![]() |
| Grafika wygenerowana przez AI, najpewniej halucynacja. Podobieństwo do jakiejkolwiek postaci rzeczywistej zapewne w pełni przypadkowe i niezamierzone. Choć kto taką AI wie? |
Dawno, dawno temu, za siedmioma polami golfowymi i wielkim,
pozłacanym murem, żył sobie Pomarańczowy Cysorz. Cysorz to miał klawe
życie i miał dwie wielkie pasje: przeglądanie się w lustrze oraz słuchanie, że
jest najwspanialszym cesarzem w historii wszystkich cesarzy (a nawet i królów,
choć tych uważał za amatorów).
Pewnego dnia do pałacu przybyli "Eksperci od
Wizerunku". Obiecali uszyć szaty z tak luksusowej tkaniny, że będzie ona całkowicie
niewidzialna dla ludzi bez klasy, bez gustu i dla "totalnych
frajerów". I będzie piękniejszy niż kolos ze szczerego złota.
Armia Sykofantów w akcji
Wokół Cysorza krążyli Sykofanci – dworzanie
wyspecjalizowani w potakiwaniu tak energicznym, że groziło to urazem kręgów
szyjnych. Gdy Cysorz stanął przed nimi w samych bokserkach, udając, że
przymierza płaszcz z "eterycznego jedwabiu", Sykofanci wpadli w
ekstazę:
- „Najjaśniejszy
Panie, ten krój wyszczupla Cię o co najmniej dziesięć punktów
procentowych!” – piszczał jeden.
- „Ta
faktura! To niemal... metafizyczne doświadczenie!” – zachwycał się drugi,
choć widział jedynie pomarańczowe plecy swojego władcy.
- „Genialna
tekstura, bardzo stabilna, najlepsza jaką widziałem, nikt nie robi takich
tekstur!” – mruczano w kuluarach.
- „Teraz
to nagroda Nobla od zaraz, santo subito!”
Sykofanci tak bardzo chcieli udowodnić swoją lojalność i
wyrafinowanie, że zaczęli się nawzajem licytować, kto widzi więcej guzików tam,
gdzie była tylko goła skóra.
Wielka Parada
Nadszedł dzień parady. Pomarańczowy Cysorz dumnie kroczył
główną aleją, prężąc pierś i machając do tłumów. Sykofanci kroczyli za nim,
niosąc niewidzialny tren i uważając, by przypadkiem nie potknąć się o własne
kłamstwa.
Nagle, z tłumu wychylił się mały chłopiec, który nie miał
jeszcze konta w mediach społecznościowych ani ambicji politycznych. Spojrzał,
przetarł oczy i krzyknął:
– Przecież ten pan jest kompletnie nagi! I w dodatku
strasznie go spiekło słońce!
Finał inny niż wszystkie
W tradycyjnej bajce zapadłaby cisza. Ale nie tutaj. Gdy
tylko okrzyk dziecka dotarł do uszu Sykofantów, ci nie spłonęli ze
wstydu. Przeciwnie – wpadli w furię!
Sykofanci tak głęboko weszli w swoje role i tak mocno
uwierzyli we własne pochlebstwa, że poczuli się osobiście obrażeni.
- „To
obraza majestatu!”
- „To
fake news!” – krzyczeli jeden przez drugiego.
- „Dziecko
jest opłacone przez konkurencję!”
- „Brak
ci wizji, gówniarzu! To jest najwyższej jakości brokatu-atłas, tylko twoje
plebejskie oczy nie są w stanie pojąć tej estetyki!”
Cysorz, słysząc to, wypiął brzuch jeszcze bardziej dumnie.
Skoro jego najwierniejsi Sykofanci mówili, że ubranie jest, to znaczy, że było
– i to najlepsze na świecie. I tak maszerowali dalej: nagi władca i tłum
dworzan, którzy w imię świętego spokoju i własnych karier, postanowili, że
rzeczywistość jest po prostu błędem w druku.
To pisałem ja, AI trzeciej klasy….

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz