08.09.2018

Ochrona środowiska i cittaslow - debata w Reszlu

Reszel jest uroczym, pięknym, małym warmińskim miasteczkiem o bogatej historii i należącym do sieci cittaslow. Dzieje się tu dużo. We wrześniu rozpoczęły się warsztaty i spotkania w ramach działania Eko-Reszel. Dnia 21. września br. zaplanowana została debata na temat ochrony środowiska. Poproszony zostałem o wykład, rozpoczynający tę debatę. Reszel ponownie odwiedzę z dużą przyjemnością. Na wykładzie postanowiłem połączyć tematykę ochrony środowiska ze stylem życia (z mocnym nawiązaniem do idei cittaslow). Bo przecież człowiek jest najbardziej wpływowym gatunkiem kluczowym i w największym stopniu przekształcającym biosferę. A więc to od naszego stylu życia i sposobu eksploatacji zasobów przyrodniczych w szerokim sensie zależy to, jak będzie wyglądała Ziemia, biosfera i... nasze środowisko życia. Czyli finalnie to, czy będziemy szczęśliwi.

Bez wątpienia nadchodzi koniec ery tanich paliw kopalnych i tanich surowców. Gospodarka na tę zmianę już reaguje cyklicznymi wstrząsami. Jeśli dodamy do tego nieustanny wzrost populacji ludzkiej i ograniczone zasoby słodkiej wody, żywności oraz nagromadzenie szkodliwych odpadów, to trzeba także uznać, że ludzkość globalnie, jak i poszczególne społeczności regionalnie i lokalnie, musi zmienić modele produkcji i konsumpcji. Najlepiej zmienianie świata zacząć od siebie... W wielu miejscach te zmiany już widać. W innych jeszcze nie. Niektóre społeczności zachowują się jak małe dziecko, zasłaniające oczy i uznające, że skoro nie widzą, to problemu nie ma. Nie wystarczą już działania doraźne i „łataniem dziur”. Potrzebne są głębokie zmiany. I to bardzo szybko, czekanie i ociąganie się tylko pogarsza naszą sytuację.

Żyjemy w świecie skończonych zasobów i rosnących kosztów energii (praw fizyki nie da się złamać nawet najbardziej żarliwymi zaklęciami). Dlatego musimy zmienić dawny model produkcji i konsumpcji. Wydajemy dużo pieniędzy i poświęcamy dużo wysiłku na wydobycie surowców z ziemi, ich przetworzenie i ... ich szybkie wyrzucenie w postaci odpadów. Skala zaśmiecenia lądów i oceanów jest przerażająca. W morzach pływa niezmiernie dużo odpadów plastikowych, docierają one na każdą plażę. Jeśli będziemy nadal tylko wydobywać i wyrzucać, to jak się to skończy? Wiele sygnałów takiego stanu jest już widoczna. Sensowną odpowiedzią jest gospodarka cyrkulacyjna, naśladująca funkcjonowanie ekosystemów naturalnych. Zamiast koncentracji produkcji i konsumpcji w jednym miejscu - rozproszenie. Przykładem jest chociażby produkcja energii odnawialnej (ze źródeł odnawialnych). Nie jedna duża elektrownia węglowa a wiele małych i rozproszonych wiatraków, paneli słonecznych itd.

Zmiany w kulturze już się dokonują (przykładem jest chociażby europejska sieć miasteczek cittaslow). Coraz więcej osób ma świadomość pochodzenia konsumowanych towarów. Kto i w jakich warunkach wytwarzał (praca niewolnicza, praca dzieci, nieprzestrzeganie standardów ochrony środowiska itd.)? I jak produkcja oddziaływała na środowisko lokalne oraz globalne? Coraz większą uwagę zwracamy na pochodzenie surowców, półproduktów i produktów. To dobrze, ale jeszcze za mało na zadowalające zmiany. Niekoniecznie najlepsze jest to, co jest tanie i dostępne w dużych ilościach (dużo i tanio) – a taki styl życia obowiązywał przecież przez wiele lat. Nie ilość a jakość oraz odpowiedzialna konsumpcja zaczynają mieć znaczenie. I oby ten trend nabrał przyspieszenia we wszystkich krajach. W społecznościach lokalnych, doświadczających różnorodnych kryzysów, stopniowo rezygnujemy ze swojego egoizmu i indywidualizmu, przestawiając się w coraz większym stopniu na współpracę. Kluczowymi kompetencjami XXI wieku jest między innymi otwarcie i umiejętność współpracy z innymi.  

U coraz większej liczby osób rośnie świadomość wagi jakości życia. Coraz więcej ludzi chce się delektować życiem, aktywnie kreować siebie i rzeczywistość wokół, współuczestniczyć w wytwarzaniu produktów i usług, w tworzeniu relacji społecznych. Każdy człowiek ma głęboką potrzebę poczucia sprawstwa. Niekoniecznie ludzie (obywatele) muszą być właścicielami rzeczy i dóbr konsumpcyjnych – wystarczy, że będą przez pewien czas ich użytkownikami (wynajem, dzierżawa, wypożyczanie). Stąd też zyskują coraz większą popularność takie inicjatywy jak rowery miejskie, udostępnianie swoich mieszkań, bookcrossing, transport publiczny itd. Jest to powolne odzyskiwanie przestrzeni publicznej w miastach i na wsiach.  

Patrzeć w przyszłość to zadawać sobie pytanie dlaczego się dzielimy. Człowiek, który nie ma pieniędzy jest bogaty. Paradoksalne? Niekoniecznie. Inaczej można to ująć: niektórzy są tak biedni, że mają tylko pieniądze. Nic więcej... Bieda czy bogactwo to nie stan posiadania, ale stan umysłu. Dobrze ujmuje to stare powiedzenie: bogaty to ten, który ma dużo pieniędzy, bogatszy to ten, który niewiele potrzebuje, a najbogatszy jest ten, który wiele daje.

W rozwiniętych społecznościach chciwość gaśnie. Kto jest szczęśliwy? Czy ten co tylko pomnaża majątek? Po raz kolejny odkrywamy, że samo posiadanie nie daje szczęścia. Szczęście daje raczej użytkowanie, przeżywanie. Bo przecież można mieć i... nie użytkować, nie przeżywać, nie korzystać w pełni. Zapytaj znajomych o wspomnienia z wakacji - co pamiętają? Wielu wymieni hotele, restauracje, baseny przyhotelowe, no i nazwę kraju. Byli daleko, ale co widzieli, co przeżyli, co doświadczyli, kogo spotkali, z kim rozmawiali, co odkryli? Pogłębiona turystyka wiąże się z powolnością, dokładnością i przeżywaniem. I nie ważne jak daleko się pójdzie, pojedzie czy poleci. W turystyce także trzeba się umieć podzielić. Bo na przykład, gdyby wszyscy Chińczycy czy Indusi zechcieli pójść na plażę, to na całej Ziemi zabrakłoby miejsca na wszystkich plażach świata. Czy chcemy i potrafimy podzielić się zasobami Ziemi z innymi społecznościami lub przyszłymi pokoleniami?

W najbardziej rozwiniętych kulturowo społeczeństwach wytwarza się  poczucie związku z lokalnym otoczeniem. Sytuacja, w której człowiek czuje, że może zmieniać swoje otoczenie, że może je aktywnie współtworzyć, daje poczucie sprawstwa i poczucie spełnienia (szczęścia). Dzięki temu pojawia się nie tylko poczucie bycia częścią czegoś, ale również odpowiedzialności za okolicę, dbania o to, co wspólne, kształtowania tego, co wokół nas. Najwyraźniej to widać w społecznościach lokalnych, takich jak miasteczka cittaslow. Także i ludzie młodzi na nowo odkrywają wartości, stawiają na lokalne więzi (nawet i oni są przytłoczeni nowymi technologiami). Potrzebna jest otwarta, publiczna przestrzeń, aby te lokalne więzi mogły zaistnieć i powstawać. Przestrzeń niezawłaszczona.

Dobrym porównaniem jest samotny rejs jachtem dookoła świata. Wymaga on zgromadzenia minimum zasobów i gospodarowanie nimi do ostatniej kropli paliwa, do ostatniej porcji żywności. Ile wziąć by nie było za mało ani za dużo? Jeśli za dużo weźmiemy, to jacht będzie przeciążony. Jesli za mało, to trzeba często zawijać do portów. Lekka łódź to szybka łódź, a błędne planowanie to strata czasu – lub nawet życia. Na lądzie jest podobnie. Przykładem może być pielgrzymka do Santiago. Do plecaka trzeba wziąć jak najmniej. Wraz z marszem okazuje się ile rzeczy jest zbędnych i one ciążą. Doświadczeni pielgrzymi wycinają nawet metki z bielizny... Okazuje się, że człowiekowi wystarczy niewiele. I tego można doświadczyć w czasie takiej wędrówki. Nie chodzi tylko o to, abyśmy wykorzystywali mniej surowców, co pozwoli wydłużyć nieco okres ich eksploatacji, ale o całkowitą zmianę sposobu myślenia. Używać surowców, a nie je zużywać, a produkty należy przetwarzać ponownie. Na tym polega własnie „gospodarka cyrkulacyjna”. Obecny model wydobywania surowców, wytwarzania produktów i ich wyrzucania nie ma nic wspólnego ze zrównoważonym rozwojem. Nie da się bez końca realizować liniowego modelu na planecie o skończonych zasobach. 

Cittaslow, powolne życie w małym mieście. Tu można próbować zrealizować ideę gospodarki cyrkulacyjnej, która proponuje nowy sposób myślenia o świecie. To podejście systemowe, bazujące na obserwowaniu przyrody (ekosystemów). Natura nie wytwarza odpadów: wszystko podlega ponownemu zużyciu, kompostowaniu, przetrawieniu. Tak samo należy projektować i wytwarzać produkty, minimalizując zużycie energii, kierując odpady z powrotem do procesu produkcji. Czyli zmienić nasz styl życia, poczynając od zakupów a na recyklingu czy reusingu kończąc. Moja znajoma niedawno z dumą powiedziała, że w ostatnim miesięcu jej pojemnik na odpady zmieszane... był pusty. Wszystko zostało poddane recyklingowi lub trafiło na przydomowy kompostownik. Jako społeczeństwo musimy całkowicie zmienić sposób myślenia o gospodarce i procesach przemysłowych, włączając w to projektowanie i wzornictwo różnych przedmiotów. Trwa właśnie społeczna kampania rezygnacji z plastikowych słomek do napojów. Istnieją alternatywne sposoby życia, które zapewnią nam zrównoważony rozwój! 

Gospodarka cyrkulacyjna jest często określana mianem modelu „od kołyski do kołyski” (LCA, cykl życiowy produktu) lub gospodarki w pętli zamkniętej, a jej zwolennicy są zdania, że nie należy postrzegać ich inicjatywy jako ruchu ekologistycznego, ale jako zmianę sposobu myślenia czyli filozofii projektowania. W małych miasteczka ze slow life taka zmiana filozofii własnie się dokonuje (choć nie dotyczy projektowania). Paradoksalnie czasem to prowincja jest liderem.

"Konsumpcja jest sposobem na zapomnienie o nudzie i pustce codziennej egzystencji (...). Przeciętny młody człowiek nie tylko czuje się szczęśliwy, gdy ma i wydaje pieniądze. On czuje się na swój sposób moralny – nie czuje, by w posiadaniu dóbr i używaniu życia było coś nagannego, coś nie tak. Wręcz przeciwnie – zabawa i radość, jaką dają rzeczy, do których namawiają spece od marketingu i reklamy, dla tego pokolenia stają się celem samym w sobie.” 
Daniel Quinn 

Jest o czym porozmawiać, podyskutować, debatować. Bez pośpiechu, dokładnie, uważnie. W Reszlu, warmińskim cittaslow, przesyconym sztuką i kwiatami na ulicy.


1 komentarz:

  1. Wspaniała idea. Jestem geografem z wykształcenia i taki sposób życia jest mi niezwykle bliski. Żyję w wielkim mieście, w blokowisku i wiele z tego, co Pan opisuje jeszcze jest do zrobienia. Ale zaczyna się od świadomości, że warto. Dziękuję za tak cenne i jasno opisane spostrzeżenia :-)

    OdpowiedzUsuń