
Gdy drogę przebiegnie czarny kot, to niechybnie jakiś wróżebny i zły znak. I trzeba ten urok odczynić, by zły los odwrócić. By unieważnić zły znak. Ale co zrobić, gdy drogę przejdzie bliżej nie znana, tłusta gąsienica motyla? Trzy razy splunąć przez lewe ramie czy raczej zajrzeć do książek by dowiedzieć się więcej? Ja wybrałem to drugie.
A było to tak, początek marca, południe, wracałem z przerwy obiadowej do pracy. Przedwiośnie, słoneczna pogoda, śnieg jeszcze leży. A tu po chodniku, w poprzek mojej drogi żwawo truchta sobie mała, tłusta gąsienica. Jestem właśnie po lekturze książki Bernarda Heinricha pt. „Zimowy świat, jak zwierzęta radzą sobie z zimnem”. W głowie mam ciągle sporo treści o zimowych strategiach hibernowania, torporze i o białkach antyzamarzamiowych. Ledwo śnieg stopniał a tu coś sobie małego wędruje. W dobrą stronę szła ta gąsienica, z przydrożnego trawnika w kierunku rozleglejszego zieleńca na dawnym jeziorze Płociduga Mała. Gdyby wybrała drogę przeciwną, zginęłaby pod kołami przejeżdżających samochodów. Droga to poważna bariera i strefa śmierci dla takich małych organizmów
Przystanąłem i się przyglądałem. Ale nie rozpoznałem gatunku. Zrobiłem oczywiście zdjęcie, bo to dobra forma notatnika przyrodniczego. Dopiero potem, za kilka dni poszukałem i w książce Heintzeago ("Motyle Polski, atlas, część pierwsza") znalazłem dwa „pasujące” gatunki. Owa miały podobny wygląd gąsienicy i adekwatny cykl życiowy z zimującą gąsienicą. Ale nie jestem ekspertem od motylich gąsienic i niepewność pozostaje. Opisze więc oba gatunki
Pierwszy możliwy trop to światłówka mysiotrzewka o naukowej nazwie Hoplodrina alsines (syn. Hoplodrina octogenaria, dawniej traktowana jako osobny gatunek), należy do motyli z rodziny sówkowatych (Noctuidae), które łatwo przeoczyć, choć towarzyszą nam niemal wszędzie. Jej szarobrązowe skrzydła, przypominające barwą futerko polnej myszy, sprawiają, że stapia się z otoczeniem tak skutecznie, iż dopiero światło lampy ujawnia jej obecność. W ciepłe, letnie wieczory dorosłe motyle pojawiają się na łąkach, w ogrodach i na skrajach lasów, przylatując chętnie do sztucznego światła, jakby na chwilę wyrywały się z anonimowości, by zaraz znów zniknąć w mroku. Sówkowate rzadko są kolorowe, najczęściej motyle są szaro-bure o maskującym ubarwieniu. Gdy siedzą na korze drzew czy wśród uschniętych roślin to ich nie widać. Gąsienice też mają niepozorne, maskujące ubarwienie. Trudno je wypatrzyć na łące czy na trawniku pięknie "zachwaszczonym".
Życie światłówki mysiotrzewki zaczyna się latem, gdy samica składa jaja na roślinach zielnych, zwykle tych najpospolitszych, które rosną na ubogich łąkach, przydrożach, nieużytkach, przydrożnych trawnikach. Z jaj wylęgają się gąsienice o skromnym, brązowawym ubarwieniu, równie niepozorne jak dorosłe motyle. Żerują na roślinach takich jak babki, szczawie czy koniczyny, korzystając z ich obfitości i dostępności. To właśnie szeroka tolerancja pokarmowa sprawia, że gatunek ten jest tak powszechny. Nie jest wybredny, nie wymaga rzadkich siedlisk ani wyszukanych roślin żywicielskich. Wystarczy mu zwykła roślinność zielna, ta sama, którą mijamy codziennie, często nie zwracając na nią uwagi ("zielsko", "chwasty"). Można powiedzieć typowy mieszkaniec miast i ludzkich zabudowań na wsi.
Wraz z nadejściem jesieni gąsienice nie kończą jednak swojego rozwoju. Zamiast przepoczwarczać się, zapadają w stan spoczynku i to właśnie w stadium larwy spędzają zimę. Ukryte w ściółce, wśród suchych źdźbeł traw i resztek roślin, znoszą mrozy i wilgoć, korzystając z naturalnej izolacji, jaką daje im warstwa opadłych liści. Dlatego jeszcze raz zaapeluję o nie koszenie jesienią trawników i nie grabienie liści. Pozwólcie spokojnie przezimować mysiotrzewkom.
Zimowanie w stadium gąsienicy jest strategią typową dla wielu sówkowatych, ale u światłówki mysiotrzewki ma szczególne znaczenie, bo pozwala jej błyskawicznie wznowić żerowanie, gdy tylko wiosenne słońce ogrzeje ziemię. Tak właśnie się stało w marcu, w czasie olsztyńskiego przedwiośnia. Żerują do maja i kończą rozwój, przepoczwarczają się w glebie lub w płytkiej warstwie ściółki, a z poczwarek w czerwcu i lipcu wylatują dorosłe motyle.
Ekologia tego gatunku jest przykładem niezwykłej elastyczności. Światłówka mysiotrzewka nie potrzebuje dziewiczych lasów ani wyspecjalizowanych siedlisk - radzi sobie doskonale w krajobrazie przekształconym przez człowieka. Występuje zarówno na terenach rolniczych, jak i w parkach miejskich, na nieużytkach, a nawet w przydomowych ogródkach. Jej obecność świadczy o tym, że wciąż istnieje miejsce dla drobnych, nocnych owadów, które potrafią wykorzystać każdy skrawek zieleni. Choć nie zwraca na siebie uwagi, jest częścią większej sieci zależności i stanowi pokarm dla ptaków, nietoperzy i drapieżnych owadów, a jako gąsienica wpływa na dynamikę roślinności zielnej.
W świecie motyli, gdzie wiele gatunków wymaga specyficznych warunków i ginie wraz z zanikiem naturalnych siedlisk, światłówka mysiotrzewka jest przykładem odporności i przystosowania. Jej cykl życiowy, oparty na zimowaniu w stadium larwy i wykorzystaniu pospolitych roślin żywicielskich, pozwala jej trwać mimo zmian klimatu i krajobrazu. To motyl, który nie potrzebuje rozgłosu, wystarczy mu noc i odrobina przestrzeni, by kontynuować swoją cichą obecność wśród nas. Jeśli przyjrzeć się uważniej, można dostrzec w nim symbol skromnej, ale niezwykle skutecznej strategii przetrwania, która od wieków pozwala mu towarzyszyć człowiekowi w niemal każdym zakątku Europy.
Drugim możliwym gatunkiem mojej spotkanej gąsienicy jest rolnica wróżebnica (Graphiphora augur), z tej samej rodziny sówkowatych. Gatunek pospolity i często spotykany, niepozornie ubarwiony nie zwraca naszej uwagi. Rolnica wróżebnica jest ważnym elementem ekosystemów północnej Eurazji i Ameryki Północnej. Jej gąsienice stanowią pokarm dla ptaków i owadów drapieżnych, a dorosłe motyle dla nietoperzy. Dzięki polifagii i tolerancji siedliskowej gatunek ten dobrze radzi sobie w zmieniającym się środowisku.
Rolnica wróżebnica to jeden z tych motyli, które nie rzucają się w oczy, a jednak odgrywają ważną rolę w północnych ekosystemach Eurazji i Ameryki Północnej. Jej obecność zdradza dopiero noc, gdy aktywne sa postacie imago. Wybierają lot w nocy by uniknąć drapieżnictwa ptaków (ale trudniej im uniknąć nietoperzy). Ubarwienie ma stonowane, szarobrązowe, jakby stworzone do znikania na tle kory drzew i wilgotnej ściółki. Na skrzydłach przednich widnieje charakterystyczny rysunek przypominający literę omega, który dawniej inspirował ludowe nazwy i skojarzenia z wróżbami, od których wzięła się polska nazwa gatunku.
Choć dorosłe motyle żyją krótko, ich cykl życiowy jest ściśle związany z rytmem umiarkowanej strefy klimatycznej. Samice składają jaja latem, a młode gąsienice zaczynają żerować na roślinach zielnych, które rosną na wilgotnych polanach, brzegach jezior i rzek, w zaroślach i na skrajach lasów. To właśnie polifagia (zdolność do odżywiania się wieloma gatunkami roślin) czyni rolnicę wróżebnicę tak odporną na zmiany środowiskowe. Nie jest wybredna: korzysta z roślin pospolitych, dostępnych w niemal każdym siedlisku, co pozwala jej zasiedlać ogromny obszar od Europy po Japonię, a także północną część Ameryki.
Najbardziej fascynującym etapem jej życia jest jednak zima. Gąsienice nie przepoczwarczają się jesienią, lecz trwają w stanie uśpienia, ukryte w ściółce, pod liśćmi, wśród traw i mchów. Zimują jako larwy, częściowo rozwinięte, odporne na mróz i wilgoć. Ta strategia pozwala im rozpocząć żerowanie natychmiast, gdy tylko wiosenne słońce ogrzeje ziemię. Wtedy nadrabiają stracony czas, intensywnie jedzą i w końcu przepoczwarczają się w glebie, by w czerwcu lub lipcu pojawić się pod postacią dorosłych motyli. To cykl dopasowany do krótkiego sezonu wegetacyjnego w chłodniejszych regionach, w których gatunek występuje szczególnie licznie.
Rolnica wróżebnica jest jednym z tych gatunków, które nie potrzebują spektakularnych barw ani wyszukanych siedlisk, by przetrwać. Jej siłą jest elastyczność – zdolność do życia w różnych środowiskach, korzystania z wielu roślin i radzenia sobie z surowymi zimami. W ekosystemie pełni rolę skromną, ale istotną: gąsienice są pokarmem dla ptaków i owadów drapieżnych, a dorosłe motyle – dla nietoperzy. To cichy uczestnik nocnego życia lasów i łąk, którego obecność łatwo przeoczyć, ale którego historia życia pokazuje, jak doskonale natura potrafi dostosować organizmy do rytmu pór roku.
Jedno spotkanie a dwie możliwości. Obie nazwy sympatyczne (światłówka mysiotrzewka i rolnica wróżebnica), ta druga nawet zawiera aspekt wróżebny, niczym czarny kot, przebiegający drogę. Urokliwe, polskie nazwy gatunkowe, które otwierają tak dużo pole do kreatywnego opowiadania o przyrodzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz