17.01.2023

Jakie jest pokolenie iGen i co z tego wynika?

Zastanawiamy się jak zmienią nas i nasze zwyczaje, także zawodowe, algorytmy sztucznej inteligencji. Zaskakujące jest to, że już mamy badania w zbliżonym temacie. Przykładem jest książka  Jean M. Twenge pt. "iGen - Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane, bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dobrości", wydana w 2019 roku przez Smak Słowa. Przeczytałem ją kilka miesięcy temu a teraz dzielę się refleksjami w nowym kontekście chatGPT.

Zmiana dokonuje się ewolucyjnie i od dłuższego czasu. Całe pokolenia wyrosły z dostępem do Internetu i ze smartfonem w ręku. Jean Twenge przebadała ankiety, które wypełniają od kilkudziesięciu lat młodzi ludzie w USA. Solidny i jednakowy materiał (11 milionów przebadanych Amerykanów od początku lat 60. XX wieku). Odnosi się do społeczeństwa amerykańskiego, które nieco szybciej weszło w erę smartfonów od naszego. Ale tylko trochę szybciej. Zapewne ma też nieco inne cechy kulturowe od Europejczyków i Polaków. Myślę jednak, że z małą poprawką wnioski z jej badań, a opisane dokładnie w iGenie, możemy odnosić także i do naszego społeczeństwa. Co więcej są przedsmakiem tego, co nasz jeszcze czeka. 

Na podstawie swoich analiz autorka formułuje cechy nowego pokolenia, obserwowane trendy; 
  • niedojrzali (wydłużenie wieku dziecięcego).
  • w Internecie (więcej czasu spędzają w telefonach, kosztem czego to się dzieje?)
  • wirtualni (mniej kontaktów osobistych)
  • niespokojni (więcej problemów ze zdrowiem psychicznym
  • niereligijni (utrata religijności tak przecież charakterystycznej dla społeczeństwa amerykańskiego)
  • odizolowani (zainteresowani bezpieczeństwem i spadek zaangażowania obywatelskiego0
  • niepewni dochodów (nowe podejście do pracy)
  • bez ograniczeń (nowe postawy wobec seksu, związków i rodzicielstwa0
  • inkluzywni (akceptacja, równość i wolność słowa)
  • niezależni (poglądy polityczne)
Wydłużanie okresu dzieciństwa obserwujemy od samego początku Homo sapiens. Dużo wcześniej już określono człowieka jako neoteniczną małpę. I ten trend stale się utrzymuje w czasie ewolucji biologicznej i ewolucji kulturowej. Przecież kiedyś ludzie wchodzili w dorosłość w wielu 14-16 lat, gdy dziewczynki zaczynały miesiączkować, a więc zdolne były do ciąży i rodzenia - stawały się dorosłe. Podobnie z chłopcami. Epoka przemysłowa i powszechna edukacja wydłużyła dzieciństwo i wiek przed-dorosły. W porównaniu ze Średniowieczem czy Starożytnością pokolenia młodzieży epoki przemysłowej było mniej dojrzałe. Już nie dojrzałość płciowa była wyznacznikiem ale dojrzałość społeczna i skończone szkoły, czyli wiek 18-19 lat. Upowszechnienie edukacji na poziomie wyższym i inne procesy cywilizacyjne sprawiły, że młodzi ludzie w dorosłość społeczną wchodzą jeszcze później. Efektem jest coraz późniejsze zachodzenie w ciąże i rodzenie pierwszego dziecka. Pojawia się tu nawet problem biologiczny - rozchodzenie się coraz bardziej dojrzałości biologicznej z dojrzałością społeczną (kobiety nie rodza wtedy, gdy są do tego najbardziej predysponowane biologiczne ale przecież niedojrzałe społecznie). Technologie cyfrowe i telefony pogłębiają ten proces - dzieciństwo jeszcze bardziej się wydłuża. I trudno wskazać co jest przyczyną a co skutkiem. Nie tylko smartfony są przyczyną wydłużonego wieku dziecięcego, czyli coś, co nazywamy niedojrzałością lub opóźniona dojrzałością.

Dlaczego badacze interesują się cechami kolejnych pokoleń:  Baby boomers, Generacja X, Milenialsi i w końcu iGen? Bo jest to także pytanie jacy będą pracownicy, wchodzący na rynek pracy, jacy będą obywatele itp. Pytania bardzo praktyczne. To samo możemy zapytać w odniesieniu do edukacji: skoro jest inne pokolenie, ma inne cechy to czy nie powinniśmy się na to przygotować i dostosować formy i metody do tego pokolenia? Zabierać smartfony by na siłę zatrzymać i cofnąć w rozwoju cywilizacyjnym i społecznym czy znając ich cechy mądrze dostosować edukację? 

Choćby pytanie o motywację do nauki, czy to, co motywowało młodych uczniów i studentów kilkadziesiąt lat temu motywuje i dzisiaj? A co i dlaczego motywuje obecne pokolenie, wychowane na smartfonach? I co będzie motywowało przyszłe pokolenie, wychowane na powszechnych algorytmach sztucznej inteligencji? 

Na pewno jesteśmy świadkami ogromnych i długofalowych zmian kulturowych. Zapewne te zmiany kulturowe najpierw objawiają się u ludzi młodych, a dopiero potem rozprzestrzeniają się na ludzi starszych. A wraz w demograficzną wymianą pokoleń diametralnie zmienia się całe społeczeństwo. I tego teraz doświadczamy. Profesor Duch niedawno ujął to tak: "ludzkość znajduje się w nadzwyczajnym momencie rozwoju świata", powstaje społeczeństwo transhumanistyczne, gdzie następuje sprzęganie sztucznej inteligencji z ludzkim mózgiem. To na razie prognozy lecz trend wydaje się już widoczny. Zachodzi od bardzo długiego czasu i nabiera przyspieszenia. 

Zachęcam do sięgniecie po książkę Jean Twenge. Na 376 stronach (włączając indeks i bibliografie) bardzo rzetelnie opisuje skąd wzięły się jej uogólnienia, dotyczące cech pokolenia iGen. Zakończeniem jest rozdział "Zrozumieć - ocalić - iGen" a w nim także  podrozdział iGen w szkole. czyli to, z czym się spotykamy na co dzień, jako nauczyciele i jako rodzice. Skąd się wzięły takie a nie inne cechy młodego pokolenia. Zrozumieć by adekwatnie działać, np. "iGen przychodzi na uczelnie z mniejszym doświadczeniem w czytaniu książek czy nawet długich artykułów w prasie." I co, mamy się obrazić, narzekać, że są inni? Czy raczej przeformułować uniwersytety i sposób nauczania? A może z tą zmianą poczekać aż iGen zdobędzie profesury, stanowiska dziekanów i rektorów i dopiero oni to zmienią?

Mojemu pokoleniu polecam tę książkę - jeszcze potrafimy czytać. Ale dla iGenu ten sam przekaz może należałoby przygotować inaczej, np. w formie krótkich podcastów lub zupełnie inaczej. Jak? Ja przed takim dylematem stoję, przygotowując kolejne zajęcia na uniwersytecie. Wiem czego chcę ich nauczyć (to się nie zmieniło), ale może formy muszą być inne? Bo są jak z innej kultury, jak migranci z innej cywilizacji. A może to ja jestem imigrantem cyfrowym?. Choć nie, my byliśmy tu wcześniej (na tym świecie, na tej ziemi), więc możemy się czuć autochtonami. Przychodzą nowi, ale i tak trzeba się nauczyć z nimi komunikować, współpracować. Czyli najpierw dogłębniej poznać. IGen Jaean Twenge to dobry poradnik i przewodnik antropologiczny. I nie ma w tym antropologicznym odniesieniu żadnej przesady.


15.01.2023

Prowincjonalne spotkania przy malowaniu dachówek

 

Dla mnie prowincja to cisza, spokój i miejsce położenia z dala od tętniących życiem aglomeracji. Prowincja brzmi jak komplement. Kojarzy się z cittaslow. W dobie Internetu, zamieszkiwanie z dala od centrum, nie wyklucza i nie upośledza. Jeśli się tylko chce. Utrzymywanie więzi i kontaktu jest teraz łatwiejsze niż dawniej. Nowe technologie mogą być destrukcyjną kulą u nogi lub budującym relacje dobrym narzędziem. 

W ramach Nocy Biologów 2023 odbywają się liczne warsztaty, wykłady, pokazy, wystawy na uniwersytecie. Młodzież szkolna jak i całe rodziny przyjeżdżają by zobaczyć co naukowcy robią w swych laboratoriach, by spotkać się z nauką i naukowcami, by zdobywać wiedzę małymi porcjami przez całe życie. Festiwale i pikniki naukowe są rosnącym trendem w edukacji i upowszechnieniu wiedzy. Towarzyszą im coraz liczniejsze centra nauki, łączące w sobie upowszechnianie wiedzy jak i edu-rozrywkę. Ciekawość świata jest ogromna więc i zapotrzebowanie na tego typu formy edukacyjne jest równie duże. Lecz nie wszyscy mogą dojechać do dużego miasta. Dla nich przeznaczone są formy online, zarówno webinaria jak i filmy, gry, zdalne pokazy. Ale są także wyjazdy do miejsc "daleko od szosy". W moim odczuciu mają one funkcję aktywizacyjną. W jakimś sensie to uniwersytet rozproszony, obecny daleko poza swoimi murami. I to nie zamiast tradycyjnych form lecz i, czyli poszerzenie form upowszechniania wiedzy a nie ich zastąpienie. Nie albo albo lecz i i. I jedno i drugie.

14 stycznia 2023 r. byłem w Jezioranach. Na zaproszenie Stowarzyszenia Warmiński Targ Artystyczny w ramach Nocy Biologów, moja wystawa Spotkania z Przyrodą pojawiła się w tutejszym doku kultury. Ale sama wystawa, nawet jeśli ogląda się ją z telefonem komórkowym, nie jest zbyt angażującą formą. Dlatego ważnym elementem wystawy było wspólne malowanie starych, warmińskich dachówek. Coś już niepotrzebnego, zdjętego z dachu i potencjalnie przeznaczone na śmietnik. Było jednak spotkanie międzypokoleniowe i międzyśrodowiskowe. Na wspólnym malowaniu pojawiło się Koło Gospodyń Wiejskich Orzesz Babki z Orzechowa, Artystyczna Rezerwa Twórcza z Olsztyna, studentka biologii, i oczywiście osoby "tutejsze". Jeziorany to malutkie miasteczko warmińskie. Sporo się tu dzieje. A dzięki dobremu połączeniu autobusowego (od niedawna linia 540 autobusów miejskich z Olsztyna) przestało być wykluczone komunikacyjnie. Działa tu także Uniwersytet Trzeciego Wieku. I w czasie malowania zaproszony zostałem z wykładem. Może uda się już w marcu. Malutkie miasteczko cittaslow ożywa dzięki kapitałowi ludzkiemu. Uniwersytet może być to także obecny w formie okazjonalnych wykładów czy wspólnych działań. Okazja zawsze się znajdzie. 

Co jeszcze narodziło się przy wspólnym, malarskim stole, w dyskusji ze Stowarzyszeniem oraz uczestnikami? Przyjedziemy tu latem na plener. Już taki dłuższy. Dojrzewa także projekt edukacyjny, z wykładami i spotkaniami dyskusyjnymi w formie kawiarni naukowej. Może uda się także zorganizować zajęcia dla uczniów w tutejszej szkole? Z możliwością wyjazdy na zajęcia laboratoryjne do Kortowa oczywiście. Zrealizujemy to małymi kroczkami albo przez duży projekt. Trzeba szukać...

Pomalowane dachówki, te które autorzy zastawili, zostaną polakierowane (by zabezpieczyć przed warunkami pogodowymi) i rozmieszczone w różnych miejscach Jezioran. Taki streetart w cittaslow, z dyskretnymi elementami edukacyjnymi. Pomyślę także by włączyć elementy cyfrowe i online. Może w formie gry, może questingu albo jeszcze czegoś innego. Jest wyzwanie do poszukiwań nowych form przekazywania wiedzy małymi porcjami jak i hybrydowo. W takich działaniach dojrzewa w mojej głowie idea uniwersytetu rozproszonego, regionalnego, głęboko zakorzenionego w swoim środowisku społeczno-gospodarczym.

Nie pierwszy raz byłem w Jezioranach i nie pierwszy raz tam malowałem. Ale spotkałem tam ludzi chętnych do współpracy i odważnych na niecodzienne przygody artystyczno-edukacyjne. Współpraca i komunikacja to jedne z ważniejszych kompetencji XXI wieku. Doświadczam tego namacalnie.  I widzę różnicę, gdy nie ma współpracy i gdy jest współpraca. Jakże wiele dobrych inicjatyw ponosi fiasko lub ma mierne rezultaty, gdy brakuje tej kompetencji. Bez wątpienia w naszym społeczeństwie jest jeszcze w deficycie....

Malowanie należy do prostych czynności. Każdy potrafi. Bo przecież najważniejsze jest spotkanie i rozmowa a nie tworzenie wielkich dzieł. Tym wielkim dziełem jest dialog, bycie razem oraz cieszenie się z aktywności. Malowanie daje szybkie poczucie sprawstwa. Efekty widoczne są od zaraz. Zupełnie inaczej jest z edukacją. Wkładamy wysiłek i często nie wiemy czy coś z tego wynika. To frustruje i łatwo o wypalenie zawodowe. Malowanie jest arteterapią, przeciwdziałającą wypaleniu zawodowemu. Jest także sposobem na uczenie się wspołpracy i budowania dobrych więzi międzyludzkich. Współpraca przy malowaniu? Nie chodzi tylko o zorganizowanie spotkania. Na przykład te pomalowane dachówki komponują się w niezaplanowaną całość. Będą leżały obok siebie i tworzyły opowieść o przyrodzie. Wspólne przedsięwzięcie, wspólny wysiłek i wspólna nieoczekiwana treść. Pomalowanie dachówek to dopiero początek. Dużo działań dopiero teraz może powstać. Jeśli będzie otwartość i współpraca.

W czasie malowania w Jezioranach odpocząłem psychicznie. Mocno zainspirowałem się do dalszych działań. Urocza była cisza małego miasteczka. Chce się tu wracać. Do miejsca i do ludzi. 

10.01.2023

Noc Biologów 2023 – 13 stycznia 2023 (z refleksjami o edukacji)

Noc Biologów 2023 – 13 stycznia 2023,
30 ośrodków w Polsce
a obok Olsztyna, Iława i Jeziorany..
To, co kiedyś było nowością, dzisiaj staje się zwykłą codziennością. Powszednieje? Znak zmian w edukacji. Warszawskie Centrum Nauki Kopernik nie jest już jedyne. Rozmnożyły się nie tylko centra nauki (niebawem w Olsztynie uruchomiona zostanie Kortosfera) ale także i różnego rodzaju pikniki naukowe i pokazy poza murami placówek edukacyjnych. Niebawem

13 stycznia, piątek, godz. 11.30 – oficjalne otwarcie Nocy Biologów w Olsztynie z udziałem władz uczelni, w Collegium Biologiae, na Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie. Po dwóch latach organizowania Nocy Biologów w formie zdalnej powracamy do pokazów i wykładów bezpośrednich. Ale nie całkiem. Pozostaje forma hybrydowa, z częścią wykładów, filmów czy gier realizowanych online. Noc Biologów odbędzie się po raz dwunastu w 30 ośrodkach akademickich, ogrodach botanicznych itp. W Olsztynie koordynuję organizuję Nocy Biologów od samego początku. I zawsze zajęcia rozpoczynają się od rana a nie wieczorem. To odpowiedź na zapotrzebowanie szkół. Łatwiej jest zorganizować wyjście całej klasy w godzinach lekcyjnych niż dodatków, „po szkole”. Za to wieczorami odwiedzają nas rodziny i młodzież już indywidualnie.

Nie maleje zainteresowanie młodzieży i dorosłych piknikami naukowymi. To namacalny przykład na popularność mikrouczenia się oraz zmian, jakie dokonują się systematycznie w ekosystemie edukacyjnym szeroko rozumianym. Szkoła staje się coraz bardziej rozproszona. Także dzięki wielu instytucjom, oferującym pokazy, wykłady, wystawy edukacyjne. Społeczne zapotrzebowanie na upowszechnianie wiedzy i edukację pozaformalną ciągle jest ogromne.  Nic nie wskazuje na zmianę tego trendu. Na UWM przygotowaliśmy ponad 70 różnych zajęć w kontakcie i online. Na wiele w nich dość szybko zabrakło miejsc. I to mimo zwiększenia liczby oferowanych zajęć. Szkoły umawiają się na zajęcia w dodatkowych terminach m.in. w lutym i marcu. Jak widać trzecia, społeczna misja uniwersytetu jest bardzo potrzebna. Nie ma rady, trzeba znowu napisać jakiś grant edukacyjny taki jak Spotkania z nauką.

Obecna Noc Biologów odbędzie się w Olsztynie a także w Iławie i Jezioranach. To efekt współpracy uniwersytetu z absolwentami i otoczeniem społeczno-gospodarczym. W Iławie będzie to po raz trzeci, w Jezioranach po raz pierwszy. Dlatego na załączonej wyżej mapce są dodatkowe dwa małe koty obok Olsztyna. Akurat współpraca zaistniała dzięki aktywności moich dawnych studentek – Justyny Jaskólskiej-Kurpieckiej (studiowała biologię) oraz Anny Wojszel (studiowała dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze). Postulat współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym uniwersytetu realizowany w praktyce. Tak rozumiem rolę „prowincjonalnego” uniwersytetu – mocne osadzenie w regionie i szerokie budowanie kapitału ludzkiego. Nie tylko zasysanie najzdolniejszych z terenu ale ciągłe wspieranie małych, lokalnych inicjatyw. Zapewnić wsparcie naszym absolwentom. Uniwersytet rozproszony. Teraz, łączność internetowa jeszcze bardziej ułatwia realizację tego postulatu.

Tegoroczna edycja Nocy Biologów odbywa się pod hasłem tj. "Woda - źródło życia - teraźniejszość i przyszłość". Część wykładów i warsztatów w pełni nawiązuje do hasła przewodniego.

Kiedy? 13 stycznia 2023 (14 stycznia w Jezioranach, 14 i 15 stycznia w Iławie)

Gdzie? W kontakcie bezpośrednim na Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie, zdalnie w sieci. Wystawa w Jezioranach w kontakcie 14 stycznia. Gra terenowa w Iławie 14 i 15 stycznia.

Program: dostępny na stronie http://www.nocbiologow.pl/index.php?id=jednostka&nazwa=olsztyn .

Jak? Na większość zajęć trzeba się wcześniej zarejestrować (wszystkie są bezpłatne). Szczegóły w programie przy każdej pozycji wyszczególniony jest adres, pod którym należy dokonać rezerwacji. Kto pierwszy ten lepszy. Bezpłatność zajęć nie bierze się z nieba. Nie tylko pracownicy i studenci UWM pracują w wolontariacie i ze środków uniwersytetu zapewniając materiały, sprzęt oraz sale. Pomagają nam także osoby spoza uniwersytetu. W tym roku nie mamy grantu Na Noc Biologów.

Noc Biologów jest ogólnopolskim festiwalem nauki, który ma na celu przekazanie szerokiej wiedzy przyrodniczej oraz wyników prowadzonych badań naukowych na różnych poziomach - od podstawowych wiadomości przyrodniczych do zagadnień problematycznych, nurtujących współczesną biologię i biotechnologię. Jest formą budowania kapitału naukowego – pokazywanie nauki jako zawodu, który można wybrać dla siebie. Dodatkowo jest to rozbudzanie ciekawości i chęci poznawania praw przyrody.

Jednym z celów ogólnopolskiej Nocy Biologów jest zaszczepienie przekonania o kluczowej roli nauk przyrodniczych w egzystencji populacji ludzkiej na Ziemi a także znaczenie biogospodarki w rozwoju regionalnym w północno-wschodniej Polsce. Bogata i ciekawa oferta programowa w ramach „Nocy Biologów” w latach 2012-2022 r., przygotowana przez pracowników naukowych a także doktorantów i studentów, spotkała się z ogromnym odzewem ze strony społeczeństwa w mieście Olsztynie i całym województwie, co potwierdza słuszność przyjętej koncepcji upowszechniania nauki: wiedza w małych porcjach, edukacja pozaformalna i w ciągu ca lego życia (interesujące pokazy, aktywizujące warsztaty, prelekcje, wykłady, zwiedzanie laboratoriów, wystawy, dyskusje oraz materiały zamieszczone w prasie lokalnej, radiu, telewizji i internecie, m.in. blogi i portale społecznościowe). Potrzeby społeczne na organizowania tego typu przedsięwzięć rosną od lat. Zapotrzebowanie jest ogromne. Szczególnie ważna jest dla mieszkańców małych wsi i miasteczek z naszego regionu, jako forma upowszechniania najnowszej wiedzy biologicznej w formie kształcenia ustawicznego i pozaformalnego. Część pokazów i wykładów dostępna będzie online dzięki czemu łatwy dostęp będą miały osoby mieszkające daleko od Olsztyna. Kłopoty komunikacyjne nie są wiec przeszkodą by poznawać świat i zdobywać wiedze.

Zapraszamy na dwunastą edycję Nocy Biologów, w piątek, 13 stycznia 2023 r. oraz 14 stycznia do Jezioran. Relacje na Facebooku: https://fb.me/e/3JRFtFetw oraz na Fanpage https://www.facebook.com/NocBiologowOlsztyn

Pierwszą Noc w styczniu 2012 r. organizowało 16 jednostek naukowych z całej Polski, w 2013 r., już 19 instytucji. Jak będzie w 2023 roku? Łatwo sprawdzić na mapie : http://www.nocbiologow.pl/noc/index.php


PS. Co dalej? Systematycznie zbierane doświadczenie owocuje konkretnymi przedsięwzięciami, zmianami w edukacji i powolnym nadążaniem za zmianami cywilizacyjnymi. Noc Biologów, jako piknik naukowy, nie jest przeżytkiem ani efemera. To trwały element krajobrazu edukacyjnego Olsztyna i regionu. Może w kolejnych lata uda nam się zorganizować więcej działań w terenie, daleko od Olsztyna. Jeśli nie w styczniu, to przy innych okazjach (i bez okazji) w ciągu całego roku.


6.01.2023

Czy sztuczna inteligencja zagraża człowiekowi a jeśli tak, to jak?

Coraz więcej rzeczy z mojego życia spotykam w skansenie. Wycieczka jak do innego kraju, do innego świata. 

Główna teza tej wypowiedzi brzmi: sztuczna inteligencja i algorytmy wnoszą ogromną zmianę w nasze życie i są ciągiem innych, ewolucyjnych procesów, już od dłuższego czasu trwających. Sztuczna inteligencja (algorytmy) jako taka nie zagraża człowiekowi. To sam człowiek zagraża sobie samemu. Przed nami ogromne wyzwanie by nauczyć się żyć w nowym środowisku i z nowymi relacjami z nieludzkimi elementami naszego ekosystemu społecznego. 

cytat znaleziony gdzieś na stronie zachwalającej algorytmy sztucznej inteligencji:,

"Celem sztucznej inteligencji nie jest wyeliminowanie człowieka, ale wyeliminowanie rutynowych i nudnych zajęć. Dzięki temu ludzie będą mogli zajmować się rzeczami ważnymi, kreatywnymi, ciekawymi."

Podobne nadzieje pokładano w czasach rodzącej się mechanizacji w drugiej połowie XIX wielu. Czas pracy miał się skrócić do 2 h dziennie. Nie skrócił się, maszyny nas wyręczają a my pracujemy coraz więcej. Dlaczego tak się dzieje? Nie możemy żyć bez pracy? Nie potrafimy zajmować się rzeczami ważnymi kreatywnymi? Wspomniane czynności zabierają dużo energii i nie jesteśmy w stanie poświęcić im więcej czasu i uwagi? Regenerując swój umysł do kreatywności i szukając inspiracji "nic nie robimy" a to jest odbierane jako wałkonienie się i naganne nic-nie-robienie? Za co mielibyśmy otrzymywać wynagrodzenie? Ciągle jeszcze bardziej cenimy umęczenie się do siódmego potu?

Zastąpienie w czynnościach rutynowych, nużących, męczących i brudzących. To samo w dawnych czasach mówiono o niewolnikach, mieli wykonywać czynności męczące, nużące, brudzące ciało i ręce. W urządzeniach i algorytmach szukamy nowych niewolników do pracy. Ale czy cała reszta będzie klasą panów? Uprzywilejowanych? Nie, tylko mały procent, reszta pozostanie na lodzie. Tak jak  w przypadku mechanizacji i automatyzacji. Profity z automatyzacji rozdysponowane zostały nierównomiernie. Co być może wynika ze społecznego charakteru ludzi i hierarchii społecznej. 

W epoce przemysłowej w edukacji kształciliśmy się (powszechna edukacja i alfabetyzacja) by zająć się innymi czynnościami a nie tylko nużącymi, fizycznymi, niewykwalifikowanymi. Teraz te czynności zabierają komputery i algorytmy sztucznej inteligencji oraz dalsza mechanizacja. Mieszkanie posprząta nie służąca czy niewolnik lecz samobieżny i samodzielnie odkurzający robot czyszczący, odkurzacz nowej generacji. Pralka upierze, TV zabawi, jedzenie zamówisz telefonicznie i ci dowiozą. A w autonomicznym domu lodówka sama zamówi kończące się produkty - nie musisz o tym pamiętać i zaprzątać sobie głowy takimi "drobiazgami".. Samochód autonomiczny zawiezie cię tam gdzie chcesz. Nie musisz mieć własnego szofera. Służba i zarzadzanie służbą jest przejmowane przez nowe technologie i algorytmy sztucznej inteligencji. Będziemy jak rozkapryszona, dawna arystokracja, która nie potrafi sama się ubrać i zrobić coś do jedzenia? Władcza lecz i jednocześnie bezradna w wielu aspektach życia codziennego.

Nie problem z AI (SI). Problem z ludzkim rozwarstwieniem i nierównym podziałem dóbr. Najwięcej jest do zmienienia w ludzkiej i społecznej mentalności. A może się nie da, bo mamy taką ewolucyjnie ukształtowaną biologiczną kondycję gatunku społecznego, stadnego?

Niewolnicy się wyemancypowali, kobiety i dzieci się wyemancypowały, to teraz mechanizacja i sztuczna inteligencją będą nowym niewolnikiem. Ale kto będzie czerpał korzyści? I czy będzie. 

Rozwój technologii, w tym sztucznej inteligencji, to mniej lub bardziej wspólny dorobek całej ludzkości, wielu pokoleń, wynalazczości, współpracy, konektywnego tworzenia wiedzy. Nowy rodzaj wspólnego pastwiska. Czym było wspólne pastwisko na dawnej wsi? Terenem wspólnym, z którego korzystać mogli wszyscy  członkowie społeczności. Były i złe strony takiego gospodarowania, bo trudno było uzyskać konsensus ile krów, owiec czy koni można utrzymywać na tym pastwisku by nie doszło do przeeksploatowania i zniszczenia (utraty żyzności). Indywidualny egoizm i chciwość kontra długofalowy interes wspólny.  W pewnym momencie, na skutek zmian społecznych, nastąpiło grodzenie pól i podział na indywidualne działki owego dawniej wspólnego pastwiska. Jednym z efektów była większa wydajność w produkcji żywności. Ale czy czerpali z tego korzyści wszyscy? Dla biedoty wiejskiej nic nie starczyło i zostali pozbawieni skromnego dochodu. Podobny dylemat wspólnego pastwiska możemy zauważyć w epoce przemysłowej i w traktowaniu zasobów Ziemi. Nadmierna eksploatacja i doprowadzanie do katastrofy ekologiczne z jednej strony a z drugiej dzielenie, grodzenie i korzystanie z zasobów tylko przez nielicznych. Znowu ktoś został "na lodzie" i poza ogrodzeniem. Czy tak samo będzie przy korzystaniu z dobrodziejstw sztucznej inteligencji? Kto będzie czerpał beneficja? Czyje ręce i czyje głowy uwolnione zostaną od nużących prac?

Kto nie pracuje to nie je, jaką więc pracę będziemy wykonywali, gdy za nas pracować będą automaty i algorytmy? Wyrugowani chłopi przenieśli się do miast i zasilili rodzącą się klasę robotniczą (fabryczną). Przekwalifikowali się. Tkacze stali się robotnikami. Czy zajęli się pracą bardziej ważną, twórczą? Cena produktu spadła, można było produkować więcej i taniej. Rynek szybko się wysycił. Więc rzeczy są jednorazowe, by ciągle było na nie zapotrzebowanie (sztuczne postarzanie produktu). Moda kreuje kupowanie nowych rzeczy, gdy stare są jeszcze dobre.

Komputery wyrugowały urzędników. Ich nudne i powtarzalne czynności zostały zautomatyzowane. I co się stało ze średnim personelem? Czy zajęli się czymś ważnym i kreatywnym? A przecież mogliby. Algorytmy sztucznej inteligencji pozbawiają pracy ludzi piszących (dziennikarze), grafików komputerowych i prawdopodobnie także nauczycieli. Ciąg zmian cywilizacyjnych.

W edukacji znaczna część czynności może być zautomatyzowana: sprawdzanie testów jest szybkie. Ankieta online, sortowanie pytań - to wszystko zrobią za nas algorytmy komputerowego oprogramowania. A czy można bardziej złożone treści automatyzować by nauczyciel nie musiał sprawdzać kartkówek, wypracowań i esejów? Czy nowe generacje ChatGPT przejmą te czynności? Nauczyciel zajmie się pracami ważnymi. Czyli czym? Motywowaniem do nauki, pokazywaniem sensu? Czy też więcej dostanie do pracy. Więcej i szybciej i taniej. I mimo automatyzacji dalej będzie długo pracował. Jedynym zyskiem będzie to, że zrobi więcej. A więc i mniej nauczycieli będzie potrzeba? Bo jeden wystarczy za dwóch lub trzech? A może i za dziesięciu.

Niewolnicy wyręczyli panów w pracy ciężkiej i powtarzalnej. Ale kto czerpał korzyści. Lud rzymski? Czym się kończy rozwarstwienie społeczne? Poza klęskami ekologicznymi? Rosnące rozwarstwienie generuje wiele różnych problemów społecznych i często wywołuje krwawe rewolucje. 

Jeszcze nie tak dawno uważaliśmy, że Murzyn to nie człowiek, więc może być niewolnikiem. Podobnie myślano i niestety myśli się jeszcze, że kobieta to nieczłowiek lub nie całkiem człowiek. Dlatego może być wykorzystywana. I mam być posłuszna. Maszyna to nie człowiek, może pracować dużo i nie mieć żadnych praw. Nie wzbudzi żadnych wątpliwości etycznych, nie pojawią się związki zawodowe czy ruchy abolicjonistów. Ale czy mogą nieliczni zawłaszczać dorobek setek pokoleń ludzkich i całych społeczeństw? Zawłaszczanie wspólnego dorobku tak jak gruntów wiejskich czy pastwisk? Czy jako ludzkość potrafimy podzielić się światem i czasem wolnym, zasobami i czasem wolnym? To tkwi w nas a nie w SI (sztucznej inteligencji). Dlatego uważam, że to nie algorytmy są dla nas problemem lecz my sami. Ludzie z krwi i kości. Narzędzie jest tylko narzędziem. Może być różnie wykorzystywane.

Kluczem byłby gwarantowany dochód podstawowy. Ale kto nie pracuje ten nie je? A co z klasą próżniaczą? Też nie pracują a zarabiają krocie. Nie z zasług a z faktu zajmowania uprzywilejowanej pozycji. Wynika z przypadku, z dziedziczenia, czasem z okoliczności. Teraz wszyscy mielibyśmy stać się zdegenerowaną klasą próżniaczą? Chyba, że nauczymy się korzystać z czasu wolnego i zachowamy niezarobkową aktywność. Rosnąca przestrzeń dla wolontariatu. To wszystko mieści się w szeroko rozumianych kompetencjach społecznych. I tego powinna uczyć współczesna szkoła. Nie pracy na obrabiarce, korzystania z arkusza kalkulacyjnego i wielu innych, niegdyś ważnych umiejętności. Teraz kluczowe stają się kompetencje społeczne: kreatywność, zdolność do dialogu, współpraca, empatia itp. Zmieniło się środowisko i potrzeby społeczne to i zmienia się szkoła. W której na pewno na trwałe zagoszczą algorytmy sztucznej inteligencji. Nauczyciele będą musieli się przekwalifikować... I być może ich głównym zadaniem będzie uczenie algorytmów, takich jak ChatGPT. W jakimś sensie nie ryba a wędka, którą przekażą sztucznej inteligencji. I skupią się na budowaniu dobrego środowiska edukacyjnego, niczym projektanci złożonych ekosystemów. Oraz jako opiekunowie uczniów oraz pomocnicy AI. Ten proces już zachodzi od wielu lat - ale to temat na osobny wpis i oddzielne rozważania.

Hierarchiczność jest immamentną cechą społeczeństw ludzkich. Być może trzeba ją uznać za naturalne prawo przyrody jako przykład kompartymentacji układów złożonych.

Bardzo trafnie wyzwania edukacji w czasach SI sformułował Marcin Zaród:

Najważniejsze jest JAK się uczyć. To, czego się uczymy, w epoce SI staje się drugorzędne.
Zapożyczone z grupy tai chi i zmodyfikowane do epoki ChatGPT"


Moim zdaniem ujął problem trafne. Przybywa materiału do opanowania, np. z biologii. A biologia należy do szybko się rozwijających dyscyplin i po jakimś czasie pewne informacje się dezaktualizują, wymagają modyfikacji i poprawek. Wszystkiego nie da się opanować, nawet na studiach. Ale ważny jest sposób myślenia. W przypadku biologii, moim zdaniem kluczowa jest teoria ewolucji oraz rozumowanie ekologiczne (relacyjne i interakcje systemowe). W skrócie: wszystko ze wszystkim (jest powiązane) i wszystko ze wszystkiego (pochodzi). Także w kontekście rozwoju embrionalnego (evo-devo - ewolucja i rozwój). Do tego trzeba dodać genetykę na poziomie molekularnym. Upraszczając: nie ważne czy budowy kręgowca nauczymy się na przykładzie konia, świni czy człowieka. Ten sam plan budowy choć są wyraźne różnice, wynikające z przystosowania do środowiska. Trudne byłoby ustalenie tego, jak rozumieć część biologiczną edukacji. Ale już trzeba nad tym się zastanawiać i dyskutować. W zakresie paradygmatu naukowego ważne byłoby nauczenie metody: dostrzeganie problemu, określanie celu, dobór materiału i metod, opis czyli omówienie wyników i dyskusję, czyli interpretację wyników w nawiązaniu do tego co już wiemy (jako ludzkość). Jestem jak najbardziej za tym, że ważne jest jak się uczymy. W kategorii JAK - ważne jest, że w dialogu z innymi, że stawiając pytanie i dobierając argumentację.

Sama sztuczna inteligencja w niczym nie zagraża. To ludzie są zagrożeniem i to, w jaki sposób ułożymy społeczne zasady i podział zasobów oraz beneficjów.

Przykład z wykorzystania AI jako farmę troli. Przecież odpowiedzi takiego czatu (udającego człowieka) nie muszą być prawdziwe. Czat GPT zmyśla i wymyśla. Dla zleceniodawcy w farmie troli to atut: szybko, dużo, tanio i bezpiecznie (taki czatbot nie będzie miał rozterek moralnych). Nie będzie wyrzutów sumienia, nikt się nie zbuntuje, nie sypnie, nie rozniesie się. Właściciel farmy troli przyjmie każde zlecenie i tanio wykona. Pozycjonowanie stron? Reklama? Hejt? Sterowanie opinią publiczną a w konsekwencji i wyborami? W zasięgu ręki. Tanio. Pracę stracą wyrobnicy w farmie troli. Czym się zajmą? Czymś ważnym i kreatywnym? Przekwalifikują się?

Jest potencjał w edukacji dla AI. Ale kluczowa jest motywacja. By się chciało chcieć uczyć się. Ktoś musi pokazać sens. By przymuszony niewolnik nie szedł na skróty i nie ściągał, by nie poświadczać oszukanych umiejętności, wiedzy czy kompetencji. A przecież doświadczamy tego od dziesięcioleci w edukacji, ze ściąganiem, wyciekiem pytań egzaminacyjnych, plagiatami, pisaniem na zlecenie, kupowaniem dyplomów na bazarze itd. Nic nowego.

Do czego potrzebny jest czy będzie człowiek w wieku XXI? Czyli już teraz. W obecności automatyzacji i algorytmów. Czyli nieludzkich podmiotów i aktorów życia społecznego, gospodarczego, cywilizacyjnego. Są obok nas. Współtworzą rzeczywistość i nas samych.

Bez wątpienia AI i algorytmy mocno zmieniają życie społeczne, zmieniają nas cywilizacyjnie. Czy potrafimy się dostosować? Odkryć dobre strony AI i sensownie je wykorzystać? Narzędzie jest tylko narzędziem. Nóż może posłużyć do krojenia chleba jak i do zabijania. To od użytkownika tego narzędzia zależy jak zostanie wykorzystane.

Dla kogo w edukacji narzędzia takie jak czat GPT są zagrożeniem? Dla tych co wymagają od uczniów pracy odtwórczej, pamięciowej (bo te narzędzia AI pomogą ściągać). Zagrożona jest wiedza podająca: wykładanie i sprawdzanie czy zapamiętany został przekazany materiał. Gdy własna wiedza (sprawdzającego) stanowi punkt porównawczy, niczym wzorzec z Sevres. Dla innych nie stanowi zagrożenia. O narastającym rozdzieleniu w zawodzie nauczycielskim, niczym ze specjacją rozrywającą, jeszcze napiszę. Bo to niezwykle ciekawe.


Przeczytaj tez:

4.01.2023

Chat GPT niebezpiecznie wiarygodnie konfabuluje

Przykład z kamishibai, teatrem ilustracji, dawnym japońskim wynalazkiem, który obecnie zyskuje na edukacyjnej popularności. Temat nawiązuje do zamieszczonego teksu. Rzecz jest o mówieniu.
 

Kiedy pojawia się nowa osoba w towarzystwie to wzbudza zainteresowanie i każdy chce z nią porozmawiać, zapoznać się. Takie zainteresowanie społeczne wzbudził ChatGPT, nowy podmiot sztucznej inteligencji, stworzony do konwersacji. Chyba (niepewność dotyczy konwersacji a nie zainteresowania ChatGPT). Niewątpliwie gwiazda socjologiczna ostatnich dni, ciesząca się ogromnym zainteresowaniem.  I ja także dołączyłem do tego grona przepytywaczy, szukających słabych punktów lub odkrywających mocne strony nowego bytu towarzyskiego. Towarzysko przepytać ku zachwytowi lub uciesze. Efektem było spore zdziwienie i zaniepokojenie. 

Najpierw spytałem o Jana i Cecylię w kontekście lektur szkolnych i miłości. ChatGPT (zwany dalej także Czatbotem)  z dużą pewnością w wypowiedzi i przekonującym, elokwentnym językiem udzielał odpowiedzi. Językowo zdania poprawne i niebanalne, przyjemnie się czytało. Jak okołoświąteczną literaturę. Jana i Cecylię zamiast w "Nad Niemnem" umieścił w "Lalce" i dodał wymyślone nazwiska. Ktoś, kto nie czytał i nie zna obu książek mógł uwierzyć w wygenerowana historię i omówienie lektury. My mieliśmy zabawę przy świątecznym stole (bo oczywiście odczytałem na głos konwersację z Czatbotem). Zgodnie odnieśliśmy wrażenie, że ChatGPT odpowiadał jak nieprzygotowany uczeń, który bezczelnie zmyśla, bazując na językowej elokwencji i kompetycjach komunikacyjnych. Brzmiało wiarygodnie i ciekawie. W szkolnych anegdotach o podobnych i rzeczywistych wyczynach ludzi z krwi i kości, czasem opowiadaliśmy w dawnych czasach. Sposób na wymiganie się z negatywnej oceny i udawanie, że się przeczytało zadaną lekturę. Ta "rozmowa" z Czatbotem była dla nas towarzyską zabawą, niczym opowiadanie wesołych historii. Ale gdyby uczeń chciał w ten sposób odrobić lekcje lub poszukać szybkiej odpowiedzi? Mógłby łatwo się zwieść. Dlatego uważam, że jest to niebezpiecznie  wiarygodne zmyślanie.  Zupełnie nowy poziom fake newsów. Przydatne do niezobowiązującej konwersacji i zabawy towarzyskiej lecz szkodliwe w budowaniu wiedzy i szukaniu odpowiedzi na nurtujące kogoś pytania.

Ale może zasób materiału wsadowego dla Czatbota był skromny w języku polskim? Być może nie miał z czego czerpać i wymyślał. Nie przyznał się do braku wiedzy tylko zmyślał. Popłynął jak to się czasem mówi. Postanowiłem sprawdzić jak poradzi sobie z pytaniami, dotyczącymi biologii. Jak rasowy egzaminator spytałem o to, co sam wiem. Najpierw zapytałem o oddychanie u dżdżownicy. W zakresie wiedzy biologicznej - w zasadzie uniwersalnej i niezależnej od języka odpowiedzi ChatGPT były błędne ale wyglądały na wiarygodne. Z oddychaniem dżdżownicy w niektórych fragmentach i mnie wprowadził w zakłopotanie, bo nie mogłem stwierdzić, czy pisze dobrze czy też całkowicie błędnie. Aż sam musiałem sprawdzać, bo odpowiedzi wydawały się błędne, lecz podane tak wiarygodnie, że było przekonywujące. Te same pytania zadawane w języku angielskim otrzymywały lepsze merytorycznie odpowiedzi. Może ChatGPT miał więcej tekstów w języku angielskim niż polskim, na których się uczył? A może to także błąd w tłumaczeniu? 

Zamieszczam przykład z omułkiem. Odpowiedź była kuriozalna. Jak można zaliczyć małża morskiego, mięczaka do ssaków a konkretnie do fok? Może to efekt złego tłumaczenia? Źle zrozumiał moje pytanie? Może są jakieś podobne słowa dla omułka i morskich ssaków?  Fragment, dotyczący zamykania otworu nosowego w czasie nurkowania wydał się poprawny i wiarygodny. Trudno, żeby było inaczej. To skoro pisze w tym fragmencie poprawnie, to może i dalej będzie dobrze? Długo nurkujące ptaki czy ssaki muszą rozwiązać problem z oddychaniem i potencjalnym brakiem tlenu. Ale żeby gromadzić w specjalnych gruczołach tlenowych? Nie słyszałem o czymś takim. Ale jeśli nie słyszałem to może ja mam braki w wiedzy o fokach? Nie da się znać na wszystkim w szczegółach. Z ciekawości więc sprawdziłem. Zacząłem od Wikipedii. I znalazłem różne wyjaśnienia, dotyczące problemów z oddychaniem przy głębokim nurkowaniu. U fok tlen gromadzony jest w krwi i mięśniach.  Zatem Czatbot opisał właściwy problem lecz zawarł zmyślone informacje. Googlałem gruczoły tlenowe by znaleźć ewentualne źródło błędu. Zero rezultatu. Przynajmniej w polskojęzycznych źródłach tego nie było. Najwyraźniej Czatbot konfabulował. 

Wnioski. Jeśli uczeń zapyta w nadziei na pomoc, to przynajmniej w zakresie wiedzy biologicznej otrzyma fałszywe informacje, ubrane w wiarygodnie wyglądającą wypowiedź. I ta wiarygodność językowa i argumentacyjna jest groźna. Tak jak groźny jest sprytny i doskonały oszust. Łatwo może wyprowadzić w pole. Jak patologiczny kłamca, który oszukuje i zmyśla nawet bez potrzeby. Bo przecież Czatbot nic nie zyskuje, nic mi nie sprzedał, do niczego nie namówił. Może tylko zainteresowanie konwersacyjne i moją uwagę. Zatrzymał przy ekranie.

Do czego przydatna może być taka sztuczna inteligencja? Do rozmowy towarzyskiej? Do zabawiania klientów? W zakresie literatury fikcji na pewno bardzo kreatywny, "wygadany", szybki i przydatny. Różnego typu czasy AI funkcjonują na stronach wielu przedsiębiorstw. Ich zadaniem jest udzielenia odpowiedzi na proste i powtarzające się pytania. Wyręcza w czynnościach powtarzalnych i nużących. Człowiekowi trudno psychicznie byłoby wytrzymać przy udzielaniu ciągle takich samych odpowiedzi. Czy testowany publicznie ChatGPT będzie przydatny do udzielania informacji handlowych, firmowych? W moim odczuciu w takich zadaniach  jest mało przydatny. Bo konfabuluje i może klienta wyprowadzić w pole. Bardzo przydatny dla farmy troli - bo tam z założenia nie chodzi o prawdę tylko na wyrabianie opinii i skłaniania do konkretnych działań, do oszukiwania i wyprowadzania w pole. 

Do czego się przyda? Mi się przydał do poprawy zdania. Chciałem, żeby napisał innymi słowami sformułowaną myśl. Ta sama merytorycznie treść tylko nieco inaczej ujęta. To zrobił chat GPT bardzo dobrze. Zaoszczędził mi pracy i wysiłku.

Refleksją z pogawędki z AI jest to, że niezwykle ważne w edukacji są kompetencje cyfrowe i komunikacyjne. Bez nich człowiek będzie niczym organizm z niedziałającym systemem odpornościowym - wnikną wszelkie zarazki i pasożyty. Tak jak i dawniej, tak i w cyfrowym świecie z coraz częstszą obecnością AI, wymagana jest umiejętność weryfikowania uzyskiwanych informacji w innych źródłach. Ja sprawdzałem np. w Wikipedii. Wikipedia nie jest pozbawiona wad. Ale jest budowana przez ludzi, pozostających ze sobą w dialogu, spierających się i powołujących się na rzeczywiste źródła. CzatGPT wymyśla źródła, podaje nieistniejące hasła w Wikipedii, nieistniejące artykuły i publikacje. To sprawdziłem gdy pytałem o chrząszcze ambrozyjne i korniki. Ale to już zasługuje na osobny tekst (niebawem się ukaże).

Wróćmy do kompetencji cyfrowych. W dawnym, analogowym świecie uczyliśmy się języka ciała  by z mimiki twarzy, intonacji głosu czy gestykulacji wykryć kłamstwa i manipulacje. Teraz kulturowo spotykamy się ze starymi problemami ale w zupełnie innym opakowaniu. Musimy odróżnić prawdziwy obraz czy nawet film od tego wygenerowanego i zmanipulowanego. Bo ChatGPT to tylko narzędzie, za którym stoi człowiek. Kompetencje cyfrowe są tak ważne jak sprawny układ odpornościowy. 

Co jest potrzebne w zakresie wiedzy przyrodniczej? Absolwent szkoły musi mieć własny szkielet wiedzy, paradygmat, który jest drogowskazem w odszukiwaniu brakujących szczegółów. Trzeba znać podstawowe prawa przyrody. Ale to nie wystarczy. Trzeba umieć szukać w różnych źródła i umieć odróżnić źródła wiarygodne od tych mniej wiarygodnych czy wręcz z założenia fałszywych. Kiedyś fałszowano pieniądze, złoto i cenne towary. Teraz można fałszować wiedzę i informacje. Zresztą kłamstwa i manipulacje towarzyszą człowiekowi od samego zarania Homo sapiens. W kontekście społeczny jest jak z pojawieniem się nowego patogenu - minie trochę czasu aż nabierzemy odporności grupowej. W tak zwanym międzyczasie będą straty, tak jak przy każdej epidemii.

Za sprawą algorytmów sztucznej inteligencji znaleźliśmy się w nowym środowisku. To tak, jakby do naszej grupy towarzyskiej dołączyły zupełnie nowe i nieznane osoby. Musimy je poznać, ocenić ich wiarygodność, poznać dobre i złe strony. I nauczyć się z nimi żyć jakie by nie były, dobre lub złe.. Wobec upowszechniających się czatbotów sama edukacja na wszystkich poziomach musi się zmienić. Bo to nie tylko nowe sposoby na ściąganie przez uczniów i chodzenia na skróty, drogami, których nie zaplanował nauczyciel. To także nowe osoby (nieludzkie) w naszym otoczeniu. W naszym społecznym środowisku. Co nas nie zniszczy to nas wzmocni. Dawne pasożyty mogą stać się pożytecznymi symbiontami.

Tak na gorąco myślę, że trzeba uczyć faktów, podstaw, ogólnego systemu wiedzy. Swoistego szkieletu. I umiejętności weryfikowania w różnych źródłach oraz prowadzenia dialogu. Co w biologii jest taką podstawą? Można byłoby powiedzieć - jaka powinna być ta podstawa programowa? To jest pytanie, nad którym się teraz głowię. Jak w ogromie wiedzy, której przez swą ilość nie da się w całości opanować, wybrać to, co najistotniejsze i najważniejsze? Kiedyś, jeśli nie miałeś w głowie, to nie miałeś w ogóle, Bo książek było mało a biblioteki daleko i niekompletne. Stąd zrozumiały nacisk na wiedzę pamięciową, nawet w odniesieniu do literatury faktu i poezji, którą można było zabłysnąć towarzysko. Teraz mamy pamięć przenośną i zewnętrzną w stosunku do naszego mózgu. Moim zdaniem dużego znaczenia nabierają kompetencje społeczne: umiejętność prowadzenia dialogu, argumentowania, sprawdzania źródeł, współpracy. One powinny być oczkiem uwagi we współczesnej szkole. 

I na zakończenie jeszcze jeden przykład konwersacji z Czatbotem. Żyrytwa to drapieżny pluskwiak wodny (owad). Komary każdy zna i nie trzeba objaśniać. Na pewno ChatgPT dobrze radzi sobie z błędami literowymi. I jest bardzo twórczy w wymyślaniu. Zagrażać może twórcom literatury fikcji. Pisarze literatury faktu mogą na razie czuć się niezagrożeni. Chyba, że pojawią się oszuści, którzy wykorzystają ChatGPT i podobne algorytmy do tworzenia fałszywej literatury faktu. Taka pasożytnicza mimikra kulturowa.  Nie będą pierwszymi, tyle tylko, że teraz będą mieli łatwe narzędzia do szybkiego generowania treści. Bez zbytniego wysiłku. Mniejszego niż tworzenie literatury faktu czy nawet literatury fikcji. Bo narzędzie jest bardzo sprawne językowo i narracyjnie.


Żyrytwa to owad a żyrafa to ssak.
Trzy różne jednostki systematyczne
w jednym zdaniu: owad, ptak i ssak.
Nieco dalej niekonsekwencja,
bo wcześniej uznana za ptaka a potem za ssaka.   

3.01.2023

O biologii na przykładzie ekologii smoków (Noc Biologów 2023)

Biologia czasem wydaje się nauką pamięciową: ogrom faktów i informacji o o dużej różnorodności. Sformułowane zależności i prawidłowości tylko w niewielkim stopniu ujęte są w prosty język matematyki (wzory). Nic tylko "brać na pamięć"?

Biologia jest nauką logiczną. Wiele różnorodnych fenomenów układa się w powtarzalne wzorce. W dużym stopniu te różnorodność porządkuje teoria ewolucji i prawa ekologiczne. Biologie można zrozumieć i z odkrytych praw przewidywać zdarzenia, które dopiero nastąpią. A w codzienności szkolnej oznacza to także to, że jeśli zrozumiemy prawa nauk biologicznych to można sporo wydedukować i odpowiadać na pytania, do których się nie uczyliśmy. 

Złożoność zjawisk biologicznych potrzebuje nieco innych metod matematycznych, np.  teorii zbiorów rozmytych. Prosta algebra nie jest wystarczająca. Potrzeba więcej prawdopodobieństwa a nie tylko arytmetyki. Język matematyczny nieco trudniejszy. Trzeba więc czasu by na stałe się zakorzenił i był powszechniej używany.

Jak opowiedzieć o prawach biologicznych? Na przykład zastanawiając się nad życiem mitycznych zwierząt, takich jak smoki. W ramach dwunastego pikniku Noc Biologów (zobacz program)  w dniu 13 stycznia zapraszam na opowieść o ekologii smoków.

Ekologia smoków (godz. 10.00-11.00), online na platformie MS Teams.

Czy smoki mogły latać i ziać ogniem oraz pożerać piękne dziewice? Czy da się to wyjaśnić, korzystając z praw ekologii? I czy smoki są tylko istotami mitologicznymi? Będzie to opowieść o tym, że biologia to nauka logiczna i oparta na prawach przyrody a nie zapamiętywaniu słabo ze sobą powiązanych informacji. Wykład o ekologii i ewolucji na przykładzie smoków. I i poczuciu humoru naukowców, którzy ożywili Smoka Wawelskiego. Taki trochę Park Jurajski w innym wydaniu.

Zgłoszenia e-mail: stanisla.czachorowski@uwm.edu.pl  (dla uczestników wysłany zostanie adres do webinarium na MS Teams).

Z kolei wieczorem, o godz. (18.00- 19.00) zapraszam na opowieść o chruścikach.
Co chruściki robią w nocy?

Chruściki to owady, których larwy żyją w różnych typach wód śródlądowych. Dorosłe – imagines prowadza lądowy, zazwyczaj nocny tryb życia. Co larwy chruścików robią w nocy w rzece, jeziorze, źródle czy strumieniu? Czym się zajmują, czy w tym czasie przędą jedwabne sieci, czy gdzieś wędrują? I dokąd lecą nocą dorosłe chruściki? Czego szukają?

Rezerwacja miejsc (link do webinarium zostanie wysłany mailem): stanislaw.czachorowksi@uwm.uwm.edu.pl

1.01.2023

Chrząszcze ambrozyjne, które spotkać możemy na spacerze do lasu

Ślady żerowania  kornika ogłodka brzozowca (Scolytus ratzeburgi),
który jest typowym kambiofagiem
(rozpoznanie żerowiska -  Tomasz Mokrzycki)

Rzeczy zadziwiające dzieją się obok nas. Trzeba jednak wiedzy i uważności by je dostrzec. Przykładem są chrząszcze ambrozyjne. Co to są chrząszcze to nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Ale co to są te  chrząszcze ambrozyjne? Czyli jakie?

Samo słowo ambrozja kojarzy się zapewne z pokarmem bogów w mitologii greckiej. Pokarm ten zapewniał nieśmiertelność i wieczną młodość. Ambrozja była uzupełnieniem nektaru czyli napoju bogów, o tych samych właściwościach. Nektar na trwałe przeniknął do biologii jak określenie słodkiego produktu roślinnych kwiatów, zwabiającym owady zapalające. Nektar nie daje owadom ani nieśmiertelności ani wiecznej młodości. Ale jest dobrym, energetycznym pokarmem.

Co więcej wiemy o mitycznej ambrozji? Że jej źródło znajdowało się w ogrodzie Hesperyd i przynosiły ją gołębie. Nic dziwnego, że w języku potocznym ambrozja stała się synonimem przysmaku. Z młodości pamiętam lody o takiej nazwie. W szarym PRL-u deser lodowy i owocami i bita śmietaną był dla nas ambrozją.

A czy biologia poza nektarem zaadoptowała także ambrozję? Tak, na co najmniej dwa sposoby. Nic dziwnego, przecież biolodzy musieli mieć wyksztalcenie a przez wiele lat w edukacji przewijało się dużo elementów greckiej mitologii. Pierwszym jest nazwa roślin, drugim określenie dla pewnej grupy chrząszczy i typie ekologicznego oddziaływania miedzy gatunkami.

Zacznijmy od roślin noszących nazwę ambrozja (Ambrosia L.). Jest nim rodzaj roślin należących do rodziny astrowatych (dawniej złożone), obejmujący 45 gatunków. Tę botaniczną ambrozję spotkać można w Ameryce Północnej i Południowej. Ale jeden gatunek (Ambrosia maritima) rośnie w basenie Morza Śródziemnego. Botaniczne ambrozje można spotkać także w Polsce lecz są zadomowionymi antropofitami, czyli zostały sprowadzone przez człowieka i rosną w naszym klimacie. Być może spotykacie je na wycieczkach terenowych i nawet nie wiecie, że mijacie boskie ambrozje.

Ciekawsze wydają się chrząszcze ambrozyjne. W ekologii pod pojęciem ambrozja kryje się określenie na symbiotyczną relację między grzybami a owadami takimi jak termity, mrówki i niektóre chrząszcze takie jak korniki. Owady te odżywiają się grzybami, rozwijającymi się na roślinach. W przypadku korników grzyby rozwijają się wydrążonych przez te chrząszcze korytarzykach. Grzyby korzystają także z odchodów owadów. Mamy więc uprawę i nawożenie, jak w typowym ludzkim rolnictwie.

Uprawę roślin i grzybów uważamy za wynalazek człowieka. Jednak znacznie wcześniej roślinne i grzybowe uprawy wykorzystywały owady. Dobrze znamy przykłady egzotycznych termitów czy mrówek grzybiarek. Ale obok nas podobnie żyją chrząszcze uprawiające grzyby. Są nimi właśnie korniki.

Jaką korzyść z tej relacji mają grzyby? Dostają pokarm w postaci tkanek roślinnych (w przypadku korników jest to ułatwianie wnikania do wnętrze rośliny), odchodów owadzich oraz transport czyli dyspersja. Znanych jest około 80 gatunków korników ambrozyjnych (w tym powszechnie znamy kornik drukarz). Każdy gatunek chrząszcza ma swój gatunek grzyba. Te symbiotyczne grzyby nie mogą istnieć bez korników. 

Dlaczego naukowcy interesują się ambrozyjnymi chrząszczami? Jak w każdej uprawie mogą pojawiać się szkodniki i chwasty. I przed nimi trzeba się jakoś bronić. Czy w uprawach chrząszczy ambrozyjnych można będzie odszukać jakieś gatunki, które potem wykorzystamy jako antybiotyki bakteryjne? Trzeba poszukać. Wiedza podstawowa wydaje się taka mało użyteczna. Jest jednak przydatna by do analiz laboratoryjnych i hodowli wybrać rokujące sukces gatunki owadów oraz ich symbiotyczne grzyby. Nauka dla czystej wiedzy jest niezwykle wciągająca. I może być wykorzystywana do całkiem praktycznych wynalazków.

O roślinnych ambrozjach więcej napiszę innym razem.


Edit (2.01.2023), uzupełnienia od Tomasza Mokrzyckiego: Chrząszczami ambrozyjnymi są wszystkie gatunki korników należące do rodzaju drwalnik (Trypodendron) oraz plemienia rozwiertków (Xyleborini). Co ciekawe, wszystkie gatunki korników rozwijające się w drewnie są chrząszczami ambrozyjnymi. Poza kornikami gatunkiem ambrozyjnym jest spokrewniony wyrynnik dębowiec (Platypus cylindrus).


Na zdjęciu grzybnia ambrozyjna w żerowisku nieparka pospolitego Anisandrus dispar (fot, T. Mokrzycki)