To właśnie dlatego wiele gatunków
rozpoczyna swoją ekspansję wzdłuż linii kolejowych.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto zwrócić uwagę na przegorzan. Zmiany klimatyczne powodują, że gatunki związane z cieplejszym i bardziej suchym klimatem coraz łatwiej znajdują dogodne warunki do życia również w Polsce. Przegorzan pochodzi ze stepu. Dłuższe okresy suszy, łagodniejsze zimy oraz wzrost średnich temperatur sprzyjają roślinom stepowym i ciepłolubnym. Przegorzan kulisty należy właśnie do tej grupy. Jego coraz częstsza obecność może być jednym z wielu subtelnych sygnałów ocieplającego się klimatu. I efektem antropogenicznego przekształcania sie biocenoz. Nie oznacza to oczywiście, że pojedyncze stanowisko przegorzanu dowodzi zmian klimatycznych. Nauka nie opiera się na pojedynczych obserwacjach. Kiedy jednak podobnych obserwacji przybywa w różnych częściach kraju i potwierdzają je wieloletnie badania, rośliny stają się cennymi wskaźnikami przemian środowiska. Botanicy potrafią czytać krajobraz podobnie jak historyk czyta kroniki.
Dlatego następnym razem, gdy zobaczymy niebieskie, kolczaste
kule kołyszące się przy torach kolejowych, na rumowiskach lub na poboczu drogi,
warto spojrzeć na nie inaczej. Przegorzan kulisty nie jest jedynie efektowną
byliną ani tylko pożytkiem dla pszczół. Jest świadkiem ludzkiej działalności,
uczestnikiem wielkiej wędrówki gatunków i jednym z biologicznych znaków czasów,
w których krajobraz oraz klimat zmieniają się szybciej niż kiedykolwiek
wcześniej.
Naukowców jest zbyt mało by śledzić wszystkie zmiany w zasięgach występowania roślin, grzybów i zwierząt. Każdy z nas, w czasie wycieczek nie tylko wakacyjnych, może robić zdjęcia i dokumentować obecność różnych gatunków. Pojedyncza informacja niewiele daje ale setki takich udokumentowanych obecności nabiera już wartości naukowe. Róbcie więc zdjęcia i umieszczajcie w specjalistycznych serwisach lub nawet na Facebooku. Przy okazji poznacie i zapamiętacie nowe dla was gatunki. A w konsekwencji będziecie widzieć więcej wokół siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz