
W czasie ostatniej mojej wizyty na Uniwersytecie w Siedlcach, przy okazji wykładu w ramach Festiwalu Nauki i Sztuki, dowiedziałem się o bardzo wartościowej inicjatywie. Mam na myśli wolontariat emerytowanych profesorów. Nie pracują na uczelni, nie pobierają pensji, ale mają swój "kąt" i spełniają bardzo pożyteczną dla uczelni funkcję. Chciałbym aby takie rozwiązania pojawiły się również w Olsztynie. Tym bardziej, że to tradycja już mocno zakorzeniona na wielu uczelniach w kraju i za granicą. Emerytowani pracownicy nie zabierają miejsca pracy młodszym, a są wykorzystywanym społecznie kapitałem naukowym i społecznym.
Ewolucja nowoczesnego uniwersytetu to nie tylko transformacja cyfrowa i pogoń za wskaźnikami naukometrycznymi, ale przede wszystkim przewartościowanie relacji ze społecznością lokalną. Trzecia misja uczelni, rozumiana jako budowanie kapitału społecznego i transfer wiedzy poza mury akademickie, zyskuje unikalny wymiar w zjawisku wolontariatu emerytowanych profesorów. Przykład Uniwersytetu w Siedlcach (UwS) doskonale ilustruje, jak bezinteresowne zaangażowanie seniorów nauki staje się bezcennym pomostem międzypokoleniowym oraz katalizatorem akademickiego etosu.
Gdy profesor przechodzi na emeryturę, uczelnia staje przed ryzykiem utraty tzw. pamięci instytucjonalnej oraz wybitnego warsztatu dydaktycznego. Model przyjęty w Siedlcach, realizowany m.in. poprzez Uniwersytet Otwarty UwS oraz Siedlecki Uniwersytet Trzeciego Wieku, pokazuje jednak inny scenariusz. Emerytowani uczeni, działając na zasadzie wolontariatu dydaktycznego, prowadzą wykłady otwarte, warsztaty filozoficzne czy prelekcje z zakresu biologii i historii regionu. Nie robią tego z przymusu prawnego – wszak Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce zwalnia ich z formalnych sprawozdań czy oceny pracowniczej. Ich motywacją jest autentyczna pasja dzielenia się wiedzą oraz poczucie odpowiedzialności za otoczenie społeczne.
Z punktu widzenia uniwersytetu, profesorski wolontariat przynosi nieprzeliczalne na budżet korzyści. Po pierwsze to edukacja międzypokoleniowa i włączenie społeczne. Seniorzy nauki posługują się językiem zrozumiałym dla szerokiego odbiorcy, przełamując barierę sztucznej elitarności akademickiej. Dzięki temu uniwersytet staje się żywym centrum kultury i integracji regionalnej. Ponadto mają czas i czują się potrzebni. Drugim aspektem jest mentoring i ochrona akademickiego etosu. Dla młodszych badaczy i studentów obecność emerytowanych profesorów, doradzających pro bono w komitetach redakcyjnych czy przy pisaniu prac naukowych, jest żywą lekcją rzetelności badawczej i akademickiej kultury dialogu. Trzecim aspektem jest budowanie autentycznego brandingu uczelni czyli strategicznego procesu budowania unikalnego wizerunku firmy oraz jej tożsamości w świadomości otoczenia społeczno-gospodarczego uniwersytetu. Uniwersytet, który potrafi zatrzymać w swoim krwiobiegu doświadczonych mistrzów i stwarza im przestrzeń do wolontariatu, wysyła w świat czytelny sygnał: jesteśmy wspólnotą szanującą ciągłość pokoleń, wartości i autorytety. Życzliwe udostępnienie przestrzeni, symboliczne biurko i czasem osobny pokój, dostęp do poczty uniwersyteckiej, internetu i zużycie prądu to na prawdę niewielki wydatek dla uczelni. Przecież zarówno publikacja naukowe jak i wykłady popularnonaukowe afiliowane są uniwersytetem czyli budują wymierny dorobek uczelni. I to bez płacenia pensji!
Warto zauważyć, że siedlecka praktyka wpisuje się w szerszy trend obecny na polskich i zagranicznych uczelniach. Na Uniwersytecie w Siedlcach seniorzy nauki od lat wspierają akcje popularno-naukowe (takie jak Festiwal Nauki i Sztuki), pokazując m.in., że biologia szeroko rozumiana może fascynować słuchaczy w każdym wieku. Z kolei, jak wyczytałem, na Uniwersytecie Jagiellońskim czy Uniwersytecie Warszawskim powszechnym wzorcem jest udział emerytowanych profesorów w wolontariacie recenzenckim i doradczym w ramach towarzystw naukowych oraz fundacji akademickich, gdzie sprawują oni rolę nieformalnych opiekunów akademickich start-upów i kół naukowych. Działalność emerytowanego profesora-wolontariusza to coś więcej niż tylko „dodatkowe godziny wykładowe”. To Manifest Wolności Akademickiej, uwolnionej od biurokratycznej sprawozdawczości, ankiet i punktozy. Kiedy profesor emeritus staje przed słuchaczami Uniwersytetu Otwartego w Siedlcach, przemawia wyłącznie autorytetem wiedzy, dojrzałością refleksji i czystą radością poznania.
Dla władz uczelni wyzwaniem na przyszłość staje się systemowe stwarzanie warunków do takiego zaangażowania: od elastycznych porozumień wolontariackich po zapewnienie odpowiedniej przestrzeni spotkań. Wolontariat profesorów seniorów świadczy bowiem o dojrzałości samej instytucji. Pokazuje, że mury uczelni nie są ograniczone terminem przydatności zawodowej jej mistrzów, a sam uniwersytet – zgodnie ze swoją łacińską nazwą universitas – pozostaje prawdziwą wspólnotą nauczycieli i uczniów, niezależnie od ich wieku. Bardzo liczę na upowszechnienie się tych dobrych praktyk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz