Dwa kawałki kiełbasy widoczne na zdjęciu. Znajdź i wyjaśnij różnicę. Zinterpretuj. Nie ma jednej odpowiedzi i jednej poprawnej interpretacji. Ta z lewej waży 100g, kosztowała 8,99 zł. I 10 g ważące opakowanie. Ta z prawej ma 80 g gramatury, cenę 4,24 zł i 1 g opakowania. Co można opowiedzieć o świecie na podstawie tego obrazka? Ja przedstawię swoją opowieść, ale każdy może opowiedzieć swój świat z wykorzystaniem tego rekwizytu, sięgają po inne konteksty i procesy.
Na pierwszy rzut oka to tylko dwie kiełbaski. Jedna pokrojona i elegancko ułożona w plastikowej miseczce, druga skromnie zawinięta w cienką folię. Jednak gdy przyjrzeć się im bliżej, zaczyna się opowieść o współczesnym świecie, o naszych wyborach, o kosztach, których nie widzimy i o stylu życia, który coraz częściej wymyka się zdrowemu rozsądkowi.
Po lewej stronie jest produkt „gotowy do spożycia”, 100 g za 8,99 zł, w opakowaniu ważącym 10 g. Plastikowa miseczka, plastikowa folia, etykieta, marketing, wygoda. Po prawej jest surowa prostota: 80 g za 4,24 zł, opakowanie ważące zaledwie 1 g. Różnica nie jest tylko w cenie czy gramaturze. To różnica "filozofii" czyli stylu życia. Kupione w dwóch różnych sklepach. Jedna w wielkopowierzchniowym, druga w małym, osiedlowym. W tym pierwszym wędliny są poporcjowane, popakowane i ułożone na półkach oraz w chłodniach. Klient sam wybiera i idzie do kasy (najczęściej samoobsługowej). W tym drugim wędliny leżą w ladach chłodniczych, ekspedientka waży, kroi, czasem na żądanie pokroi w plasterki, zawinie w papier lub torebkę foliową, nalepi cenę i poda. Też włożymy do koszyka i pójdziemy do kasy. W tym pierwszym kupujemy w milczeniu, w systemie prawie w całości zautomatyzowanym. W tym drugim możemy porozmawiać z ekspedientką, zapytać, skomentować. Trochę więcej człowieka i kontaktów międzyludzkich. Ale i tak mniej niż w moim dzieciństwie.
Kiełbaska z lewej jest symbolem kultury jednorazowości. Kupujemy ją nie dlatego, że jest smaczniejsza, lecz dlatego, że jest łatwa. Nie trzeba kroić, nie trzeba myśleć, nie trzeba planować. Wystarczy otworzyć i zjeść. Na przykład w plenerze, w pracy. Opakowanie jest jednocześnie naczyniem, w którym podajemy jedzenie. Wygoda ma jednak swoją cenę nie tylko w złotówkach. Każdy gram plastiku to energia, surowce, transport, emisje. Dziesięciogramowe opakowanie może wydawać się drobiazgiem, ale pomnożone przez miliony konsumentów staje się tonami odpadów, które będą nam towarzyszyć przez dziesięciolecia. 10 gramów to znacznie więcej niż 1 gram. Choć i tu i tam jest opakowanie plastikowe, z nalepioną etykietą czyli trudne w recyklingu.
Kiełbaska z prawej to inny świat. Minimalizm opakowania, niższa cena, mniejszy ślad środowiskowy. Nie jest tak „instagramowa”, nie jest tak „gotowa”. Wymusza naszą aktywność, sami musimy pokroić i włożyć na talerzyk lub do miseczki. To produkt, który nie udaje, że jest czymś więcej niż jedzeniem. Nie nie obiecuje wygody, nie owija się w plastikową narrację nowoczesności. I narrację jednorazowości. Oczywiście to kwestia skali i częstości używania. Zapewne znajdziemy sytuacje, w który ta pokrojona i bardziej opakowana przekąska ma sens. Ale gdy wyjątek staje się regułą to coś ważnego tracimy. I własną aktywność i mamy więcej śmieci do zagospodarowania. Warto przy tej okazji zaznaczyć, że za to nadmiarowe opakowanie zapłacimy więcej. Jednorazowe opakowanie wliczone jest w cenę produktu.. A potem ponosimy koszty utylizacji. I jeszcze transport z daleka, bo aż z Hiszpanii. Nic dziwnego, że cena jest prawie dwa razy wyższa,
Obie kiełbaski mówią też coś o globalnych łańcuchach dostaw. Ta z lewej – w plastikowej miseczce – prawdopodobnie przebyła dłuższą drogę, zanim trafiła na stół. Transport, chłodnie, logistyka, marketing – to wszystko kosztuje. I za to wszystko płacimy nie tylko my, ale i środowisko (a więc pośrednio i my sami). Ta z prawej, skromniejsza, bliższa tradycyjnemu rzemiosłu, generuje mniej ukrytych kosztów. Jest bardziej lokalna, bardziej „ziemska”, mniej spektakularna, ale bardziej racjonalna. Oczywiście, można wyobrazić sobie jeszcze bardziej radykalne i bezodpadowe rozwiązania. Jednak w sklepach, gdzie są kasy, trzeba nalepić etykietę z kodem kreskowym by elektroniczny system odnotował operację. Ponadto nawet w małych sklepach towary spożywcze będą pakowane, czy to w papier, czy to w folię. To już nie te czasy, jak za mojej młodości, gdzie sprzedawczyni liczyła ręcznie na kartce, metodą pisemną i zawijała w papier, na którym liczyła. Wtedy brak prądu (kasa fiskalna) czy brak zasięgu internetowego terminala nie zatrzymywał pracy sklepu.
Zdjęcie dwóch kiełbasek staje się więc metaforą współczesnego stylu życia. Z jednej strony świat wygody, jednorazowości, nadmiaru opakowań, produktów „dla zabieganych”, które mają oszczędzać czas, choć często marnują zasoby. Są bogaci i stać ich by płacić za jednorazowość. Z drugiej strony świat prostoty, umiaru, świadomego wyboru. Świat, w którym mniej znaczy więcej, a cienka folia wystarczy, by ochronić produkt, zamiast tworzyć plastikową architekturę jednorazowego luksusu. A czasem można zrezygnować i z tej cienkiej folii, gdy kupujemy warzywa. Po prostu paprykę, dwa pomidory, trzy jabłka wkładamy prosto do swojego wiklinowego koszyka lub szmacianej torby.
Można powiedzieć, że te dwie kiełbaski to dwie drogi (dwie z wielu). Jedna prowadzi do coraz większej góry odpadów, do rosnących kosztów środowiskowych, do życia, w którym wygoda staje się ważniejsza niż konsekwencje. Do zmagania sie z recyklingiem, korkami przy butelce, butelkomatami itp. Druga – do refleksji nad tym, co naprawdę jest nam potrzebne. Do pytania, czy naprawdę musimy płacić za plastikową miseczkę, skoro nie jest nam potrzebna do szczęścia. Przecież mamy w domu znacznie ładniejszą, ceramiczną, taką przywiezioną z podróży. Ładna i przywołuje wspomnienia. I nie wyrzucimy jej po zjedzeniu kiełbasek. Po prostu umyjemy i odstawimy do szafki. Będzie na kolejny raz. Może na ciastka, może na truskawki, albo tylko na orzeszki czy rzodkiewki.
A może to zdjęcie mówi jeszcze coś więcej: że świat, w którym żyjemy, jest pełen wyborów pozornie banalnych, które jednak składają się na większą całość. Na styl życia, który albo będzie zrównoważony, albo będzie tylko kolejną plastikową iluzją. Swoim stylem życia pokazujemy swój stosunek do innych. Dominujący, eksploatacyjny lub skromny, empatyczny z myśleniem o przyszłości.
Dwie kiełbaski, dwa światy. A między nimi jesteśmy my, konsumenci, którzy decydują, w którą stronę ten świat pójdzie. I o tym, czy będziemy rozmawiali z ludźmi w sklepie.
Za pomocą dwóch kiełbasek, kupionych w dwóch różnych sklepach, opowiedzieć można o całym świecie. A niniejszy tekst jest tylko małym szkicem, próbą. Wszak można snuć tę opowieść z odniesieniem do szerszego kontekstu i z odwołaniem do większej liczby szczegółów. Z odwołaniem do innych istotnych elementów życia społecznego, gospodarki czy postępu technologicznego.
A jaką Wy byście opowiedzieli historię?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz