| Skansen w Olsztynku, skrzynka pocztowa na dawnej karczmie ze Skandawy. |
![]() |
| Paczkomat na dworcu kolejowym w małym miasteczku. |
![]() |
| Typowa lokalizacja paczkomatu w miału estetycznym miejscu i mało przyjaznym dla kontaktów międzyludzkich. |
Nowa odsłona bloga Profesorskie Gadanie. Pisanie i czytanie pomaga w myśleniu. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie opowiadam. Dr hab. Stanisław Czachorowski, prof UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
| Skansen w Olsztynku, skrzynka pocztowa na dawnej karczmie ze Skandawy. |
![]() |
| Paczkomat na dworcu kolejowym w małym miasteczku. |
![]() |
| Typowa lokalizacja paczkomatu w miału estetycznym miejscu i mało przyjaznym dla kontaktów międzyludzkich. |
![]() |
| Smartfonowa przystawka do rejestracji głosów nietoperzy. |
Technologia niezwykle ułatwia nam poznawanie świata i rozpoznawanie obiektów. Czasem jednak wyprowadza nas na manowce, tak jak w przypadku popularnego zdjęcia, które niby ma przedstawiać nużeńca ludzkiego (Demodex folliculorum). Ale zanim opiszę "śledztwo internetowe" kilka słów wstępu.
Powszechne smartfony i dostęp do mobilnego Internetu pozwala nam w niezwykły sposób lepiej widzieć i słyszeć. Kiedyś, gdy słyszeliśmy głos ptaka na wsi lub w lesie lub widzieliśmy jakąś roślinę i nie było przy nas znającego się na tym eksperta, to nie wiedzieliśmy co widzimy i co słyszymy. Chyba, że akurat sami się na tym znamy lub zabraliśmy ze sobą klucz do rozpoznawania roślin, grzybów lub zwierząt. I potrafimy się nim poprawnie posłużyć. Teraz nie trzeba nosić ze sobą całej biblioteki, wystarczy smartfom i odpowiednia aplikacja by rozpoznawać grzyby (np. Mushroom Identify, Na grzyby), rośliny (np. PictureThis, Flora incognita, Plant Net) czy do wszystkich nieznanych obiektów wykorzystamy Google Lens (Google Obiektyw). Wiedza w zasięgu ręki. Są nawet aplikacje do rozpoznawania głosu ptaków. Uruchamiasz aplikację i już wiesz co słyszysz lub widzisz. I możesz podzielić się tą wiedzą z innymi (np. iNaturalist), stając się przy okazji naukowcem, zbierającym dane o rozmieszczeniu organizmów. Kilka dni temu oglądałem przystawkę do telefonu, za pomocą której oraz odpowiedniej aplikacji można rejestrować i rozpoznawać głosy nietoperzy (zdjęcie wyżej). Nie widzisz ich, nie słyszysz a wiesz co nad Tobą w nocy fruwa. I możesz przesłać dane do bazy danych. W ten sposób zbierane są informacje z całego świata, niemalże z każdego miejsca na Ziemi. Każdy może poznawać świat i jednocześnie być współpracownikiem naukowców - nauka obywatelska znakomicie się rozwija. Jeszcze nigdy wcześniej nie było tylu przyrodników, naukowców amatorów i takiego przyrostu danych.
A jak już znamy nazwę gatunkową to szybko możemy wyszukać znacznie więcej informacji o danym gatunku. Jeszcze nigdy tak łatwo ludzkość nie korzystała ze wspólnej wiedzy. Stosunkowo łatwo możemy wiedzieć co słyszymy i widzimy. Radość z faktu widzenia więcej i głębiej, jak również współpraca przy gromadzeniu danych, które mogą być potem wykorzystane do naukowych analiz.
Ale do rzeczy. Chyba przedwczoraj na Facebooku zauważyłem zdjęcie i krótką notatkę o nużeńcu ludzkim. Bezkręgowce w powiększeniu wyglądają niesamowicie. Informacja o nużeńcu ludzkim była prawdziwa, pisałem już kiedyś o tym pajęczaku (czytaj wpis na blogu). A zdjęcie, jak zdjęcie. W takim powiększeniu nigdy wcześniej nużeńca nie widziałem, więc przyjąłem poprawność ilustracji na wiarę. Nie zgłębiałem tematu aż do dzisiejszego poranka, gdy znalazłem prośbę o weryfikację, bo znajoma nauczycielka zwracała uwagę, że to być może nie jest nużeniec ludzki tylko gąsienica motyla. Wiadomość wysłana późnym wieczorem i zanim o poranku ją odczytałem, to już sama zainteresowana znalazła odpowiedź. Postanowiłem jednak mimo to zrobić "śledztwo internetowe". Samego mnie mocno zaciekawiło.
Na pierwszy rzut oka zdjęcie mogło wyglądać jak zdjęcie nużeńca w dużym powiększeniu. Pierwsza rzecz, którą można zrobić, to sprawdzić przez opcję "wyszukaj podobne zdjęcie w Internecie" - aplikacja Google obiektyw. O dziwo dużo było wyników, wskazujących na nużeńca i tylko jedno wskazanie na głowę gąsienicy motyla. Szukałem źródeł naukowych. I starałem się sprawdzić, gdzie po raz pierwszy się pojawiło to zdjęcie. Wyskakiwały popularne portale o zdrowiu i blogi. Za mało czasu przeznaczyłem by to definitywnie rozwikłać.
Algorytmy sztucznej inteligencji do rozpoznawania obrazów są bardzo przydatne. Ale i one czasem się mylą. Jeśli w wielu źródłach taki sam obraz przez ludzi traktowany jest jako "nużeniec ludzki", to i AI też tak uważa. Nie analizuje morfologii tylko piksele. Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. I powiedziano to na długo przed epoką komputerową. Krytyczne myślenie i umiejętności technologiczne przydatne są każdemu. Algorytmy wszystkiego za nas nie zrobią. Liczy się każdy głos, bo nawet w tym przypadku nieliczni sceptycy pozwalają dokładniej zweryfikować powszechnie powtarzaną informację.
Skoro nie udało się szybko wykryć źródła po zdjęciu i tego czy jest to pomyłka czy świadome oszustwo (większość dalej upowszechniała w dobrej wierze), to zacząłem się dokładniej przyglądać samemu zdjęciu by analizować morfologię tego zwierzęcia.
![]() |
| Grafika z wykorzystaniem ilustracji i zdjęć, dostępnych w internecie, (różne źródła). |
Pisałem podręczniki szkolne i skrypty dla studentów, artykuły dla pedagogów i dla rodziców, wygłaszałem referaty na konferencjach. Nieustanna koregulacja (wpływanie na siebie). I ciągle nurtujące mnie pytanie: jak przekazywać wiedzę? Transmisyjnie? Czy bardziej w działaniu i wspólnym odkrywaniu?
Co dalej, gdy projekt zakończy się w czerwcu? Będzie czas na refleksję i kolejne próby z innymi. Małe lub duże. Kończy się czas łowienia ryb, będzie czas suszenia sieci. Krótszy lub dłuższy. A nowe pomysły już się rodzą, na kontynuację i zupełnie nowe próby...
Zbieram doświadczenie także na wykładach dla uniwersytetów trzeciego wieku. Maj i czerwiec to dla mnie bardzo intensywny czas pracy i obserwacji. A także refleksji and edukacją i potrzebnymi zmianami. Słuchać innych i dyskutować. A tymczasem ruszam w teren na zajęcia z uczniami i dorosłymi oraz z wykorzystaniem nowoczesnych metod telefoniczno-komputerowo-internetowych. Odkrywam dla siebie i dla innych. Chcę czerpać z doświadczenia innych, którzy czasem w eksperymentach dużo dalej już zabrnęli.
Niżej ostatni duży piknik naukowych dla uczniów w ramach projektu Spotkania z Nauką. Zachęcam do udziału, w kontakcie lub online.
Całkiem nieuporządkowane myśli. takie w połowie roboty.
Lubię nietypowe wyzwania, bo mogę się uczyć. Jest motywacja by praktycznie wypróbować nowe rozwiązania, o których już wcześniej myślałem. Czym innym jest jednak pomyśleć o, a czym innym wdrożyć i zobaczyć rezultaty. Do Gołdapii i Żytkiejm jadę opowiadać i uczyć innych a także uczyć się samemu. Nauczeństwo w czystej postaci
Przede mną wykład w terenie w formie gry i poszukiwania skarbu. rzutnik multimedialny i krótka prezentacja będą, ale tylko na początku jako wprowadzenie. Potem słuchacze wykorzystają swoje telefony i swoją ciekawość. Takie urozmaicenie do tradycyjnych zajęć terenowych z opowiadaniem o niezwykłościach przyrody.
Tematyka wykładu (czy to słowo jest adekwatne i czy nie trzeba szukać innego, słownego opisu dla proponowanej formy?): Jak wykorzystać różnorodność biologiczną w edukacji przyrodniczej i turystyce. Ciekawostki o roślinach, grzybach i zwierzętach (owady, ślimaki) z najbliższej okolicy. Przykłady wykorzystania kulinarnego i leczniczego, ciekawostki etnograficzne. Przykłady niezwykłych zjawisk biologicznych. Które rośliny są trujące a które uważano za magiczne? Które owady są jadowite, trujące lub były wykorzystywane w dawnej medycynie. W trakcie wykładu na świeżym powietrzu uczestnicy poszukiwać będą ukrytych znaków z qr kodami. Przy pomocy własnych telefonów komórkowych odczytają ukryte opowieści przyrodnicze oraz obejrzą krótkie filmiki. W podobny sposób można pokazywać walory przyrodnicze w ruchu turystycznym.
Niżej jeden z prototypów ale myślę nad wdrożeniem i bardziej profesjonalnym dopracowaniem pomysłów. Do tego potrzebna jest współpraca z otoczeniem uniwersytetu. Takiej współpracy nieustannie poszukuję. Bo współpraca ubogaca. Jest synergicznym powiększaniem wartości dodanej.
I tu również mogę powtórzyć stare przysłowie, które mówi mówi by głupiemu nie pokazywać roboty w połowie (takiej niedokończonej). Ale mądremu można. Bo gdy coś jest w połowie roboty to nie widać jeszcze finału i całego zamierzenia. Stoją jeszcze rusztowania, jest bałagan. Wtedy głupi, nie mogąc sobie wyobrazić efektu końcowego, będzie narzekał i wybrzydzał, że to i owo jest bez sensu. Ale mądry, w oparciu o swoją wiedzę i wyobraźnię może dostrzec to, co dopiero się rodzi, co powstaje. Niedopowiedzenie zostawiam dla mądrych i otwartych. I liczę na dyskusję oraz na współpracę.![]() |
| Zdjęcie z muzeum, dawna klasa, ręczny dzwonek, kałamarz, obsadka ze stalówką, koniec XIX wieku. |
![]() |
Są tereny w wielu miastach bardzo zaniedbane. Tak jest i w przypadku Ostródy i zapomnianego terenu podmokłego. Dawniej zapewne było tu rozlewisko lub nawet zatoka jeziora. Potem osuszona i zamieniona w łąki. Były zapewne wykorzystywane gospodarczo jako miejsce produkcji paszy dla zwierząt. Jeszcze chyba po II wojnie światowej były tu łąki. Potem zostawione same sobie a zagłębienie terenowe potraktowane jako wysypisko śmieci. Widać wyrzucony gruz i zrywany z ulicy asfaltu. Jeszcze więcej widać śmieci wyrzucanych z okolicznych domów: ścięta trawa po koszeniu trawników, stare choinki, śmieci domowe. Jest też wiele pozostałości po spacerowiczach: plastikowe butelki, puszki po piwie. Tak traktujemy teren "bezpański", do zasypania. A przecież leży w bardzo atrakcyjnym miejscu, blisko dworca kolejowego, tuż przy targowisku. Brak użytkowania i charakter "nieużytku" sprawił, że zaczęły się procesy sukcesji ekologicznej. Pojawiły się wierzby. olchy, dęby, jesiony. Na sporym obszarze zachowały się podmokłe turzycowiska. Przyroda wymaga dokładniejszego zbadania i opisania. Będzie okazja praktycznie przetestować narzędzie iNaturalist. I praktycznie wdrożyć kolejne osoby do nauki obywatelskiej. Aktywne poznawanie otaczającej nas przyrody
Bezimienne bagienko w Ostródzie. Tu na razie jest śmietnisko ale będzie, może nie San Francisco lecz piękny teren edukacyjny i rekreacyjny. Postara się oto m.in. Ekipa z Bagien. Dobrze rozpoczęta inicjatywa z szerokim kontekstem edukacyjnym. W czasie spotkania organizatorzy rozdawali torebki z nasionami, do wysiania i założenia łąki kwietnej w dowolnym miejscu Ostródy. Rozpoczął się także proces dokumentacji przyrodniczej. I ja się w tym czegoś nowego nauczę.![]() |
| Rdestowiec, roślina inwazyjna. Jednym z pierwszych działań powinno być usunięcie tej rośliny. Nie będzie łatwe, ale wykaszanie co jakieś dwa tygodnie powinno wystarczyć. |