Nowa odsłona bloga Profesorskie Gadanie. Pisanie i czytanie pomaga w myśleniu. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie opowiadam. Dr hab. Stanisław Czachorowski, prof UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
15.11.2020
Akademia Ciekawości UWM. Wielkie żarcie – czyli co się dzieje z liśćmi spadającymi z drzew?
10.11.2020
Noc Biologów 2021: straszne, trujące, jadowite - tajemnicze istoty z miejskiej łąki
Noc Biologów 2021 w wersji zdalnej? Problem czy wyzwanie? Od chwili powstawania życia na Ziemi organizmy żywe zmagają się z najróżniejszymi problemami, trudnościami i zagrożeniami. To wyzwania dla ewolucji i przekraczania najróżniejszych granic przestrzennych i czasowych. Nasiona, zarodniki, diaspory - wszystkie służą do podróży przez niesprzyjające środowisko by, gdy znajdą odpowiednie miejsce i czas wykiełkować, obudzić się i rozpocząć wzrost. A może skrzydła i kończyny? Pędy i kłącza? Też pozwalają podróżować. Zdalna edukacja może być ekscytująca.
W styczniową noc, gdy zmrok szybko zapada i zdawałoby się, że żadnego życia nie widać, zbrodnia zdarzyć się może niesłychana. Czy to pani otruła pana? W parku na łące i całkowicie zdalnie? On line to zapewne dlatego by nie ułatwiać dyspersji wirusom SARS-CoV-2. I na razie nie wiadomo czy to pani zabiła pana, jak i dlaczego i czy zjadła czy zakopała. Trucizny lać się będą mililitrami a trup słał się będzie gęsto. Jak to w przyrodzie. Zbrodnia wirtualna i edukacyjna (instrukcja dołączenia do gry niżej, a kod aktywacyjny na samym dole).
Po wrześniowym, udanym debiucie ponownie zabieramy się do straszenia i zdalnego upowszechniania wiedzy (Lidia Bielinis, Stanisław Czachorowski). Tym razem w styczniowa noc w ramach Nocy Biologów 2021. Gra dla kreatywnych, wytrwałych i odważnych.
Lubimy rozmawiać o pogodzie. To temat do rozpoczęcia rozmowy nawet z nieznajomym. Jednak media lubią sensacje, zbrodnie i nieszczęścia. Zostań z nami dziennikarzem lub lub detektywem. Poszukaj śladów, rozwiąż zagadki, poznaj życie w miejskiej dżungli w skali mikro. Przechodzisz alejką parkową i nie widzisz tego, co się w trawie dzieje. A dzieją się tam rzeczy niesłychane! Nawet w zimie a zwłaszcza nocą.
Czy jest możliwe, żeby trup gęsto słał się na łące? Pomyślcie tylko... trudno to teraz sobie wyobrazić - nieprawdaż? A jednak to zdarzyło się na pewnej łące miejskiej w Olsztynie…
Gra on line, opowiadająca o przyrodzie z sensacjami, miłością, zbrodniami. Rośliny bronią się przed zjedzeniem trującymi substancjami, niektóre owady mają żądła, inne są toksyczne lub niesmaczne. Jeszcze inne upodabniają się do groźnych zwierząt (mimikra). Nieustanna walka, ucieczka, polowanie i poszukiwanie zdobyczy. Niesamowity i dziki świat pod naszymi stopami. Chcesz ten świat odwiedzić? Masz odwagę zostać reporterem i łowcą sensacji z miejskiej łąki?
Kto kogo, dlaczego i jakie miał motywy? Będzie to w pełni wirtualna podróż z zagadkami, będą rośliny, grzyby i zwierzęta z miejskiej łąki. Czyli to, co możemy spotkać na spacerze.
Bać się i uciekać czy może zjeść ze smakiem?
Zaryzykujesz z nami? Wchodzisz do gry?
Aby poznać tajemnicze, straszne i trujące istoty z miejskiej łąki potrzebujesz smartfona albo tabletu z dostępem do mobilnego Internetu.
Twoim pierwszym zadaniem będziecie ściągniecie aplikacji do gry za pomocą Google Play albo App Store. Kliknij w jedną z tych ikonek na swoim smartfonie:
KROK 1

KROK 3
KROK 4
Po kliknięciu przycisku „Scan code” (skanuj kod) zeskanuj QR kod startowy do gry,
KROK 5
KROK 6
KROK 7
KROK 8
Brawo, prawdopodobnie widzisz już okienko powitalne gry na swoim smartfonie! Wszystkie dalsze instrukcje będą się wyświetlać w aplikacji Actionbound.
W przypadku kłopotów z pobraniem aplikacji lub rozpoczęcia gry, skontaktuj się z Lidią Bielinis: lidia.bielinis@uwm.edu.pl
Kod startowy do gry
8.11.2020
Genially - drugie podejście
6.11.2020
O tym, jak kolory w przyrodzie nas wabią, straszą i tumanią
Skąd się wzięło piękno w przyrodzie? Czy jest to piękno samoistne czy tylko my je dostrzegamy a więc niejako jest naszym wewnętrznym, myślowym wytworem? Świat wokół nas jest piękny sam z siebie, obiektywnie czy tylko takim go czasami my widzimy. A więc piękno jest subiektywne, uznaniowe? Odpowiem na te pytania jako biolog.
5.11.2020
Czy zajęcia w trybie zdalnym wymusiły zmianę w podejściu do prowadzenia zajęć?
![]() |
| Studio Akademii Ciekawości, inicjatywa samorządu studenckiego UWM. Jeden z wielu kroków doskonalenia zdalnej komunikacji i edukacji. |
Pan się nowych technologii akurat nie boi, ale przecież dobrze wiemy, że nie wszystkim pedagogom przychodzi to z taką samą łatwością.
3.11.2020
Sztuka opowiadania - uczymy się storytellingu już od kilkudziesięciu tysięcy lat
Mówić, czyli układać krótsze lub dłuższe opowieści, jako ludzkość uczymy się już... od co najmniej kilkudziesięciu tysięcy lat. Mowa to ważny element budowania więzi i nawiązywania relacji, niezwykłe ważnych u gatunków społecznych. Dźwiękowy język jest niezwykłą innowacją ewolucyjną Homo sapiens. Opowiadamy więc krótsze lub dłuższe historie, prawdziwe lub wymyślone, przez tysiące pokoleń. Emocje, relacja i treść. Mówiący (dobrze opowiadający) choć przez moment staje na szczycie hierarchii społecznej (grupowej). I nie ważne czy jest to "kawał" czyli krótka anegdota, dowcip, czasem tylko celna riposta, czy dłuższa opowieść, ciągnąca się przez wiele dni (opowiadana w odcinkach). Piękne, trafne, zajmujące czy nawet straszne historie opowiadamy sobie po wielokroć. Dobre opowieści roznoszą się między ludźmi jak.... wszy lub wirusy... Wymagają kontaktu.
W historii cywilizacji dość szybko zaczęto się świadomie uczyć opowieści. Dociekano istoty, dobrej struktury, właściwej kompozycji i zastanawiano się co sprawia, że jednych słuchamy a innych nie. Uczymy się, by być słuchanymi. I by w ten sposób wywierać wpływ. To duża przyjemność ewolucyjnie mocno wrośnięta w Homo sapiens. Człowiek rozumny a jeszcze bardziej człowiek opowiadający na różne sposoby, włączając pantomimę, mimikę, gesty, taniec, teatr, pieśń itd. No i oczywiście opowieść słowna, rymowana, z rytmem, z sensem, wzruszająca, edukacyjna, przejmująca....
A gdy pojawiło się pismo, jakieś kilka tysięcy lat temu, uczyliśmy się układać opowieści pisane. Słowa, zakodowane nie tylko literami, ułatwiały dopracowanie kompozycji i zapamiętywanie ułożonej przemowy, opowieści, historii. Ale potem literatura wypracowała swoje własne, specyficzne formy i gatunki. Dziś powiemy literackie, ale ja zostanę przy opowieściach. Pamięć zewnętrzna w postaci pisma, możliwość oglądania każdego fragmentu osobno i w dowolnej kolejności, pozwoliły dopracowywać kompozycję.
Pismo - jako nowa technologia - umożliwiło coś jeszcze. Opowieści mówionej słuchamy w tempie mówiącego. Ale opowieść spisana może być przyswajana w tempie czającego. W sam raz, z możliwością pauzy, powrotu, wielokrotnego powtarzania itd. Piszący nie widzi czytającego, nie zna jego relacji, nie może niczego już wyjaśnić, doprecyzować, zmienić. Od jego empatii, wyobraźni i umiejętności literackich zależy to, czy i jak opowieść będzie czytana ("słuchana").
Jesteśmy w nowej epoce, w czasach trzeciej rewolucji technologicznej, w której mamy poszerzone i nowe formy opowieści. Nie tylko słowo mówione w bezpośrednim kontakcie, ale i opowieści spisane, zilustrowane zdjęciami, odsłuchiwane z radia lub odtwarzacza, oglądane filmowe opowieści. Nowe, zdalne technologie zwiększyły jeszcze bardziej zindywidualizowaną, spersonalizowaną formę odbierania opowieści. Nowe narzędzie, niczym kiedyś pismo, uczą nas nowych sposobów narracji.... i wywierania wpływu na innych ludzi (także tego edukacyjnego).
W nowych czasach zwykła oralna opowieść nie straciła na wartości w edukacji. Przez wiele lat uczyłem się mówić. Potem pisać. Od kilkunastu lat uczę się tworzenia opowieści w nowych technologiach. W zasadzie ciągle chodzi o to samo. Treść, kompozycja i kanały komunikacji.
Zostałem zaproszony przez panią Ewę Drobek na warsztaty storytellingu z Markiem Stączkiem. Ucieszyłem się wielce, bo od dawna czułem potrzebę podniesienia swoich kompetencji dydaktycznych. Kurs był zasponsorowany i nie musiałem wnosić opłaty (to ważne, gdy nauczyciele tak dużo muszą wydawać na własne podnoszenie kompetencji, inwertując w sprzęt i szkolenia). I miała to być praca ze znakomitymi nauczycielami (SuperBelfrzy RP). Liczyłem na transfer wiedzy wertykalny i horyzontalny. I tak też było. Mimo, że spotkania odbyły się zdalnie.
Czego się nauczyłem, co podpatrzyłem? Nie tylko struktury krótkich opowieści. Mimowolnie podpatrywałem sposób prowadzenia zajęć w zdalnym kontakcie, i wielowymiarową strukturę organizowania kursów. Żadne narzędzie nie zastąpią dobrej opowieści. Narzędzie to narzędzie. Tylko i aż. Bez wątpienia warto uczyć się właściwego używania narzędzi. Ale wato także uczyć się opowieści. Storytellingu
Kurs w formie zdalnej trwa. A ja uczę się podwójnie. Zaczynam już wykorzystywać w codziennej, zdalnej dydaktyce.
Uczenie się jest przyjemnością. Doświadczam tego. I bardzo chcę by moi studenci też czuli przyjemność. Uczę się dla siebie i uczę się dla nich.
PS. W czasie szkolenia bliżej poznałem fascynujących nauczycieli. Środowisko edukacyjne to nie tylko klasa, nauczyciel i podręczniki. To także inni uczniowie, studencki, kursanci. Crowdlearning, tworzenie relacji i praca zespołowa.











