| Gąsienice korowodówki na pniu dębu., fot. Falko Seyffarth ("FWHS"), CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons |
Korowódki dębówki (Thaumetopoea processionea) są motylami i zamieszkują lasy dębowe niemal całej Europy (nie występowały do tej pory na północ od Niziny Północnoniemieckiej). Motyl ten spotykany jest rzadko i lokalnie, jedynie w niektórych latach pojawia się masowo. Tego roku zdarzył się masowy pojaw w jednym miejscu w Danii i od razu korowodówka stała się letnim tematem do straszenia. Jest to dobra okazja by opowiedzieć o tym gatunku motyla i o różnych strategiach obronnych. Warto jeszcze zaznaczyć, że korowodóka wraz z ociepleniem klimatu poszerza swój zasięg występowania a w dyspersji wymyka się czasowo regulującym jej liczebność pasożytom i drapieżnikom, co ułatwia masowy pojaw w nowych miejscach. Stosowane środki owadobójcze zabijają nie tylko korowodówkę ale i jej parazytoidy i drapieżniki, co opóźnia wykształcenie się ekosystemowej regulacji i ograniczenie masowych pojawów.
W świecie owadów istnieje wiele gatunków chroniących się przed wrogami za pomocą kamuflażu, jaskrawych barw lub nieprzyjemnego smaku. Korowódka dębówka (Thaumetopoea processionea) należy do tych gatunków, które chronią się gromadnie i trująco. Jej gąsienice wykształciły jeden z niezwykłych mechanizmów obronnych z działaniem na odległość. Są to miliony mikroskopijnych, drażniących włosków, unoszonych wraz z wiatrem. Dzięki nim mogą skutecznie odstraszać zarówno ptaki, jak i ssaki, a przy okazji stały się jednym z najbardziej znanych owadów wywołujących problemy zdrowotne u ludzi.
Korowódka dębówka jest motylem nocnym, związanym przede wszystkim z dębami. Dorosły owad nie zwraca na siebie szczególnej uwagi. Ma szarobrązowe skrzydła, dobrze maskujące go na korze drzew. Samice składają jaja na cienkich gałązkach dębów późnym latem. Tam spędzają jesień i zimę, czekając na wiosenne rozwinięcie liści. Kiedy młode dęby zaczynają wypuszczać świeże liście, z jaj wykluwają się gąsienice. Ich rozwój jest zsynchronizowany z fenologią drzewa, ponieważ młode liście stanowią najwartościowszy pokarm. Wszak liście też się bronią przed roślinożercami i potrzebują czasu na wyprodukowanie swoich trucizn i substancji zniesmaczających.
Od początku życia gąsienice są wyjątkowo towarzyskie. Żerują w grupach, odpoczywają w skupieniach i wspólnie budują jedwabiste oprzędy. Najbardziej charakterystycznym zachowaniem jest jednak poruszanie się w długich kolumnach czyli korowodach. Jedna gąsienica podąża za drugą, tworząc procesje przypominające wędrowne kolumny mrówek. To właśnie od tego zachowania pochodzi zarówno polska nazwa „korowódka”, jak i łacińska nazwa gatunkowa processionea. Takie grupowe przemieszczanie zwiększa bezpieczeństwo poszczególnych osobników. W gromadzie bezpieczniej, tak jak w stadzie dużych zwierząt.
Gąsienice skupiają się w ciągu dnia w kłębowiska ("gniazda"), mogące osiągać wielkość głowy dziecka. Gdy zapada zmierzch, długimi korowodami w kilku rzędach wędrują po pniu drzewa w kierunku jego korony. Każda z nich utrzymuje kontakt dotykowy z poprzednią, a rozerwaniu się grupy zapobiega nitka przędzy. W wypadku odłączenia się pojedynczej gąsienicy, szuka ona pozostałych aż do skutku. Żerowanie trwa aż do świtu (małe liście są zjadane doszczętnie, a z dużych pozostaje unerwienie), po czym gąsienice wracają, ponownie jedna za drugą, do gniazda. By w gromadzie i z bronią chemiczna chronić się przed potencjalnymi drapieżnikami.
W kolejnych stadiach rozwoju pojawia się najważniejsza broń korowódki. Od trzeciego stadium larwalnego ciało gąsienic pokrywają mikroskopijne włoski wyposażone w haczykowate zakończenia. Zawierają one białko zwane thaumetopoeiną, wywołujące reakcje zapalne i alergiczne. Włoski łatwo się odrywają, unoszą w powietrzu i mogą być przenoszone przez wiatr. Dla człowieka oznacza to ryzyko wysypki, podrażnienia oczu czy problemów oddechowych. Dla wielu potencjalnych drapieżników jest to skuteczna zachęta, by poszukać łatwiejszego posiłku. Co jednych odstrasza innych zwabia. Tak to już jest w przyrodzie.
Mogłoby się wydawać, że tak dobrze uzbrojone gąsienice są praktycznie bezpieczne. W przyrodzie jednak każdy organizm ma swoich naturalnych wrogów. Korowódka nie jest wyjątkiem. Wśród najważniejszych przeciwników znajdują się ptaki owadożerne. Szczególnie sikory, takie jak bogatka i modraszka, nauczyły się wykorzystywać gąsienice jako źródło pokarmu. Niektóre ptaki wybierają młodsze stadia larwalne, zanim rozwiną się włoski parzące, inne potrafią usuwać najbardziej niebezpieczne fragmenty przed połknięciem zdobyczy.
Jeszcze ciekawszą grupę naturalnych wrogów stanowią pasożytnicze błonkówki i muchówki. Są to organizmy, których larwy rozwijają się kosztem gospodarza. Samice składają jaja na jajach, gąsienicach lub poczwarkach korowódki. Po wykluciu larwy pasożyta stopniowo wykorzystują ciało gospodarza jako źródło pokarmu. Do najważniejszych naturalnych regulatorów liczebności korowódki należą błonkówki z rodzaju Pimpla, muchówki z rodzaju Carcelia oraz pasożyty atakujące jaja, takie jak Ooencyrtus czy Anastatus. W niektórych populacjach udział spasożytowanych gąsienic może być bardzo wysoki. Regulacyjną rolę odgrywają również drapieżne chrząszcze, pluskwiaki oraz pająki. Chociaż włoski obronne utrudniają polowanie, część bezkręgowców jest przystosowana do ich omijania lub atakowania mniej chronionych stadiów rozwojowych. Najbardziej narażone są jaja i młode gąsienice, zanim zdążą rozwinąć pełen arsenał obronny.
W ekologii korowódki szczególnie interesująca jest zależność między klimatem a skutecznością działania naturalnych wrogów. W regionach, do których gatunek dopiero dociera, jego pasożyty i drapieżniki często nie nadążają za ekspansją. W ten sposób lokalnie korowodówka wymyka się spod presji drapieżniczej i pasożytniczej. Populacje gąsienic mogą wtedy szybciej rosnąć i osiągać wyższe zagęszczenia niż w obszarach, gdzie od dawna współewoluowały z całym zespołem pasożytów i drapieżników.
Biologia korowódki dębówki dobrze ilustruje, jak skomplikowane są zależności w przyrodzie. Z jednej strony jest to zwykły motyl żywiący się liśćmi dębów, na którego byćśmy nie zwrócili specjalnie uwagi. Z drugiej jest gatunkiem wyposażonym w skuteczny system obrony, zdolny wpływać na funkcjonowanie ekosystemów leśnych i zdrowie ludzi. Jednocześnie nawet tak dobrze chroniony owad nie jest wolny od presji naturalnych wrogów. Ptaki, pasożytnicze błonkówki, muchówki i drapieżne bezkręgowce nieustannie ograniczają jego liczebność, przypominając o fundamentalnej zasadzie ekologii: w przyrodzie nie ma organizmów całkowicie pozbawionych przeciwników. Nawet korowódka dębówka, uzbrojona w tysiące parzących włosków, pozostaje elementem złożonej sieci zależności, w której każdy gatunek jest jednocześnie czyimś pokarmem, konkurentem lub gospodarzem.
Korowodówka nie zwracałaby ludzkiej uwagi, gdyby nie fakt, iż w tym roku w niektórych miejscach pojawiła się w większej liczbie a jest włoski, roznoszone przez wiatr, stanowią zdrowotne zagrożenie dla ludzi i zwierząt domowych. Włoski są drobne, łamliwe i mogą odrywać się od gąsienic lub pozostawać w "gniazdach", na korze, trawie i innych powierzchniach. Mogą być także przenoszone przez wiatr, więc do reakcji może dojść nawet bez bezpośredniego dotknięcia gąsienicy.
Po kontakcie człowieka z włoskami korowódki dębówki może pojawić się: silny świąd skóry, zaczerwienienie, grudki, pokrzywka lub wysypka, podrażnienie oczu, łzawienie, zapalenie spojówek, podrażnienie gardła, kaszel, ból gardła lub uczucie drapania, trudności w oddychaniu, szczególnie u osób z astmą, alergiami lub dużą ekspozycją. Czasem występuje nawet silna reakcja alergiczna, w tym reakcje anafilaktyczne. W publikacjach medycznych opisano, że objawy mogą obejmować zmiany skórne, zapalenie spojówek, zapalenie gardła, złe samopoczucie i reakcje anafilaktyczne.
Największe ryzyko zdrowotne występuje zwykle od maja do lipca, gdy gąsienice są aktywne i mają rozwinięte włoski parzące; jednak włoski mogą pozostawać w starych gniazdach i środowisku także później.
Nowsze badanie ilościowe wskazuje, że jedna larwa może wytworzyć około 857 tys. szczecinek w ciągu życia, a przy silnym pojawie jedno zasiedlone drzewo może zostać skażone miliardami szczecinek. Badanie potwierdziło także, że włoski mogą rozprzestrzeniać się w powietrzu z wiatrem, z najwyższym stężeniem po stronie zawietrznej. Starsze opracowanie medyczne podają, że starsze larwy (piąte i szóste stadium) mogą mieć bardzo dużą liczbę włosków parzących, a włoski mogą zachowywać aktywność przez długi czas, nawet w starych „gniazdach”
Nie należy: dotykać gąsienic ani „gniazd” (miejsca gromadnego spoczynku gąsienic), zbliżać dzieci do skupisk gąsienic, próbować samodzielnie usuwać gniazd , strącać ich kijem, zmiatać, odkurzać zwykłym odkurzaczem ani rozgniatać bo może to rozproszyć włoski. Po kontakcie ze szczecinkami warto oddalić się od miejsca ekspozycji, najlepiej pod wiatr od drzewa, na którym występują korowodówki. Zdjąć zanieczyszczoną odzież i wyprać ją. Usunąć włoski ze skóry taśmą klejącą, przykładając i odklejając ją delikatnie z miejsc narażonych. Umyć skórę letnią wodą, nie trzeć mocno i nie drapać. Przy podrażnieniu skóry lub oczu można skonsultować się z farmaceutą lub lekarzem, informując, że podejrzewa się kontakt z korowódką dębówką.
Korowódka dębówka na Warmii i Mazurach – nowy mieszkaniec ocieplającego się krajobrazu
Jeszcze kilkanaście lat temu korowódka dębówka (Thaumetopoea processionea) kojarzona była przede wszystkim z cieplejszymi regionami Europy Zachodniej i Południowej. Dziś coraz częściej pojawia się w doniesieniach leśników, samorządów i mediów także w Polsce. Gatunek ten budzi zainteresowanie nie tylko entomologów, ale również lekarzy i ekologów, ponieważ jego gąsienice należą do nielicznych owadów, które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia człowieka nawet bez bezpośredniego kontaktu.
Dla mieszkańców Warmii i Mazur pojawia się naturalne pytanie: czy korowódka dębówka może występować również w północno-wschodniej Polsce? Odpowiedź brzmi: tak. Choć nasz region nie należy obecnie do obszarów najczęściej wymienianych jako miejsca licznych pojawów tego gatunku, nie ma przeszkód biologicznych, które uniemożliwiałyby jego występowanie. Korowódka jest związana przede wszystkim z dębami, a tych na Warmii i Mazurach nie brakuje. W krajobrazie regionu znajdują się zarówno zabytkowe aleje dębowe, jak i rozległe lasy z udziałem dębu szypułkowego, stanowiące potencjalne siedliska dla tego motyla.
Sam dorosły motyl jest niepozorny i nie wzbudza większego zainteresowania. Problem zaczyna się wiosną, gdy z jaj wykluwają się gąsienice. Żyją one w licznych koloniach, a ich najbardziej charakterystyczną cechą jest przemieszczanie się w długich szeregach. Na pniach dębów budują gniazda przypominające zbite, jedwabiste oprzędy. W sprzyjających warunkach liczebność kolonii może być bardzo duża.
Znacznie ważniejsza od samego żerowania na liściach jest jednak ich niezwykła broń obronna. Jak już wyżej wspominałem, ciała starszych gąsienic pokryte są ogromną liczbą mikroskopijnych włosków wyposażonych w haczykowate zakończenia. Włoski te zawierają substancję drażniącą, zwaną thaumetopoeiną. Są niezwykle lekkie, łatwo odrywają się od ciała larwy i mogą być unoszone przez wiatr na znaczne odległości. Co istotne, zagrożenie nie znika wraz z odejściem gąsienic. Włoski pozostają w starych gniazdach, na korze drzew, w ściółce, a nawet na roślinności znajdującej się pod zasiedlonymi dębami. Mogą zachowywać swoje właściwości przez długi czas. Dlatego miejsca silnych pojawów korowódki bywają okresowo wyłączane z użytkowania rekreacyjnego, zwłaszcza w parkach, przy szkołach czy na ścieżkach spacerowych.
W przypadku Warmii i Mazur szczególnego znaczenia nabierają walory turystyczne regionu. Tereny leśne, ścieżki przyrodnicze, rezerwaty oraz dębowe aleje są chętnie odwiedzane przez mieszkańców i turystów. Pojawienie się większych populacji korowódki mogłoby wymagać okresowego oznakowania zagrożonych miejsc oraz monitorowania stanu zdrowotnego drzew. Nie chodzi przy tym o wzbudzanie niepokoju, lecz o racjonalne podejście oparte na wiedzy przyrodniczej. Tak samo jak nauczyliśmy się żyć z kleszczami czy barszczem Sosnowskiego, tak również obecność korowódki wymaga świadomości i ostrożności.
Warto pamiętać, że korowódka dębówka jest gatunkiem rodzimym dla Europy. Nie jest więc egzotycznym intruzem przybyłym z innego kontynentu. Zmienia się natomiast skala jej występowania. W ostatnich dekadach obserwuje się rozszerzanie zasięgu tego motyla ku północy oraz wzrost liczebności populacji w wielu krajach Europy. Także w Polsce odnotowuje się coraz więcej obserwacji i komunikatów ostrzegawczych dotyczących tego gatunku.
Korowódka dębówka nie jest jeszcze symbolem warmińskich i mazurskich lasów, ale wszystko wskazuje na to, że mieszkańcy regionu będą spotykać ją coraz częściej. Jej potencjalne pojawienie się na północnym wschodzie Polski jest biologicznie uzasadnione, a obecność rozległych drzewostanów dębowych stwarza dogodne warunki do zasiedlania nowych obszarów. Najważniejszym problemem nie jest przy tym szkoda wyrządzana drzewom, lecz zagrożenie zdrowotne związane z włoskami gąsienic.
Rozszerzanie zasięgu korowódki dębówki jest jednym z licznych przykładów tego, jak ocieplanie klimatu wpływa na rozmieszczenie organizmów żywych. Wraz ze wzrostem temperatur i łagodniejszym przebiegiem zim gatunki dotąd związane z cieplejszymi regionami mogą przesuwać granice swojego występowania na północ. Oznacza to, że skutki zmian klimatycznych nie ograniczają się jedynie do rekordów temperatur, susz czy gwałtownych zjawisk pogodowych. Obejmują także zmiany w składzie fauny i flory, pojawianie się nowych zagrożeń zdrowotnych oraz konieczność przystosowania się do nowych warunków przyrodniczych. Korowódka dębówka jest jednym z gatunków, które przypominają nam, że z takimi konsekwencjami zmian klimatu również należy się liczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz