15.03.2022

Przekopnica czyli rak nieborak, który spada z nieba lub się przekopuje

 

Wiosna obfituje w niezwykłe zwierzęta, w części będące reliktami polodowcowymi. Świat, który znika w coraz bardziej przekształcanym przez człowieka środowisku. Zostają tylko coraz mniej zrozumiałe ślady kulturowe. Ra przykład rak nieborak. Co to za rak? Jakiś taki nieporadny? Jakiś biedny i niezręczny? Rymowankę o raku-nieboraku pamiętam z dzieciństwa. Jest wspomnieniem szczęśliwego, beztroskiego dzieciństwa, z zimami pełnymi śniegu. A ten śnieg gwarantował wiosenne roztopy i liczne zbiorniki okresowa w dolinach rzek i na polach w pojeziernym krajobrazie. 

Przypominają mi się zabawy z babcią "idzie rak nieborak, jak uszczypnie będzie znak". Wtedy rak nieborak kojarzył mi się ze zwykłym rakiem szlachetnym (Astacus astacus). Wtedy jeszcze występowały w pobliskiej rzece Liwnie i Zolce. Widywałem je po ugotowaniu - były czerwone (jak na inne powiedzenie z rakiem przystało). I w rzece, gdy pełzały po dnie rzeki z przezroczysta wodą (ale wtedy nie były czerwone i to było moje pierwsze zdziwienie). I to, że szczypały, jak się je nieumiejętnie chwyciło. Dziecięca skóra wrażliwa, nie to co dorosłego. Straszyliśmy się rakami... A raczej dorośli nas.

Teraz w naszych wodach prawie już nie ma raka szlachetnego, ani drugiego rodzimego raka błotnego. Wszędzie rozpanoszył się rak amerykański (Orconectes limosus), zwany także pręgowanym. Ten gatunek obcy i inwazyjny przyniósł ze sobą dżumę raczą, od której wyginęły nasze raki. Teraz naukowcy szukają ratunku i próbują odtworzyć populacje raka szlachetnego. Nie tylko z sentymentu dla rodzimej bioróżnorodności, ale także ze względów ekonomicznych. Rak szlachetny jest trochę większy i dużo więcej za niego płacą na rynkach europejskich (kupowany w celach konsumpcyjnych a nie do straszenia dzieci). Kiedyś eksportowaliśmy duże ilości raków. Teraz niestety nie. To taka mała dygresja, że jeśli nie dba się o przyrodę, to traci się ekonomicznie. Poza rakiem amerykańskim w naszych wodach pojawił się także rak sygnałowy (Pacifastacus leniusculus) i rak marmurkowy (Procambarus fallax forma virginalis) .

Ale wróćmy do naszego raka-nieboraka. Słowo "nieborak" oznacza kogoś biednego, nieszczęsnego i niesie ze sobą dozę życzliwego współczucia. Ale przecież ten rak-nieborak szczypał w dziecięcej zabawie. Któż więc wymagał współczucia?

Nieborakami określa się także skorupiaki,  zwane przekopnicami. Żyją one głównie w wodach okresowych i pojawiają się zaraz po wypełnieniu się wodą tych zbiorników. Pojawiają się nagle, jakby spadły z nieba. Stąd nazwa niebo-rak czyli rak z nieba. A przekopnice? Bo przekopują się do stawów nie wiadomo skąd. Może spod ziemi? 

Przekopnicę-nieboraka po raz pierwszy na własne oczy (nie licząc ilustracji w książkach przyrodniczych) zobaczyłem jeszcze w czasach studenckich, w badaniach w Dolinie Narwi koło Łomży. Były liczne i zachwycały swoją archaiczną budową. Potem spotkałem przekopnice w okolicach Smolajn, w dolinie Łyny (zdjęcie przekopnicy wiosennej wyżej). Po szczegółach budowy okazało się, że to przekopnica wiosenna. Były jednak mniej liczne niż te w Dolinie Narwi. Najwyraźniej Dolina Łyny jest już mocno przekształcona i brakuje właściwych dla przekopnic siedlisk. W tym brakuje wiosennych, okresowych zbiorników wodnych,

Przekopnica wiosenna, w naukowej nomenklaturze Lepidurus apus, ma charakterystyczną budowę ciała z miękkim karapaksem (termin zoologiczny, można sobie sprawdzić, jeśli kogoś ten niezrozumiały termin przeraża), przykrywającym głowę i część tułowia. Przekopnica wiosenna (Lepidurus apus) posiada parę oczu złożonych i oko proste. Jaja po złożeniu muszą być przesuszone, aby dalej się rozwijały. Przekopnice są detrytusożerne i drapieżne. Jest to gatunek zimnolubny, ginie gdy temperatura wody jest wyższa niż 15 stopni Celsjusza. W populacjach występujących w Europie Północnej i Środkowej dominują dzieworodne samice (partenogeneza), natomiast w Europie Południowej występują obie płcie i rozmnażanie płciowe. Mogą rozmnażać się partenogenetycznie przez kilkanaście lat. Samce pojawiają się niezwykle rzadko w naszych warunkach.

Ale wróćmy do przekopnicy ze zbiorników okresowych, zalewowej doliny Łyny. Na 11 parze odnóży u samicy występują swoiste zbiorniczki, w których jaja przechodzą krótki okres dojrzewania. Samice składają od 20 do 400 jaj. Z jaj wylegają się larwy – naupliusy. Przekopnica wiosenna spotykana jest od marca do kwietnia w płytkich okresowych zbiornikach śródleśnych, na łąkach zalewowych nizinnych rzek, często razem z dziwogłówką wiosenną (Siphonophanes grubei = Eubranchipus grubii). Te skorupiaki spotykałem oddzielnie, w innych stanowiskach. 

Dziwogłówkę wiosenną spotkać można w Olsztynie, w Lesie Miejskim, w niewielkich zbiorniczkach okresowych. Niesamowity widok, gdy pływają grzbietem do dołu. Także w podolsztyńskich Butrynach w rowie na łące, który wiosna nieznacznie wylewa. Na tym stanowisku dziwogłówce towarzyszyły chruściki takie jak Limpnephilus griseus, L. auricula, L. vittatus i Grammotaulius nitidus.

W Polsce występuje jeszcze inny rak-nieborak. Jest to przekopnica właściwa (Triops cancriformis), żyjąca w płytkich gliniastych kałużach i osuszanych na zimę stawach rybnych. Spotykać ją można od kwietnia do listopada. Ciało ma koloru brązowego (ciemnooliwkowego), dochodzi do 3-5 cm a z wyrostkami odwłoka do 10 cm długości. Uważana za szkodnika pól ryżowych we Włoszech i w Hiszpanii. A u nas za szkodnika w stawach rybnych. Jakkolwiek są to zwierzęta obupłciowe to w Polsce występują prawie wyłącznie dzieworodne samice. Samca po raz pierwszy znaleziono w 1858 r. w Krakowie. Wiosną, po pojawieniu się wody w zbiornikach okresowych, wylęgają się przekopnice z jaj zeszłorocznych, przemrożonych, już po 2-3 dniach od zalania. Po 10 dniach larwy mają pół centymetra. Są więc na tyle duże, że nie są zjadane przez narybek a konkurują z nim o pokarm. Z tego względu przekopnice właściwe uważane są za szkodnika w stawach rybnych. Jeśli zbiornik późną wiosną wyschnie a potem ponownie napełni się woda, z jaj przesuszonych mogą wylęgać się kolejne przekopnice (kolejne pokolenie). Jaja, które nie przezimowały, wymagają do swojego rozwoju wody lepiej natlenionej, niż te co przezimowały.

Skąd te dziwne uwarunkowania rozwoju po przesuszeniu lub przemrożeniu? To proste, bezkręgowce nie mają kalendarza, nie wiedzą ile dni jest w roku, nikt im w radiu czy internecie lub telefonie komórkowym nie przypomina jaką mamy datę, kto obchodzi imieniny i jaka to pora roku. Mechanizm przesuszania i przemarzania jest dobrym miernikiem czasu i sygnałem, że już teraz można. Obecna ciepła zima wprowadzi w błąd wiele gatunków, bo organizmy błędnie mogą odczytać sygnały płynące ze środowiska.

Przekopnice (Notostraca, tarczowce) to stosunkowo duże skorupiaki z gromady liścionogów (Branchiopoda), reprezentowane przez jedną rodzinę i 9 gatunków. W Europie występuje siedem gatunków, w Polsce dwa: Lepidurus apus i Triops cancriformis. Mamy więc dwa raki nieboraki i nie wiadomo, który z nich jest bardziej wart życzliwego współczucia. Odnóża tułowiowe są listkowate. Samice składają jaja, wymagające przesuszenia do dalszego rozwoju. Jest to przystosowanie do życia w zbiornikach okresowych. Przekopnice żyją głównie w płytkich wodach okresowych ale w Arktyce mogą zasiedlać głębsze strefy jezior.

Zbliżają się święta. Nie będzie dalekiego wyjazdu na wieś, pociągiem z parowozem, który pamiętam z dzieciństwa. I nie będzie zasp śniegu. Nie będzie raków ani szlachetnych ani nieboraków. Będą wspomnienia... szczęśliwego dzieciństwa. Dokumentujmy przyrodę wokół nas - tak szybko się zmienia.

Niżej filmik z dziwogłówką z olsztyńskiego Lasu Miejskiego.

11.03.2022

Barciel pszczołowiec - drapieżnik czy pasożyt?

Barciel pszczołowiec w zbliżeniu
 

Spotkałem go w Górach Świętokrzyskich na konferencji entomologicznej, w czasie wycieczki terenowej. Bardzo charakterystycznie ubarwiony chrząszcz więc łatwo było go zidentyfikować. A znając nazwę można dowiedzieć się więcej o jego biologii. Nawet nie przypuszczałem, że związany jest z pszczołami oraz trującą kantarydyną. Można go określić m.in. następującymi terminami ekologicznymi: melitofil, florikol, drapieżnik, kleptopasożyt.

Barciel pszczołowiec (Trichodes apiarius L.) to coraz rzadszy chrząszcz z rodziny przekraskowatych (Cleridae). Dawniej nazywany był także jako „owłosiak”, co jest dosłownym tłumaczeniem rodzajowej nazwy łacińskiej. Obecna nazwa – „barciel” - nawiązuje do miejsca występowania larw (zasiedlają barcie i ule pszczele). Inne chrząszcze z tego rodzaju nie spotykane są w ulach czy barciach lecz także są związane z pszczołami samotnymi.

Wielkość owada dorosłego wynosi 10-16 mm. Dorosłe chrząszcze spotkać można na białych kwiatach roślin baldaszkowatych (obecnie selerowate). Czatując w kwiatostanach dorosłe chrząszcze zjadają pyłek oraz polują na inne mniejsze owady. Liczne włoski na ciele zatrzymują dużo pyłku, co czyni go zapewne efektywnym zapylaczem. W razie zagrożenia szybko odlatuje. Niemniej jest wdzięcznym obiektem do fotografowania choć za blisko nie da się do niego podejść. Dorosłe spotkać można na nasłonecznionych skrajach lasów i leśnych polanach, łąkach, sadach, ukwieconych przydrożach, murawach. Imagines spotkać można od maja do sierpnia.

Samice składają jaja do gniazd samotnie żyjących dzikich pszczół, niekiedy jednak również do uli pszczoły miodnej (stad jego nazwa gatunkowa – barciel). Larwy wiodą w pszczelich gniazdach drapieżny i kleptopasożytniczy tryb życia. W ciągu trwającego przynajmniej rok rozwoju zjadają od 4 do 10 larw i poczwarek, a prawdopodobnie także i dorosłych pszczół. Zjadają głównie osobniki chore i słabe. Dzięki wydzielanym zapachom są tolerowane przez pszczoły. Dawniej uważane były za szkodniki pasieczne. Obecnie, ze względu na rzadkie występowanie, powinny być objęte ochroną.

Jaskrawe ubarwienie wskazuje na obecność w ciele toksyn lub odstręczający smak. Stwierdzono obecność kantarydyny oraz palasoliny (pochodna kantarydyny). W przyrodzie kantarydyna syntetyzowana jest przez chrząszcze z rodziny majkowatych (Meloidae) oraz zalęszczycowatych (Oedemeridae). Jako cenna odstraszająca drapieżniki trucizna pozyskiwana jest przez inne owady, które tworzą „krąg kantarydynowy” niczym sieć handlowa, obracająca cennym towarem. Skąd pozyskuje barciel kantarydynę? Przypuszcza się, że zjada chrząszcze z rodziny zalęszczycowatych lub pojawiające się na kwiatach muchówki z rodziny błyskleniowatych, śmietkowatych lub ziemiórkowatych. Polują więc na owady produkujące lub przechowujące kantarydynę (i jej pochodne). Larwy barciela nie mają okazji by pozyskiwać kantarydyny bowiem odżywiają się larwami pszczołowatych i grzebaczowatych oraz zapasami dla nich zgromadzonymi (pyłek, nektar i sparaliżowane owady w przypadku grzebaczowatych).

Gatunek występuje w Europie (najliczniej w Europie południowej i środkowej), północnej Afryce raz Azji Mniejszej. W Polsce spotykany głównie w południowej części kraju. Jako gatunek obcy barciel pszczołowiec zawleczony został do Ameryki Północnej.

Podobny do niego jest barciel kosmatek (Trichodes alvearius) i jest nieco większy. Dorosłe chrząszcze są florikolami czyli związane są z kwiatami. Są także melitofilne czyli związane z pszczołami a także drapieżnikami i kleptopasożytami bowiem wykorzystują zgromadzony przez pszczoły nektar i pyłek.

Rozwój larwy jest powolny, trwający minimum dwa lata. W czasie rozwoju konsumuje ona od 4 do 10 larw błonkówek. Do poznanych gospodarzy barciela kosmatka należy kilka gatunków z rodziny miesierkowatych, pszczołowate z rodzaju porobnica i zadrzechnia, dwa gatunki lepiarkowatych, dwa gatunki nękowatych oraz niektóre osowate (w tym: bolica kolconoga i klecanka rdzaworożna). Gatunek europejski jeszcze rzadszy niż barciel pszczołowiec.

Barciel w Postoju z Nauką (podcast)

Bibliografia

Barciel na kwiatostanie rośliny z rodziny baldachowatych.

9.03.2022

Dzień Owadów Domowych

Chrząszcze

Święta bywają różne, jest Dzień Chruścika, są Dni Owada, nawet Dzień Owadów Jadalnych czy Dzień Komara. Dzisiaj dowiedziałem się, że jest także Dzień Owadów Domowych, obchodzony 9 marca. To nietypowe święto ma szansę się upowszechnić ze względu na coraz większą popularność domowych hodowli owadów w insektariach: karaczany, świerszcze, modliszki, motyle, chrząszcze itp.  Dawniej domowe insektaria były też modne, obserwowano w nich rozwój owadów od larwy czy gąsienicy do postaci dorosłej (imago). Sam w wieku szkolnym przekształciłem akwarium z rybkami w akwarium z owadami wodnymi: obserwowałem  larwy chrząszczy wodnych, larwy ważek i innych rodzimych gatunków. Hodowle były i są wykorzystywane w badaniach naukowych. Cele są różne, np. identyfikacja i opis larw (sam w czasach studenckich hodowałem larwy chruścików by uzyskać osobniki dorosłe z rodzaju Sericostoma). Imagines są dobrze opisane i możliwe do identyfikacji, a w czasie hodowli można odkryć i opisać mniej znane larwy. Tak właśnie powstają klucze do oznaczania larw. Żmudne hodowle a potem obserwacje i poszukiwanie cech charakterystycznych i wyróżniających. 

    W domach towarzyszą nam także niechciani, sześcionodzy mieszkańcy: owady, które wpadają przypadkiem przez okno, owady synantropijne (np. mucha domowa), szkodniki magazynowe, zjadające naszą żywność czy owady pasożytnicze (np. pluskwa domowa). Z obecności nie wszystkich owadów w domu cieszymy się. Niektórych stanowczo unikamy (np. mole).

    Owady to najliczniejsza gromada zwierząt zamieszkujących Ziemię. Co zaskakujące, bez nich ludzka cywilizacja zginie za kilka miesięcy. Struktura owadów jest wyjątkowa, a czasem zaskakująca. Wiele osób na całym świecie stara się je badać m.in. w domu, w małych zakątkach przyrody stworzonych dla owadów, zwanych insektariami czy formikariami (do hodowli mrówek).

    W dzisiejszych czasach technologia pozwala na hodowanie prawie każdego rodzaju owadów, ale niektóre są najpopularniejsze. Motyle są prawdopodobnie najpiękniejszymi przedstawicielami. Ich wspaniałe skrzydła, cienkie, pełne wdzięku łapki i czułki, urzekający trzepoczący lot sprawiają, że motyle są niesamowitymi i uroczymi stworzeniami. Nie zaleca się natychmiastowego łapania i trzymania formy dorosłej, ponieważ niemożliwe jest stworzenie odpowiednich warunków. Dorosłe motyle spotkać możemy w palmiarniach. 

    Jeśli zapragniemy domowego pupila o sześciu odnóżach to zachęcam do kupowania tych z hodowli by nie pozyskiwać tych ze środowiska naturalnego. 

    Nie wiem czy opisywane święto obejmuje swoim zainteresowanie także owady synantropijne, szkodniki magazynowe czy pasożytnicze. Możemy obserwować także owady za naszym oknem, czy te, które przypadkiem z okolicy wpadną nam do domu. Nie trzeba a się bać wszystkiego co przypomina osę. Najpierw warto rozpoznać gatunek (np. zrobić zdjęcie i poszukać kogoś, kto pomoże zidentyfikować). A potem doczytać o biologii tego gatunku. Pojawiają się na prawdę niezwykłe gatunki, także te nowe dla naszego regionu i dla miasta. 

Patyczak

7.03.2022

Latolistek cytrynek – podwójny śpioch i zwiastun wiosny




Wiosna do nas przychodzi coraz szybciej. To jeden z efektów globalnego ocieplenia. Już kwitną przebiśniegi i krokusy, leszczyny i inne zwiastuny wiosny. Do mazurskiego parku Krajobrazowego przyleciał nawet bocian. Nieoczywistym zwiastunek wiosny jest motyl cytrynek latolistek. Na dodatek podwójny śpioch. Pachnie jak cytryna i zasypia dwa razy w swoim życiu. Latem (estywacja) i zimą. Zimowy sen kojarzymy raczej z borsukami, niedźwiedziami, ale i wśród bezkręgowców znajdziemy zimowych śpiochów. Takim jest właśnie latolistek cytrynek.

Cytrynek latolistek – motyli śpioch… ale za to długo żyje. Jak na motyla oczywiście.. Nazwa latolistek wywodzi się od latania (latający listek) a nie od lata (pora roku). Latem akurat motyl ten zazwyczaj… śpi. Zimą śpi, latem śpi to kiedy je i się rozmnaża? 

Cytrynek latolistek zwany także listkowcem cytrynkiem lub latolistkiem cytrynkiem (łacińska nazwa naukowa – Gonepteryx rhamni L.) to jeden z największych przedstawicieli motyli z rodziny bielinkowatych (Pieridae). Dorosłe motyle spotkać możemy już wczesną wiosną, gdy tylko stopnieją śniegi. Zwiastuje więc wiosnę niczym przebiśniegi, żurawie czy podbiał. Cytrynek należy do podrodziny Coliadinae, skupiającej latolistki i szlaczkonie. W Europie żyją trzy gatunki latolistków, poza latolistkiem cytrynkiem, na południu Europy spotkać można latolistka kleopatrę (Gonepteryx cleopatra) a na Bałkanach także latolistka bladego (G. farinosa).

Samiec ma barwę cytrynowo-żółtą, samica jest biaława z lekkim odcieniem żółtego koloru. Cechą charakterystyczną tego pospolitego motyla jest kształt skrzydeł – przypominają listki (zwłaszcza po złożeniu skrzydeł w stanie spoczynku). Można to traktować jako mimetyzm. Gdy jesienią chroni się w ściółce między liśćmi to trudny jest do wypatrzenia. Także poczwarki kształtem i kolorem przypominają zwinięte liście.

Ale wróćmy do opisu dorosłego motyla. Skrzydło przednie ma zaostrzony wyrostek z przodu, a skrzydłu tylne posiada zaostrzony wyrostek z tyłu. Rozpiętość skrzydeł dochodzi do 4,8-5,5 cm. Motyle w czasie posiłku lub odpoczynku mają skrzydła złożone razem, nad tułowiem – widać tylko ich spodnią stronę. Dorosłe motyle spotkać można w lasach (zwłaszcza na obrzeżach), zaroślach, na polach, miedzach, ugorach, sadach, ogrodach oraz terenach ruderalnych. Czasami odlatują daleko od siedliska, gdzie rozwijają się gąsienice.

Gąsienice są koloru bladozielonego (a więc dobrze maskują się na zielonych liściach), żerują na kruszynie (Frangula alnus) i szakłaku pospolitym (Rhamnus cathartica). Oba krzewy są trujące  dla człowieka. Gąsienicom cytrynka jak widać nie szkodzą. Cytrynek latolistek spotykany jest w regionach klimatu umiarkowanego, od północnej Afryki i Europy aż po Azję i wschodnią Syberię. Dorosłe motyle żyją jak na owady stosunkowo długo, bo prawie cały rok.

Wiosną, po przezimowaniu (a zimuje między liśćmi w ściółce), pojawiają się latolistki, gdy tylko słońce mocniej przygrzeje. Można go zobaczyć już pod koniec lutego. Najpierw pojawiają się samce, gdyż do aktywności wystarcza im niższa temperatura niż samicom. Obie płcie można rozróżnić po kolorze skrzydeł. Samce patrolują teren w poszukiwaniu samic. Jednak gdy samica nie jest zainteresowana kopulacją, to podnosi odwłok do góry. Przepoczwarczenie i wyjście owada dorosłego następuje w czerwcu lub lipcu. Owady po krótkim okresie aktywności, chronią się w różnych kryjówkach, w których spędzają lato (estywacja) w stanie nieaktywnym. Mogą to być na przykład dziuple drzew. Na początku jesieni opuszczają swoje kryjówki. Nie jest to jednak drugie pokolenie, jak można by pochopnie sądzić. Na okres zimy ponownie wyszukują sobie schronienia, wybierając dziuple spróchniałych drzew, szczeliny skalne, a nawet zawijają się w pojedyncze liście drzew.

Ze snu zimowego budzą się na początku wiosny, w momencie gdy zaczynają kwitnąć pierwiosnki (Primula sp.), przylaszczki czy miodunki. Owady doskonałe – tak jak i inne motyle – żywią się nektarem kwiatów. W tym czasie następuje zapłodnienie a samice składają jaja na roślinach żywicielskich. Latolistki wyszukują dorodne rośliny żywicielskie i raczej omijają te, zaatakowane przez inne liściojady. Gąsienice po mniej więcej 3-5 tygodniach przekształcają się w poczwarki, a 2-3 tygodnie później pojawiają się owady dorosłe kolejnego pokolenia. Nowe pokolenie pojawia się zazwyczaj w lipcu i może się spotkać ze swoimi rodzicami. Jest to nieczęste u motyli.

Wzrost uprzemysłowienia oraz wzrost zanieczyszczenia powietrza powodują, że latolistek cytrynek w niektórych regionach zanika i staje się gatunkiem rzadkim. Doceniajmy gatunki pospolite…bo nie wszędzie one są takie pospolite.

Wychodząc na spacer czy wiosenną wędrówkę i rozglądając się za oznakami wiosny można patrzeć nie tylko na ptaki i kwitnące rośliny – można rozglądać się za owadzimi zwiastunami wiosny.


Źródła
  • Buszko J., Masłowski J., 1993. Atlas motyki Polski. Część I. Motyle dzienne (Rhopalocera). Warszawa.
  • Lafranchis T., 2007. Motyle dzienne, ponad 400 gatunków motyli dziennych polskich i europejskich. Wyd. Multico, Warszawa
  • Novak I., Severa F., Motyle. Wyd. Delta, Warszawa, ISBN 83-85817-76-X
  • Sielezniew M., Dziekańska I., 2010. Motyle dzienne. Multico
  • Zahradnik Jiri, 1996. Przewodnik – owady. Multico, Warszawa.

Ilustracja z edukacyjnej bajki kamishibai mojego autorstwa, Opowieść jest oczywiście o cytrynku latolistku. 

5.03.2022

10. dzień wojny i ludobójstwa w Europie

Ilustracja znaleziona w internecie, w 10. dniu wojny...
 

Świat, którego nie chcieliśmy a przyszedł... Rozpoczął się 10 dzień ludobójstwa, jakiego dopuszczają się Rosjanie pod rozkazami putina. Wołałbym pisać o roślinach, grzybach, zwierzętach i wyjaśniać ciekawe zjawiska przyrodnicze. Ale nie potrafię. Smutek i przygnębienie. Trudno żyć ze świadomością, że tak blisko giną ludzie i dokonuje się ludobójstwo. Setki zabitych cywilów codziennie...

Kiedy wstaje dzień na Ukrainie wyją syreny alarmowe a rosyjskie wojska ostrzeliwują dzielnice mieszkaniowe, bombardują, zabijają cywili i uniemożliwiają pomoc humanitarną. Zbrodnia i zbrodniarze będą osądzeni... Zniszczenia pozostaną w wielu głowach. Leczenie ran potrwa dziesięciolecia. Jeszcze nie wygoiła się Europa po wojnie sprzed 80 lat a już kolejna się zaczęła. 

Śledzę doniesienia z Ukrainy i czuję się bezsilny. Smutek - bo indywidualne śmierci i nieszczęścia ale i dlatego, że ludzkość rozpoczyna kolejny etap autodestrukcji.

Wszystko stało się mniej ważne. Wcześniejsze plany się zdezaktualizowały. Czuję się jeszcze bardziej nieprzystosowany. Żyć normalnie? Tak jakby nic się nie stało? Przetrwać? 

Wojna niszczy i się rozkręca. Rosjanie planują na jeszcze większą skalę bombardować i ostrzeliwać ukraińskie miasta i ukraińską ludność. Kiedy to się zatrzyma? I co można zrobić by to zatrzymać?

Całe swoje życie żyłem w pokoju. Nauczyłem się tego świata. A teraz się zmieniło. I jak nauczyć się żyć w nowych warunkach? 

4.03.2022

Wojna kognitywna już trwa


Nowe czasy i nowe zjawiska generują powstawianie nowych słów, nowych terminów. Próbujemy nazwać adekwatnymi słowami to, co dostrzegamy. I z konieczności są to nowe pojęcia. Na przykład wojna kognitywna, wojna o narrację, o dusze. Nie jest to całkiem nowe ale nabiera nowego znaczenia. Bo motywacja ma ogromne znaczenie także w gorącej wojnie konwencjonalnej. Zawsze miała. Nie tylko maczugi, miecze, strzelby i czołgi. Wojna kognitywna to wojna propagandowa, fake newsy, dezinformacja. Dawniej były to plotki i narracja ustna. Potem pojawiła się prasa i książki. Jeszcze później radio, telewizja. A teraz media internetowe i media rozproszone. Decentralizacja przekazu i nowe środki wpływania na oponie i morale własnej oraz cudnej armii. Istniało od dawna ale teraz dostrzegliśmy, bo jest intensywniejsze i bardziej wpływa na nas w czasie pokoju. Czy aby na pewno pokoju?


Tak jak przed atakiem piechoty czy pojazdów pancernych najpierw artyleria ostrzeliwuje pozycje wroga by zadać jak największe straty i osłabić obronę, tak teraz przed wojną Rosja uruchomiła dezinformację. Różne konta antyszczepionkowe, które miały za zadanie jak w największym stopniu wprowadzić chaos i niepokój, teraz rozpowszechniają treści putinizmu. Wojna kognitywna wykorzystuje nie tylko opłacanych najemników ale i użytecznych idiotów. Tak było i dawniej a teraz objawia się w nowej postaci. I w coraz większym stopniu włączane są nowe technologie. Świat dla nas nowy. Niczym jak nowe wirusy czy inne patogeny, na które nie jest przygotowany nasz system odpornościowy. Nieustanny wyścig ewolucyjnych zbrojeń. Tyle, że teraz nie jest to ewolucja biologiczna a ewolucja kulturowa i technologiczna. 


Nigdy wcześniej nie słyszałem o wojnie kognitywnej. Teraz się dowiedziałem, termin poznałem zaledwie przed kilkoma dniami. Aczkolwiek samo zjawisko już dostrzegałem od kilku lat. Wojna kognitywna to opanowanie domeny ludzkiej (niczym uszkadzanie pojazdów wojskowych i infrastruktury). Dywersja, skierowana na ludzkie mózgi. Celem wojny kognitywnej, w której się znaleźliśmy już co najmniej od kilku lat,  "jest sianie dysonansu, wywoływanie sprzecznych narracji, polaryzacja opinii i radykalizowanie grup w celu rozbicia lub fragmentacji całych społeczeństw." Niczym wnikanie wirusów do organizmu. Pojawia się gorączka, ogólne osłabienie a potem łatwiejsze wnikanie bakterii chorobotwórczych czy grzybów. I jeszcze większe wyniszczanie organizmu patogenami.  

Wojna kognitywna, wojna  poznawcza jest zdefiniowana jako „sztuka wykorzystywania technologii do zmiany poznania ludzkich celów”. Jakie technologie? Nie tylko tradycyjne sposoby wywierania wpływu (np. Rosja od dawna wykorzystuje w tym celu środowiska nacjonalistyczne i prawicowe) ale i całkiem nowe takie jak: nanotechnologia, biotechnologia, informatyka i kognitywistyka, w tym hakowanie mózgów przez technologie, Na razie to obecność w mediach społecznościowych i dywersja narracyjna, np. wywoływanie paniki, że brakuje pieniędzy w bankomatach lub paliwa na stacjach paliw, dysktredytowanie źródeł energii odnawialnej by lansować węgiel i węglowodory, importowane z Rosji itp.  Jak na nią jesteśmy przygotowani indywidualnie i jako całe społeczeństwo? Reagujemy z opóźnieniem? Jak daleko jesteśmy do osiągnięcie odporności stadnej?

Podatni na ideologię lub propagandę byli i są użyteczni idioci. Edukacja ma wiec ogromne znaczenie także dla biologicznego przetrwania społeczeństw. Po ataku Rosji na Ukrainę konta i portale lansujące narrację antyszczepionkową przerzuciły się na proputinowską narrację i dyskredytowanie Ukrainy, podrzucające kremlowska, putinowską opowieść i uzasadnienie agresji, w tym dywersję informacyjną. Agresja rodzi się najpierw w ludzkiej głowie. Słowo wyprzedza lub towarzyszy rzuconemu kamieniowi, oszczepowi, wystrzelonej kuli czy rakiecie.   

Wojnie "gorącej" towarzyszy wojna ekonomiczna, cybernetyczna, informacyjna i wojna psychologiczna. Czasem ta ostatnia szybko trafia na podatny grunt i możliwe staje się ingerowanie w wybory w krajach demokratycznych czy wywoływanie zamieszek i chaosu. Lub wywierany jest wpływ na gospodarkę. 

Ostatnie lata świat był zaskoczony intensywnością  nowych działań Rosji, łącznie z nowymi formami wojny hybrydowej. Wojna trwa już od wielu lat. Zrodziła się w głowie Putina i mentalności narodu o imperialnych sentymentach. Łatwiej ich zmobilizować do wojny, także tej tradycyjnej z czołgami i żołnierzami. Zhakowani przez kulturę i narrację o świecie idą wyzwalać Ukraińców przed nazizmem i "zgniłym Zachodem". 

Ostatnio wyczytałem, że NATO wprowadza zupełnie nowy rodzaj walki, którą nazwało wojną kognitywną. Nowa metoda polega na „hakowaniu jednostki” poprzez wykorzystanie „słabości ludzkiego mózgu” w celu wdrożenia bardziej wyrafinowanej „inżynierii społecznej”. "Do niedawna NATO dzieliło wojnę na pięć różnych domen operacyjnych: powietrzną, lądową, morską, kosmiczną i cybernetyczną. Ale wraz z rozwojem strategii wojny kognitywnej sojusz wojskowy dyskutuje o nowym, szóstym poziomie: domenie człowieka." Celem wojny kognitywnej jest uczynienie każdego bronią. Brzmi futurystycznie. Ale przyszłość już jest, tylko nierównomiernie rozłożona. Wojna XXI wieku toczy się w ludzkim mózgu, jako nowym polu bitwy. Przestrzeń cyfrowa też jest wykorzystywana. Na razie bywamy bezradni wobec nowych technologii i cyfrowego oszukiwania. Wierzymy obrazom (zdjęcia i wideo) a zbyt wolno rozwijamy kompetencje naukowego spoglądania na świat, w tym krytycznego myślenia i kooperacji.

Prawica w krajach europejskich lansuje putinowski punkt widzenia. W Polsce też mamy tego dużo. Najbardziej podatne są środowiska nacjonalistyczne i prawicowe, zafascynowane putinizmem, kultem siły i agresją w stosunku do wartości europejskich i "zgniłego Zachodu". Indywidualnie szczególnie podatne są osoby żyjące teoriami spiskowymi. Jedni są wprost opłacani (cyniczni egoiści?) inni podatni są na propagandę i opanowywanie mózgów, występując w  roli użytecznych idiotów. Tak jak wirusy wkradające się do organizmu przez komórki, które nie rozpoznają pasożyta i biorą za swój organizm. 

Celem wojny kognitywnej jest krzywdzenie społeczeństw, a nie tylko wojska. rakietami można strzelać do wojska jak i do cywili oraz obiektów cywilnych. To doskonale widać teraz w poczynaniach Rosji w wojnie na Ukrainie. Ale można także "strzelać" metodami wojny kognitywnej w czasie pokoju do całych społeczeństw. 

Jako człowiekowi jest mi ogromnie smutno. Tyle środków i energii marnuje ludzkość na wojny, w tym wojny kognitywne, gdy potrzeba ogromnych działań by zatrzymać globalne ocieplenie i jego skutki oraz można byłoby je przeznaczyć na naukę i eksplorację kosmosu. Trudno jest Homo sapiens pokonać swoje biologiczne dziedzictwo. Czy zdążymy się zmienić zanim się samounicestwimy?


Wykorzystane źródła: 

1.03.2022

Centrum Nauki Kopernik zaprasza na IX Galaktykę kobiet



Jak od badania oceanu przejść do badania kosmosu? Jak praca naukowa wygląda od kuchni? Jak ją przekuć w biznes? Skąd wziąć odwagę do podejmowania decyzji? Dlaczego warto inwestować w interdyscyplinarne kierunki studiów? Biuro Edukacji Kosmicznej ESERO-Polska Centrum Nauki Kopernik zaprasza uczennice szkół ponadpodstawowych na Galaktykę kobiet.

8 marca, o godz. 18.00 trzy niezwykłe badaczki - wspólnie z uczennicami szkół ponadpodstawowych - stworzą online Galaktykę kobiet. Będą mówić o pasjach, wytrwałości w dążeniu do celu, wyborze drogi życiowej oraz sukcesach (a czasem porażkach) odnoszonych podczas pracy w zawodach, które według stereotypowego myślenia pozostają domeną mężczyzn. Uczestniczki nie tylko wysłuchają opowieści, ale będą mogły bezpośrednio porozmawiać z badaczkami.

Galaktyka kobiet to cykl spotkań organizowanych w ramach programu ESERO-Polska, tworzonego w Centrum Nauki Kopernik. Ich celem jest wspieranie dziewcząt w wieku 14-19 lat, pragnących zajmować się naukami ścisłymi oraz inspirowanie tych, które jeszcze szukają swoich pasji.

Innowacyjne firmy oraz instytuty badawcze wciąż szukają młodych osób, które potrafią krytycznie myśleć, są kreatywne i nie boją się wyzwań. Tam znajdują pracę nie tylko astrofizycy badający bliski i odległy Wszechświat, astrobiolodzy szukający życia na innych planetach czy inżynierowie-konstruktorzy pojazdów kosmicznych. Potrzebne są programistki, projektantki aplikacji w najnowszych technologiach, analityczki i inne specjalistki w różnych dziedzinach: psychologii, medycynie, geologii planetarnej, oceanografii czy badań kosmosu.

Śledź wydarzenie na FB: https://fb.me/e/27t98NQpc

Obejrzyj transmisję na żywo: https://youtu.be/NIOWYvqsvGk

Sylwetki ekspertek tej edycji wydarzenia:

Prof. Bożena Czerny – fizyczka. Pracuje w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN w Warszawie. W swoich badaniach koncentruje się na modelowaniu procesów fizycznych w pobliżu czarnych dziur. Porównuje również modele z danymi obserwacyjnymi. Jest kierownikiem pięcioletniego grantu Maestro przyznawanego przez NCN oraz grantu ERC Synergy Grant, którego celem jest wykorzystanie metod wielosondowych do ustalenia skali odległości we Wszechświecie z niespotykaną dotąd dokładnością.

Dr Noemi Zabari – astrofizyczka. Kierowniczka projektu badawczo-rozwojowego, łączącego środowisko naukowe i biznesowe. Prezeska firmy Astrotectonic, zajmującej się badaniami nad promieniowaniem kosmicznym w odniesieniu do trzęsień Ziemi. Pasjonatka technologii, innowacji i tego jak mogą one polepszyć nasze życie. Fanka dynamicznego i pozytywnego podejścia do życia.

Mgr. Inż. Ewa Borowska - oceanografka. Doktorantka na Uniwersytecie Warszawskim oraz założycielka startupa Extremo Technologies. Jest członkiem grupy badawczej Venus Life Finder Mission Concept Study w Massachusetts Institute of Technology (MIT) i współpracuje z NASA. W swojej pracy badawczej zajmuje się organizmami ekstremofilnymi, ze szczególnym uwzględnieniem mikroglonów i sinic.

IX edycja „Galaktyki Kobiet” to wydarzenie w formie online. Będzie składać się z krótkich wywiadów zakończonych sesją pytań i odpowiedzi od uczestniczek. Pytania już teraz można przesyłać na adres: esero@kopernik.org.pl

Patronem medialnym wydarzenia jest magazyn „URANIA – Postępy Astronomii”.

Patronami honorowymi: Polska Agencja Kosmiczna POLSA, Fundacja Kobiety Nauki