2.01.2026

Smacznie śpisz a w tym czasie pluskwa cię podgryza

Stadia rozwojowe pluskwy domowej, grafika wygenerowana przez Copilot. AI nie udało się jedynie dobrze zilustrować pierwszego stadium larwalnego - brakuje jednej pary odnóży oczu i czułków.

Jak sama nazwa skazuje owady… wadzą. Wiele gatunków sześcionogów wadzi nam w życiu codziennym. Jedne piją naszą krew, inne wyjadają naszą żywność i traktujemy je jako szkodniki, inne łaskoczą nas swoimi odnóżami i roznoszą chorobotwórcze mikroorganizmy. Jeszcze inne są jadowite i żądlące czyli sprawiają nam ból. Ale to tylko cześć owadziej bioróżnorodności, bo znacznie więcej owadów nam nijak nie wadzi a nawet pomaga i sprzyja. I nie mam na myśli tylko pszczoły miodnej. Niemniej, tak jak w mediach, więcej uwagi zwracamy na to co złe i wadzące niż na to co dobre i pożyteczne.

Dzisiaj chcę opowiedzieć (a w zasadzie opisać) o pluskwie domowej, najprawdopodobniej pierwszym miejskim owadzim gatunku synantropijnym, który na stałe do nas przylgnął w siedliskach trwałych domostw. Pluskwy, podobnie jak wiele innych bezkręgowców, uległy synantropizacji, dostosowując się do środowiska zmienionego przez człowieka i ucząc się żyć blisko niego.

Moje pierwsze spotkanie z pluskwą domową (Cimex lectularius) odbyło się w czasie studiów, w akademiku. Chyba sam nie byłem pokąsany, ale pluskwy były i nawet udało się nam złapać jednego owada. Od razu zrobiliśmy preparat mikroskopowy do obserwacji. Bo to pierwsza reakcja młodego i biologicznie zainteresowanego człowieka. Przyjrzeć się i zrobić materiał do dalszych obserwacji. Niech służy innym studentom. Po dezynsekcji akademika pluskwy zniknęły. Potem słyszałem o podłużających pociągami w pluszowych obiciach nocnych pociągów dalekobieżnych. Na długo zapadła cisza ale w ostatnich latach pojawia się coraz więcej doniesień o ich dokuczliwej obecności wśród nas.

Kiedyś wyczytałem informacje, że pluskwa domowa „przeskoczyła” na człowieka z gołębi i to w starożytnym Rzymie, gdy ludzie mieszkali blisko z tymi ptakami. Artykuł czy książka wydawały się wiarygodne i taką wersje zapamiętałem a nawet upowszechniałem na zajęciach dydaktycznych. To był jeszcze jeden przykład odzwierzęcych chorób i pasożytów, jakie ludzie w rozwoju cywilizacyjnym pozyskali z otaczającej przyrody. Gdy ostatnio zainteresowałem się pluskwą domową to w wyszukanych informacjach jako źródło pluskwy domowej wskazane zostały nietoperze! Dwie, wykluczające się informacje. Trzeba więc było dokładniej sprawdzić i przeanalizować.

Z poszukiwań wyszło, że owszem, jest pluskwa, żyjąca na gołębiach i być może okazjonalnie atakować ludzi. Cimex columbarius, czyli pluskwa gołębia, to gatunek pluskwy pasożytującej głównie na ptakach, szczególnie na gołębiach, ale może atakować również ludzi i inne ssaki, przenosząc się z gniazd ptasich do domów, gdzie może powodować ugryzienia. Chociaż głównym celem są ptaki, pluskwa ta, podobnie jak inne gatunki z rodziny pluskwowatych (Cimicidae), może chwilowo pożywiać się krwią ludzi i innych stałocieplnych żywicieli. Żywicielem  pierwotnym Cimex columbarius gołębie i inne ptaki gniazdujące w budynkach. Potencjalnymi żywicielami, w razie braku ptaków dziko żyjących są ludzie, drób (kury), nietoperze, a nawet gryzonie. Siedliskiem tego gatunku pluskwy są gniazda ptaków, szczeliny w budynkach, strychy, poddasza, a w przypadku inwazji - mieszkania, hotele. Pluskwa gołębia jest w wyglądzie podobna do pluskwy domowej (Cimex lectularius), jest czerwono-brązowa i  spłaszczona. Być może to podobieństwo oraz okazjonalność atakowania człowieka była źródłem tej mojej błędnej informacji o pochodzeniu pluskwy domowej. Niemniej pluskwa domowa ludzi atakuje rzadziej niż Cimex lectularius, ale może powodować swędzące ukąszenia, przenosząc się z miejsc gniazdowania ptaków. Pluskwa gołębia może zasiedlać ogrzewane zimą pomieszczenia, stając się problemem inwazyjnym w miastach, często niezauważonym, dopóki nie zaatakuje ludzi. Jeśli w czasie pobytu w jakimś  mieszkaniu pojawiają się na naszym ciele pluskwopodobne ukąszenia, a w pobliżu są gołębie (np. na parapecie, strychu), a zwłaszcza po zakupie starych mebli, należy rozważyć możliwość obecności także pluskwy gołębiej (Cimex columbarius). Bo jak się okazuje nie każda pluskwa jest pluskwą domową.

Wróćmy jednak do pluskwy domowej (Cimex lectularius). Związek tej pluskwy z człowiekiem jest o wiele starszy, niż mogłoby się wydawać. Sięga czasów paleolitu (2,58 mln – 11,7 tys. lat temu), kiedy nasi przodkowie dzielili jaskinie z nietoperzami. To właśnie wtedy pasożyty, pierwotnie żerujące na nietoperzach, przeniosły się na człowieka i jego przodków. Miliony lat wspólnej ewolucji sprawiły, że pluskwy są perfekcyjnie przystosowane do naszych nawyków i stylu życia.

A dlaczego teraz jest więcej informacji o pluskwach domowych? Wydaje się, że jest ich więcej. W pierwszym odruchu można byłoby połączyć ekspansję pluskwy domowej z globalnym ociepleniem klimatu. Wszak najlepiej rozwija się w temperaturze 20-30 stopni Celsjusza a mróz jej ewidentnie szkodzi. Ale temperatura to tylko dodatkowy i mało ważny element. Główną przyczyną jest to, że częściej podróżujemy. I przewozimy niechcący tego owada w walizkach, plecakach i torbach podróżnych. Spotkać go można nawet w luksusowych hotelach bo pluskwy nie lęgną się z brudu, ani im bród nie sprzyja. Wymagają jedynie obecności człowieka bo w nocy żywią się naszą krwią a na dzień chowają się w różnych szczelinach. Są hematofagami, czyli krwiożercami.

Skąd się wzięły pluskwy jako krwiopijne i zewnętrzne pasożyty człowieka? Udało się to ustalić po różnych badaniach genetycznych. Przeszły na nas z nietoperzy. Badania naukowe (genetyczne) wskazują, że z nietoperzy pluskwa domowa przeszła na ludzi nie później niż 60 tys. lat temu, a prawdopodobnie dużo wcześniej. I stało się to najprawdopodobniej w jaskiniach. Możliwe, że wiele razy i w różnym okresie pluskwy te pożywiały się Homo sapiens czy Homo erectus a może i Homo neandertalensis. Jak wskazuje nam przypadek pluskwy gołębiej wiele razy w naszej ewolucji stykaliśmy się z krwiopijnymi owadami. Czasem bywa to związek okazjonalny i krótkotrwały, a czasem utrwala się i następuje duża specjalizacja pokarmowa. Czyli ewolucyjne dostosowanie się pasożyta do nowego żywiciela.

A że ludzie odwiedzali jaskinie dość rzadko, bowiem najczęściej nasi ciągle wędrujący przodkowie spali gdzież w szałasach, namiotach czy prymitywnych jurtach, to tam nietoperzy nie było. Był więc to kontakt człowieka z pluskwami raczej sporadyczny i uzupełnialiśmy jedynie krew wypijaną z nietoperzy.

Na stałe krwiopijne pluskwy związały się z ludźmi jakieś 13 tys. lat temu, gdy zaczęliśmy mieszkać w stałych miastach i wioskach. To pierwszy miejski pasożyt i miejski gatunek synantropijny. Po ostatnim zlodowaceniu populacja pluskwy żyjąca na nietoperzach nie odbudowała się, i dalej przeżywa populacyjny regres. Ale ta żyjąca na ludziach zanotowała duży sukces i ekspansję. Stałe zamieszkanie ludzi pomogło jej w zaadoptowaniu się do nowych warunków.

W latach 60. XX wieku, dzięki powszechnemu stosowaniu DDT czyli azotoksu (insektycyd), udało się zmniejszyć liczebność ludzkiej pluskwy domowej na całym świecie.  Ale po kilku, kilkunastu latach wróciły już bardziej odporne na pestycydy. Nieustająca wojna pasożyta z jego żywicielem.

Pluskwa domowa (Cimex lectularius) - dla wielu brzmi to jak relikt przeszłości i problem z dawnych, mniej higienicznych czasów. Nic bardziej mylnego. Te pasożyty przeżywają obecnie swój renesans i stają się poważnym, ogólnokrajowym problemem także we współczesnej, bogatej Polsce. Co gorsza, większość naszej wiedzy na ich temat opiera się na szkodliwych mitach.

Obecność pluskiew nie ma absolutnie żadnego związku z brakiem higieny czy czystości. Ich jedynym źródłem pożywienia jest krew, a do żywiciela przyciąga je ciepło naszego ciała i wydychany dwutlenek węgla a nie resztki jedzenia czy kurz. Dlatego można je spotkać wszędzie, od pięciogwiazdkowych hoteli po sterylnie czyste apartamenty.

Pluskwy przez dekady wykształciły znaczną oporność na wiele popularnych insektycydów. Ich szybki cykl życiowy, trwający w optymalnych warunkach zaledwie 6-8 tygodni, sprzyja błyskawicznej ewolucji tej odporności z pokolenia na pokolenie. Ich zdolność do chowania się w głębokich zakamarkach sprawia, że spraye ze środkami owadobójczymi po prostu do nich nie docierają. Co więcej, ich jaja są wyjątkowo odporne na większość substancji chemicznych.

Pluskwy nie latają ani nie skaczą. Są za to mistrzami transportu pasywnego (na gapę). Ich odnóża, wyposażone w pazurki, pozwalają im bez trudu czepiać się tkanin, walizek i mebli, podróżując z nami na ogromne odległości. Zwiększona mobilność ludzi stała się dla nich globalną autostradą. Wcześniej jaskinie z nietoperzami nie przemieszczały się. A wcześni nomadzi nie nosili ze sobą zbyt wielu rzeczy, w których mogłyby znaleźć schronienie pluskwy. Teraz jednak podróżujemy i przeprowadzamy się z całym dobytkiem, niejako z fragmentami jaskiń. Dlatego znacznie łatwiej podróżować takim pasożytom jak pluskwy domowe.

Nam w Olsztynie bardziej jednak dokuczają komary, pluskwy są jeszcze rzadkością. Ale czy nie przywieziemy ich z urlopowych wojaży? Prędzej czy później? Głównym czynnikiem sprzyjającym ekspansji pluskiew jest globalna i lokalna mobilność ludzi. Pluskwy domowe są określane jako „mistrzowie transportu pasywnego” i kochają podróże. Ich rozprzestrzenianiu sprzyja intensyfikacja podróży i turystyki (międzynarodowych i krajowych). Pluskwy mogą być łatwo przeniesione w bagażu, odzieży lub obuwiu. Kolejnym czynnikiem sprzyjającym pluskwom są obiekty noclegowe o wysokiej rotacji gości, które stanowią pierwotne i najczęstsze ogniska infestacji. Należą do nich: hotele (zarówno pięciogwiazdkowe, jak i gościńce), hostele, sanatoria, akademiki i szpitale. Trzecim czynnikiem jest transport publiczny i miejsca publiczne. Pluskwy występują dosłownie wszędzie. Można je nieświadomie przynieść z: autobusów, pociągów (zwłaszcza na trasach dalekobieżnych), komunikacji miejskiej, kin, teatrów i oper. Ich dyspersji sprzyjają także wydarzenia masowe. Przykładowo, problem pluskiew w Polsce nasilił się po 2012 roku, a profesor Stanisław Ignatowicz przewidywał, że organizacja mistrzostw Euro 2012 może przynieść problemy związane z pluskwami przywiezionymi przez kibiców z wielu krajów.

Ostatnio (koniec listopada 2025 r.), gdy ja i żona w ciągu kilku dni zauważyliśmy swędzące ukąszenia na ciele, to pomyśleliśmy o pluskwach. No bo co mogłoby ukąsić i pić krew w zimie? Przypominaliśmy sobie nasze podróże i miejsca hotelowe. Na wszelki wypadem zamontowaliśmy specjalne pułapki, aby ostatecznie rozstrzygnąć, pluskwa w nocy gryzie czy nie pluskwa? Bo jeśli pluskwa, to może przewodami wentylacyjnymi przedostawała się od sąsiadów. Niedawno się wprowadzili nowi lokatorzy wraz z meblami. Tak czy siak odpluskwianiem trzeba byłoby objąć przynajmniej cały pion w bloku. Miesiąc obserwacji nie wykazał żadnej pluskwy. I śladów ukąszeń też więcej nie było. Zatem to raczej jakiś zimujący komar nas tak wystraszył. Komary do rozwoju larw potrzebują innych siedlisk (wodnych) niże te w mieszkami. Więc nie ma potrzeby robić blokowej dezynsekcji. I tak od wiosny z terenów nad rzeką Łyną do nas przylecą nowe pokolenia. Teraz zimują samice gdzieś w piwnicach, przewodach wentylacyjnych czy szparach w oknach. I widać czasem się budzą, gdy jest nieco cieplej. A do dalszego zimowania potrzebują się odżywić...

Pluskwy przedostają się do mieszkań na wiele sposobów, często z powodu nieostrożności i rosnącego rynku wtórnego. Zakup używanych mebli (zwłaszcza materacy, łóżek, tapicerowanych sof i foteli), ubrań i książek obarczony jest wysokim ryzykiem infestacji. Pluskwy łatwo się rozprzestrzeniają, gdy zapluskwiony mebel zostaje wyrzucony na ulicę i zabrany przez inną osobę, zanim trafi do śmieciarki. W końcu do naszego domu pluskwy mogą być przywleczone przez gości.

A jak poznać, że w domu (lub hotelu) są pluskwy? Pierwszym sygnałem alarmowym są swędzące ugryzienia, układające się w zygzakowate linie na ciele. Mogą być one jednak mylące. Najbardziej charakterystyczny wzór to tzw. „ścieżka żerowania” lub „śniadanie, obiad i kolacja” – trzy lub więcej ugryzień ułożonych w linii prostej lub niewielkim skupisku. A jak coś takiego zauważymy w czasie pobytu w hotelu to przed wyjazdem starannie sprawdźmy swój bagaż. Potem po powrocie ponownie sprawdźmy i profilaktycznie wypierzmy wszystkie ubrania. By nie była tam niechcianych pasażerów na gapę.

O wiele bardziej wiarygodnym dowodem infestacji są tzw. bioślady, które można znaleźć w pobliżu kryjówek (głównie wokół łóżka). Szukaj ich uważnie, zwracając uwagę na niewielkie, czarne lub rdzawe plamki na materacu, ramie łóżka czy pościeli. Są to odchody pluskiew (strawiona krew), które w odróżnieniu od zwykłego brudu rozmazują się po przetarciu wilgotną szmatką. Można także zauważyć plamki krwi - drobne smugi lub kropki krwi na prześcieradle. Powstają z dwóch powodów: z miejsca po ugryzieniu, które nie zdążyło się zasklepić, lub – co częstsze – przez przypadkowe zgniecenie przez śpiącą osobę pluskwy świeżo opitej krwią. Możemy także zaobserwować wylinki pluskiew. Są to przezroczyste, jasnobrązowe i puste pancerzyki (egzoszkielety), które owad porzuca w miarę wzrostu. Ich znalezienie to pewny znak, że w mieszkaniu trwa aktywny cykl rozwojowy kolonii. W końcu możemy zaobserwować jaja. Są maleńkie (ok. 1 mm), perłowobiałe, składane w skupiskach w szczelinach i zakamarkach. Są one przyklejane do powierzchni za pomocą lepkiej, cementowej wydzieliny, co czyni je niezwykle trudnymi do usunięcia. Z podróży możemy przywieźć właśnie jaja pluskiew. I zanim się z nich wylęgną żerujące lary mija trochę czasu a my nie skojarzymy ukąszeń na ciele z niedawna podróżą.

Pluskwy domowe są mistrzami podróży i ukrywania się. Ich budowa ciała to ewolucyjny majstersztyk. Ten płaski, owalny kształt, doskonalony przez tysiąclecia ukrywania się w jaskiniowych szczelinach, jest dziś idealnie przystosowany do pęknięć w naszych nowoczesnych meblach i listwach przypodłogowych czy szparach między ściana a tapetami. Co więcej, potrafią przeżyć bez dostępu do krwi żywiciela nawet kilka miesięcy. Zatem głodem ich nie weźmiemy. Nie wystarczy więc wyjechać na długie wakacje by po powrocie zastać mieszkanie wolne od tych krwiopijnych pasożytów. W szczególnie sprzyjających warunkach, na przykład zamknięte w worku, mogą przejść w stan diapauzy (rodzaj hibernacji), co wydłuża ten czas nawet do roku. Oznacza to, że przyniesiony do domu używany mebel czy książka mogą skrywać uśpionego, ale wciąż groźnego pasażera na gapę.

Współczesna pluskwa to nie relikt przeszłości ani oznaka zaniedbania, lecz ewolucyjny majstersztyk, doskonale przystosowany do naszego świata. Jej pradawne pochodzenie z jaskiniowych kryjówek ukształtowało idealne ciało do zasiedlania szczelin w naszych meblach i mistrzowskiego podróżowania w naszych bagażach. Ten sam ewolucyjny pęd, połączony z szybkim cyklem życia, napędza jej rosnącą odporność na nasze domowe sposoby walki. Zrozumienie tego cichego wroga – od jego historii po subtelne ślady, które pozostawia – to pierwszy i najważniejszy krok do odzyskania kontroli. Zapomnij o wstydzie, to problem, który wymaga wiedzy, czujności i profesjonalnego działania.

Wiedząc, jak łatwo pluskwy podróżują, jaką jedną rzecz sprawdzisz następnym razem, gdy zatrzymasz się w hotelu?


Poszerzona wersja felietonu radiowego dla Radia Olsztyn w cyklu Tłumaczymy świat. Premiera felietony odbyła się 31 grudnia 2025 roku. Wersja podcastowa dostępna jest na stronie: https://radioolsztyn.pl/tlumaczymy-swiat-felietony-stanislawa-czachorowskiego/01778309

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz