![]() |
| Niezbyt typowa sadzawka wiejska, kilka lat po wykopaniu, północne Mazowsze. |
Z sadzawką w tle żyłem przez całe niemal moje życie. Jako dziecko kąpałem się w wiejskiej sadzawce, potem takowe wielokrotnie widywałem w czasie wyjazdów terenowych i wycieczek mniej lub bardziej planowanych. W moich poczynaniach hydrobiologicznych wiele miejsca zajęły badania małych zbiorników wodnych, tych naturalnych i tych zbudowanych lub przekształconych przez działalność człowieka. Wielokrotnie stykałem się z różnymi klasyfikacjami takich zbiorników, ale w swoich pracach chyba nigdy nie posłużyłem się pojęciem i słowem „sadzawka”. W języku gdzieś istniała, w terenie się z takimi obiektami spotykałem, ale … nie dostrzegałem. Ani pojęciowo ani eksploracyjnie. Jakiś byt równoległy i utajony. Nauka, dla opisania ogromnej różnorodności zjawisk przyrodniczych, nie raz korzysta z potocznego słowotwórstwa by wykorzystać do budowania nowych pojęć i czytelnej klasyfikacji.
Hydrobiolodzy często mają problem z nazwaniem małych zbiorników z wodami stojącymi. Zwłaszcza z tymi naturalnymi. Bo ani to oczko (polodowcowe, wytopiskowe), ani staw. Bo staw to coś sztucznego, antropogenicznego. Okresowe zbiorniki wodne, te w krajobrazie pojeziernym i w dolinach rzecznych, też wymagają kilku słów opisu (wiosenny zbiornik okresowy śródpolny). Ogromna różnorodność genezy i wykorzystywania. Nawet z jeziorem nie jest sprawa łatwa. Ale to już zupełnie inna opowieść
O sadzawce usłyszałem niedawno w czasie ciekawego webinarium o zbiornikach pokopalnianych. Słowo „sadzawka” słyszałem w dzieciństwie, ale w typologii w swoich badaniach przeoczyłem i nigdy nie użyłem. Duża różnorodność pól semantycznych, często zachodzących na siebie. Dlatego trudno o wyrazistą i jednoznaczną klasyfikację. Skojarzyło mi się z dużymi modelami językowymi i sieciami neuronowymi, w których tokeny to wektory w wielowymiarowej przestrzeni znaczeń. Może nasze mózgi też posługują się pojęciami i słowami w jakiejś wielowymiarowej przestrzeni, tak jak te sieci neuronowe?
Zanim przejdę do sadzawek wspomnę jeszcze o jednym, hydrologicznym terminie. Kanał, kanałek jako nazwa wiejskiego stawku, sadzawki. Słyszałem tylko na Mazowszu Płockim, w Łukoszynie. Lokalna nazwa o niezrozumiałym dla mnie rodowodzie. Skąd ta nazwa „kanał” dla owalnego wiejskiego małego stawu? Były cztery, ułożone w linii prostej. Wyglądały na wykopane przez człowieka, zapewne dla celów hodowli ryb lub jako poidła dla bydła. W czasach mi znanym dwa z nich znajdowały się na posesjach prywatnych a dwa użytkowane były wspólnie przez całą wieś. Jeden, ten przy dawnym dworze, był mocno zanieczyszczony, pływały w nim tylko kaczki. Jakiś czas temu został zasypany i zamieniony w rabatę. W drugim, też mocno zeutrofizowanym, bez roślinności szuwarowej i typowo wodnej, o wodzie latem zielonej od zakwitów sinic, latem kąpała się wiejska dzieciarnia. Najmłodsi. Bo starsi chodzili na nieodległe jezioro w Józefowie (jakieś 3-4 km pieszo przez las). Te na posesjach prywatnych były czystsze, z roślinnością wodną (pamiętam rdestnice). Na zimę w jednym zatapiano beczki z ogórkami a latem łowiono ryby. Można je śmiało było nazwać wiejskimi stawami lub sadzawkami. Termin „kanał” ma już swoje pole semantyczne w hydrobiologii i hydrologii więc nie da się tej lokalnej nazwy wykorzystać. Pozostanie więc lokalną ciekawostką słowną o tajemniczej genezie.
Starym zwyczajem sięgnąłem do swojej podręcznej biblioteczki by sprawdzić co piszą o sadzawkach. Brak tego pojęcia w słowniku hydrobiologicznym i w kilku innych książkach z tej tematyki. Może by w rybackich jakichś była ta sadzawka? Ale takich książek nie miałem. Weekend, a więc biblioteki nieczynne. Pozostaje szukanie internetowe i wykorzystanie AI jako ulepszonej przeglądarki internetowej.
W krajobrazie Polski - od pojezierzy po doliny rzeczne, od torfowisk po dawne wyrobiska - istnieje niezwykłe bogactwo małych zbiorników wodnych. Choć często mijamy je bez większej refleksji, każdy z nich ma własną historię, genezę i potencjalnie różną rolę ekologiczną. Wspólnie tworzą mozaikę siedlisk, która wymyka się prostym definicjom i klasyfikacjom. Woda stojąca, choć pozornie statyczna, okazuje się światem dynamicznym, zróżnicowanym i pełnym subtelnych niuansów. Przynajmniej niuansów kulturowych.
Sadzawka to niewielki, zwykle sztuczny zbiornik, w którym wg niektórych interpretacji „osadza się” woda. Jej geneza tkwi w dawnych praktykach gospodarskich gromadzenia wody dla zwierząt, potrzeb gospodarskich (np. moczenie lnu), hodowli ryb, zbieraniu deszczówki (a więc mała retencja). To woda w przenośni udomowiona, wpisana w rytm wiejskiego obejścia. Choć prosta, stanowiła ważny element dawnego krajobrazu kulturowego. Taki kaczy dołek, najczęściej po latach silnie zeutrofizowany i o ubogiej roślinności.
Słowo „sadzawka” oznacza niewielki, płytki zbiornik wodny, zwykle sztuczny, wykopany przez człowieka. To pojęcie ma dość swojski, tradycyjny charakter i często kojarzy się z małym oczkiem wodnym przy domu lub w ogrodzie, płytkim zbiornikiem, w którym trzyma się ryby lub przebywa ptactwo domowe, miejscem, gdzie gromadzi się woda deszczowa, niewielką wodą stojącą, czasem naturalną, ale najczęściej utworzoną przez ludzi. Można powiedzieć, że sadzawka jest mniejsza i prostsza niż staw, a większa niż kałuża. O różnicach ze stawem napiszę nieco dalej.
Jaka jest etymologia słowa „sadzawka”? Rdzeń słowa to „sad-”, dokładnie ten sam, który mamy w czasowniku „sadzić”. W językach słowiańskich istniało dawne znaczenie czasownika sadzić w sensie „osadzać”, „umieszczać”, „wkładać”, a także „gromadzić wodę”. Usadówmy w stawie ryby, a będziemy mieć sadzawkę. Warto zauważyć, że w polszczyźnie mamy całą rodzinę wyrazów z tym rdzeniem. Osad – to, co „osiada” na dnie, osada – miejsce, gdzie ludzie się „osadzili”, sadzić – wkładać coś w ziemię, „osadzać” roślinę, sadza – osad z dymu. Wszystkie te słowa krążą wokół idei osadzania, zatrzymywania, gromadzenia. Można wywodzić od prasłowiańskiego *sěsti ‘siąść’, o pierwotnym znaczenie - powodować, że ktoś/coś gdzieś siedzi.
Można więc powiedzieć, że sadzawka to zagłębienie w gruncie, do którego zbierano wodę (przede wszystkim deszczową) po to, by można było „zasadzić” czy „posadzić” tam ryby, a więc umieścić je w utworzonym w ten sposób stawie. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że staw to coś zastawionego. To może być staw młyński (zastawiona woda by powstał zbiornik z woda, napędzającą koło młyńskie), staw rybny. W stawach hodowlanych ważny jest przepływ wody przez taki staw. Najczęściej więc jest to zbiornik „zastawionej” rzeczki czy strumienia lub rowami z takimi wodami bieżącymi połączony. Bobry też robią tamy i zastawiają przepływ wody, powstają więc stawy bobrowe. Funkcjonuje także pojęcie staw naturalny, czyby mały zbiornik wodny, o naturalnej genezie. Gdybyśmy chcieli wykorzystać te niuanse, wtedy sadzawka bałaby „stawem” bezodpływowym i bez zasilania ciekami (jako mały zbiornik wód stojących, zasilanych głównie deszczówką). A staw to zastawiony ciek wodny. Oba powiązane z hodowlą ryb i wykorzystaniem gospodarczym na wsi: poidło dla zwierząt, miejsca dla gęsi i kaczek.
Czasownik „sadzić” miał niegdyś znacznie więcej znaczeń niż dzisiaj. Obecnie kojarzy nam się z ogrodnictwem i rolnictwem. Sadzenie to umieszczanie sadzonych roślin zielnych lub drzew w gruncie. Jednak dawniej oznaczał nie tylko „zasadzać rośliny” (sad to miejsce, gdzie zasadzono drzewa owocowe), lecz także sadowić kogoś gdzieś. Stąd ludzka osada (osadzeni osadnicy). Mówi się także o sadzaniu kwoki czyli umieszczeniu kury na jajkach do wysiedzenia (wylęgnięcia się). Można także sadzać gości za stołem i chleb do pieca. Można zasiadać na urzędzie.
Sadzawka byłaby więc tym, co „osadza” wodę - zatrzymuje ją w jednym miejscu. I ma to związek z praktyką gospodarczą. W dawnych gospodarstwach sadzawki były: wykopanymi dołami, w których gromadzono wodę, miejscami do pojenia zwierząt, płytkimi zbiornikami do hodowli ryb, rezerwuarami wody deszczowej, miejscem dla pływania kaczek i gęsi domowych. Warto jeszcze wspomnieć o kontekście literaturowym z Biblii, np. Sadzawka Siloe, Sadzawka Ezechiasza czy Sadzawka Owcza (Betesda) w Jerozolimie. Niektórzy za synonimy sadzawki uważają: stawek, oczko wodne, jeziorko, bajoro. Ja upierałbym się, że są to terminy bliskoznaczne o zachodzących częściowo polach semantycznych.
Współcześnie małe przydomowe zbiorniki wodne mają znaczenie dekoracyjne i służą celom małej retencji oraz ochrony siedlisk wodnobłotnych. W miastach powstają ogrody wodne a przy domach jednorodzinnych, także w krajobrazie wielskim i podmiejskim, przydomowe, ozdobne oczka wodne, niewielkie z ogrodową hodowlą roślin, karpiami koi itp. Czasem specjalnie zakładane jako siedlisko rozrodu dla płazów. Ze wszystkich korzysta także przyroda.
Staw to raczej większy krewny sadzawki i powiązany z zastawieniem wody płynącej w celu spiętrzenia wód i utworzeniu większego zbiornika wodnego. Staw jest bardziej formalny i użytkowy. Może być rybny, parkowy, retencyjny a nawet bobrowy (czyli utworzony przez bobry). Zwykle sztuczny, ale często tak wtopiony w krajobraz, że wydaje się naturalny. W przeciwieństwie do sadzawki ma wyraźniejszą funkcję i większą skalę.
Kolejnym terminem, zbliżonym znaczeniowo do sadzawki jest oczko wodne, zarówno te polodowcowe (a więc powstałe naturalnie), jak i te ogrodowe, w zasadzie o pochodzeniu antropogenicznym. Oczko przydomowe to dekoracyjny element ogrodu: płytkie, niewielkie, zaprojektowane. Tymczasem oczko polodowcowe to naturalny relikt epoki lodowcowej - zagłębienie po bryle martwego lodu, wypełnione czystą wodą, często głębsze i trwałe czyli nie wysychające w ciągu lata. Małe jeziora też mogą mieć takie pochodzenie. Za jezioro uważa się ze względów utylitarnych zbiornik trwały o powierzchni powyżej 1 hektara. Oczko naturalne byłoby więc zbiornikiem o mniejszej powierzchni.
Mniejsza i mniej trwała od sadzawki jest kałuża czyli efemeryczny, mały zbiornik okresowy. Tworzy się po deszczach lub w czasie wiosennych roztopów. Kałuża jest najmniejsza (jeśli nie liczyć fytotelm z lasu deszczowego) i najbardziej ulotna. Powstaje po deszczu, znika po kilku godzinach lub dniach. Jej etymologiczne powiązanie z błotem (kal - pierwotnie w znaczeniu małe, błotniste miejsce z wodą) dobrze oddaje jej charakter: to woda chwilowa, mętna, zabłocona bo najczęściej widzimy ją na polnych drogach. Czasem także efemeryczny, podeszczowy lub roztopowy zbiorniczek śródpolny lub śródleśny. A jednak nawet kałuże bywają ważne dla owadów wodnych, ptaków, a nawet dla płazów. Z takich kałuż korzystają np. kumaki. Pokrewne słowa to kał – brud, nieczystość; kalać – brudzić, zanieczyszczać; kalny – mętny, brudny; kalec (dawniej) – błoto, brud. Wszystkie te formy krążą wokół obrazu mętnej, brudnej wody lub błota, co idealnie pasuje do kałuży jako niewielkiego, często błotnistego zbiornika po deszczu.
Jeziorko czyli miniatura jeziora. Mniejsze od jeziora, wielkości oczka wodnego czy stawu ale większe od sadzawki a tym bardziej od kałuży. Jeziorko jest naturalne, głębsze i bardziej malownicze. To małe jezioro, ale z pełnym zestawem cech: linią brzegową, roślinnością wopdną. W przeciwieństwie do stawu nie jest dziełem człowieka, uznajemy, że powstało naturalnie.
Bajoro to mała woda stojąca o złej reputacji. Bajoro to zbiornik naturalny, ale nacechowany pejoratywnie. Mętna, stojąca woda, muliste dno, zapach zastoju. Język zdradza tu ludzką ocenę: bajoro to „niechciana” woda, choć przyrodniczo może być cennym siedliskiem. A jeśli do bajora "posadzić” ryby, to czy stanie się automatycznie sadzawką?
Jest jeszcze jedne termin – młaka, mokradło bez tafli wody. Młaka nie jest zbiornikiem w klasycznym sensie. To miejsce, gdzie woda przesącza się przez podłoże, tworząc miękką, nasiąkniętą przestrzeń. Związana jest ze źródłami, źródliskami. Miejsce wysięku wód podziemnych. Teren jest podmokły, woda jest tu obecna, ale nie jest widoczna w formie lustra otwartej wody. Ma jednak specyficzną florę i faunę źródliskową.
Rozlewisko to woda w ruchu, choć stojąca. Rozlewisko powstaje, gdy rzeka wylewa poza swoje koryto. Może być płytkie, szerokie, sezonowe lub trwałe. To woda stojąca tylko pozornie i okresowo, w rzeczywistości jest częścią dynamicznego systemu doliny rzecznej. Ale pojawia się zazwyczaj okresowo. Z kolei starorzecze można w przenośni nazwać pamięcią dawnej rzeki. Starorzecze to dawne zakole rzeki, odcięte od nurtu. Zazwyczaj na kształt podkowy, własną hydrologię i bogactwo życia. Ma charakter stały (woda jest przez cały rok, jak w stawie czy oczku wodnym). To naturalny zbiornik, który powstał dzięki meandrowaniu rzeki. Z czasem zarasta, torfieje, zmienia się. Jest żywym archiwum procesów fluwialnych.
Wróćmy do małych zbiorników wodnych o pochodzeniu antropogenicznym. Glinianka to zalane wyrobisko gliny. Zbiornik antropogeniczny, często głęboki, o stromych brzegach. Z czasem naturalizuje się, stając się siedliskiem płazów, ptaków i roślin wodnych. To przykład, jak przyroda potrafi odzyskać przestrzeń. Sporo takich zbiorników na obrzeżach dawnych miast średniowiecznych, na terenach wiejskich lub w pobliży dawnych cegielni. Jeśli są na wsi, to mogą pełnić funkcje także sadzawki z rybami, poidłem dla zwierząt czy być wiejskim kaczym dołkiem. Należy do zbiorników poeksploatacyjnych, obok zbiorników po wydobyciu kredy jeziornej, torfianek, zbiorników w żwirowniach, kamieniołomach itp.
Torfiankę moglibyśmy poetycko nazwać siostrą glinianki z krainy torfowisk. Torfianka powstaje po wydobyciu torfu. Woda wypełnia zagłębienie w podłożu torfowym, tworząc kwaśny, ubogi w składniki odżywcze zbiornik. To mikrosiedlisko torfowiskowe, często z rosiczkami, wełniankami i torfowcami.
Nie wyczerpałem całej różnorodności słownej jak i zróżnicowania przyrodniczego oraz genezy małych zbiorników wodnych. Można by przecież wspomnieć o basenach, zbiornikach przeciwpożarowych, małych zbiornikach retencyjnych przy autostradach i drogach szybkiego ruchu. Na koniec wspomnę jeszcze o naturalnych zbiornikach okresowych krajobrazu pojeziernego. Można je nazwać oczkami wiosennymi, śródpolnymi i śródleśnymi z charakterystycznymi skorupiakami takimi jak przekopnice, zadychry czy dziwogłówki. W krajobrazie pojeziernym i dolinach rzecznych wiosną pojawiają się zbiorniki, które latem znikają. To oczka wiosenne — efemeryczne, ale kluczowe dla płazów i bezkręgowców. Ich istnienie jest krótkie, lecz powtarzalne, wpisane w rytm roku.
Wśród opisanych form część jest naturalna (jeziorko, starorzecze, młaka, bajoro, oczko polodowcowe, rozlewisko), a część antropogeniczna (sadzawka, staw, glinianka, torfianka, oczko ogrodowe, basen). Jednak granice te bywają płynne. Glinianki i torfianki szybko stają się siedliskami o wysokiej wartości przyrodniczej. Stawy mogą dziczeć, a naturalne oczka mogą być pogłębiane lub regulowane przez człowieka.
Ta wielka różnorodność wymyka się prostej klasyfikacji. Próba uporządkowania tych form pokazuje, jak bardzo złożony jest świat małych wód. Każdy zbiornik ma własną historię, dynamikę i rolę ekologiczną. Niektóre są trwałe, inne efemeryczne. Jedne powstały naturalnie, inne dzięki pracy człowieka, ale wszystkie podlegają tym samym procesom: zarastaniu, zamulaniu, parowaniu, sukcesji. Wielka różnorodność tych obiektów sprawia, że żadna prosta klasyfikacja nie oddaje ich bogactwa. Woda stoi, ale życie w niej i wokół niej jest w ciągłym ruchu. To właśnie ta zmienność i niejednoznaczność czynią małe zbiorniki wodne jednym z najbardziej fascynujących elementów krajobrazu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz