5.08.2026

Lato z komarami ma swój niepowtarzalny urok

Śródleśny, wiosenny zbiornik okresowy. Idealne miejsce dla licznych owadów wodnych, w tym komarów.
 

Ostatnio ponownie byłem pytany o komary, przez TVP2 Panorama i przez Paulinę Malecką z Gen Warmii i Mazur. Latem to popularny temat. Efekt końcowy każdego wywiadu jest zawsze współautorski. Ludwik Fleck nazwałby to kolektywem myślowym. Nie wszystkie podane przeze mnie informacje ostatecznie ukazują się na antenie telewizyjnej czy na portalu. Tak zwana ogrywka służy także redakcji do zapoznania się z tematem i nadania ogólnego klimatu wypowiedzi. Moje i redakcyjne słowa są przemieszane, powstaje mniej lub bardziej nowa jakość. Nowe brzemiennie powstałe w dialogu czego przykładem jest ten wywiad .

A cóż można nowego o komarach powiedzieć? Choćby to, że dobrze, że są komary latem, przynajmniej jest na co ponarzekać. I jest motywacja do odrobiny ruchu. Czyli w każdej sytuacji można znaleźć coś dobrego. Lato z komarami ma swój niepowtarzalny urok.

  • Jak postrzega Pan stosunek społeczeństwa do komarów? Z czego, Pana zdaniem, wynika takie nastawienie?

 Do komarów, jako do pasożytów odnosimy się negatywnie i niechętnie. Owady traktujemy jako organizmy dokuczliwe. Już sama nazwa, jaką im przed wiekami nadaliśmy, wskazuje, że wadzą, przeszkadzają. Samo ukłucie zazwyczaj nie jest bolesne a utrata krwi na rzecz jednego komara niewielka. Niemniej pozostaje swędzące miejsce, co przy liczniejszych ukąszeniach jest już dużym dyskomfortem. Na dodatek komary roznoszą groźne i śmiercionośne choroby takie jak malaria, denga czy gorączka Zachodniego Nilu i wiele innych. Na szczęście te choroby u nas jeszcze nie występują. Komary, jako owady krwiopijne, pasożyty zewnętrzne, są wektorami dla innych chorobotwórczych organizmów: wirusów, pierwotniaków a nawet nicieni. Jeśli weźmiemy pod uwagę malarię, to komary są największymi zabójcami ludzi od tysięcy lat. W naszym regionie takiego zagrożenia nie ma. Pozostają jedynie swędzące miejsca po kłujkach komarów. Dodam tylko, że komary nie są jedynymi owadami krwiopijnymi, które uprzykrzają nam życie. Są jeszcze kuczmany, meszki, bąkowane (czyli muchy końskie, ślepaki), bolimuszki a także wszy, pchły, gzy. Można byłoby postawić przewrotne pytanie: po co na świecie są pasożyty, czy świat bez nich nie byłby piękniejszy? To oczywiście zupełnie inna opowieść z zaskakującą odpowiedzią, że lepszy stary wróg niż całkiem nowy.

Tak, komary są dokuczliwe, ale dodają swoistego uroku latu nad jeziorami i rzekami Warmii i Mazur. To swoisty koloryt i dodatkowa przygoda, skłaniająca do głębszych refleksji nad światem i ludźmi.

  • Jakie metody ochrony przed komarami są obecnie najskuteczniejsze? Jaką rolę odgrywają wśród nich preparaty odstraszające?

Najskuteczniejszą metodą jest poznać zwyczaje komarów i unikać z nimi kontaktu.  W Polsce występuje obecnie 47 gatunków komarów a tylko nieliczne mogą roznosić choroby groźne dla człowieka. Podobne do nich są kuczmany. Tak więc nie wszystko co wypija naszą krew jest komarem. Każdy gatunek ma swoją charakterystykę siedliskową i behawioralną (komar komarowi nie jest równy). Unikają miejsc nasłonecznionych, aktywne są w dni pochmurne, deszczowe, o zmierzchu, w nocy i nad ranem,. Nie wszystkie gatunki preferują człowieka jako żywiciela. Krwią odżywiają się tylko samice. Jako troskliwe matki dbają o dobre odżywianie, by złożyć jak najwięcej jaj. Dbają więc o swoje potomstwo. Wyczuwają człowieka przez dwutlenek węgla i temperaturę a także przez inne zapachy, np. przez lotne związki organiczne produkowane przez bakterie, żyjące na naszej skórze. Bakterie te  tworzą „zapachowy podpis” człowieka i w konsekwencji różne osoby pachną inaczej, dlatego komary mają swoich „ulubieńców”. Ponadto komary unikają niektórych roślin o silnym, intensywnym zapachu, zwłaszcza takich, które wydzielają olejki eteryczne zawierające cytronelal, geraniol, eukaliptol lub inne związki drażniące ich układ nerwowy. Jeśli chcemy bezpiecznie wypoczywać, to warto siąść pod orzechem włoskim lub w otoczeniu roślin takich jak: lawenda, kocimiętka, pelargonia cytrynowa (geranium), bazylia, mięta pieprzowa, melisa, rozmaryn czy wrotycz pospolity. Możemy więc zaplanować swój własny ogród nieprzyjazny dla komarów. Lub używać olejków eterycznych z tych roślin. Skuteczne bywają także repelenty ofererowane w aptekach. Od lat 40-tych XX w. za bardzo skuteczny repelent uznawany jest DEET (N,N‑dietyl‑meta‑toluamid) - syntetyczny repelent owadów, jeden z najskuteczniejszych i najlepiej przebadanych na świecie. Działa przede wszystkim na układ węchowy komarów, zaburzając ich zdolność wykrywania człowieka. Ma swoje wady gdyż  może podrażniać naszą skórę. Dlatego polecam stosowanie środków naturalnych, roślinnych. Nie dość, że nam nie szkodzą to jeszcze ładnie pachną. A na ugryzienia stosować łagodzące maści, do nabycia w aptekach

  • Jaką rolę pełnią komary w ekosystemach jezior, bagien i mokradeł?

Samce komarów odżywiają się tylko nektarem. Samice czasem także. Zatem i komary należą do owadów zapylających. Natomiast znacznie ważniejsza jest ich rola w stadium larwalnym. Larwy żyją w zbiornikach wodnych, od małych kałuż, po zbiorniki okresowe, brzegi jezior, rzek i bagien. Są głównie filtratorami i odżywiają się mkroorganizmami oraz rozkładającą się materią organiczną, a tylko niektóre gatunki są drapieżne. Można więc w uproszczeniu powiedzieć, że oczyszczają wodę. I żyją często w siedliskach, w których brakuje innych owadów wodnych. Są znakomitymi kolonizatorami i szybko zasiedlają nawet kałuże, wodę w beczce czy w puszce, pozostawiana w lesie. Są ważnym pokarmem dla wielu wodnych bezkręgowców jak i ryb czy płazów. Gdybyśmy pozbyli się całkowicie komarów to ekosystemy wodne bardzo by to negatywnie odczuły, łącznie z rybami, które lubimy łowić i zjadać. Z kolei postacie dorosłe są  ważnym źródłem pokarmu dla ważek, nietoperzy, jaskółek czy jerzyków.

  • Co obecność lub liczebność komarów może powiedzieć o stanie środowiska naturalnego?

Ekosystemy to bardzo złożone układy. Każdy gatunek może być bioindykatorem zdrowia ekosystemu. Zatem także i komary są takim wskaźnikiem środowiska. Ekolog, niczym wprawny detektyw, po składzie gatunkowym oraz liczebności komarów, potrafi wiele wywnioskować o tym, co aktualnie dzieje się w środowisku. Także o niestabilności i zmienności w środowisku wodnym.

  • Jak zależność między bogactwem owadów a stanem środowiska wygląda z perspektywy ekologii?

To złożone pytanie. Od kilku dziesięcioleci obserwujemy znaczący spadek liczby gatunków i liczebności niemalże wszystkich gatunków owadów w większości ekosystemów Ziemi. W niektórych rejonach dane naukowe wskazują na spadek rzędu 70%. Komary są tylko elementem tego spadku. Przypomnę, że nie dotyczy to wszystkich gatunków. Ubytek biomasy owadów z ekosystemów bardzo negatywnie przekłada się na zapylanie roślin ale także przez zmniejszenie bazy pokarmowej dla wielu ptaków, nietoperzy czy innych małych ssaków, dlatego obserwujemy spadek liczebności wielu gatunków kręgowców. Bo bez jedzenia nie ma życia. Generalnie im więcej gatunków tym dla ekosystemów lepiej, bo są stabilniejsze i mniej wrażliwe na masowe pojawianie się pasożytów czy szkodników. Tak więc podsumowując – brak letniego brzęczenia komarów w pierwszym wrażeniu może wydać się bardzo pozytywny. Ale po zastanowieniu się byłby to obraz bardzo pesymistyczny i wieszczący poważne problemy. Byłaby to zapowiedź dużej katastrofy.

  • Które grupy owadów odgrywają szczególnie ważną rolę w ekosystemach Warmii i Mazur, choć na co dzień rzadko zwracamy na nie uwagę?

To tak, jakby pytać rodzica, które swoje dziecko kocha bardziej. Każda grupa ma swoją specyficzną funkcję. Motyle, pszczołowate (dziko żyjące pszczoły samotnice i trzmiele), wiele muchówek to zapylacze roślin kwiatowych, w tym gatunków użytkowanych przez człowieka. Inne grupy rozkładają martwą materia organiczną, w tym drewno. W uproszczeniu możemy nazwać je czyścicielami, wliczając w to faunę nekrofagiczną (owady zjadające padlinę) oraz koprofagiczną (odżywiająca się odchodami zwierząt). Bez nich utonęlibyśmy w odpadach i odchodach. Jako przykład można podać Australię. Sprowadzenie europejskich owiec i krów na ten kontynent stworzyło niespodziewany problem. Rodzima fauna owadów koprofagicznych nie była przystosowana do zjadania krowich i owczych odchodów. Pastwiska były pokryte masą nierozłożonych odchodów. Problemowi udało się zaradzić po sprowadzeniu 10 gatunków owadów z kilku kontynentów. Prace badawcze i testowanie trwało wiele lat. Wyobraźmy sobie Polskę, gdy zabraknie naszych koprofagów. Kto będzie chodził po łąkach i pastwiskach i szufelką zbierał „krowie placki”? I jeszcze jedna ważna funkcja – regulacja drapieżnicza i pasożytnicza. Wiele gatunków owadów to drapieżniki i parazytoidy szkodników rolniczych, sadowniczych i leśnych. To nasi sprzymierzeńcy, pracujący dla nas i bez skutków ubocznych w postaci zanieczyszczenia żywności pestycydami. A osy? Wydają się nam zawadzającymi i żądlącymi gatunkami. Poza faktem, że są drapieżne i zjadają wiele szkodników upraw to jeszcze są rezerwuarem dzikich drożdży. Bez nich nie byłoby wina i piwa.

  • Jakie zmiany w liczebności owadów obserwuje się obecnie? Czy podobne zjawiska są widoczne również na Warmii i Mazurach?

W wielu regionach świata obserwujemy niepokojąco duży spadek liczby gatunków i liczebności owadów. Na Warmii I Mazurach brak takich wieloletnich i porównawczych badań. Po prostu za mało jest naukowców i za mało przeznaczamy funduszy na badania naukowe, a zwłaszcza te środowiskowe (ekologiczne). Modna jest biologia molekularna a badania faunistyczne są mniej atrakcyjne. I dlatego niewiele wiemy o aktualnej sytuacji większości grup owadów w naszym regionie. Bez naukowców i bez badań AI tych wyników nie wyhalucynuje.

  • W jaki sposób przekształcanie naturalnych brzegów jezior wpływa na owady oraz funkcjonowanie lokalnych ekosystemów?

Przede wszystkim jest to utrata siedlisk. Zbyt liczne plaże, pomosty, utwardzone nabrzeża to ograniczanie strefy roślinności szuwarowej i związanych z nimi biocenoz. Do tego dochodzi pogłębiająca się susza i cofanie się linii brzegowej coraz liczniejszych jezior. A skoro znikają siedliska to znikają i dziesiątki gatunków owadów oraz innych bezkręgowców. A wraz z nimi pogarszają się warunki życia dla ptaków, ssaków, ryb i płazów. W tych pogorszonych warunkach, przy zmniejszonej liczebności bezkręgowcowych drapieżników (ważki, chrząszcze, pluskwiaki itd.), komary jako sprawni kolonizatorzy poradzą sobie dość dobrze. Szybko wykorzystają deszczowe kałuże, wodę w puszcze czy starej oponie i się namnożą. Zmiany środowiska szkodzą gatunkom wyspecjalizowanym a sprzyjają ekologicznym oportunistom. Jeziora wydają się nam bardzo atrakcyjne, ale nieprzemyślana i rabunkowa zabudowa brzegów jezior i rzek zniszczy nasz atut i główną atrakcję regionalną. Potrzebne nam jest myślenie perspektywiczne a nie tylko nastawienie na krótkotrwały i pozorny zysk.

  • Jakie mogłyby być konsekwencje dla przyrody, gdyby populacje komarów znacząco się zmniejszyły lub całkowicie zniknęły?

Trudno przewidzieć. Są istotną baza pokarmową dla wielu wodnych bezkręgowców, dla ryb, dla płazów, dla wielu ptaków czy nietoperzy. A w konsekwencji dla gospodarki i zdrowia samego człowieka. Ekosystemy do złożone układy, które możemy porównać do ceglanego domu wielopiętrowego. Jaki skutek będzie, gdy zaczniemy wyciągać cegły ze ściany na parterze? Po jednej wyciągniętej cegle zapewne nic się nie stanie. Natomiast jeśli ubędzie ich więcej to grozi zawaleniem całego budynku. Ale trudno nam przewidzieć, które ściany i które piętra uszkodzone będą najbardziej i pierwsze się zawalą. Gdy dokuczają nam latem swędzące miejsca po ukąszeniach komarów w pierwszym odruchu marzylibyśmy o wytruciu wszystkich komarów. Ale było to jak leczenie wrzodu na dłoni przez ucięcie sobie całej ręki. Koszty uboczne będą zbyt duże. Nie warto.

  • Jaką rolę w regulowaniu liczebności komarów odgrywają nietoperze i inne naturalne drapieżniki?

 Jeden nietoperz w ciągu jednej nocy może zjeść 2-3 tysiące komarów. A nietoperze żyją w koloniach. Zadbajmy więc o miejsca noclegowe dla nietoperzy i o ich zimowiska.  Jerzyk może zjeść dziennie nawet do 20 tys. owadów, a biorąc pod uwagę, że komary stanowią jakieś 5-10% ich diety, to wyjdzie ok. 1-2 tysięcy. Zatem zadbajmy o jerzyki, jaskółki inne ptaki owadożerne. To nasi sprzymierzeńcy. Nawet osy i szerszenie potrafią zjadać dorosłe komary. Nie trujmy komarów chemią (bo i siebie w ten sposób pośrednio trujemy), pozwólmy innym zwierzętom pozjadać komary.

  • Od lat zajmuje się Pan badaniami chruścików. Czego obecność lub brak tych owadów dostarcza informacji o stanie jezior i rzek Warmii i Mazur?

Wskazuję na eutrofizację jezior, zanik siedlisk torfowiskowych i bagiennych oraz na postępującą suszę. Znikają małe śródpolne i śródleśne zbiorniki wodne czyli siedliska dla specyficznych gatunków chruścików (i innych owadów wodnych). Obniża się poziom wód wielu małych strumieni i rzek. Dla przykładu spadek liczebności monitorowanej w całej Polsce wazki trzepli zielonej wynika m.in. z mniejszej ilości płynącej wody i zamulania się dla rzek. Ten mniejszy przepływ wynika z nasilającej się suszy hydrologicznej w skali regionalnej. W odniesieniu do chruścików teraz należałoby powtórzyć badania w tych samych zbiornikach, które badałem 30-40 lat temu. Mielibyśmy dobre dane o skali zmian. Brakuje tylko rąk do pracy…
  • Jakie aspekty biologii i ekologii komarów są, Pana zdaniem, najmniej znane społeczeństwu, a warto je lepiej zrozumieć?

Nie wiemy, że komary to także zapylacze, że samce odżywiają się tylko nektarem oraz, że larwy oczyszczają wodę odżywiając się martwa materią organiczną. Wraz z ociepleniem klimatu gatunki południowe przesuwają się na północ i mogą się pojawić u nas komary tygrysie i komary japońskie. A przy dalekich podróżach ludzi w jednym miejscu mogą się spotkać i odpowiednie komary i wirusy w ludzkiej krwi, przywiezione z dalekiej wakacyjnej wyprawy. A wtedy może się okazać, że zadomowią się groźne, tropikalne choroby, łącznie z malarią.

I jeszcze jeden, zaskakujący aspekt zdrowotny. W naszym sterylnym środowisku, w którym pozbywamy się bakterii, pasożytów i owadów brakuje treningu dla naszego układu odpornościowego, zwłaszcza w wieku dziecięcym. Stąd wysyp alergii i chorób cywilizacyjnych takich jak autoimmunologicznych czy nawet otyłości. Wakacje to dobry czas by gołymi rękoma pobrudzić się w ziemi i błocie oraz dostać mała porcję „szczepionki” za sprawą komarów. Nie ma tego złego (swędzącego) co koniec końców na dobre by nam nie wyszło.


Czytaj także:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz