04.12.2019

Dlaczego studenci nie uczestniczą w dyskusji ?


Gdy studenci nie są aktywni i nie uczestniczą w dyskusji na zajęciach to spychają prowadzącego ku metodzie podającej. Sam wszystko musi powiedzieć i wypełnić czas. Metody podające bywają często nudne. Za taki stan rzeczy, za tworzenie wspólnego środowiska edukacyjnego, w jakimś sensie obie strony są współodpowiedzialne. Oczywiście, to prowadzący zajęcia: nauczyciel, wykładowca, prelegent jest ekspertem i to na nim spoczywa dużo większa odpowiedzialność za tworzenie dobrego środowiska edukacyjnego i warunków do dyskusji. Ale i student, słuchacz, uczeń też ma wpływ na swoją edukację. Gdy jest bierny i potulny lub gdy jest zbuntowany i chcący zmieniać świat i siebie samego - za każdym razem buduje otaczające go środowisko edukacyjne (różne są jedynie efekty). We własnym interesie nie powinien być bierny. W każdych warunkach.

Na pewnym szkoleniu pracownicy akademiccy próbowali wczuć się w rolę studentów. Zastanawiali się dlaczego studenci czasem (często, zazwyczaj, rzadko - niepotrzebne skreślić) na zajęciach milczą. I takie oto powody milczenia (nieaktywności) wymyślili:

Ja student milczę bo:
  • nie wiem co powiedzieć
  • to nie jest ważne (to co chciałbym powiedzieć)
  • wykładowca mnie nie zachęca do dyskusji (na to mamy wpływ jako prowadzący zajęcia)
  • to mnie nie interesuje
  • nie chcę się zbłaźnić (przed innymi studentami, przed wykładowcą)
  • grupa mnie wyśmieje
  • nie umiem sformułować myśli
  • nie umiem mądrze się wypowiedzieć (by moja wypowiedź miała sens i znaczenie)
  • nie skupiam się, bo myślami jestem gdzie indziej.
Od tego, czy prelegent na wykładzie, nauczyciel w szkole czy wykładowca na uczelni potrafi sobie empatycznie wyobrazić nastrój swojego słuchacza, dużo zależy co i jak będzie próbował robić i jak mówić. Czy nawiąże relacje i dialog, czy też bezradnie wycofa się w wypełniającą czas metodę podającą. Oczywiście najpierw musi chcieć. Chcieć uruchomić swoje neurony lustrzane i wiedzę o współczesnym świecie.

Sprawa nie jest łatwa bo świat wokół nas ogromnie szybko i zasadniczo się zmienia. Dawne nawyki, dobrze opanowane metody, dawny obraz świata szybko się dezaktualizuje. To tak jakbyśmy mieli tę samą mapę... ale próbowali z niej korzystać w różnych miejscach. Co z tego, że mapa dobra i dokładna... jak przygotowana do zupełnie innej sytuacji? 

Zmuszani jesteśmy do nieustannego odkrywania i poznawania rzeczywistości. I najpewniej w dających przewidzieć się dziesięcioleciach to się nie zmieni. Uczyć się uczyć i poznawać - wydaje się  to niezbędną kompetencją. 

A jeśli drogi Czytelniku chciałbyś się włączyć do tych rozmyślań i tworzyć dyskusję, to zapraszam do aktywności w komentarzach, pod tym wpisem.

PS. Na fotografii zamieszczonej wyżej jest pięknie. Ale pusto....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz