![]() |
| Samiec traszki zwyczajnej. |
Spotkałem natomiast samca traszki zwyczajnej, co mnie bardzo ucieszyło. Traszki te w zbiornikach wodnych pojawiają się już w marcu. I co ciekawe. Samce docierają średnio o 7 dni wcześniej od samiczek (zimują bliżej by być pierwszymi). I takiego właśnie samca spotkałem w jednym ze zbiorników. Ucieszyłem, że są, że przetrwały. Oczywiście po przezimowaniu osobniki dorosłe wchodzą do wody w zależności od pogody. Czasem już w lutym a sporadycznie nawet w czerwcu.
Zbiorniki w Lesie Miejskim obserwuję już od ponad 40 lat, koncentrując się głównie na chruścikach. Ale bohaterem niniejszego artykuliku jest traszka zwyczajna. Dawniej traszki zwane były trytonami. Tryton w mitologii greckiej był półczłowiekiem–półrybą, istotą wodną. Traszki, jako płazy prowadzące wodno‑lądowy tryb życia, kojarzono z tym mitycznym wizerunkiem. Nazwa ta zachowała się w nazwie rodzajowej naszych traszek – Triturus i Lissotriton (a dawniej także nazwa rodzajowa Triton). W starych książkach znaleźć można również nazwy: trzaska ora salamandra wodna.
Moje pierwsze spotkania z traszkami miały miejsce wtedy, gdy byłem małych chłopcem. Widywałem je w maleńkich zbiornikach, także tych zasypywanych gruzem i śmieciami. Trwały jak ostatni Mohikanie w zanikającym środowisku. Potem założyłem akwarium na balkonie do hodowli rodzimych gatunków owadów wodnych. Przynosiłem różne skorupiaki, dafnie, oczliku i rośliny wodne. Pewnego razu zobaczyłem dziwne małe zwierzę w moim akwarium. Trochę czasu zajęło mi odkrycie, że to larwa traszki. Żyła i rosła na moich oczach. Najpewniej niechcący przyniosłem jajo traszki na jakiejś roślinie wodnej. Samica składa jaja pojedynczo i zawija je fragmentem liścia. Dzięki temu jest niewidoczne dla potencjalnych drapieżników.
Potem już w pracy zawodowej, wielokrotnie traszki widywałem w czasie moich badań hydrobiologicznych, zarówno dorosłe jak i larwy. Widywałem je także na chodniku, gdy idąc do pracy przechodziłem obok dawnego jeziora Płociduga Mała. Niektóre były martwe, zapewne niechcący rozdeptane przez pieszych. Ale kiedy na żądanie dewelopera osuszono odnawiające się jeziorko i wszystko wyschło na kilka lat, to traszki zniknęły razem z żabami. Zrobiło się cicho i smutno. Niedawno osiedliły się tu bobry i woda powróciła. Ale płazów jeszcze nie widać. Drogi i chodniki wokół jeziorka są bardzo szczelnymi barierami, utrudniającymi rekolonizację. Łatwo zniszczyć, naprawić jest dużo trudniej. Bobry robią swoje, ale bariery w migracji są ogromne, bo miasto się rozrasta. Co raz się przez głupotę i pazerność straci, potem bardzo trudno odzyskać.
W krainie tysiąca jezior, gdzie wilgotne olsy i śródleśne oczka wodne tworzą unikalny mikroklimat, żyje jeden z najbardziej niedocenianych architektów lokalnej bioróżnorodności – traszka zwyczajna (Lissotriton vulgaris starszy synonim - Triturus vulgaris). Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się skromnym, brązowawym stworzeniem, przemykającym w ściółce, jej biologia to fascynujące studium adaptacji, które czyni ją biologicznym łącznikiem między światem wody a lądu. To stworzenie o dwóch naturach, które co roku przechodzi metamorfozę godną mitycznych opowieści, dostosowując swój organizm do skrajnie różnych warunków środowiskowych.
Życie traszki zwyczajnej jest nierozerwalnie związane z rytmem pór roku, co w surowszym klimacie północno-wschodniej Polski jest szczególnie widoczne. Wiosną, gdy lody na warmińskich i mazurskich rozlewiskach puszczają, traszki budzą się z zimowego letargu w podziemnych norkach i ruszają w stronę wody. To właśnie wtedy następuje najbardziej spektakularny etap ich biologii. Samiec, dotąd niepozorny, przeobraża się w "wodnego smoka" – wykształca wysoki, pofałdowany grzebień godowy, a jego podbrzusze nabiera intensywnie pomarańczowej barwy z wyraźnymi, ciemnymi plamami. Czasem niektórzy ludzie pytają czy u nas życia salamandry plamiste. Nie, to nasze zwyczajne traszki w szacie godowej.
Ta przemiana nie jest jedynie estetyczna; silnie unaczyniony grzebień zwiększa powierzchnię wymiany gazowej, pozwalając zwierzęciu dłużej przebywać pod wodą podczas skomplikowanych tańców godowych. Samiec nie posiada narządu kopulacyjnego, więc zapłodnienie odbywa się poprzez przekazanie spermatoforu, który samica podejmuje po serii rytualnych uderzeń ogonem, nasycających wodę feromonami.
Ekologia tego gatunku opiera się na balansie między czystością wód a strukturą lasu. Samica wykazuje niezwykłą precyzję podczas składania jaj, każde z osobna zawijając w liść rośliny wodnej, co chroni embrion przed promieniowaniem UV i drapieżnikami. Z jaj wykluwają się larwy wyposażone w pierzaste skrzela zewnętrzne, przypominające miniaturowe pióropusze. Larwa wygląda jak miniaturowy aksolotl. Przez kilka miesięcy te drapieżne larwy pełnią ważną rolę w ekosystemie, kontrolując populacje larw komarów i drobnych skorupiaków. Jednak wraz z końcem lata następuje kolejna transformacja – skrzela zanikają, skóra grubieje, a młode traszki, opuszczają wodę, by rozpocząć skryte życie lądowe w wilgotnych mchach i pod spróchniałymi kłodami w lasach i parkach.
Niestety, mimo swojej nazwy, traszka zwyczajna staje się w polskim krajobrazie coraz mniej zwyczajna, coraz mniej powszechna. Jej przetrwanie nie tylko na Warmii i Mazurach jest bezpośrednio zagrożone przez osuszanie małych zbiorników wodnych oraz zarybianie niewielkich oczek, gdzie ryby szybko eliminują populację płazów. Jako bioindykator, traszka swoją obecnością świadczy o wysokiej jakości środowiska i zachowaniu naturalnych korytarzy ekologicznych. Zrozumienie, że ten mały płaz jest kluczowym ogniwem w łańcuchu pokarmowym, łączącym energię ekosystemów wodnych z lądowymi, pozwala nam spojrzeć na mazurskie mokradła nie tylko jako na malowniczy krajobraz, ale jako na precyzyjnie nastrojoną maszynerię życia, w której każdy "zwyczajny" mieszkaniec pełni nadzwyczajną rolę. Trzeba tylko odrobiny uważności i wyobraźni by to dostrzec.
Ochrona traszki zwyczajnej w województwie warmińsko-mazurskim to zadanie o tyle wdzięczne, co wymagające, ponieważ region ten dysponuje ogromnym potencjałem siedliskowym, który jednak ulega fragmentacji. Działania ochronne muszą skupiać się na dwóch filarach: zachowaniu czystych, małych zbiorników wodnych oraz zapewnieniu bezpiecznych korytarzy migracyjnych na lądzie.
Traszki nie potrzebują wielkich jezior, lecz płytkich, nasłonecznionych oczek wodnych, które szybko się nagrzewają. Zawsze są to wody stojące i przynajmniej częściowo nasłonecznione. Można je spotkać w wiosennych zbiornikach okresowych, torfiankach, gliniankach, zbiornikach powyrobiskowych w żwirowniach. Także w zbiornikach utworzonych przez bobry. Wszędzie tam, gdzie nie ma ryb. Nawet w przydomowych oczkach wodnych. Warto więc o takie zadbać i cieszyć się widokiem płazów oraz owadów wodnych. Rzadziej można je spotkać w starorzeczach czy małych stawach rybnych.
Traszki, tak jak wszystkie płazy, są zwierzętami dwuśrodowiskowymi. Rozwój następuje w wodze a dorosłe żyją na lądzie. Wraz z globalnym ociepleniem oraz antropogenicznym przekształcaniem krajobrazu znikają ich siedliska rozrodu. Należy zatem powstrzymać zasypywanie śródpolnych i śródleśnych zagłębień terenu wypełnionych wodą. Nawet okresowe kałuże czy głębokie koleiny na polnych i leśnych drogach, które trzymają wodę do lipca, mogą być kluczowymi miejscami rozrodu dla traszek.
Najlepiej rozwijają się w zbiornikach bez ryb, zatem jeśli nie suwanie ryb, to przynajmniej nie wprowadzanie ich do kolejnych zbiorników. Ryby (szczególnie gatunki inwazyjne jak karaś srebrzysty) zjadają skrzek i larwy traszek. Zbiornik "bezrybny" to dla płazów bezpieczna przystań. Larwy traszek są drapieżnikami, zjadają głównie larwy owadów i planktoniczne skorupiaki (w tym larwy komarów). Larwy przeobrażają się w drugiej połowie lata. Dojrzałość płciową osiągają po pierwszym lub drugim zimowaniu. Przez dwa-cztery lata żyją w środowisku lądowym. Czasem larwy zimują w środowisku wodnym. Wtedy mogą osiągną duże rozmiary. Osobniki dorosłe opuszczają zbiorniki wodne po rozrodzie z końcem czerwca lub w lipcu i żyją na lądzie. Prowadzą nocny tryb życia i preferują siedliska wilgotne. Zimę spędzają w kryjówkach ziemnych, czasem nawet gromadnie. Traszka w środowisku naturalnym może dożyć nawet 9 lat.
Jeśli chcemy by w naszej okolicy żyły traszki i mamy mały zbiornik ogrodowy, to wokół zbiornika należy zostawić pas nieskoszonej trawy i krzewów o szerokości co najmniej 5–10 metrów. Chroni to wodę przed spływem nawozów sztucznych i pestycydów z pól, które są zabójcze dla delikatnej skóry płazów.
Modne są hotele dla owadów to teraz pora na wylansowanie mniej widowiskowych lecz bardzo potrzebnych "lądowych hoteli dla traszek". Dorosła traszka spędza większość roku na lądzie, gdzie szuka wilgoci i schronienia przed słońcem oraz drapieżnikami. Spróchniałe kłody, sterty gałęzi czy kupa kamieni to dla traszek dobre miejsca do bytowania i zimowania. W ogrodach i lasach warto tworzyć tzw. pryzmy ekologiczne. Trawnik krótko przystrzyżony jak pole golfowe jest dla traszki barierą trudną do przebycia (ryzyko wyschnięcia i ataków ptaków). Tworzenie "dzikich zakątków" pozwala im bezpiecznie przemieszczać się między wodą a kryjówką. To są korytarze ekologiczne niezbędne do migracji tych zwierząt.
Dla wszystkich płazów, w tym i traszek, dużym problemem jest przecięcie szlaków migracyjnych drogami asfaltowymi. Problemem jest także zwiększony ruch pojazdów kołowych. W miejscach masowych wędrówek płazów (zauważalnych wiosną po opadach deszczu) warto wnioskować do lokalnych zarządów dróg o montaż stałych wygrodzeń i przepustów pod jezdnią. Studzienki kanalizacyjne, piwnice i niezabezpieczone wykopy często stają się dla traszek (oraz innych małych zwierząt) śmiertelną pułapką. Proste rozwiązanie to montaż drobnych siatek na wpustach deszczowych lub umieszczanie "drabin" (pochylonych desek, gałęzi) w zagłębieniach, by zwierzęta mogły samodzielnie wyjść.
Wiele szkód dla lokalnej bioróżnorodności wynika z niewiedzy, a nie ze złej woli. Każdy z nas może coś zrobić. Zachęcam do zgłaszania stanowisk traszek do regionalnych dyrekcji ochrony środowiska (RDOŚ), bo to pomaga uwzględnić te tereny w planach zagospodarowania przestrzennego. Przydadzą się także społeczne kampanie informacyjne. Uświadamianie, że traszka jest naturalnym sojusznikiem w walce z komarami (jedna larwa traszki zjada setki larw komarów), drastycznie zmienia nastawienie lokalnych społeczności do ochrony podmokłych terenów.
Z pomocą AI przygotowałem instrukcję budowy „Hotelu dla płazów”, czyli bezpiecznego zimowiska i schronienia lądowego, które pomoże traszkom przetrwać najtrudniejszy czas. Najlepszym terminem na budowę jest późne lato lub wczesna jesień, zanim płazy zaczną szukać miejsc do hibernacji (zwykle to przełom września i października).
Wybierz najchłodniejszy, najwilgotniejszy kąt ogrodu lub działki. Idealnie, jeśli jest to miejsce blisko oczka wodnego, kępy paproci lub gęstych krzewów. Miejsce nie powinno być przekopywane ani intensywnie użytkowane. Wykop dół o głębokości ok. 30–50 cm i powierzchni ok. 1 m². Głębokość jest kluczowa – poniżej linii przemarzania gruntu traszki są bezpieczne zimą. Następnie wypełnij dno warstwą grubego żwiru lub tłucznia (ok. 10 cm), aby woda nie stała wewnątrz schronienia. Do dołu wrzuć duże kamienie, kawałki cegieł, potłuczone donice ceramiczne i grube gałęzie lub kawałki drewna (najlepiej dębowego lub olchowego, które wolno próchnieją). Układaj je luźno! Kluczem są szczeliny i korytarze między elementami. To tam traszki będą się wciskać, by znaleźć stałą temperaturę. Wolne przestrzenie między większymi elementami wypełnij mniejszymi gałązkami, suchymi liśćmi (najlepiej dębowymi lub bukowymi, bo nie gniją tak szybko) oraz mchem. To stworzy warstwę „kołdry”, która zatrzyma ciepło ziemi. Całość przykryj wykopaną wcześniej ziemią (nie ubijaj jej zbyt mocno!). Na wierzchu ułóż darń, posadź rośliny cieniolubne (np. dąbrówkę rozłogową lub paprocie) lub po prostu przykryj grubą warstwą kory i liści. Zostaw kilka bocznych wejść – małych otworów między kamieniami, przez które traszki dostaną się do środka.
Drewno, użyte do wypełnienia zagłębienia, musi być surowe. Nigdy nie używaj podkładów kolejowych (zawierają toksyczny kreozot) ani drewna impregnowanego chemicznie. Teraz będzie potrzebna cierpliwość. Płazy mogą nie zasiedlić hotelu pierwszej nocy. Raz zbudowanego schronienia nie rozbieraj, by sprawdzić, czy ktoś tam jest – szczególnie od listopada do marca, gdy płazy są w stanie odrętwienia. Takie schronienie to nie tylko dom dla traszek, ale też dla ropuch, jaszczurek, a nawet owadów i jeży. Takiego hotelu nie widać ale jest bardzo użyteczny.
![]() |
| Koniec marca, jeszcze miejscami utrzymuje się lód. Ale już traszki zasiedlają ten zbiornik. |
Poszerzona wersja felietonu radiowego z cyklu "Tłumaczymy świat". Zebrane felietony Radiowe: https://radioolsztyn.pl/tlumaczymy-swiat-felietony-stanislawa-czachorowskiego/01778309
Na antenie Radia Olsztyn w środy o godz.. ok. 9.40, powtórka o ok. 18.40.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz