12.09.2018

Samokształcenie nauczycieli czyli Edu MOC Online Superbelfrów


Superbelfrzy to przykład wsparcia i samopomocy w edukacji. W Polsce bycie nauczycielem nie jest łatwe. Zarobki niskie, szkoły permanentnie niedoinwestowane (nauczyciele muszą z własnych pieniędzy dokładać na niezbędny sprzęt i materiały), ciągle rosnące wymagania/oczekiwania i rosnące stosy papierów do wypełnienia. Widzę to na co dzień w domu. Żona jest nauczycielką, prawie codziennie siedzi do późna w nocy wypełniając tabelki, programy i inne niezbędne dokumenty. Brakuje czasu nie tylko dla domu (rodziny) ale i na przygotowanie się do lekcji (ile można niedosypiać?), tego merytorycznego, najważniejszego. A do tego trzeba się nieustannie dokształcać. Najczęściej za własne pieniądze. Co prawda Judymów i Siłaczek zawsze jest trochę w każdym społeczeństwie, ale nie starcza ich na całą edukację.

Wobec wyzwań współczesności nauczyciele radzą sobie na różne sposoby. Jednym z wartościowszych przykładów są konferencje organizowane przez nieformalne stowarzyszenie Superbelfrzy. Kim są? Czynnymi nauczycielami i edukatorami. Sami się uczą, eksperymentują, próbują. A swoim doświadczeniem dzielą się z innymi nauczycielami. To taka edukacyjna grupa wsparcia i wzajemnej edukacji. Spotykają się na konferencjach, dyskutują w sieci, wymieniają się pomysłami i materiałami. Czasem organizują konferencje on-line, w których można uczestniczyć bez wychodzenia z domu. To duże ułatwienie dla wielu nauczycieli z całej Polski. Do wielu miejsc autobusy i pociągi już nie dojeżdżają (w dniach wolnych od pracy) ale sieć internetowa jest. Na szczęście.

Niebawem kolejna, już trzecia, e-konferencja pod nazwą Edu MOC. Tym razem będzie zrealizowana na platformie YouTube. Uczyć się można podwójnie - zarówno z merytorycznych treści jak i oswajając na sobie nowe technologie. Bezpiecznie, bo u siebie w domu - jak coś się nie uda, to i tak nie widać. I co najważniejsze zupełnie bezpłatnie. W sobotę. W dniu teoretycznie wolnym dla nauczyciela... I ja się na tę konferencję wirtualnie wybieram. Liczę, że czegoś wartościowego się dowiem, a i sam się nauczę (np. wykorzystywania nowych technologii w edukacji).

Wspomniana wideokonferencja tak jest przez Superbelfrów zapowiadana:

To już TRZECIA edycja wspaniałej, niepowtarzalnej, bezpłatnej konferencji organizowanej przez Superbelfrów RP. Nie wychodząc z domu, bierzesz udział w szeregu webinariów (wideokonferencji), spotkań, warsztatów i wykładów. Przez 12 godzin masz możliwość poznać nowe rozwiązania i sprawdzone metody. Wśród prelegentów znajdą się, oprócz nauczycieli, specjaliści z dziedzin związanych z edukacją, pracownicy naukowi oraz goście specjalni.

PROGRAM: http://bit.ly/emo2018

W tym roku będziemy się zastanawiać, jak skutecznie wprowadzać coś, co nowe oraz jak nie poddawać się, gdy coś nie wyszło. Planujemy również atrakcyjne KONKURSY DLA NASZYCH WIDZÓW.

Szczegóły techniczne:
  • Miejsce: Kanał YouTube Superbelfrów (link będzie podany w dyskusji w dniu konferencji)
  • Hasztag konferencji: #edumoconline
  • Koszt: BEZPŁATNE
  • Dla kogo: wszystkich zainteresowanych
  • Zaproszenia na wystąpienia oraz slow chat: w dyskusji oraz na kanale Flipgrid (flip code:emo2018 bezpośredni link: https://flipgrid.com/emo2018 hasło: Emoc2018)
Wydarzenie na Facebooku https://www.facebook.com/events/245133716146182/
Strona Superbelfrów: http://www.superbelfrzy.edu.pl/

11.09.2018

Warmińska łąka na dachówkach - wystawa

(fot. Stowarzyszenie Leśne Wrota)

Warmińska łąka i jej różnorodność biologiczna
Wystawa malowanych dachówek z motywami warmińskiej przyrody – różnorodność biologiczna łąki przygotowana została na 16. Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki we współpracy ze szkołą w Lamkowie. Stare dachówki, pochodzące z zabudowań z warmińskiej wsi, pomalowane zostały przez uczniów z Lamkowa oraz polskiej szkoły w Belgii w czasie pleneru w dniu drugiego lipca 2018 r.  Plener odbył się w ramach projektu „Rodzina polonijna. Współpraca szkół funkcjonujących w systemach oświaty innych państw oraz organizacji społecznych za granicą prowadzących nauczanie języka polskiego, historii, geografii, kultury polskiej oraz innych przedmiotów nauczanych w języku polskim ze szkołami w Polsce” (umowa nr MEN/2017/DSWM/1399 z dnia 29.09.2017 r.). (zobacz zdjęcia z pleneru). Wspomniany projekt realizuje Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”. W ramach projektu Niepubliczny Zespół Szkół i Placówek „Edukacja dla Przyszłości” w Lamkowie współpracuje z polską szkołą „Mała Daskalia” w Leuven w Belgii. W grudniu 2017 r. uczniowie z Lamkowa byli w Belgii, a w lipcu 2018 dzieci z Belgii przyjechały do Lamkowa. W czasie warsztatów pomalowały dachówki a motywem była warmińska łąka. 

Wernisaż wystawy odbędzie się w dniu 27 września (10.00-11.00), sala P13 (Collegium Biologiae, Kortowo, ul Oczapowskiego 1a), połączony z prezentacją projektu, pokazem film o Kłobuku oraz występem grupy „Wiedźmuchy”.  Lokalizacja: Wydział Biologii i Biotechnologii, ul. Oczapowskiego 1A, wystawa przed budynkiem będzie prezentowana nie tylko w czasie Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki ale także przez kilka kolejnych miesięcy. A potem być może powędruje po Warmii i Mazurach.
Prezentacja i wystawa zorganizowana we współpracy z mgr Agnieszką Pacyńską-Czarnecką ze Szkoły Podstawowej w Lamkowie. 

(fot. Stowarzyszenie Leśne Wrota)
(fot. Stowarzyszenie Leśne Wrota)
(fot. Stowarzyszenie Leśne Wrota)

10.09.2018

Bocian biały i jego siedlisko - wystawa




Bocian biały i jego siedlisko 
Wystawa  przygotowana na 16. Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki, w kategorii "Odkryj przyrodę". Niezwykła wystawa malowanych, starych dachówek, które powstały w 1.06.2018 w Mazurskim Parku Krajobrazowym w czasie obchodów Dnia Bociana Białego (czytaj więcej). Warsztaty edukacyjno-artystyczne otwarte były dla wszystkich chętnych. Park co roku organizuje swoje święto z licznymi atrakcjami edukacyjnymi i kulturalnymi. Bocian biały to symbol parku. Jednocześnie 1. czerwca przypada także Dzień Dziecka. A przecież bocian mocno kulturowo związany jest z dziećmi - według ludowej tradycji dzieci przynoszone są przez bociany (w innych regionach znajdowane są w kapuście). Skąd się wzięła ta kulturowa tradycja? Może warto się nad tą kwestią etnograficznie i kulturowo zastanowić?

Tematem pleneru malarsko-edukacyjnego był bocian biały i jego środowisko, zatem i podmokłe łąki i wszystko co tam żyje. Cała bioróżnorodność łąki z bogactwem roślin i zwierząt. Niektóre dachówki zostały użyte jako daszek w hotelu dla owadów w Parku. Owady zapylające i hotele dla owadów tematycznie wiążą się z siedliskiem bociana białego. Pozostałe są prezentowane na niniejszej wystawie. 

Malowaniu w uroczych okolicznościach przyrody i w towarzystwie licznych pokazów edukacyjnych i przyrodniczych to forma wykładu i dyskusji poza murami uniwersytetu. Na dachówkowe warsztaty do Parku przyjechało wiele osób nie tylko z Polski (turyści wypoczywający w okolicy). W czasie malowania słuchali przyrodniczych i kulturowych, niespiesznych opowieści, pytali, podyskutowali. W czasie malowania można milczeć, można rozmawiać, można dyskutować. To takie współczesne spotkanie i "darcie pierza" i filozoficzne dyskusje przy łuskaniu fasoli. Efekty tych prac można zobaczyć na wystawie.  

Lokalizacja wystawy: przez Biblioteką Uniwersytecką, otwarcie wystawy 26 września o godz. 10.00. W dniach 26-28 można oglądać w godzinach całodobowo. Wystawa zostanie w tym samym miejscu po Olsztyńskich Dniach Nauki i Sztuki jeszcze przez kilka miesięcy. Potem być może powędruje. Ktoś chętny udostępnić miejsce?




Przyroda Mazurskiego Parku Krajobrazowego 
(Kategoria: Odkryj przyrodę). Głównym wykonawcą jest Mazurski Park Krajobrazowy (Krzysztof Wittbrodt, Martyna Kwiatkowska, Judyta Masiarz).  Poszerzony wernisaż wystawy "Bocian biały i jego siedlisko". Prezentacja przyrody Mazurskiego Parku Krajobrazowego, wydawnictw, projektów edukacyjnych, mini-warsztaty edukacyjne. 

Lokalizacja: przez Biblioteką Uniwersytecką (ul. Oczapowskiego 12B), 26 września 2018, godz.  10:00-12:00 

Plener pt. "Bocian biały i jego siedlisko"
Plener w Mazurskim Parku Krajobrazowym odbył się w dniu 1. czerwca 2018 roku, z podwójnej okazji Dnia Dziecka i Dnia Bociana Białego. A wszystko pod parasolem. To symboliczne podkreślenie, że bocian biały jest gatunkiem parasolowym. Gatunek parasolowy, inaczej zwany osłonowym (ang. umbrella species) to taki, którego ochrona pociąga za sobą ochronę wielu innych, współwystępujących gatunków, a także ochronę ich siedliska. Określenie stosowane jest w ochronie przyrody. W Krutyniu pod parasolami malowaliśmy stare dachówki, a motywem był oczywiście bocian biały i jego siedlisko. Czyli wszystkie gatunki roślin, grzybów i zwierząt, które żyją w siedlisku bociana białego. I dzięki ochronie samego bociana i one mają szansę na przetrwanie. Jak pod parasolem.

Więcej na blogu oraz na wydarzeniu FB a także tu. Więcej zdjęć w galerii na Facebooku.

Pomalowaliśmy dokładnie 61 starych, mazurskich dachówek, ze starej stodoły we wsi Bobrówko. Artyści, którzy malowali (nie wszystkich udało się odnotować, były osoby z Czech, Londynu, Wiednia, Krakowa, Warszawy, Olsztyna, Wipsowa itp.):
  1. Stanisław Czachorowski
  2. Anna Wojszel, 
  3. Rozalia Wojszel
  4. Piotr Bogdazszewski
  5. Nina Pietrusiak
  6. Carola Rudnik
  7. Michaela Lewandowska
  8. Nicole Lewandowska
  9. Joanna Tatuśko
  10. Mikołaj Bogdaszewski
  11. Natalia Szczepanik
  12. Aniela Rybicka
  13. Agnieszka Stanisławska-Rybicka
  14. Krzysztof Wieczorek
  15. Łucja Kulig
  16. Paulina Witkowska
  17. Mara Jasińska
  18. Natalia Woźniak
  19. Zofia Szczygieł,
  20. Jakub Szczygieł
  21. Antoni Puszyński
  22. Kaja Kulas
  23. Anna Pisarewicz
  24. Małgorzata Domurad
  25. Anna Wiśniewska
  26. Sylwia Jaskulska
  27. Izabela Jeziorska
  28. Nina Kowalewska
  29. Antoni Wigurski
  30. Michał Wigurski
  31. Franciszek Wigurski

Więcej na ten temat:





8.09.2018

Ochrona środowiska i cittaslow - debata w Reszlu

Reszel jest uroczym, pięknym, małym warmińskim miasteczkiem o bogatej historii i należącym do sieci cittaslow. Dzieje się tu dużo. We wrześniu rozpoczęły się warsztaty i spotkania w ramach działania Eko-Reszel. Dnia 21. września br. zaplanowana została debata na temat ochrony środowiska. Poproszony zostałem o wykład, rozpoczynający tę debatę. Reszel ponownie odwiedzę z dużą przyjemnością. Na wykładzie postanowiłem połączyć tematykę ochrony środowiska ze stylem życia (z mocnym nawiązaniem do idei cittaslow). Bo przecież człowiek jest najbardziej wpływowym gatunkiem kluczowym i w największym stopniu przekształcającym biosferę. A więc to od naszego stylu życia i sposobu eksploatacji zasobów przyrodniczych w szerokim sensie zależy to, jak będzie wyglądała Ziemia, biosfera i... nasze środowisko życia. Czyli finalnie to, czy będziemy szczęśliwi.

Bez wątpienia nadchodzi koniec ery tanich paliw kopalnych i tanich surowców. Gospodarka na tę zmianę już reaguje cyklicznymi wstrząsami. Jeśli dodamy do tego nieustanny wzrost populacji ludzkiej i ograniczone zasoby słodkiej wody, żywności oraz nagromadzenie szkodliwych odpadów, to trzeba także uznać, że ludzkość globalnie, jak i poszczególne społeczności regionalnie i lokalnie, musi zmienić modele produkcji i konsumpcji. Najlepiej zmienianie świata zacząć od siebie... W wielu miejscach te zmiany już widać. W innych jeszcze nie. Niektóre społeczności zachowują się jak małe dziecko, zasłaniające oczy i uznające, że skoro nie widzą, to problemu nie ma. Nie wystarczą już działania doraźne i „łataniem dziur”. Potrzebne są głębokie zmiany. I to bardzo szybko, czekanie i ociąganie się tylko pogarsza naszą sytuację.

Żyjemy w świecie skończonych zasobów i rosnących kosztów energii (praw fizyki nie da się złamać nawet najbardziej żarliwymi zaklęciami). Dlatego musimy zmienić dawny model produkcji i konsumpcji. Wydajemy dużo pieniędzy i poświęcamy dużo wysiłku na wydobycie surowców z ziemi, ich przetworzenie i ... ich szybkie wyrzucenie w postaci odpadów. Skala zaśmiecenia lądów i oceanów jest przerażająca. W morzach pływa niezmiernie dużo odpadów plastikowych, docierają one na każdą plażę. Jeśli będziemy nadal tylko wydobywać i wyrzucać, to jak się to skończy? Wiele sygnałów takiego stanu jest już widoczna. Sensowną odpowiedzią jest gospodarka cyrkulacyjna, naśladująca funkcjonowanie ekosystemów naturalnych. Zamiast koncentracji produkcji i konsumpcji w jednym miejscu - rozproszenie. Przykładem jest chociażby produkcja energii odnawialnej (ze źródeł odnawialnych). Nie jedna duża elektrownia węglowa a wiele małych i rozproszonych wiatraków, paneli słonecznych itd.

Zmiany w kulturze już się dokonują (przykładem jest chociażby europejska sieć miasteczek cittaslow). Coraz więcej osób ma świadomość pochodzenia konsumowanych towarów. Kto i w jakich warunkach wytwarzał (praca niewolnicza, praca dzieci, nieprzestrzeganie standardów ochrony środowiska itd.)? I jak produkcja oddziaływała na środowisko lokalne oraz globalne? Coraz większą uwagę zwracamy na pochodzenie surowców, półproduktów i produktów. To dobrze, ale jeszcze za mało na zadowalające zmiany. Niekoniecznie najlepsze jest to, co jest tanie i dostępne w dużych ilościach (dużo i tanio) – a taki styl życia obowiązywał przecież przez wiele lat. Nie ilość a jakość oraz odpowiedzialna konsumpcja zaczynają mieć znaczenie. I oby ten trend nabrał przyspieszenia we wszystkich krajach. W społecznościach lokalnych, doświadczających różnorodnych kryzysów, stopniowo rezygnujemy ze swojego egoizmu i indywidualizmu, przestawiając się w coraz większym stopniu na współpracę. Kluczowymi kompetencjami XXI wieku jest między innymi otwarcie i umiejętność współpracy z innymi.  

U coraz większej liczby osób rośnie świadomość wagi jakości życia. Coraz więcej ludzi chce się delektować życiem, aktywnie kreować siebie i rzeczywistość wokół, współuczestniczyć w wytwarzaniu produktów i usług, w tworzeniu relacji społecznych. Każdy człowiek ma głęboką potrzebę poczucia sprawstwa. Niekoniecznie ludzie (obywatele) muszą być właścicielami rzeczy i dóbr konsumpcyjnych – wystarczy, że będą przez pewien czas ich użytkownikami (wynajem, dzierżawa, wypożyczanie). Stąd też zyskują coraz większą popularność takie inicjatywy jak rowery miejskie, udostępnianie swoich mieszkań, bookcrossing, transport publiczny itd. Jest to powolne odzyskiwanie przestrzeni publicznej w miastach i na wsiach.  

Patrzeć w przyszłość to zadawać sobie pytanie dlaczego się dzielimy. Człowiek, który nie ma pieniędzy jest bogaty. Paradoksalne? Niekoniecznie. Inaczej można to ująć: niektórzy są tak biedni, że mają tylko pieniądze. Nic więcej... Bieda czy bogactwo to nie stan posiadania, ale stan umysłu. Dobrze ujmuje to stare powiedzenie: bogaty to ten, który ma dużo pieniędzy, bogatszy to ten, który niewiele potrzebuje, a najbogatszy jest ten, który wiele daje.

W rozwiniętych społecznościach chciwość gaśnie. Kto jest szczęśliwy? Czy ten co tylko pomnaża majątek? Po raz kolejny odkrywamy, że samo posiadanie nie daje szczęścia. Szczęście daje raczej użytkowanie, przeżywanie. Bo przecież można mieć i... nie użytkować, nie przeżywać, nie korzystać w pełni. Zapytaj znajomych o wspomnienia z wakacji - co pamiętają? Wielu wymieni hotele, restauracje, baseny przyhotelowe, no i nazwę kraju. Byli daleko, ale co widzieli, co przeżyli, co doświadczyli, kogo spotkali, z kim rozmawiali, co odkryli? Pogłębiona turystyka wiąże się z powolnością, dokładnością i przeżywaniem. I nie ważne jak daleko się pójdzie, pojedzie czy poleci. W turystyce także trzeba się umieć podzielić. Bo na przykład, gdyby wszyscy Chińczycy czy Indusi zechcieli pójść na plażę, to na całej Ziemi zabrakłoby miejsca na wszystkich plażach świata. Czy chcemy i potrafimy podzielić się zasobami Ziemi z innymi społecznościami lub przyszłymi pokoleniami?

W najbardziej rozwiniętych kulturowo społeczeństwach wytwarza się  poczucie związku z lokalnym otoczeniem. Sytuacja, w której człowiek czuje, że może zmieniać swoje otoczenie, że może je aktywnie współtworzyć, daje poczucie sprawstwa i poczucie spełnienia (szczęścia). Dzięki temu pojawia się nie tylko poczucie bycia częścią czegoś, ale również odpowiedzialności za okolicę, dbania o to, co wspólne, kształtowania tego, co wokół nas. Najwyraźniej to widać w społecznościach lokalnych, takich jak miasteczka cittaslow. Także i ludzie młodzi na nowo odkrywają wartości, stawiają na lokalne więzi (nawet i oni są przytłoczeni nowymi technologiami). Potrzebna jest otwarta, publiczna przestrzeń, aby te lokalne więzi mogły zaistnieć i powstawać. Przestrzeń niezawłaszczona.

Dobrym porównaniem jest samotny rejs jachtem dookoła świata. Wymaga on zgromadzenia minimum zasobów i gospodarowanie nimi do ostatniej kropli paliwa, do ostatniej porcji żywności. Ile wziąć by nie było za mało ani za dużo? Jeśli za dużo weźmiemy, to jacht będzie przeciążony. Jesli za mało, to trzeba często zawijać do portów. Lekka łódź to szybka łódź, a błędne planowanie to strata czasu – lub nawet życia. Na lądzie jest podobnie. Przykładem może być pielgrzymka do Santiago. Do plecaka trzeba wziąć jak najmniej. Wraz z marszem okazuje się ile rzeczy jest zbędnych i one ciążą. Doświadczeni pielgrzymi wycinają nawet metki z bielizny... Okazuje się, że człowiekowi wystarczy niewiele. I tego można doświadczyć w czasie takiej wędrówki. Nie chodzi tylko o to, abyśmy wykorzystywali mniej surowców, co pozwoli wydłużyć nieco okres ich eksploatacji, ale o całkowitą zmianę sposobu myślenia. Używać surowców, a nie je zużywać, a produkty należy przetwarzać ponownie. Na tym polega własnie „gospodarka cyrkulacyjna”. Obecny model wydobywania surowców, wytwarzania produktów i ich wyrzucania nie ma nic wspólnego ze zrównoważonym rozwojem. Nie da się bez końca realizować liniowego modelu na planecie o skończonych zasobach. 

Cittaslow, powolne życie w małym mieście. Tu można próbować zrealizować ideę gospodarki cyrkulacyjnej, która proponuje nowy sposób myślenia o świecie. To podejście systemowe, bazujące na obserwowaniu przyrody (ekosystemów). Natura nie wytwarza odpadów: wszystko podlega ponownemu zużyciu, kompostowaniu, przetrawieniu. Tak samo należy projektować i wytwarzać produkty, minimalizując zużycie energii, kierując odpady z powrotem do procesu produkcji. Czyli zmienić nasz styl życia, poczynając od zakupów a na recyklingu czy reusingu kończąc. Moja znajoma niedawno z dumą powiedziała, że w ostatnim miesięcu jej pojemnik na odpady zmieszane... był pusty. Wszystko zostało poddane recyklingowi lub trafiło na przydomowy kompostownik. Jako społeczeństwo musimy całkowicie zmienić sposób myślenia o gospodarce i procesach przemysłowych, włączając w to projektowanie i wzornictwo różnych przedmiotów. Trwa właśnie społeczna kampania rezygnacji z plastikowych słomek do napojów. Istnieją alternatywne sposoby życia, które zapewnią nam zrównoważony rozwój! 

Gospodarka cyrkulacyjna jest często określana mianem modelu „od kołyski do kołyski” (LCA, cykl życiowy produktu) lub gospodarki w pętli zamkniętej, a jej zwolennicy są zdania, że nie należy postrzegać ich inicjatywy jako ruchu ekologistycznego, ale jako zmianę sposobu myślenia czyli filozofii projektowania. W małych miasteczka ze slow life taka zmiana filozofii własnie się dokonuje (choć nie dotyczy projektowania). Paradoksalnie czasem to prowincja jest liderem.

"Konsumpcja jest sposobem na zapomnienie o nudzie i pustce codziennej egzystencji (...). Przeciętny młody człowiek nie tylko czuje się szczęśliwy, gdy ma i wydaje pieniądze. On czuje się na swój sposób moralny – nie czuje, by w posiadaniu dóbr i używaniu życia było coś nagannego, coś nie tak. Wręcz przeciwnie – zabawa i radość, jaką dają rzeczy, do których namawiają spece od marketingu i reklamy, dla tego pokolenia stają się celem samym w sobie.” 
Daniel Quinn 

Jest o czym porozmawiać, podyskutować, debatować. Bez pośpiechu, dokładnie, uważnie. W Reszlu, warmińskim cittaslow, przesyconym sztuką i kwiatami na ulicy.


4.09.2018

Kamishibai z cytrynkiem latolistkiem wśród dalii, czyli o tym, jak uczę się opowiadać

(Olsztyńska Wystawa Dalii 2017, motywem przewodnim był strój warmiński)
Moje zainteresowanie sposobem opowiadania i komunikacją międzyludzką wynikają z dwóch powodów. Pierwszy to dydaktyczny, uczyć się przekazywać treść (wiedzę). Poszukując różnych form, dostosowanych do sytuacji, do słuchaczy, do tematyki, uczę się techniki kamishibai. Głównie z myślą o edukacji pozaformalnej ale próbuję również w edukacji formalnej - to oferta dla studentów (w tym biologii, biotechnologii, dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego - wykorzystuję na zajęciach: seminaria, autoprezentacje, prezentacje publiczne itd.). We wspołpracy z wydawnictwem powstały do tej pory trzy scenariusze do bajek przyrodniczych. A teraz sam maluję ilustracje do kolejnych pomysłów. Ilustracje i scenariusz to nie wszystko. Trzeba się nauczyć opowiadać i to dla bardzo różnego odbiorcy: dorosłych, dzieci, wykształconych przyrodniczo i humanistów (czyli z innym zestawem pojęć, wiadomości i sposobu myślenia). Poprzez kolejne próby uczę się opowiadać czyli mówić w nieco innej konwencji niż tradycyjny wykład z rzutnikiem multimedialnym. Sam zdobywam umiejętności ale i dzielę  się wrażeniami i przemyśleniami z nauczycielami, edukatorami i animatorami. Dyskutuję i uczę się od innych, bardziej doświadczonych w pracy z dziećmi i w opowiadaniu historii.

Drugim powodem mojego eksperymentowania z kamishibai jest... zainteresowanie ewolucją człowieka, ewolucją kultury i mową jako kompetencją, spajającą grupę (społeczność). To wszystko w kontekście hipotezy mózgu społecznego Dunbara. Tu skupiam się na sprawdzeniu w rzeczywistym działania jak odbierany jest głos, sposób opowiadania, język niewerbalny i tworzenie sytuacji społecznych. Moja uwaga skupiona jest więc nie tylko na technice opowiadania i samym kamishibai ale także na głębszym, społecznym kontekście: przekazywanie treści i funkcja społeczna (tworzenie więzi).
  (w nawiązaniu te tego problemy czytaj także:

Olsztyńska Wystawa Dalii to bardzo ciekawa inicjatywa, popularyzująca wiedzę, odbywająca się w szklarni i ogrodach doświadczalnych UWM w Olsztynie. W tym roku odbędzie się po raz szósty. Jeszcze jedna okazja na upowszechnianie wiedzy i edukacji pozaformalnej, wpisana w misję uniwersytetu. Tegoroczna VI Olsztyńska Wystawa Dalii odbędzie się w dniach 8-9 września 2018 roku. Tym razem formuła będzie plenerowo-piknikowa, w stylu angielskim, z lemoniadą. Główną atrakcją wystawy będzie zwiedzanie kolekcji dalii rosnących w gruncie, z oznaczonymi odmianami. Dodatkowo odbędzie się  plener malarski, warsztaty układanie kwiatów oraz moja propozycja - bajka kamishibai o motylu cytrynku latolisktu. A skoro ma być w stylu angielskim, to będzie z herbatą i przy stoliku. Nie wiem, czy uda mi się zdobyć jakiś strój z epoki, ale się postaram.

Zapraszam na dystyngowaną herbatkę w ogrodzie, wśród kwiatów i na wysłuchanie bajki o motylu cytrynku latolistku, opowiedzianej w technice kamishibai (teatrzyk ilustracji). A potem na rozmowę i niespieszne kontemplowanie uroków ukwieconego ogrodu. Mile widziane przyjście z ciastem lub czymś do herbaty.

Otwarcie Dni Dalii  (czytaj więcej) w sobotę, 8-go września o godz. 10.00. Bajka o motylu o godz. 11.00.

Dalie pochodzą z Ameryki. Pierwotnie była to roślina jadalna. Po sprowadzeniu do Europy stała się rośliną ozdobną i ogrodową. Dalie kwitną przez całe lato, od czerwca do pierwszych mrozów. W Kortowie podziwiać można od 250 do 300 odmian tych kwiatów.

Bajka o cytrynku, opowiadana w parku. Szczytno 2017. Na spotkaniu z uczniami.

3.09.2018

Co przygotowałem na Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki 2018 ?

Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki są okazją do otwartej edukacji pozaformalnej. W roku 2018 to już szesnasty raz. Biorę w nich udział od początku. Są okazją dla mnie by uczyć się i pokazywać współpracę z regionem. Dni Nauki zainicjowane zostały przez ministerstwo we wszystkich chyba ośrodkach akademickich, przed kilkunastoma laty. W niektórych miastach akademickich  przeniesione zostały na termin wiosenny, w innych przybrały nieco odmienny charakter. W ciągu tych lat powstały centra nauki a samo upowszechnianie wiedzy i promocja nauki nabrały większego rozmachu i doczekały się uznania. W Olsztynie nie mamy jeszcze centrum nauki jako wyspecjalizowanej jednostki upowszechniania wiedzy i edukacji pozaformalnej. Olsztyńskie Dni Nauki rozbudowały się o Sztukę i mimo mniejszego finansowania - trwają. Są elementem historii uniwersytetu.

Na 16. Dni Nauki i Sztuki przygotowałem dwie wystawy i towarzyszące im wernisaże i pokazy. Powstały we współpracy z instytucjami i stowarzyszeniami pozauniwersyteckimi.


Bocian biały i jego siedlisko 
Wystawa  w kategorii "Odkryj przyrodę". Wystawa malowanych, starych dachówek, które powstały w 1.06.2018 w Mazurskim Parku Krajobrazowym w czasie obchodów Dnia Bociana Białego (czytaj więcej). Warsztaty edukacyjno-artystyczne otwarte były dla wszystkich chętnych. Park co roku organizuje swoje święto z licznymi atrakcjami edukacyjnymi i kulturalnymi. Bocian biały to symbol parku. A jednocześnie 1. czerwca przypada także Dzień Dziecka. Ale przecież bocian mocno kulturowo związany jest z dziećmi - według ludowego porzekadła dzieci przynoszone są przez bociany (w innych regionach znajdowane są w kapuście). Skąd się wzięła ta kulturowa tradycja? Może warto się nad tą kwestią etnograficznie i kulturowo zastanowić. Tematem pleneru malarsko-edukacyjnego był bocian biały i jego środowisko, zatem i podmokłe łąki i wszystko co tam żyje. Cała bioróżnorodność łąki z bogactwem roślin i zwierząt. Potem niektóre dachówki zostały użyte jako daszek w hotelu dla owadów w Parku (wymienione na nowe, bo stare się już trochę zużyły). Owady zapylające i hotele dla owadów tematycznie wiążą się z siedliskiem bociana białego. 

Malowaniu w uroczych okolicznościach przyrody i w towarzystwie licznych pokazów edukacyjnych i przyrodniczych to forma wykładu i dyskusji poza murami uniwersytetu. Na zaproszenie na dachówkowe warsztaty do Parku przyjechało wiele osób nie tylko z Polski (turyści wypoczywający w okolicy). W czasie malowania słuchali przyrodniczych i kulturowych, niespiesznych opowieści, pytali, podyskutowali. W czasie malowania można milczeć, można rozmawiać, można dyskutować. To takie współczesne spotkanie i "darcie pierza" i filozoficzne dyskusje przy łuskaniu fasoli. Efekty tych prac można będzie zobaczyć na wystawie.  

Lokalizacja: przez Biblioteką Uniwersytecką, otwarcie wystawy 26 września o godz. 10.00. W dniach 26-28 można oglądać w godzinach całodobowo. Wystawa zostanie w tym samym miejscu po Olsztyńskich Dniach Nauki i Sztuki jeszcze przez kilka miesięcy.

Przyroda Mazurskiego Parku Krajobrazowego 
(Kategoria: Odkryj przyrodę). Głównym wykonawcą jest Mazurski Park Krajobrazowy (Krzysztof Wittbrodt, Martyna Kwiatkowska, Judyta Masiarz).  Będzie to poszerzony wernisaż wystawy "Bocian biały i jego siedlisko". Prezentacja przyrody Mazurskiego Parku Krajobrazowego, wydawnictw, projektów edukacyjnych, mini-warsztaty edukacyjne. Wystawa malowanych, starych dachówek, które powstały w czasie Dnia Bociana Białego w dniu 1.06.2018 w Mazurskim Parku Krajobrazowym w czasie warsztatów edukacyjno-artystycznych. Bocian biały to symbol parku. A jednocześnie gatunek parasolowy (osłonowy), ochrona którego jest jednocześnie ochroną siedliska dla dużej grupy gatunków roślin i zwierząt. 

Lokalizacja: przez Biblioteką Uniwersytecką (ul. Oczapowskiego 12B), 26 września 2018, godz.  10:00 12:00 

Warmińska łąka 
(Kategoria: Odkryj przyrodę). Prezentacja i wystawa zorganizowana we współpracy z mgr Agnieszką Pacyńską-Czarnecką ze Szkoły Podstawowej w Lamkowie. Wystawa malowanych dachówek z motywami warmińskiej przyrody – różnorodność biologiczna łąki. Stare dachówki, pochodzące z zabudowań z warmińskiej wsi, pomalowane zostały przez uczniów z Lamkowa oraz polskiej szkoły w Belgii w czasie pleneru w dniu 2. lipca 2018 r. Plener odbył się w ramach projektu „Rodzina polonijna. Współpraca szkół funkcjonujących w systemach oświaty innych państw oraz organizacji społecznych za granicą prowadzących nauczanie języka polskiego, historii, geografii, kultury polskiej oraz innych przedmiotów nauczanych w języku polskim ze szkołami w Polsce” (umowa nr MEN/2017/DSWM/1399 z dnia 29.09.2017 r.). (zobacz zdjęcia z pleneru) Projekt realizuje Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”. W ramach projektu Niepubliczny Zespół Szkół i Placówek „Edukacja dla Przyszłości” w Lamkowie współpracuje z polską szkołą „Mała Daskalia” w Leuven w Belgii. W grudniu 2017 r. uczniowie z Lamkowa byli w Belgii, a w lipcu 2018 dzieci z Belgii przyjechały do Lamkowa. W czasie warsztatów pomalowały dachówki a motywem była warmińska łąka. 

Wernisaż wystawy odbędzie się w dniu 27 września (10.00-11.00) sala P13 (Collegium Biologiae, Kortowo, ul Oczapowskiego 1a), połączony z prezentacją projektu, pokazem film o Kłobuku oraz występem grupy „Wiedźmuchy”. 

Lokalizacja: Wydział Biologii i Biotechnologii, ul. Oczapowskiego 1A, wystawa przez budynkiem będzie prezentowana nie tylko w czasie Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki ale także przez kilka kolejnych miesięcy. 


1.09.2018

Rzeźnicy i lekarze. Makabryczny świat medycyny i rewolucja Josepha Listera. Opowieść o tym jak połączenie medycyny z nauką zmieniły chirurgię ze sztuki rzeźnickiej w nowoczesną dyscyplinę

Dlaczego kiedyś ludzie bali się szpitala? Ślady tej postawy odnaleźć można w literaturze lub opinii starszych ludzi. Sam byłem kilkakrotnie w szpitalu jako pacjent i jako odwiedzający. Przeżyłem, wyzdrowiałem. Czego tu się bać? Ale nawet sobie nie uświadamiamy jak dużo i jak szybko się zmieniło. Zaledwie 100-150 lat temu było zupełnie inaczej. A znakomicie ukazuje to książka Lindsey Fitzharris pt. „Rzeźnicy i lekarze. Makabryczny świat medycyny i rewolucja Josepha Listera”. 

Jest to fascynująca opowieść popularnonaukowa a jednocześnie niekonwencjonalnie napisana biografia ojca antyseptyki, dzięki któremu szpitale przestały być „domami śmierci”, a stały się miejscami rekonwalescencji. Joseph Lister odkrył, że infekcje powodują zarazki, które można pokonać środkami antyseptycznymi. Przez współczesnych sobie chirurgów był za swoje teorie i praktykę wyśmiewany, ale ostatecznie to jemu nauka i medycyna przyznały rację. W tamtych czasach wizyta w szpitalu była najprostszym sposobem, by skończyć w grobie. Amputacja była metodą kuracji, a gangrena nie była niczym niepokojącym (ropę w ranach uważano za normalny i pożądany objaw gojenia się). Chirurg James Y. Simpson jeszcze w 1869 roku uważał, że „żołnierz na polu bitwy pod Waterloo ma większe szanse na przeżycie niż człowiek, który idzie do szpitala”. Wszystko to już historia, o której warto przeczytać.

Książka ta ukazuje także rozwój nauki i medycyny. Czyta się ją znakomicie a lektura obfituje w wątki i sensacyjne, kryminalne a czasem nawet makabryczne. W połowie XIX wieku (a i wcześniej także) sala operacyjna była… salą widowiskową. Operacja chirurgiczna jako krwawe widowisko dla gawiedzi? Wtedy nie było telewizji a rzymskie widowiska cyrkowe dawno odeszły do przeszłości. Wtedy jeszcze o bakteriach nie wiedziano a zasady higieny nie istniały. Już w okresie renesansu narodziła się moda na sekcje, przeprowadzane w słabo oświetlonych amfiteatrach. Dodatkową karą dla straconych przestępców była publiczna sekcja ich zwłok. W jakimś sensie martwi pomagali żywym a ich ciało stanowiło materiał badawczy. Tak powoli rodziła się wiedza. I nauka jaką obecnie znamy.

W tamtych czasach publiczne sekcje były przedstawieniami teatralnymi. Później także publiczne pokazy chirurgiczne…. Małe urozmaicenie do walk kogutów, walk psów czy szczucia niedźwiedzia psami. W taki świat wiktoriańskiego rozwoju przemysłowego przenosi nas autorka. W czasy, gdy większość zgonów w szpitalach spowodowana była infekcjami pooperacyjnymi. Tak, szpitale były wtedy cuchnącymi umieralniami.

„W pierwszych dekadach XIX wieku niewielu chirurgów kształciło się na uniwersytecie, a niektórzy byli nawet niepiśmienni.” W Wielkiej Brytanii dopiero od 1815 roku w środowisku medycznym zaczęła się wyłaniać jakaś forma systematycznego kształcenia (wynikało także z ogólnokrajowego ujednolicania kształcenia). Warto to przypomnieć wszystkim tym, którzy negują sens powszechnej edukacji i kształcenia wyższego, że niby wrodzone zdolności i inteligencja wystarczą… Książka o historii chirurgii ale z ponadczasowym morałem. Książka dla każdego, a zwłaszcza zwykłego zjadacza chleba (lub "pożeracza" książek).

Czy śmiertelność pooperacyjna może wynieść 300 %? Tak, gdy szybko operujący chirurg przez nieuwagę obcina palce swemu pomocnikowi oraz zmieniając noże rozcina płaszcz widza. Zmarł pacjent, pomocnik chirurga i widz…. Rzeźnicy i lekarze to intrygująca opowieść o tym jak przenikanie nauki do chirurgii (i medycyny) przyniosło znaczący postęp. Jak sięganie po odkrycia Pasteura oraz korzystanie z mikroskopu pozwoliło odkryć rzeczywistą przyczynę zakażeń szpitalnych i dokonać znaczącego postępu. Książka ta opowiada o tym, jak „rozpoczęła się ewolucja zawodu chirurga od słabo wykwalifikowanego technika do współczesnego specjalisty w dziedzinie chirurgii.”

Postęp medyczny obfituje w różne paradoksy. Długo wszelkie operacje chirurgiczne, łącznie z amputacjami, odbywały się „na żywca”. I to nie tylko na wojennych polach bitew. Wynalezienie i zastosowanie eteru do usypiania (znieczulania) pacjentów było niewątpliwym postępem i początkiem anestezjologii. Ale paradoksalnie zwiększyło to liczbę zgonów. Bo dzięki znieczuleniu chirurdzy śmielej i częściej brali do ręki nóż. W rezultacie gwałtownie wzrosła liczba operacji, a na salach operacyjnych zapanował „brud większy niż kiedykolwiek” wcześniej (i później). Dodatkowo w rozrastających się miastach szpitale było coraz większe. Wzrosła śmiertelność a na całym świecie pacjenci bali się słowa „szpital”.

Miasta były brudne, przegęszczone. Rewolucja sanitarna i szpitalna dopiero miały nadejść. W właśnie w takich okolicznościach toczy się akcja opisywanej książki. Powoli dojrzewała także wiedza i rozumienie choroby. Brak higieny (a do tego potrzebna była najpierw wiedza i nowa teoria) skutkował także dużą śmiertelnością studentów i młodych chirurgów. Prosto z prosektorium przechodzili na sale szpitalne (bez mycia rąk i zmiany odzieży). Rodziła się homeopatia, alopatia, naturopatia. Wtedy jeszcze uważano, że choroby biorą się samoistnie z brudu i zgnilizny, „w efekcie procesu gnilnego, a następnie są przenoszone powietrzem za pośrednictwem trujących wyziewów, czyli miazmatów.” Zdziwić nas mogą także stosunki społeczne (i to opisywane w rozwiniętej przecież Wielkiej Brytanii), np. „bicie żon stanowiło narodowe hobby, a kobiety (…) często były traktowane przez mężów jako własność”, łącznie z ich sprzedawaniem. Dotyczy to oczywiście warstw niższych. Ponad wiek wystarczył aby tak dużo się zmieniło w warunkach społecznych, wiedzy i medycynie. Dlatego tak książka jest fascynująca – pokazuje ogromną zmianę. Zaprawdę w szczęśliwych czasach żyjemy…

Joseph Lister dokonał ogromnego przełomu w chirurgii. Być może dlatego, że miał zacięcie naukowe, korzystał z mikroskopu i „nie był skłonny zaakceptować czegoś tylko dlatego, że jego profesorowie mówili mu, że tak jest.” Lister zachował niezachwianą i niesłabnąca ciekawość naukową. To dzięki takim ludziom szpitale nie są już umieralniami.

W Rzeźnikach i lekarzach nie brakuje wątków kryminalnych i sensacyjno-makabrycznych, np. wiążących się z wykradaniem zwłok z cmentarzy (duży popyt na sekcje). Zaskakujące są także i takie informacje: „W 1869 roku większość stanowisk medycznych w dużych brytyjskich szpitalach była obsadzona przez ochotników i chociaż taka praca oznaczała prestiżu, lekarze i chirurdzy nie otrzymywali pensji.”

Znakomita opowieść o pokonaniu teorii samorództwa oraz o tym, jakie znaczenie miało eksperymentowanie w medycynie oraz że „przenikliwość badacza i dokładność mogą prowadzić do postępu w chirurgii.” Wiedza i metodologia naukowa w praktyce medycznej miały kluczowe znaczenie w przekształceniu zawodu chirurga ze „sztuki rzeźnickiej w przyszłościową dyscyplinę.” Opisywana książka to także dobry materiał dla filozofów nauki, ilustrująca jak zmienia się teoria wraz z wymieraniem jej zwolenników.

(Narzędzia chirurgiczne, ale z epoki nieco
późniejszej niż opisywanej w omawianej książce)
I jeszcze kilka słów o autorce: Lindsey Fitzharris –  doktor historii nauki i medycyny, absolwentka Oxfordu. Prowadzi popularną stronę internetową „The Chirurgeon’s Apprentice” i własny kanał na YouTubie „Under the Knife”. Jej styl to połączenie erudycji godnej Jürgena Thorwalda z błyskotliwym dowcipem Mary Roach. Rzeźnicy i lekarze zyskali entuzjastyczne recenzje w niemal wszystkich czasopismach, m.in. „Guardianie”, „Publishers Weekly”, „Kirkus Review”, i zostali nagrodzeni prestiżową PEN/E.O. Wilson Prize for Literary Science Writing 2018.




Narzędzia chirurgiczne z okresu Wielkiej Wojny (zbiory z Chojnowa koło Przasnysza):