Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania tulipany, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania tulipany, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

15.06.2023

Czy uczeń może sam znaleźć ciekawy temat badawczy? E(x)plory w Olsztynie 2023

 
W czasie Regionalnego Festiwalu Nauki Explory w Olsztynie, w dniu 14 czerwca 2023 (więcej: o przedsięwzięciu https://www.explory.pl/), wygłosiłem wykład pt. Czy licealista może sam znaleźć ciekawy temat badawczy? Słuchaczami byli uczniowie olsztyńskiej budowlanki (technikum). Opowiadałem o nauce obywatelskiej, o tym czym jest nauka, podałem trochę różnych przykładów z badaniami, dostępnymi dla uczniów (więcej w streszczeniu wykładu na końcu niniejszego tekstu). Wykorzystując program Mentimeter umożliwiłem uczniom anonimowe wypowiedzenie się, zabranie głosu nie tylko tradycyjnie na sali i w bezpośrednim kontakcie. Telefon na lekcji czy wykładzie nie musi być przeszkodą. Może być elementem aktywizacji i możliwością zabrania głosu. Z technologię nie warto walczyć, lepiej ją po prostu wykorzystywać, na przykład komunikacyjnie i edukacyjnie. W swoim wystąpieniu sporo uwagi poświęciłem dyskusji i komunikacji jako ważnego elementu nauki. U góry jest chmura słów, którą stworzyli uczniowie w czasie wykładu. Widać w niej dużą różnorodność osądów, doświadczeń, sposobów postrzegania. Widać zafascynowanie, uznanie, pozytywne nastawienie ale i postrzeganie nauki jako ciężkiej pracy czy nawet nudy. Tak, jak różnorodne jest doświadczenie i poglądy uczniów. Nie wszyscy są jednakowi. Dobrze zilustrowana konektywnie różnorodność w jakiej żyjemy.

Uczniowie pytali w czasie spotkania. Było ich jednak wielu a czasu mało i aby umożliwić każdemu z nich możliwość zadania pytania czy skomentowania przedstawianej treści, za pomocą telefonów i programu Mentimeter mogli wpisywać swoje pytania, w pełni anonimowo. Na część z nich odpowiedziałem pod koniec naszego spotkania. Obiecałem jednak, że na wszystkie odpowiem na niniejszym blogu. Słowo się rzekło - kobyłka u płota.
1. Czy uczeń szkoły podstawowej może prowadzić badania na uniwersytecie? Tak, może, w zespole. Nie jest to częsta forma ale możliwa. Wymaga wysiłku od obu stron. Nie tylko w ramach projektów Explory (znam ucznia, obecnie doktoranta, który w konkursie Explory uczestniczył i prowadził badania w jednym z uniwersyteckich laboratoriów w Olsztynie). Sam prowadziłem takie działania w ramach kółka zainteresowań dla uczniów z podstawówki, jeszcze za czasów WSP, na ul. Żołnierskiej. Tematyka oczywiście była entomologiczna, bo takie badania sam prowadzę. Uniwersytet poszukuje ciągle nowych sposobów by taką aktywność umożliwić większej liczbie uczniów. Przykładem są również letnie obozy naukowe dla uczniów, które organizowaliśmy na Wydziale Biologii i Biotechnologii, w ramach projektów: Uniwersytet Młodego Odkrywcy oraz Spotkania z nauką. 

2. Czy Pan profesor porzucił kiedyś "prawie gotowy" projekt? Tak. Nie wszystkie pomysły udaje się doprowadzić do końca. I to z różnych powodów. Czasami dlatego, że zabrakło czasu i funduszy, czasami dlatego, że pojawiły się ciekawsze pomysły i wyzwania. Badania naukowe zawsze wiążą się z wieloma pomyłkami, błędami, porażkami. Trzeba wytrwałości i dużej motywacji w zmaganiach z różnorodnymi przeciwnościami. Na dodatek jestem osobą kreatywną, wymyślam znacznie więcej niż jestem w stanie zrealizować. Stąd bierze się czasem frustracja, bo chciałoby się tak dużo a tak niewiele udaje się zrobić i doprowadzić do samego końca. Najlepiej pracować w zespole, dobrym zespole. Wtedy wzajemnie można się motywować do pracy i łatwiej znosić wszelakie trudy. I uzupełniać w pracy.

3. Dlaczego nasz system edukacji nie prowadzi nauczania w formie doświadczeniowej jeżeli jest to taka świetna forma nauki? Dlatego, że powstał w innych czasach a zmiany nie dokonują się tak szybko. Jesteśmy w czasie rewolucyjnych zmian cywilizacyjnych, struktury społeczne nie nadążają. Szkoły i uniwersytety powstały w innej rzeczywistości, w której mało było książek i był trudny do nich dostęp. Jeśli nie miałeś czegoś w głowie to nie miałeś zazwyczaj w ogóle. W tamtych czasach nauka na pamięć miała sens. Obecnie mamy niezwykle łatwy dostęp zarówno do książek jak i do wiedzy w internecie. Potrzebne są zupełnie inne umiejętności. Ponadto nauki biologiczne i psychologiczne znacznie lepiej poznały działanie mózgu i procesów uczenia się. Jednak wdrażanie tej nowej wiedzy nie jest takie proste i szybkie. Na przeszkodzie stoją przyzwyczajenia i instytucjonalny bezwład (także stereotypy myślenia). Zmiany w edukacji i sposobie uczenia się zachodzą. Przykładem jest chociażby festiwal nauki Explory i priorytet w eksperymentowaniu i dyskusjach. To zupełnie inne podejście niż tradycyjne olimpiady wiedzowe (np. olimpiada biologiczna). Przyszłość już jest wokół nas, tylko nierównomiernie rozłożona. Nie trzeba czekać na globalne zmiany w każdej instytucji, samemu można zmieniać swój sposób uczenia się. Nie trzeba czekać na maruderów ani na to, że ktoś za nas wszystko zrobi. Ja na przykład na uniwersytecie realizowałem różne projekty współpracy ze szkołami, takie jak Uniwersytet Młodego Odkrywcy oraz Spotkania z nauką. Podobnych działań wokół jest znacznie więcej.

4. Jakby zgłaszał Pan teraz projekt do Explory, czego by dotyczył? Jako uczeń? Zapewne dotyczyłby badań nad wpływem zmian klimatu na rozmieszczenie roślin lub zwierząt, nad przystosowaniami do antropogenicznego przekształcenia środowiska. 

5. Jak uzyskać inspiracje do badań naukowych? Czytać, słuchać, obserwować, spacerować, rozmyślać, nudzić się, rozwijać kreatywność (np. malując, śpiewając). Czytać by wiedzieć jakie pytania są aktualne i jeszcze nie rozwiązane. Dyskutować (na różne sposoby, także w mediach społecznościowych) by wiedzieć więcej, by uczyć się myśleć oraz by budować zespoły. Nauka to w dużym stopniu przedsięwzięcie zespołowe. A internet ułatwia odnaleźć się podobnie myślącym "duszom" w wielkim świecie 8 miliardów ludzi. Dlaczego spacerować i się nudzić? Bo umysł potrzebuje wycieszenia, w nadmiarze bodźców trudniej o kreatywne myślenie. Spacer i ruch pomagają w myśleniu. 

6. Jakie jest Pana zdaniem najciekawsze doświadczenie? Co osoba to inne zainteresowania i inne zaciekawienia. Teraz osobiście bardzo intryguje mnie takie doświadczenie, w którym odtworzylibyśmy warunki powstania życia na Ziemi. Mniej więcej wiemy (przypuszczamy) jak to było. Ale doświadczenie  w warunkach kontrolowanych byłoby rozstrzygającym argumentem i weryfikacją wielu hipotez. To oczywiście ambitne i złożone doświadczenie. Są i mniejsze, łatwiejsze do zrealizowania. Wszystkie kręcą się w mojej głowie wokół entomologii i ekologii, w tym wokół skutków zmian klimatu na Ziemi. I wokół procesów ewolucji, które zachodzą w zupełnie nowych ekosystemach jakimi są miasta i pola uprawne.

7. Czy aby łatwiej odkryć coś nowego trzeba znaleźć nisze w nauce, bo np. jest mniej rozwinięta albo mniej popularna? Trafne spostrzeżenie - łatwiej o nowe odkrycia na zupełnie nowym polu i gdy nie ma zbyt wielu konkurentów. Ale różne są nowości, jedne rewolucyjne inne małe lecz potrzebne. Każdy może wnieść swój oryginalny, mały wkład w powiększanie ludzkiej wiedzy. I to mimo że obecnie w nauce pracuje ogromnie dużo ludzi. Jeszcze nigdy tak wielu na raz naukowców nie żyło i nie pracowało na Ziemi. Jedne odpowiedzi rodza kolejne pytania. Ciekawych badań i pytań nie zabraknie. 

8.Jaki ma pan pomysł na zweryfikowanie, czy te tulipany są trujące? Nakarmić kogoś i odczekać 2h? To byłoby zbyt radykalne rozwiązanie. Teraz się takich nie stosuje. Są inne lepsze (zaraz do tego dojdę). Kiedyś chemicy i inni naukowcy często na sobie samych sprawdzali własne odkrycia. Lub na rodzinie. Narażali tylko swoje własne życie. Doświadczenia na ludziach wykonywane były w systemach zbrodniczych lub w czasach, gdy część ludzi traktowana była jako niewolnicy. Na szczęście te czasy minęły. Ograniczamy nawet testowanie na zwierzętach. Funkcjonują różnorodne komisje etyczne, które dokładnie rozważają każdy przypadek i wydają zezwolenia na wykorzystywanie zwierząt w eksperymentach. Pytanie to pojawiło się dlatego, że opowiadałem o tulipanach i o zawartej w nich trującej tulipinie. Oraz wątpliwościach czy występuje w kwiatach tulipanów. Skoro znamy trujący składnik, to wystarczy chemicznie wykryć obecność (lub brak) tulipiny w płatkach kwiatów tulipanów. Nikogo nie trzeba karmić i sprawdzić czy wystąpią objawy zatrucia. Oczywiście brak tulipiny nie wyklucza obecności innych toksyn. Możemy wtedy korzystać z tak zwanych "naturalnych eksperymentów" czyli obserwowania rzeczywistych przypadków zatruć (nieplanowanych) by na tej podstawie stawiać hipotezy. Praca naukowca jest niczym praca detektywa - ciągłe szukanie rozwiązania dla różnych nieoczywistych zagadek.

9. Warka to piwo proszę pana. Ten komentarz pojawił się dlatego, że mówiłem o słowie warka, warzyć czyli gotować. Traktuję jako dowcipny komentarz i radość z dostrzeżenia wieloznaczności niektórych słów (mikroodkrycie w uczniowskiej głowie). Sam wspominałem o nauce jako procesie i nauce jako produkcie (nie zapominając o nauce jako badaniach naukowych i jako uczeniu się). To samo słowo lecz różne znaczenia. To z kontekstu całej wypowiedzi można zrozumieć znaczenie danego słowa w konkretnym przekazie. Takie dowcipne komentarze uczniów to także jakiś element poczucia sprawstwa i możliwość wypowiedzenia się. 


10. A propos kryzysu. Co wg Pana jest największym problemem i wyzwaniem dla lokalnej społeczności, powiedzmy w skali wojewódzkiej. Nie wiem do jakiej części mojego wykładu się to odnosi. może inspiracją były przykłady z badaniem motyli, jako szukaniem skutków zmian w środowisku? Lub inne badania obywatelskie ze zbieraniem danych o bioróżnorodności.  Pytanie jest bardzo szerokie. Żadna społeczność ani żaden skrawek Ziemi nie uniknie problemów globalnych. Nie ma takiej granicy i takiego płotu, który by nas odizolował, np. od skutków globalnych zmian klimatu. W przypadku Warmii i Mazur to są nasilające się problemy z brakiem wody, skutkami zanieczyszczenia ze źródeł turystycznych (zanieczyszczone jeziora to osłabienie potencjały turystycznego i spadek dochodów z gospodarki). Wyzwaniem jest rozwój energetyki ze źródeł odnawialnych i wykorzystanie nowych technologii internetowo-komputerowych. Sztuczna inteligencja (algorytmy) znacząco zmieniać będzie rynek pracy. Jedne zawody znikną i  pojawią się zupełnie nowe, a większość zostanie przekształcona. Dla lokalnej społeczności problemem i wyzwaniem jest budowanie współpracy i sprawnych instytucji, podnoszących jakość życia. W tym na pewno edukacji. 

11. Warka to miasto w województwie mazowieckim, które znajduje się nieco ponad godzinę jazdy na południe od Warszawy. To samo co w pytaniu 9. Uczeń wskazuje, że słowo "warka" ma także inne znaczenie. W tym przypadku to nazwa miejscowości. To dobrze, że znajdują dodatkowe znaczenia słów i pojęć. Jest to elementem wstępnym do kreatywność - wychodzenie poza wyznaczone koleiny. Mogę także przypuszczać, że uczeń posiłkował się informacjami z internetu by swój przykład uzupełnić dodatkowymi konkretami (odległość i położenie względem Warszawy). Takich szczegółów się nie pamięta. Chyba, że już wcześniej toczone były podobne dyskusje i przykłady. Powtarzanie i przetwarzanie utrwala naszą wiedzę i zwykłe wiadomości. Ale jeśli potrzebujemy jakichś szczegółów to szybko możemy do nich dotrzeć za pomocą mobilnego internetu w telefonie (np. w czasie wykładu). Trzeba tylko wiedzieć co i jak szukać. Nasza pamięć zewnętrzna systematycznie się poszerza. Warto nauczyć się z niej efektywnie korzystać. A jeśli rzeczywiscie uczeń w czasie wykładu skorzystał z wyszukiwania w interencie by uzupełnić szczegółami swoja wypowiedź, to bardzo się cieszę.

12. Poproszę o 3 ulubione sposoby, by rozbudzać kreatywność. Proszę bardzo: 1. Rozmowy z ludźmi, 2. Czytanie książek, 3. Spacery w przyrodzie, 4. Leżenie i nic-nie-robienie (wyciszenie w samotności), 5. Rysowania, bazgrolenie, malowanie. Wyszło więcej niż trzy, ale trudno było mi się zatrzymać :)



Streszczenie wykładu: Ty też, jako uczeń, możesz uczestniczyć w badaniach naukowych (nauka obywatelska). Jak znaleźć wartościowy i nowy problem badawczy? Gdzie i jak szukać?  Nauka bierze się z niewiedzy i ciekawości (jeśli wiesz, to nie jesteś ciekawy) oraz z popełniania błędów. Efekt Mpemby. Czym jest nauka jako proces i jako produkt. Cykl Kolba. Nauka nowożytna zaczęła się wtedy, gdy uczeni odeszli od ksiąg i zaczęli obserwować przyrodę w terenie i sprawdzać eksperymentalnie. Czym jest obserwowanie, doświadczanie a czym eksperyment. Dyskusja jako nieodzowny element metody naukowej. Dlaczego komunikacja (w tym różne formy dyskusji) są ważne w metodzie naukowej. Przykład z pająkiem i towarzyszącym mu organizmem: co to jest - drapieżnictwo, pasożytnictwo, forezja, przykład parazytoida? Przykłady badań obywatelskich: rozmieszczenie modliszki w Polsce, liczenie motyli, rozmieszczenie leśnych tulipanów. Serwisy typu i-Naturalist. Czy sztuczna inteligencja pomaga w badaniach czy też zbytnio konfabuluje? Jak korzystać z narzędzi takich jak ChatGPT. Po co naukowcy piszą artykuły, książki, dyskutują w mediach i jeżdżą na konferencje naukowe?

12.04.2023

Dzikie tulipany w Elblągu

Stanowisko leśnych tulipanów w Elblągu

Niedługo zakwitną dzikie, leśne tulipany. Nie jestem botanikiem lecz mimochodem stałem się kolekcjonerem stanowisk tej rośliny. Trudno odróżnić niedawne nasadzenia od tych dawnych i utrzymujących się naturalnie. Dlatego warto zbierać wszystkie stanowiska. Może kiedyś jakiś botanik zajmie się tym kompleksowo, uzupełniając o badania genetyczne? Interesujący jest także przepis na sok z leśnych tulipanów. Jakie miał właściwości? Czy tylko smakowo-zapachowe czy może też jakieś lecznicze? Same rośliny zawierają trującą tulipinę. Ale w kwiatach jej nie ma. Może uda się wykorzystać stary przepis do wykreowania unikalnego, regionalnego deseru? Potrzebna byłaby współpraca z cukiernikami i kucharzami. A jeśli potrzebujesz pomysłu na ukierunkowane przyrodniczo poszukiwania turystyczne, to może skusi cię tajemnica leśnych tulipanów?

Do wcześniej udokumentowanych stanowisk dołączy i to z Elbląga: 

"Dowiedziałam się od koleżanki, że zbierał Pan informacje o stanowiskach dzikich tulipanów. Mamy takie na naszej działce w Elblągu na skraju wysoczyzny. Stanowisko ma około 9m długości i 4,5 m szerokości. Znajduje się na skarpie pod starymi klonami. Działka jest naszą własnością od 25 lat , wcześniej na tym terenie były hodowane owce. Przez lata teren sąsiedni, kiedyś pól uprawnych, zamienił się w osiedle domów jednorodzinnych. Tulipany tu są od dziesięcioleci i mają się nadal bardzo dobrze. Właśnie przygotowują się do kwitnienia :) W załączeniu zdjęcia, które dziś zrobiliśmy i dwa z zeszłego roku.Oznaczyliśmy na mapie, w pobliżu 54°13'03.4"N 19°23'34.2"E http://maps.google.com/maps?q=Miejsce+zaparkowania@54.217597,19.392833
Pozdrawiamy serdecznie. Ewa i Jacek Pietrzak"



14.03.2023

Dlaczego śnieg w marcu w Olsztynie kogoś dziwi?

Cytrynek latolistek jest zwiastunem wiosny. Jeden z pierwszych motyli, które się pokazują wiosną przy nieco cieplejszej pogodzie. (czytaj więcej o cytrynku latolistku).
 

W pierwszej połowie marca spadł śnieg w Olsztynie i przez kilka dni leżał. Przykrył pod moim blokiem kwitnące przebiśniegi i kiełkujące tulipany. Dzisiaj (14 marca) po śniegu nie ma już prawie  śladu. Śnieg w marcu jednych dziwił, mnie ucieszył. Dlaczego dziwił? Bo jak to, wiosna a tu śnieg? Co z tym globalnym ociepleniem, kiedy śnieg za oknem? Takie zdziwienie to mylenie pogody z klimatem, w tym samym czasie w Krakowie było 15 stopniu na plusie. A w naszej strefie klimatycznej śnieg w marcu, nawet kwietniu to żadna niespodzianka. Zwłaszcza na Warmii i Mazurach, jednej z zimniejszych dzielnic kraju. Z dzieciństwa pamiętam padający śnieg nawet 1 maja. Ale wobec zmian klimatu przyzwyczajamy się do cieplejszych pór roku i krótszego okresu zalegania pokrywy śniegowej. Dziwienie się śniegiem w marcu jest jakimś elementem psychicznego wypierania zmian klimatu, nadziei, że może jednak klimat globalny się nie ociepla i nie przyjdą negatywne skutki z tym związane. Innym motywem zdziwienia się śnieżną pogodą jest tęsknota za ciepłem i wiosennym słoneczkiem. Już przygrzewało, już zakwitły przebiśniegi i leszczyny a tu krótkotrwały powrót zimnej pogody. I rozczarowanie. Tęsknimy za wiosną.

A dlaczego ja się cieszyłem? Bo więcej wody będzie wiosną w glebie i mniejsza susza. Jednym z negatywnych skutków globalnego ocieplenia klimatu jest krótszy okres zalegania pokrywy śniegowej. Zazwyczaj do wiosny wszystko stopnieje i odpłynie do morza. A przy zazwyczaj bezopadowym kwietniu susza w lesie i na polach coraz bardziej daje się nam we znaki. Marcowy śnieg to powolne tajanie i więcej wody wsiąknie w grunt. Wolniej będzie odpływała do morza. Brakuje naszej przyrodzie zimowo-śniegowej małej retencji. Śnieg w połowie marca i to w miarę obfity, to więcej wody. I to mnie właśnie cieszy. Niemniej potrzebne pilne są działania małej retencji w miastach i poza miastami. To kwestora także gospodarki i naszego przetrwania. Nie ma co liczyć na dogodne sytuacje pogodowe.

W marcu jak w garncu. W dniu 10.03.2023 o 13:46 pan redaktor pisał do mnie "Dlatego pozwalam sobie przesłać dwa pytania z prośbą o krótką, kilkuzdaniową odpowiedź"

Odpisałem 11 marca, wtedy śnieg jeszcze leżał za oknem a krajobraz wydawał się zimowy. Wstawiam udzieloną odpowiedź w oryginale. Oczywiście można byłoby odpowiedzieć znacznie rozleglej, ale trzymałem się wytycznych. Pogoda się szybko zmienia a materiał zaskakująco szybko dezaktualizuje.


Redaktor: Panie Profesorze, 20 marca wieczorem Słońce przejdzie na półkulę północną nieboskłonu i zacznie się kalendarzowa wiosna. Jednak rozglądając się dookoła widać jeszcze zimę w pełnej krasie. Czy rośliny i zwierzęta wiedzą już, że wiosna za pasem i jakoś się do niej przygotowują?

S.CZ. Owszem, klimat i pory roku uzależnione są od zjawisk astronomicznych, tj. nachylenia Ziemi i docierającego promieniowania słonecznego, ale przyroda nie śledzi kalendarza. Zimy za oknem nie ma, jest przedwiośnie. Ze śniegiem na początku marca, co w naszej strefie klimatycznej nie jest niczym dziwnym. Po czym przyroda poznaje, że zbliża się wiosna? Po długości dnia i temperaturze. Rytmy biologiczne przez miliony lat zsynchronizowały się z różnego rodzaju sygnałami pogodowymi. O tej porze zakwitają przebiśniegi i leszczyny. Za oknem słychać powracające z cieplejszych stron ptaki. Dla nich niebawem rozpocznie się sezon lęgowy i chcą zarezerwować dla siebie jak najlepsze miejsca, wcześniej niż konkurenci. Inne gatunki przespały zimę (hibernacja).

Redaktor: Wydawało mi się, że widziałem już u nas żurawie oraz gęsi - ptaki wędrowne, które odlatują na zimę na południe. Czy to znaczy, że zmylił je instynkt, skoro pojawiły się w okresie takiej aury, jak teraz? Czy też to może zima spłatała wszystkim figla bo nie powinna się już teraz manifestować w taki sposób?

S.Cz. Wraz z ociepleniem klimatu i łagodniejszymi zimami, niektóre gatunku lub część populacji rezygnuje z zimowych wędrówek. Zimują u nas. Albo skracają swój pobyt. Zima nie płata żadnego figla. A śnieg, który się pojawił na początku marca (ale tylko u nas, bo na południu Polski w tym czasie jest plus 15 stopni) to zasoby wody, które są niezwykle potrzebne wiosną. Od kilku lat mamy w kwietniu susze i burze pyłowe, z dużymi stratami dla rolnictwa. Dlatego, że w czasie ciepłych zim skraca się liczba dni ze śniegiem i brakuje retencji wód. Śnieg w marcu mnie cieszy, bo oznacza, że będzie mniej zagrożenia, zawiązanego z suszą.

Jak na razie wywiad się nie ukazał. Może się ukaże z okazji kalendarzowej wiosny? Ale wtedy zapewne śniegu nie będzie. Widok będzie zupełnie innym. I stare przysłowie dobrze do tej sytuacji pasuje: w marcu jak w garncu (bo się pogoda kotłuje i zmienia, niczym gotująca się zupa w garnku stojącym na ogniu. 

11 marca w Olsztynie.

8.05.2022

Leśne tulipany z Obwodu Kaliningradzkiego

Leśne tulipany, fot. Maria Kohanovskaya
 
Kiedy kilka lat temu zaintrygowała mnie sprawa dzikich, leśnych tulipanów na dawnych ziemiach niemieckich. Nie przypuszczałem, że uda się odnaleźć tak dużo śladów. Wszystkie systematycznie zamieszczałem na blogu. Udało się odnaleźć stanowiska w pobliży Drogosz, skąd pochodziła notatka kuchara na przepis na sok z leśnych tulipanów. Były także informacje z Ziemi Lubuskiej. Z całą pewnością są to ślady gatunku zawleczonego, który się zadomowił. I te dzikie stanowiska utrzymują się przez wiele lat. Niektóre mogą pochodzić z nowych nasadzeń ogrodowych ale wiele jest niewątpliwie dawnego pochodzenia. Leśny tulipan jako antropofit. 

Z dużą radością znalazłem informację o stanowisku leśnego tulipana w Obwodzie Kaliningradzkim a więc w dawnych Prusach Wschodnich. Pani Maria Kohanovskaya zamieściła 7 maja zdjęcia z dwóch stanowisk koło miasta Nieman, dawniej Ragneta  (ros. Неман, hist. niem. Ragnit i lit. Ragainė) – miasto w obwodzie kaliningradzkim, siedziba administracyjna rejonu niemańskiego. Miejscowość położona jest na lewym brzegu rzeki Niemen, przy granicy z Litwą, ok. 8 km na wschód od Sowiecka. To północna granica obwodu Kaliningradzkiego nad rzeka Niemen. Zdjęcia zrobione zostały w dniu 6 maja 2022 roku.

Zdjęcia, zamieszczone w niniejszym wpisie, zostały zrobione w parku obok cmentarza przedwojennego. Oraz nieco dalej. Przy okazji poznałem wartościowy, międzynarodowy serwis dla przyrodników amatorów, swoistej nauki obywatelskiej: iNaturalist. Każdy może dołączyć i fotografować rośliny, zwierzęta, grzyby i wpisywać ich lokalizację. W serwisie są różne pomocne materiały do rozpoznawania gatunków z różnych obszarów świata. Uczestnicy mogą także identyfikować gatunki, sfotografowane przez innych. I co najważniejsze, można tworzyć "zespoły badawcze", skupione na wybranych obszarach. W ten sposób można włączyć się do inwentaryzacji różnorodności biologicznej. 

Zaznaczone stanowiska z leśnym tulipanem: https://www.inaturalist.org/observations/115729613, https://www.inaturalist.org/observations/115729150

Dane, opublikowane na moim blogu i zebrane z Facebooka oraz maili, wykorzystane zostały już przynajmniej do jednej publikacji naukowej. Piszę o tym dlatego, że każdy może dołączyć do obserwacji i zbierania danych. Pojedyncze informacje wydają się mało ważne i nawet obarczone błędem. Ale dzięki zamieszczanym zdjęciom można je weryfikować. Natomiast niewątpliwą wartością jest liczba danych i to z bardzo różnych miejsc. Naukowcy nie byliby w stanie dotrzeć wszędzie. Każdy może się włączyć w inwentaryzowanie różnorodności biologicznej. Na tej podstawie można będzie w przyszłości wyciągać różnorodne wnioski, np. dotyczące zmian zasięgów występowania, wymierania gatunków itp. Każdy może włączyć się do prac badawczych na miarę swoich sił. Wystarczy tylko byc uważnym i mieć ze sobą smartfon. Oczywiście, nie wszystkie gatunki da się rozpoznać po zdjęciu. Niektóre cechy diagnostyczne są trudne do zaobserwowania. Niemniej dla części naszej biosfery możemy mieć bardzo obszerne i aktualne dane. Narzędzia internetowe znacząco ułatwiają nam taką działalność.

Nawet z pozoru banalna wycieczka czy spacer może być dodatkowo ubogacony małym zadaniem badawczym: zrobić zdjęcia, zaznaczyć miejsce stwierdzenia i uzupełnianiem ogólnoświatowej wiedzy o stanie naszej biosfery. Przy okazji uczymy się rozpoznawania lokalnych gatunków. A dzięki temu widzimy więcej wokół nas. I rozumiemy więcej. Aktywne poznawanie przyrody przez całe życie. 

Więcej tekstów o tulipanach z tego bloga: https://profesorskiegadanie.blogspot.com/search?q=tulipany

Oraz pierwsze moje wpisy:

    Leśne tulipany, fot. Maria Kohanovskaya

28.04.2022

Gęsiówka piaskowa lub nietota, ozdoba miejskiej łąki

Kilka lat temu, początki mojej podblokowej łąki kwietnej, z liczną gęsiówką.

Chwasty są piękne, też kwitną. Dajmy im rosnąc. Podkreślić należy to, że termin "chwast" to pojęcie użytkowe i dotyczy upraw rolnych. Ekolodzy nie mówią o chwastach. Takie rośliny pionierskie, synantropijne szybko kolonizują wolne przestrzenie i zwiększają różnorodność biologiczną w urbicenozach. Cieszę się z ich obecności. Sadzę jednak także rośliny uprawne by było widać, że ktoś dba. W ludzkim zwyczaju jest "tępienie" wszystkiego, co samo wyrosło, co dzikie i wyrosło z własnej inicjatywy. Tylko wyplenić. A jak rośnie typowy gatunek ogrodowy, to widać, że człowiek ingeruje i pełen "szacun", pozostawimy w spokoju. Dlatego by ochronić przed wykaszaniem i pieleniem sadzę krokusy, tulipany i inne rośliny ogrodowe. To one chronią dziką bioróżnorodność. Chronią przed wykaszaniem. Takie małe refugia, by w nich urosły, zakwitły i wydały nasiona. Niech gdzieś padną na wolną przestrzeń i zachowują ciągłość populacyjną. Nawet w skrzynce balkonowej czy odstawionej doniczce. W estetyce preferuję landart. Dyskretną dbałość i piękno przyrody.

Gęsiówka piaskowa, rzeżusznik piaskowy (Cardaminopsis arenosa syn. Arabis arenosa) to roślina roczna, dwuletnia lub wieloletnia. Wszystko zależy od warunków lokalnych i sprzyjających okoliczności. Różnorodność populacyjna i efekt warunków siedliskowych. Wyrośnie choć na jeden sezon a jak się uda to przetrwa i do następnego lub jeszcze kolejnego. Nazwa rzeżusznik nawiązuje do roślin z rodziny kapustowatych, tak jak rzeżucha. A gęsiówka? Może kojarzy się z ubogą łąką, na której pasą się gęsi? Gęsiówka to chyba nazwa starsza, bo występuje w wykazie gatunków Erazma Majewskiego z 1894 roku. Drugą nazwą z tego opracowania jest nietota. Bardzo tajemnicza nazwa. Do gęsi nawiązują także nazwy czeskie, łużyckie, chorwackie i serbskie. W innym miejscu także jako niepota (ale to chyba błąd literowy).

Wróćmy do opisu nietoty czyli gęsiówki. Jest niewielkich rozmiarów – od 4 do 40 (czasem nawet 80) centymetrów wysokości. Jak widać warunki siedliskowe wpływają nie tylko na długość życia ale i wielkość.  Kwitnie od kwietnia do czerwca, czasem nawet do sierpnia. 

Gęsiówkę spotkać można na glebie piaszczystej, kamienistej oraz na siedliskach ruderalnych, nieużytkach, gruzowiskach, przy drogach, torach kolejowych. Jako „chwast” występuje w uprawach rolnych. Preferuje glebę o odczynie umiarkowanie kwaśnym. Jest gatunkiem światłolubnym i synantropijnym (związanym z siedliskami ludzkimi). Różne odmiany i podgatunki występują dość pospolicie na niżu i w górach.

A skąd się wzięła tajemnicza nazwa nietota? Wskazuje na jakieś właściwości magiczne, gdzie z obawy przed jakąś klątwą nie wymawiano właściwej nazwy, tak jak w przypadku nazwy niedźwiedź. Nazwą nietota określany był także widłak wroniec widlasty, widłak wroniec (Huperzia selago) . Dawniej stosowany w medycynie ludowej jako silnie działający środek wymiotny. Ponadto widłak był rośliną używaną do czarów, a przesądny lud nie wymawiał nazw takich roślin, mówiąc o nich „to nie ta” (nietota) lub „to jest ta” (stąd np. tojeść). Czy gęsiówka w dawniej była powiązana z magią i używana ja do jakowyś czarów lub obrzędów magicznych? Nie wiem czy uda się odnaleźć jakieś kulturowe ślady i dokładniej wyjaśnić tę zagadkę. Może ktoś przypadkiem znajdzie jakiś ślad w starych księgach? 

W opracowaniu Erazma Majewskiego nazwa nietota odnotowana został także dla innych roślin: Scoparia (mietelnik), Genista (janowiec), Genista tinnctoria (janowiec barwierski), Juniperus Salbina (poprawnie Juniperus sabina - jałowiec sabiński), Lycopodium selago (widłak wroniec), Muscus scoparius (żarnowiec miotlasty).
 
Czyż nie jest fascynujące to, że na miejskim trawniku można znaleźć tak niezwykłe rośliny i różnorodne, nierozwikłane jeszcze tajemnice kulturowe? Nasze zapomniane dziedzictwo kulturowe. A może nie do końca zapomniane? Może uda się komuś wyjaśnię nie tylko tę gęsiówkową tajemnicę?



Koniec kwietnia 2022, pod brzozą, na trawniku

Często pojawia się w skrzynkach i pozostawionych doniczkach. 


7.12.2021

O tym, jak tulipan leśny (botaniczny) trafił do publikacji

(Dzikie, leśne tulipany Tulipa sylvestris, fot. Anna Socha)

Pojedyncze informacje są ciekawostkami. Jednak gdy zostaną zebrane w całość, np. w formie publikacji czy książki, pozwalają na wyciąganie różnych wniosków i uogólnień. Zbieranie danych to jedna z form pracy badawczej. Żmudna i mało spektakularna lecz niezbędna. Tylko część zebranych danych wykorzystywana jest do publikacji naukowych. Pozostałem leżą i czekają na kolejny pomysł czy hipotezę roboczą. Czasem wykorzystywane są przez zupełnie innych naukowców. Ważne by te dane ocalały i nie zniknęły w szufladzie a potem w koszu z makulaturą. Właśnie z tego powodu powstały publikacje naukowe. Obecnie popularniejsze są różnorodne bazy danych online, umożliwiające prace w różnych miejscach. Takie współdzielenie danych a jednocześnie ochrona przez zapomnieniem.

Dzikie tulipany, wysiane pod moim blokiem
(potem zjedzone przez dziki)
Jestem zoologiem. Ale oprócz "własnych" danych luźne informacje przyrodnicze zamieszczam na blogu. Taka nietypowa, nowa forma upowszechniania informacji. Czasem się przydają innym badaczom. Z pewnym małym zaskoczeniem ale i zadowoleniem dostrzegam wykorzystywanie danych, umieszczanych na blogu, w publikacjach naukowych. Już uporządkowanych i znacznie trwalszych. To bardzo cieszy. Wcześniej wykorzystane zostały informacje o modliszce teraz o leśnym tulipanie. Przy okazji może powstanie jeszcze jeden element turystyki historycznej. Może ktoś uporządkuje wiedzę i występowanie tego gatunku w naszym rejonie (Warmia i Mazury)? Także sprawdzając pod względem genetycznym pochodzenie naszych populacji (czy są stare czy całkiem nowe).

Ukazała się właśnie publikacja, dotycząca dzikich, leśnych tulipanów. Autorka już wcześniej przesyłała zdjęcia i dane, dotyczące togo gatunku z Ziemi Lubuskiej.  I tak ziarnko do ziarnka aż zbierze się miarka.

Liczę, że przepis na sok z leśnych tulipanów z Drogoszów pod Kętrzynem w końcu doczeka się wykorzystania turystycznego. Ale wcześniej trzeba jeszcze posprawdzać znane i nieznane stanowiska tego gatunku, na starych cmentarzach jak i starych parkach podworskich. 

Wcześniej o leśnych tulipanach pisałem tu:
A o to i otrzymana wiadomość:

"Dzień dobry, w nawiązaniu do rozmowy przesyłam komunikat dotyczący stanowiska tulipana dzikiego w Międzyrzeczu. Komunikat ukazał się w Serii Monograficznej wydawanej przez Towarzystwo Historyczne Ziemi Międzyrzeckiej pn. "Ziemia Międzyrzecka w przeszłości". Publikacja jest dostępna w księgarni internetowej: https://wydawnictwoavalon.pl/produkt/ziemia-miedzyrzecka-w-przeszlosci-tom-xix/ Pozdrawiam, Anna Socha"
Strona tytułowa

Fragment z publikacji

28.03.2021

Wiosna, budzi się życie

Fot. Anna Biedunkiewicz.
 Zdalne, pandemiczne nauczanie i kontakty zawodowe zbyt mocno przykuły do komputerów. Tak rzadko jest okazja spacerować na łodzie przyrody  cieszyć się oznakami wiosny. Pierwszymi kwitnącymi roślinami, pojawiającymi się owadami.

Na mojej podblokowej łączce kwietnej zakwitły przebiśniegi i krokusy. Przetrwały także dzikie, leśne tulipany. Nieliczne, ale przetarły. Jednak trochę ocalało po dziczym buchtowaniu. Usilnie od kilku lat staram się utworzyć maleńka enklawę bioróżnorodności. Przy powszechnej tradycji jesiennego i wiosennego grabienia "liści". Żeby było ładnie? Zabierana jest biomasa i węgiel organiczny, które powinny pozostać w glebie. 

Jesienią znowu dosadzę krokusów, przebiśniegów i tulipanów. I dosieję nowych, dzikorosnących gatunków roślin. 

To, co przeszkadza, to śmieci. Pety wyrzucane przez okno, śmieci rzucane przez przechodniów. 

6.06.2020

Kolejne informacje o stanowiskach leśnego tulipana Tulipa sylvestris

(Dzikie, leśne tulipany Tulipa sylvestris, fot. Anna Gniewczyńska)
Współczesne czasopisma naukowe narodziły się z... listów, pisanych przez przyrodników, badaczy, naukowców. Najpierw krążyły w obiegu prywatnych, jako uzupełnienie rzadko drukowanych książek i okazjonalnych rozmów. Książki były drogie, więc niezbyt często były drukowana a czas przygotowania był długi, w tym zbierania materiałów. Czasem książka powstawała przez całe życie badacza. Rozmowy bezpośrednie nie były częste bo różni przyrodnicy i badacze rozproszeni byli (i są!) po całym świecie a więc okazji do bezpośredniego spotkania też nie było za wiele. Pozostawały listy, zwłaszcza gdy upowszechniły się narodowe instytucje pocztowe. Z czasem takie listy zaczęto drukować w gazetach a po jakimś czasie narodziły się wyspecjalizowane czasopisma naukowe - by łatwiej było znaleźć informacje o obserwacjach i sprawozdania z badań. Wszak były i są one informacjami w zasadzie niszowymi. Ciągle przybywa czasopism naukowych bo zwiększa się liczba naukowców. Wszystkich publikacji rocznie ukazuje się obecnie ok. 1,5-2 miliony, rozproszone po tysiącach różnych czasopismach, pisanych w najróżniejszych językach. Samodzielnie nie sposób sprawdzić wszystkiego. W wyszukiwaniu artykułów oraz informacji w coraz większym stopniu zdajemy się na metody komputerowe, bazy danych i sztuczną inteligencję. W taki sposób sztuczna inteligencja (lub tylko obwody elektryczne i krzemowe) włączona została to tworzenia, gromadzenia i obiegu informacji naukowych.

Są jednak liczne drobne informacje, które nie nadają się jeszcze na publikację. A jednocześnie szkoda by zostały niezauważone, nieodnotowane. Krążą w różnych forach dyskusyjnych, portalach społecznościowych, e-mailach. Są nową i jeszcze nieskodyfikowaną formą obiegu informacji. Coś pośredniego między informacją ustną a publikacją (bo jednak jakiś weryfikowalny ślad zostaje).

Już kilkakrotnie zamieszczane ma moim blogu drobne informacje przyrodnicze posłużyły do przygotowania szerszych analiz faunistycznych czy botanicznych. Ktoś więc je znajduje. Nie giną bezpowrotnie. Dlatego zamieszczam niżej list z informacją o nowym stanowisku leśnego tulipana. Po kilku artykułach na moim blogu odezwało się w ciągu kilku lat wiele osób. Obserwacje, zdjęcia i informacje przydały mi się do przygotowania referatów i materiałów dydaktycznych. Nie jestem botanikiem, publikacji naukowej na temat tego gatunku nie napiszę. Ale niech zbierane informacje przydadzą się innym, czy to przyrodnikom amatorom czy to akademickim botanikom. Być może przy okazji uczestniczę w narodzinach nowego standardu lub formy obiegu informacji naukowych.

Niżej list, który otrzymałem 12 maja 2020 roku ale obserwacje dotyczą roku 2017.

Dzień dobry! 
Przywiódł mnie na Pańskiego bloga Michał Smoczyk, i doniesienia o tulipanach z Bystrzycy Kłodzkiej. Znam takie miejsce gdzie rosną tulipany. Ale najpierw wyjaśnię, jak do tego doszło. Skończyłam biologię na UAM Poznań, pracę mgr pisząc pod kierunkiem prof. Zb. Celka, dot. flory dawnych poniemieckich cmentarzy z rejonu Pomorza Zachodniego. Skąd pochodzę. Zapał do chodzenia po cmentarzach pozostał. :) I tym sposobem, w wyniku różnych zbiegów okoliczności, zaczęłam inwentaryzować florę cmentarza w Międzyrzeczu, woj. lubuskie (gdzie mieszkam). W 2017 r. natknęłam się na tulipana dzikiego. Niestety moje badania przechodziły różne koleje losu, ostatecznie ich nie domknęłam, ale potwierdzam, tulipan jest. 

Szacuję, że jest to populacja do 100 sztuk. ("na oko" bo są też rozproszone po całym obiekcie, około 1 ha, występują zarówno pojedynczo na grobach lub w ich bezpośrednim otoczeniu, jak i w większych skupieniach - jak to na zdjęciu). W tej chwili już przekwitły, więc dokładniejsze liczenie odkładam na "za rok". Cmentarz został założony w XVIII w. (dane wg karty cmentarza). Położony jest w obrębie miasta, był miejscem pochówku ludności wyznania katolickiego - tuż obok, za murem istniał znacznie większy cmentarz ewangelicki - w latach 60 zrównany z ziemią i zamieniony w park. Natomiast na katolickim do lat 60 XX w. odbywały się pochówki. Obecnie cmentarz ten jest zamknięty (czyli bez pochówków) a miasto ma nowy cmentarz komunalny usytuowany na obrzeżach. Więc tulipan raczej nie jest współczesnym nasadzeniem w tym miejscu a reliktem dawnej uprawy. Dodam jeszcze, że zdecydowanie preferuje miejsca nasłonecznione w obrębie cmentarza, a te pod koronami drzew - ominął. 

Załączam kilka zdjęć, z 2017 r. Mam nadzieję, że dane te okażą się przydatne w dalszych badaniach nad pochodzeniem i rozprzestrzenieniem Tulipa sylvestris. Pięknego dnia! 
Anna Gniewczyńska  
Pracownia Przyrodnicza KONAR 
Twierdzielewo"

(Dzikie, leśne tulipany, fot. Anna Gniewczyńska)

(Dzikie, leśne tulipany, fot. Anna Gniewczyńska)

(Dzikie, leśne tulipany, fot. Anna Gniewczyńska)

(Dzikie, leśne tulipany, fot. Anna Gniewczyńska)

Więcej informacji o leśnych tulipanach znajdziesz tu: https://profesorskiegadanie.blogspot.com/2018/05/a-w-silginach-kwitna-lesne-tulipany.html

21.04.2020

Leśne tulipany z Bystrzycy Kłodzkiej (i na Żuławach)

(Bystrzyca Kłodzka, 20 kwietnia 2020, fot. Iwona Sakowicz)
Po opublikowaniu pierwszej informacji o leśnych tulipanach w 2015 roku, przyszło do mnie sporo różnych doniesień o obecności tego gatunku w różnych miejscach Polskie. Wczoraj otrzymałem od pani Iwony Sakowicz zdjęcia i filmiki z małym poletkiem leśnych tulipanów z Bystrzycy Kłodzkiej (południowo-zachodnia Polska, Ziemia Kłodzka). Mały przykład nauki obywatelskiej. Publikuję i to małe doniesienie bo może się przyda botanikom. Przeciętnemu miłośnikowi przyrody łatwiej wyguglać informacje z bloga niż ze specjalistycznych publikacji. Pomysł na aktywność w czasie spacerów: obserwować przyrodę i dokumentować obecność różnych gatunków. Ważne jest to zwłaszcza w czasie zmian klimatycznych i związanych z tym zmian zasięgów występowania wielu gatunków.. Nawet tych "zwykłych".

"Natknęłam.się na Pana teksty o dzikich tulipanach. Wczoraj znalazłam.ich stanowisko w okolicy Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie mieszkam. (....) To jest nad Nysą Kłodzką. W tej chwili taki zdziczały teren na obrzeżu miasta. Nie Wiem, co tam było za Niemców. (...) Rosną też lilie złotogłów ale te akurat obserwuję od dawna (...). Przekazałem te informacje botanikom z Wrocławia ale jeszcze nie mam od nich odpowiedzi ."

Na zdjęciach widać leśne tulipany pośród zawilców i innych roślin. "Całość zajmuje ok. 20 m2 (...) Jestem w kilku grupach roślinnych (jestem moderatorem grupy Działka i Ogród Naszą Pasją) ale amatorem, zawód- pedagog szkolny (...) To stanowisko znalazł w ubiegłym roku sąsiad mojej koleżanki w czasie spaceru z psem. Ale nie widziałam wtedy tych kwiatów i myślałam, że to może złoć. A określił to jako podobne do tulipana. Wczoraj koleżanka zadzwoniła, że zaczynają kwitnąć i poszłyśmy tam. Tu w okolicy chyba nikt inny o tym.nie wie. A może po prostu ktoś widział ale nie zainteresował się co to jest . Iwona Sakowicz". 

Jeśli spotkasz gdzieś leśne tulipany, to zrób zdjęcie (by mieć pewność i by można było zweryfikować doniesienie) i umieść gdzieś w widocznych zasobach internetowych. Albo przyślij do mnie. Ja upowszechnię. Dopytaj się także o szczegóły, które pozwolą ustalić czy stanowisko jest stare czy też jest to efekt niedawnego wprowadzenia tej rośliny ze sklepowych cebulek.

fot. Iwona Sakowicz

fot. Iwona Sakowicz

fot. Iwona Sakowicz
PS. (24.04.2020) - stanowiska na Żuławach we wsi Tuja.

(To stanowisko znalazłam w Tuji na Wielkich Żuławach Malborskich. Fot. Wiesława Nowakowska)

20.04.2020

Epidemia a leśne tulipany

(Znalazłam stanowisko dzikiego tulipana w Gdańsku na stoku Biskupiej Górki. Połowa kwietnia 2020 r.
Fot. Wiesława Nowakowska)
Co ma wspólnego epidemia z leśnymi tulipanami? Niewiele. Tylko tyle, że prawdopodobnie dawniej sok z leśnych tulipanów był wykorzystywany jako lekarstwo. Nie wiem nawet na jakie dolegliwości. Teraz też poszukujemy leków na różne choroby, nie tylko na COVID-19. Otaczająca nas różnorodność biologiczna to ogromna "apteka". Warto o nią zadbać by nie wyginęło zbyt dużo gatunków. One mogą się nam przydać. Dzisiaj jeszcze nie wiemy do czego. Ale za jakiś czas już może będziemy wiedzieli. Tak dużo zostało jeszcze do zbadania...

Kilka dni temu otrzymałem od pani Wiesławy Nowakowskiej zdjęcia dzikich, leśnych tulipanów, rosnących na stoku Biskupiej Górki w Gdańsku. Sądząc po liczbie rosnących tam leśnych tulipanów mają się tam dobrze. Ciekawe od kiedy tam się znajdują.

Właśnie jest okres kwitnięcia tych roślin. Dobry czas na poszukiwania. Może ktoś jeszcze wyśledzi u siebie te leśne, tajemnicze tulipany? I sprawdzi ich pochodzenie? Czy jest to dawne stanowisko czy też współczesne nasadzenia? Ja z sentymentu do tych tajemniczych, leśnych tulipanów jesienią dwa lata temu zasadziłem kilka cebulek pod moim blokiem, na tworzonej kwietnej łące. Właśnie po raz drugi zakwitają. Dały się im we znaki marcowe i kwietniowe, nocne przymrozki. Na dodatek gleba jeszcze słaba, z niewielką ilością próchnicy. Ale staram się by jak najwięcej martwej materii organicznej zostało na miejscu. I nie jest łatwo... Ostatnio spora część mojej łąki całkowicie wyschła. Najwyraźniej były wylewane tu jakieś płyny, może po myciu klatki schodowej? Może pływy zawierające środki odkażające? Rosnąca trawa uschła i zniszczone miejsce wyraźnie się odcina od reszty. Tulipany są nieco dalej. Na szczęście.

(Fot. Wiesława Nowakowska)
Kiedy w marcu 2015 roku pierwszy raz pisałem o leśnych tulipanach (O żółtych tulipanach, soku z trujących roślin i zapiskach kucharza), to wydawało mi się, że będzie to pierwszy i ostatni raz. Wspominałem wtedy o zapiskach kucharza, poczynionych na marginesie książki, odnalezionych w aktach administracyjnych junkierskiej rodziny Finckensteinów (Drogosze pod Kętrzynem). Moją uwagę zwrócił przepis na sok z leśnych tulipanów.

Tulipan dziki zwany także tulipanem leśnym (Tulipa sylvestris) jest gatunkiem wieloletnim, występuje w całej Europie i północnej Afryce oraz w Turcji. Populacje dziko rosnące zagrożone są wyginięciem. Według Roślin Polski (Szafer, Kulczyński i Pawłowski, wyd. piąte z 1986 r.) w Polsce prawdopodobnie występują populacje tylko zdziczałe (czyli jako roślina, która „uciekła” z ogrodów). Stwierdzany był na Śląsku i północno-zachodnim podnóżu Tatr. Nie jestem botanikiem i nie wiem, czy leśne tulipany w Polsce występowały w stanie naturalnym. Na pewno były hodowane w ogrodach. Później być może „zdziczały” czyli są gatunkiem zawleczonym przez człowieka. Pozostaje jednak pytanie czy za sprawą człowieka skolonizował nowe tereny czy jedynie powrócił na pierwotne miejsca. Żeby to rozstrzygnąć potrzebne byłyby dedykowane badania łącznie z analizami genetycznymi. Najpierw trzeba by jednak zinwentaryzować miejsca współczesnego występowania. Zaskoczeniem dla mnie były informacje, które wskazują że leśne tulipany występują i to na północ od Śląska i podnóża Tatr. Otrzymałem informacje o utrzymywaniu się tego gatunku i to na północ od naturalnego zasięgu występowania.

Najpierw pojawiła się informacja o występowaniu na Ziemi Lubuskiej – wieś Bożnów, koło Żagania, 50 km pod Zieloną Górą. Potem otrzymałem kilka informacji z Warmii i Mazur, częściowo w pobliżu miejsca pierwszej wzmianki w Drogoszach: Siemki koło Reszla, Smokowo koło Kętrzyna. Ale także w Kajnach nad Łyną i w miejscowości Karwiny, gmina Wilczęta („Pojawiają się w parku koło ruin kościoła i są piękne”) i Wójtowo koło Olsztyna („U mnie są od około 10 lat, Jak sobie kojarzę to Babcia przywiozła cebulki od koleżanki tylko której, albo z Olsztyna ul. Rataja albo z Żabiego Rogu. Nie wiedziałam, że to taki skarb. Są śliczne w słońcu potem się zamykają”). Potem sam znalazłem stanowisko leśnych tulipanów w Silginach (blisko Drogoszy), w miejscu gdzie na pewno od dawna występują, co najmniej kilkadziesiąt lat.

Tulipan dziki rośnie w lasach, na łąkach, w ogrodach, zaroślach i winnicach. Lokalnie zadomowiony, nieinwazyjny (nie ma we współczesnym wykazie roślin synantropijnych Polski), prawdopodobnie kenofit czyli gatunek roślin obcego pochodzenia, nienależący do flory rodzimej, który zadomowił się w ostatnich czasach. Za graniczną datę przyjmuje się odkrycie Ameryki, które zapoczątkowało migrację gatunków na niespotykaną dawniej skalę. W przypadku leśnego tulipana nie przybył on zza oceanu tylko z innych części Europy lub z Azji. Być może badania genetyczne pozwoliłyby ustalić skąd są nasze leśne tulipany.

Tulipan dziki (leśny), pochodzi z Europy południowo-zachodniej. Nie wiadomo kiedy pojawił się na terenie Polski. Może na fali osiemnastowiecznej mody na tulipany wśród arystokracji? Najpewniej był hodowany w ogrodach, z których wnikał do siedlisk częściowo przekształconych przez człowieka.

Sok z leśnych tulipanów, w przepisie kucharza z Drogoszów, sugeruje, że prawdopodobnie była ta roślina wykorzystywana jako lecznicza lub jadalna. Dwa w jednym – i ładna i przydatna gospodarczo.

Przepis na sok z leśnych tulipanów jest następujący: „zerwij leśne tulipany skoro tylko się pojawią [zatem w kwietniu lub maju] zalej je wrzątkiem, odstaw na 36 godzin, po czym wyciśnij z nich sok. Weź trzy kwaterki miodu, gotuj tak długo, aż się wyklaruje, odszumuj. Wlej do tak przygotowanego miodu cztery lub pięć kwaterek soku, dobrze zagotuj, ostudź.” Według przepisu to bardziej „sok z miodu”. Może to taki wiosenny napój? A może coś na kształt ziołomiodu? I dlaczego ten dodatek tulipanów? Czy dla celów smakowych, czy dla leczniczych? A może to miała być trucizna?

W książce prof. Mowszowicza pt. „Przewodnik do oznaczania krajowych roślin trujących i szkodliwych” znalazłem informację o tulipanie ogrodowym (Tullipa gesneriana), zawierającym alkaloid tulipinę. Działanie toksyczne: tulipany działają trująco na konie, bydło, muły (znane są przypadki zatrucia, gdy zwierzęta zjadały tulipany uprawiane w celach dekoracyjnych – krowy w ogrodzie zrobią szkodę nie tylko uprawom ale i sobie). Z informacji moich korespondentów internetowych wynika, że na pewno leśne tulipany były zjadane przez kozy i nic im się złego nie działo. Prawdopodobnie także przez krowy. Czyli, że nie jest trujący tak jak jego krewniak tulipan ogrodowy? Może zawartość tulipiny jest niewielka? Wiele informacji wskazuje, że same kwiaty nie są trujące. Tulipina znajduje się w liściach i cebulce. Aż się prosi „wziąć na laboratoryjny warsztat” leśne tulipany i sprawdzić, co mają w środku (jakie substancje).

Zaciekawia to utracone dziedzictwo i przyrodniczego i kulturowego (kulinarnego). Z dotychczasowej korespondencji wynika, że dzikie tulipany są u nas raczej „poniemieckie” (nie licząc tych, sadzonych współcześnie w ogrodach). Nie wiem z jakiego okresu pochodzą zapiski kucharza z Drogosz. Na pewno przed 1945 rokiem. A może jeszcze wcześniej, prawdopodobnie wiek XVIII. Zatem były na naszym terenie w czasach Prus Wschodnich. Kolejne wzmianki pochodzą z różnych miejscowości. Raczej były sobie przekazywane w celach ogrodniczych. Ale na pewno były stanowiska „zdziczałe”, z których także przenoszono tulipany do ogródków. Drugim intrygującym problemem jest to, gdzie one współcześnie u nas występują. Czy tylko w ogrodach przydomowych czy także w miejscach „dzikich”, wokół siedzib ludzkich, dawnych lub współczesnych.

Właśnie jest okres kwitnięcia tych roślin. Dobry czas na poszukiwania. Może ktoś jeszcze wyśledzi u siebie te leśne, tajemnicze tulipany? Jeszcze o tych tulipanach, z korespondencji, którą kilka lat temu otrzymałem: „pierwszy raz widziałam u sąsiadki w ogródku jakieś 30 lat temu, było ich kilka-kilkanaście, ładne były ale i na czarnoziemie (ta sąsiadka nie żyje od wielu lat, więc się nie dowiem skąd miała, od dawna ich nie ma na tamtym miejscu) więc się nie dziwię, że dobrze rosły, potem mama mi powiedziała, że na naszej łące też takie są. Były i są ciągle, nieco zmieniają „położenie” i zwiększa się obszar, na jakim są widoczne ale ogólnie w tym samym miejscu. Od kilku lat w coraz większej ilości są w innym miejscu – koło kaplicy, przypuszczam, że posadzone przypadkiem wraz z innymi cebulkowymi przez kolejną sąsiadkę (ale o niej za chwilę). Kaplica jest we wsi od 25 lat a wcześniej tam tulipanów na 100 % nie było, codziennie chodziłam tamtędy – obok- do szkoły, więc bym zauważyła. Są jeszcze w trzech ogródkach: u mnie -ale to wykopałam na łące i wsadziłam, u pani (…). w ogródku – też celowo je przesadziła do swojego ogrodu i u pani (…). w sadzie. Moja teoria jest taka, że wszystkie tulipany są z ogródka/sadu pani M.R. Tam jest ich najwięcej i Ona mówiła kiedyś, że są od kiedy pamięta. W tym sadku są jakieś bodajże poniemieckie groby (…) Faktem jest, że nigdzie poza wsią się nie spotkałam z tymi tulipanami, (…) Z tego co zauważyłam, zdecydowanie lepiej rosną na glebach lżejszych i wilgotnych, nasza łąka to glina (…) i tam są raczej małe/nędzne a bliżej rzeczki dorastają do 0,5 m wysokości- sama byłam zdziwiona – bo na górce łąki – z 20-30 cm wysokości łącznie z kwiatem a kilka metrów dalej takie wysokie. Podobnie wysokie rosną koło kaplicy. W ogródku mają średnio 40 cm wysokości. Jak zaczną kwitnąć to porobię zdjęcia łodyg przy np. centymetrze krawieckim aby było widać różnicę.”
I moje, zakwitające leśne tulipany na podblokowej łące kwietnej (już przekwitły krokusy): 

(20 kwietnia 2020, fot. S. Czachorowski)

(20 kwietnia 2020, fot. S. Czachorowski)

(20 kwietnia 2020, fot. S. Czachorowski)

5.04.2019

Bioróżnorodność i biotechnologia czyli o maści czarownic do latania i leśnych tulipanach

Ten wpis to kolejna próba i miejsce  dyskusji, przygotowane dla uczniów z Pasłęka. Dodatkowo i na wszelki wypadek, gdyby zabrakło okazji w czasie wykładu oraz gdyby zostały wyczerpane inne możliwości internetowe (zaprezentowane w czasie spotkania). Zatem jest to kontynuacja i przedłużenie dyskusji, możliwości zadawania pytań. Jeszcze jeden eksperyment. Sam jestem ciekawy rezultatu.

Jadę do szkoły w Pasłęku z wykładem o różnorodności biologicznej i o biotechnologii. W wystąpieniu dla licealistów  pojawią się między innymi dwa przykłady: maść czarownic do latania oraz zapomniane, dzikie leśne tulipany (jako produkty regionalne, bazujące na etnografii, bioróżnorodności i z nawiązaniem do biotechnologii). Wykład jest jednym z wielu w ramach ciągłej oferty Wydziału Biologii i Biotechnologii pn. "Wypożycz sobie naukowca". Realizujemy to w ramach społecznej misji uniwersytetu. Jeden z wielu małych kroków w budowaniu kapitału ludzkiego i naukowego. Wszak jesteśmy Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim - nazwa to także symboliczna powinność dla naszego regionu.

A czy spotkanie bezpośrednie nie wystarczy? Po co jeszcze trudzić się jakimś tak kontaktem internetowym, gdzieś na blogu, nie zapominając o interaktywnym zabieraniu głosu w czasie wykładu za pomocą aplikacji i telefonu komórkowego? Czy nie za dużo tej elektroniki i kontaktów internetowych? Wszak przyczyniają się do cyfrowej demencji... Tak, cyfrowe, nowoczesne technologie mają wpływ na nasze myślenie, na pamięć, umiejętności interakcji, rozwój językowy. Podobno niszczą także więzi społeczne. Bo życie społeczne przenosi się w coraz większym stopniu do sieci... Na pewno zmieniają nasze społeczne życie. Warto te technologie i nowe przestrzenie komunikacji rozpoznać i efektywnie wykorzystywać.

Oprócz biotechnologii, która daje nam niespotykane wcześniej możliwości wpływania na świat wokół nas i na nas samych, to także automatyzacja, robotyzacja i sztuczna inteligencja są elementami trzeciej rewolucji technologicznej. Żyjemy w czasach ogromnej zmiany. Komunikacja odbywa się już między ... urządzeniami (a nie tylko między ludźmi, czasem za pośrednictwem urządzeń). A my wprowadzamy nie-ludzkich aktorów do życia społecznego. Internet i urządzenia przyczyniają się do przygodności interakcji międzyludzkich. Wielka, ewolucyjna zmiana. Wyzwanie indywidualne dla każdego z nas, jak się w tym odnaleźć. Ale i wyzwanie dla systemu edukacji (szkołę i uniwersytet musimy wymyślić i zbudować od nowa, by pasowały do wyzwań współczesności). Nowe pokolenie dostaje narzędzia (sztuczna inteligencja, biotechnologia) o niebywałych możliwościach. Czy będzie jednak potrafiło z nich skorzystać sensownie? A jak ich mają tego nauczyć cyfrowi imigranci, którzy sami jeszcze tego nie potrafią? Trzeba więc nieustannie uczyć się , próbować, eksperymentować, obserwować. Nauczaństwo (tak jak prosumpcja, dwa procesy w jednym: nauczanie i uczenie się) oraz nauczeń (nauczyciel i uczeń w jednym).

Sytuacja niewątpliwie nowa. Uniwersytet jest miejscem, gdzie powinniśmy eksperymentować, poszukiwać i próbować zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość. Coraz istotniejsze stają się kompetencje miękkie: komunikacja (nie tylko analogowa, lecz i także za pośrednictwem elektroniki), praca zespołowa, umiejętność prezentacji i dyskusji jak i zdolność do uczenia się przez całe życie. 

Dlatego eksperymentuję, poznaję, uczę się. I niniejszym zachęcam uczniów, obecnych na spotkaniu w Pasłęku, by swoje głosy w dyskusji, pytania, komentarze, wpisywali także i tu, na blogu. 

Czy pojawią się jakieś komentarze? I jak interpretować tę sytuację braku lub obecności komentarzy, głosów w dyskusji? Niebawem podzielę się refleksjami, odnoszącymi się do tego zagadnienia. Ciągle jeszcze zbieram doświadczenia i próbuję nowych form. 

4.07.2018

Kij w mrowisko. Kobieto (samico), przy garach lepiej siedź ?

(100-lecie nabycia praw wyborczych przez kobiety, 
w Polsce.)

Wiosną myślimy o kobietach. W kwiaciarni pojawiają się tulipany, w przyrodzie zaczyna kwitnąć leszczyna, przebiśniegi, zawilce. Ze snu budzą się motyle cytrynki latolistki. Najpierw pojawiają się samce. Samiczki potrzebują odrobinę więcej ciepła… Kobietom szarmancko 8. marca wręczamy kwiaty, czasem rajstopy i… do garów. Kobiety oczywiście. Po świętowaniu wraca proza życia.

Wczesną wiosną pojawiają się pszczołowate: pszczoły samotnice, trzmiele itd. Przed moim blokiem pojawiła się pszczolinka, która nawet polskiej nazwy nie ma - Andrena clarkella. Nawiązując do starszych synonimów można byłoby ją nazwać pszczolinką nieparką lub pszczolinką trójbarwną. Samotna matka wychowująca dzieci. Na jej głowie utrzymanie gatunku. Podobnie u trzmieli (społeczne pszczołowate), ta pierwsza, wiosenna samica staje się królową. A samce? Pojawiają się na krótko, trutnie jedne, i tylko jedno im w głowie. Amory. Niewielu się udaje, inne bzyczą nadaremno. Samice pszczolinek, pszczół i trzmieli pracowicie zbierają pyłek kwiatowy i nektar. Można w przenośni powiedzieć, że są „przy garach”. W naszej kulturze dajemy tej czynności niską rangę, podrzędną.

W tym roku świętujemy 100 lecie nabycia praw wyborczych w Polsce przez kobiety. Uzyskały jako jedne z pierwszych w Europie. Czemu tak późno? Lub czemu w ogóle? Jeszcze do połowy XX wieku podkreślano, że kobiety mają mniejszy mózg niż mężczyźni. W domyśle są mniej inteligentne. Zatem nie powinny mieć ani praw wyborczych (polityka to nie na ich głowę), ani takich samych zarobków co mężczyźni. Kobiety do garów? Tak jak u pszczołowatych?

Biolodzy ewolucyjni śledzili wzrost wielkości czaszki (a więc i mózgu) u naszych przodków. Zakładano, że większy mózg to i większa inteligencja. Okazało się jednak, że w przeszłości mózg rósł a narzędzia pozostawały takie same. Gdzież więc ta domniemana, większa inteligencja? Najwyraźniej pojawiła się przy okazji ewolucji hominidów i to nieco później. Jak więc wytłumaczyć powstanie dużego mózgu człowieka? Jedną z koncepcji jest mózg społeczny: więcej neuronów potrzebne było naszym przodkom do… utrzymania szerszych i bogatszych relacji między osobnikami w grupie (kontakty społeczne). Większa grupa to większy sukces i możliwość pokonania nie tylko przeciwności losu ale i konkurentów z innych hord (grup, plemion). Tak odkryto inteligencję społeczną. I okazuje się, że kobiety są w tym lepsze...

Powstanie mowy uważane jest za jedną z ważniejszych innowacji w ewolucji człowieka. Umożliwia on utrzymanie więzi i relacji w dużych grupach. Tak zwane kobiece plotki są bardzo ważne w utrzymywaniu relacji międzyludzkich. Mężczyźni są stanowczo bardziej milczący. I silniejsi fizycznie.

Kolejną bardzo ważną innowacją była termiczna obróbka pokarmu. Czyli gotowanie, pieczenie, przyrządzanie pokarmu w ognisku i w „garach”. Można śmiało powiedzieć, że gotowanie stworzyło człowieka. Niewątpliwie wielka w tym zasługa kobiet. Dochodzimy do analogii z samicami pszczołowatych i wiosennej pszczolinki oraz trzmieli. Skoro kobiety tak dużo wniosły w rozwój człowieka jako takiego i ludzkości jako zbiorowości, to dlaczego tak późno panie otrzymały prawa wyborcze? Bo mężczyźni są silniejsi i do spraw „zewnętrznych”?

W nowej ustawie o szkolnictwie wyższym zanosiło się na dużą zmianę: zrównanie wieku emerytalnego nauczycieli akademickich: kobiet i mężczyzn. Ale ostatnie poprawki zmianę te usunęły. Kobiety naukowcy na emeryturę przejdą jak do tej pory w wieku 60 lat, panowie w wieku 65. Przecież kobiety średnio statystycznie żyją dłużej. To raczej powinno być odwrotnie. Krótszy wiek pracy to uznanie czy dyskryminacja? W każdym razie marnotrawstwo dużego potencjału wiedzy i doświadczenia.

Kobiety mają głos (wyborczy). Już od stu lat. A w zasadzie to „od zawsze”. Mimo, że są „przy garach”. A ja tymczasem wracam do wiosennych obserwacji owadów zapylających. Samice pszczołowatych się krzątają. Bez ich pracy nie byłoby owoców, z których tak obficie czerpiemy. A żeby im się dobrze żyło, to potrzeba nie jednego kwiatka na 8. marca ale całorocznej łąki kwiatowej. W mieście. W każdym mieście.

Tekst ukazała się w  VariArcie, piśmie kulturalno-literackim, 2018 nr 1 (38)

Cały numer pisma można pobrać tu: http://www.wbp.olsztyn.pl/publikacje/variart/variart012018.pdf