03.05.2021

Malowanie butelek to za mało - trzeba zmienić styl życia jeszcze bardziej

Od kilkunastu lat staram się zmniejszyć zużycie opakowań by w taki sposób zmniejszyć ilość zużywanych surowców i produkowanych śmieci. Noszę torby szmaciane by nie używać foliowych jednorazówek. Na pieczywo i warzywa luzem używam uszytych z firanek torebek. To wszystko za mało. Trzeba zwiększyć reusung, upcykling i recykling jeszcze bardziej. A zwłaszcza mnie wytwarzać odpadów.

Nie jestem w stanie pomalować wszystkich butelek i słoików, które sam wytwarzam. Bo brakuje tych kaucjonowanych. Dzisiaj przy śniadaniu z żoną postanowiliśmy nosić do sklepu słoiki i pudełka plastikowe by nie brać jednorazowych opakowań. Owszem, brakuje rozwiązań systemowych. Codziennym działaniem trzeba te rozwiązania wymuszać. Bo katastrofa jest już bardzo blisko. Nie można czekać, aż stanie się "samo", że inni to zrobią.

Maluję butelki by wskazać na ich wartość. By im tę wartość użytkową przywrócić. Bo może jak umyta, pozbawiona przemijających etykiet i z malowanymi elementami, wskazującymi na rękodzieło, na powrót uzyskają wartość. Wkładam swój czas, swoją troskę. I swoje przemyślenia. Butelka staje się unikalna, niepowtarzalna, wyjątkowa. Przestaje być towarem masowym. Może wtedy inny człowiek dostrzeże w niej wartość i nie wyrzuci. Zacznie używać jako ozdoby lub naczynia użytkowego, wielokrotnego użytku?

Malowanie butelek i słoików to ciągle za mało. Cierpimy na degradujący środowisko i człowieka nadmiar. Jako społeczeństwo potrafimy nawet prawidłowo recyklingować. Nie mówiąc już korzystaniu z opakowań wielokrotnego użytku. Śmieci zalegają w każdym miejscu, szpecą przyrodę, w ludziach wywołują estetyczny dyskomfort i wzmacniają destrukcyjne odruchy. 

Nie przestanę malować i rozdawać swoich prac (by w ten sposób prowokować do dyskusji i przemyśleń). Muszę zrobić coś więcej. 

Nie ma rzeczy i ludzi niepotrzebnych. We wspólnym malowaniu dostrzegam możliwość refleksji nad światem i przyszłością. 

A na powyższej butelce namalowany jest chrząszcz z rodziny biegaczowatych (Carabidae). Butelka była na wystawie i z pozostałymi gdzieś zaginęła. Szkoda. A jeszcze bardziej żal ginącego pod zwałami śmieci i naszej konsumpcji świata wokół nas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz