Wiele lat temu spotkałem w starej książce dawną formę „pasorzyt”. Wtedy się jeszcze dziwiłem, bo jako młody człowiek tuż po edukacji szkolnej sądziłem, że język jest niezmienny a reguły ortograficzne stałe. Gdy wiele lat później gdzieś w internecie spotkałem wyjaśnienie etymologii to sobie zapisałem: „Jeszcze w „Słowniku języka polskiego" M. Arcta z 1916 r. podawano formę przez„rz",pasożyt na przenośne określenie 'człowieka żyjącego kosztem innych, darmozjada'. Słowo to było bardzo podobne do popularnego w tamtych czasach pasobrzucha, czyli tego, 'kto wypasał brzuch'. Etymologicznie więc rzecz biorąc, pasorzyt oznaczał kogoś, 'kto wypasał niższą część ciała ludzkiego'. Wyrazu rzyć (= tyłek) używano do końca XVIII wieku jednak głównie w gwarach, później uznano go w polszczyźnie ogólnopolskiej za wręcz nieprzyzwoity, więc to samo spotkało pasorzyta. Zaczęto go kojarzyć z życiem. O kimś, 'kto żył, pasąc się cudzym kosztem', mówiono, że to pasożyt. Nic więc dziwnego, że szybko upowszechniła się pisownia przez „ż".”
Po latach odlazłem tę notatkę i postanowiłem dokładniej sprawdzić. Zajrzałem
do kilku domowych słowników języka
polskiego, także tych etymologicznych. Nie znalazłem wyjaśnienia. Kiedyś bym
pozostał z niewiedzą lub być może przy okazji w jakieś zasobniejszej bibliotece
spróbowałbym ponownie szukać w różnych słownikach. Przecież po to robiłem notatki. Były "na później", że może kiedyś będzie więcej czasu czy okazji by dokładniej zgłębić. Ale w wieku XXI mamy przecież
internet i sztuczną inteligencję. Wiedza jest w zasięgu ręki. Wystarczy tylko po nią sięgnąć.
Najpierw sięgnąłem do polskiego do Bielika (bielik.ai), bo
polski Bielik, karmiony polskimi tekstami powinien to zrobić najlepiej. I taką zaskakującą
informacje dostałem:
(Bielik v3.0 Bot), „Słowo 'pasożyt' ma interesującą
etymologię, która odzwierciedla jego historyczne użycie w języku polskim.
Pochodzi od staropolskiego słowa 'pasorzyt', które było zapożyczeniem z języka
rosyjskiego ('паразит' - parasit). W języku polskim pierwotnie pisano je jako
'pasorzyt', co było bezpośrednim zapożyczeniem z rosyjskiego. Z czasem, pod
wpływem zmian ortograficznych i fonetycznych w języku polskim, pisownia
ewoluowała do obecnej formy 'pasożyt'. Zmiana ta była wynikiem uproszczenia i
standaryzacji ortografii polskiej, która miała miejsce w XIX i XX wieku. Obecna
pisownia 'pasożyt' jest bardziej zgodna z fonetyką języka polskiego i została
ustalona w wyniku ewolucji językowej.” Widząc sprzeczność zadałem kolejne
pytanie wskazując na pochodzenie od rzyci. Bielik tak mi odpowiedział: „Interpretacja,
że pisownia 'pasorzyt' wzięła się od słowa 'rzyć' (oznaczającego dolną część
ciała), nie jest poparta etymologią historyczną. Słowo 'pasorzyt' pochodzi
bezpośrednio od rosyjskiego 'паразит' (parasit), które z kolei wywodzi się z
greckiego 'parasitos' (parasitos). Greckie słowo oznaczało osobę, która jadła
przy stole innej osoby, ale nie wnosiła nic w zamian, co odnosi się do
metaforycznego znaczenia pasożyta. W języku polskim pierwotna pisownia
'pasorzyt' była wynikiem zapożyczenia z rosyjskiego, a nie związku z polskim
słowem 'rzyć'. Zmiana na 'pasożyt' była wynikiem ewolucji ortografii polskiej.”
Wygenerowana odpowiedź wyglądała wiarygodnie a wyjaśnienie wydało się rozsądne i
uzasadnione. Niemniej było sprzeczne z wcześniejszą internetową notatką. A
skoro dwa źródła dają inne wyjaśnienie, trzeba szukać w kolejnych. Może to dwa oblicza tego samego zjawiska i uda się je jakoś zsyntetyzować?
„Dawna forma: pasirzyt → pasorzyt → pasożyt. Według
objaśnienia Poradni Językowej PWN pierwotnie był to wyraz złożony z czasownika
paść oraz rzeczownika rzyć — dawnego, dziś rubasznego/gwarowego określenia
tylnej części ciała. Pasirzyt oznaczał więc kogoś, kto „pasie na kimś swoją
rzyć”, czyli żyje cudzym kosztem. [sjp.pwn.pl],
[wsjp.pl]
Stąd dawna pisownia**„pasorzyt”** była etymologicznie
bardziej przejrzysta: zawierała człon rzyć, więc naturalne było rz, a nie ż.
Współczesna pisownia**„pasożyt”** przez ż jest późniejsza i etymologicznie
mniej uzasadniona; Dobry słownik określa ją wręcz jako innowację niezgodną z
pierwotną budową słowa. [dobryslownik.pl]
Nie jest to natomiast bezpośrednie zapożyczenie z
łacińskiego parasitus ani greckiego parásitos. Łacińsko-grecki wyraz oznaczał
pierwotnie „współbiesiadnika”, potem osobę żyjącą cudzym kosztem, a dopiero w
językach nowożytnych także organizm biologiczny. Polski pasożyt/pasorzyt ma
inną genezę formalną, choć rozwój znaczeniowy był podobny. [sjp.pwn.pl]
Czyli najkrócej: pasożyt = dawniej pasorzyt/pasirzyt = „ten,
kto pasie swoją rzyć na cudzy koszt”.
A znaczenie biologiczne — „organizm żyjący kosztem innego
organizmu” — jest późniejszym, terminologicznym rozszerzeniem tego ogólnego
sensu „życia cudzym kosztem”. [sjp.pwn.pl],
[wsjp.pl]”.
Były podane linki, sprawdziłem. W Słowniki Języka Polskiej PWN było takie właśnie wyjaśnienie. To chyba powinno przesądzić sprawę. Ale sięgnąłem jeszcze do Gemini. Gemini Flash, poziom myślenia rozszerzony
„Tak, to fascynujący przypadek, w którym historia języka
zderzyła się z pruderią kodyfikatorów pisowni. Dawna forma „pasorzyt” (a także
jeszcze starsza: pasirzyt) była w pełni uzasadniona historycznie, a dzisiejsza
pisownia przez „ż” jest sztuczną innowacją.
Oto jak do tego doszło i skąd to słowo naprawdę się wzięło: (…)
Staropolski pasorzyt (notowany w zapiskach już od XV wieku) to klasyczny wyraz
złożony, który składał się z dwóch bardzo konkretnych członów: paso- – od
czasownika paść (w znaczeniu: karmić się, żerować). -rzyt – od staropolskiego
(i zachowanego do dziś w gwarach) rzeczownika rzyć, oznaczającego po prostu...
tyłek lub tylną część ciała.
Pierwotnie słowo to miało charakter dosadny i obrazowy.
Odnosiło się do kogoś lub czegoś (na przykład wszy, pcheł czy innych insektów),
co „wypasało się” na ciele żywiciela – często właśnie w miejscach mniej
dostępnych, „od rzyci strony”. Konstrukcja ta była bliźniaczo podobna do dobrze
nam znanego pasibrzucha (kogoś, kto „pasie brzuch”, czyli obżartucha). Pasorzyt
był więc kimś, kto „pasił rzyć” cudzym kosztem.
Słowo to w niezmienionej formie przetrwało stulecia, aż do
lat 30. XX wieku. Podczas prac nad wielką reformą ortograficzną w 1936 roku
językoznawcy uznali, że biologiczny i medyczny termin nie powinien kojarzyć się
z tak mało elegancką częścią anatomii. Postanowiono dokonać świadomej
manipulacji i tzw. etymologii ludowej: Zmieniono pisownię z rz na ż. Odcięto
słowo od kłopotliwej rzyci i na siłę powiązano je ze słowem życie lub żyć. Od
tamtego momentu zaczęto uczyć, że nowo powstały pasożyt to po prostu
stworzenie, które żyje, pasąc się na kimś innym. Z punktu widzenia historii
języka ta pisownia jest błędem, ale stała się oficjalną normą.
(…) Co ciekawe, reformatorzy nie zdołali usunąć tego rdzenia
ze wszystkich polskich słów. Najlepszym przykładem, który przetrwał próbę czasu
i do dziś kpi z międzywojennej pruderii, jest mały ptak wędrowny: białorzytka. Nazwa
białorzytka do dzisiaj zapisywana jest przez rz, ponieważ ptak ten
charakteryzuje się jasnym, białym kuperkiem. W przypadku ornitologii uznano
widocznie, że ptasia anatomia nie gorszy tak bardzo jak ludzka, dzięki czemu
oryginalna, staropolska etymologia przetrwała tam w nienaruszonym stanie.”
I jeszcze przytoczę eksperta z internetowego Słownika Języka Polskiego (prof. ucz. dr hab. Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski): „Polski pasożyt miał kiedyś formę pasorzyt, a jeszcze wcześniej – pasirz i rzeczywiście powstał jako złożenie czasownika paść i rzeczownika rzyć. Pasirzytem nazywano osobę, która „pasie na kimś swoją rzyć”, czyli żyje na cudzy koszt. Łaciński parasitus ma swe źródła w grece, w której παρα ́σιτος oznaczał współbiesiadnika. W antycznym Rzymie i w starożytnych Atenach parazytami nazywano (początkowo neutralnie) osoby, które niejako z racji swej funkcji wspólnie z kimś innym zasiadały do posiłku (był to np. asystent kapłana bądź towarzysz greckiego prytana, któremu wynagradzał ten zaszczyt pochlebstwami). Z czasem słowo to nabrało nacechowania negatywnego, a później – gdy zostało zapożyczone przez języki nowożytne (np. francuski) – stało się także terminem biologicznym. Polski pasożyt ma inną genezę formalną (jak wiemy, powstał z połączenia słów paść i rzyć), jednak zaszły w nim zmiany znaczeniowe podobne do tych (jednak nie identyczne jak te), które były udziałem łacińskiego rzeczownika parasitus.”
Zawiłe losy słów i języka niczym filogeneza biologiczna. Ważne są źródła i ich interpretacja. Choć interpretacja pochodzenia z języka rosyjskiego wydaje się wiarygodnie prawdopodobna. Tylko czas powstania słów, a więc fakty, burzą tę interpretację (wszak Bielik musiał gdzieś to znaleźć, wątpliwe by w całości wyhalucynował). Skoro pasirzyt był już odnotowany w XV czy XVI wieku to nie był to jeszcze czas wpływów języka rosyjskiego na naszą mowę. Zabory i rusyfikacyjne wpływy zaczęły się dużo później.
Zajrzałem także do Słownika nazwisk zoologicznych i
botanicznych polskich Erazma Majewskiego z 1899 roku (reprint). I tam znalazłem
dwie formy „Pasorzytne – Aptera, pasorzytne – parasitica oraz pasożyt cholery
Microspira comma (Bacillus cholerae asiatica), pasożytne – parasitae. A więc już
pod koniec XIX w. obie formy w języku polskim funkcjonowały. Zatem reforma z
1936 roku tylko ugruntowała lub mocniej uzasadniła zmiany, które już w języku
zachodziły i opowiedziała się za jedną formą z "ż". Tak więc i biolog może coś wnieść
nowego do językowych dyskusji etymologicznych, jeśli dotrze do nowego źródła.
Zmiany najwyraźniej dokonywały się powoli a nie tylko za jedną decyzją komisji
ortograficznej. A jeśli dopatrywać się wpływu języka rosyjskiego to wynikał z pisma i obecności tylko jednego ż w języku rosyjskim. Jeśli więc z polskiego zapisać pasorzyta cyrylica a potem ponownie na polski, to łatwo zmienić rz w ż, tak jak to było w przypadku wsi Borzewo, które stało się Bożewem. Pierwotnie nazwa wywodząca się od Borka, teraz może być powiązana etymologicznie od Boga.
W biologii pojęcie pasożyta także zmieniało nieco swoje znaczenie. Na początku oznaczało silne uzależnienie, jedną z form symbiozy. Potem, gdy definicje oddziaływań międzygatunkowych ustalono według kryterium zysku i straty, symbioza stała się synonimem mutualizmu. Ale to już opowieść na inną okazję. Zostańmy na razie z przeświadczeniem, że język też jest żywy i ewoluuje w powiązaniu ze swoim środowiskiem kulturowy,
