24.04.2021

Makatka z Krajny - i wcale nie chodzi o rękodzieło

Fot. Marta Konek. Gniazdo pszczoły samotnicy, makatki z rodzaju Anthidium.

Im więcej par oczy patrzy, tym więcej widać. Im więcej obserwatorów, tym więcej danych do prostych i złożonych analiz naukowych na temat tego, co się dzieje w naszych ekosystemach. Nawet nie mamy pełnego rozeznania jakie gatunki żyją w poszczególnych regionach Polski. Dlatego trudne są analizy zachodzących zmian w bioróżnorodności. Dzięki temu, że praktycznie każdy ma ze sobą aparat fotograficzny, to potencjalnie zwiększa się liczba obserwatorów przyrody i możliwości dokumentacji różnorodności biologicznej. Nawet w czasie zwykłego spaceru. Warto ten potencjał wykorzystać, czego przykładem jest powyższe zdjęcie. 

Naukowo zajmuję się badaniem owadów wodnych, w szczególności chruścików (Trichoptera). Środowisko wodne badam świadomie i z wykorzystaniem odpowiedniej aparatury. Z przyjemnością rozglądam się także za owadami lądowymi. O wielu czytałem w książkach, widziałem na zdjęciach, lecz nigdy nie widziałem ich w środowisku naturalnym. Bo nie szukam z wykorzystaniem odpowiednich metod. Niemniej przy okazji można wiele niezwykłego zobaczyć. potrzebna tylko uważność... w patrzeniu na świat pod nogami. 

Czasem dostaję zdjęcia z prośbą o identyfikację. I wtedy mam okazję zobaczyć cudzymi oczami to, co niezwykłe, a czego sam nie widziałem. I tak jest z wyżej zamieszczonym zdjęciem. To gniazdo pszczoły samotnicy, makatki (rodzaj Anthidium). Miejsce wykonania: Walentynowo, gmina Łobżenica, samo centrum Krajny (północna Wielkopolska).

Makatki z rodzaju Anthidium to przedstawiciele rodziny miesierek (Megachilinae), pszczół samotnic (ściślej - pszczołowatych). Makatki swoim wyglądem przypominają osowate (można więc pomyśleć, że się widzi jakąś osę w szerokim rozumieniu tego słowa). Pszczołowate z rodzaju Anthidium, ze względu na sposób budowania gniazda, można podzielić na dwie grupy: makatki, które budują gniazda z włosków roślinnych (widoczne na powyższym zdjęciu) i żywicówki, które budują gniazda z żywicy. W Europie występuje jeden gatunek żywicówki i dlatego czasem wydzielany był w osobny rodzaj  Anthidiellum

Ale wróćmy do makatki i jej gniazda, sfotografowanego wczesną wiosną br. w Krajnie. W Polsce występuje 5 gatunków makatek. Udało mi się znaleźć informacje jedynie o dwóch.  

Makatka wełnista (makatka jasnoplama, Anthidium punctatum). Owady dorosłe spotkać można od maja do sierpnia. Zasiedla suche i ciepłe tereny otwarte z niską roślinnością, na murawach kserotermicznych, żwirowniach i nasłonecznionych "nieużytkach". Czasem spotykana w ogrodach. Swoje gniazda - komory lęgowe, buduje na kamieniach, leżących na ziemi, czasem w samodzielnie wykopanych norkach. Samica do budowy gniazda wykorzystuje miękkie włoski roślin takich jak: dziewanny (Verbascum spp.) czy ukwam dwupienny (Antennaria dioica). Samica zeskrobuje swoimi żuwaczkami włoski z roślin i w postaci małych kulek zanosi do gniazda, dodaje swoją ślinę i przerabia na materiał budulcowy. Pyłek i nektar zbiera z pobliskich roślin, głównie z rodziny bobowatych (dawniej zwanych motylkowatymi). Po zgromadzeniu pokarmu i złożeniu jaja, samica zamyka otwór wejściowy małymi kamyczkami i kawałkami drewna. 

Makatka zwyczajna (makatka zbójnica, Anthidium manicatum) pojawia się od końca czerwca i aktywna w postaci imaginalnjej jest do września. Najczęściej spotykana w ogrodach, rzadziej na nasłonecznionych leśnych drogach, żwirowniach i murawach kserotermicznych. Gatunek pospolity ale częściej spotykany w osiedlach. Gatunek terytorialny. Przepędzają ze "swoich" roślin nie tylko rywali ze swojego gatunku ale i inne pszczołowate, w tym pszczołę miodną. Samice budują gniazda w różnych pustych przestrzeniach, w tym szczelinach murów lub w opuszczonych gniazdach innych pszczołowatych. Tak jak na makatki przystało gniazdo zbudowane jest z włosków różnych roślin z rodziny jasnotowatych, bobowatych i trędownikowatych.

Nie wiem czy ktoś prowadził badania nad pszczołowatymi w Krajnie, w szczególności miesierkami. Nie wiem także, czy po budowie gniazda uda się rozpoznać gatunek. Jeśli robicie zdjęcia przyrodnicze to zapisujcie daty i miejsca. W ten sposób możecie zostać współpracownikami naukowców, poznających naszą rodzimą bioróżnorodność. Wiemy o niej stanowczo za mało. 

źródła informacji: Heiko Bellmann, Błonkówki. Pszczoły, osy i mrówki środkowej Europy. Wyd. Mutlico, Warszawa 2011.

21.04.2021

Dzień Ziemi 2021 - zbierz 3 śmieci codziennie !

A było to tak. Byliśmy na obozie naukowym w Ełku. To było latem 2003 lub 2005 roku. Zbieraliśmy dane przyrodnicze z okolic Ełku, do przygotowywanych projektów tras turystycznych pieszych i rowerowych. Dużo chodziliśmy po lasach, polach i bezdrożach. Od stanowiska do stanowiska, gdzie łowiliśmy owady te wodne jak i te lądowe. Szukaliśmy materiałów do opowieści o niezwykłościach przyrody. Chodziliśmy pieszo i jeździliśmy rowerami. Trasy powstały. 

I tak idąc ciągle mijaliśmy jakieś śmieci. Jak to nie tylko w Polsce bywa. Kłuło w oczy. Jeden z moich studentów (jeśli dobrze pamiętam to był Michał Skrzypczak) zaczął zbierać śmieci, wrzucać do torebki i zostawiał przy mijanych koszach (czasami niósł kilka kilometrów). Dołączyłem do tego zbierania. No bo jak to, student zbiera a ja będę milcząco i biernie tylko obserwował? Potem dołączyli inni. Nikt nic nie musiał, nikt nikogo nie namawiał. Po drodze zawsze znaleźliśmy jakieś stare torby, które wykorzystywaliśmy jako worki na śmieci. 

Byli z nami studenci z Rosji, z obwodu Kalingradzkiego. Oni też dołączyli. Nie ich kraj, nie ich ziemia, a jednak dołączyli. Opowiadali, że ich plaże są mocno zaśmiecone i nikt tego nie usuwa. Razem jest o wiele łatwiej. Prosta czynność a ułatwia rozmowę. Mamy te same problemy we wszystkich zakątkach Ziemi. Sprzątaliśmy nie po sobie. To nie były nasze śmieci. Sprzątaliśmy dla siebie i dla innych. 

I właśnie wtedy ten mój student powiedział mi o akcji zbierz trzy śmieci codziennie. A może wtedy to był tylko jeden śmieć dziennie? Teraz widzę "zbierz 5 śmieci codziennie". Najwyraźniej potrzeby rosną. A jemu o tej akcji powiedział lekarz. Mój student rozciął sobie nogę na butelce pozostawionej w jeziorze. W czasie szycia lekarz mu powiedział o zbieraniu śmieci. I tym pomysłem zaraził nas w trakcie obozu naukowego w Ełku. 

I przed i po jeszcze wiele razy sam lub w większym gronie zbierałem śmieci w różnych zakątkach Polski. Z takim samym przesłaniem. Sprzątamy dla siebie. W ramach studenckiego koła naukowego oraz  prowadzonych zajęć dydaktycznych (nie tylko na WSP czy UWM) organizowałem lub pozwalałem organizować studentom akcje sprzątania naszego kawałka świata (bo często wystarczy stworzyć ludziom przestrzeń do ich aktywności). I w ramach Dnia Ziemi, i w ramach Sprzątania Świata lub Święta Niepodległości 11 listopada. Dla mnie była to także forma aktywizującego sposobu przekazywania treści z zakresu ochrony środowiska. A także kształcenie kompetencji miękkich: komunikacji, organizacji, współpracy itd.

Zbierałem śmieci w wielu miejscach. Nazbierało by się tego z kilkaset worków. Sam nie zostawiam po sobie takich śladów. To właśnie z tego powodu zacząłem malować butelki, by przywracać im znaczenie (wartość). Z każdej akcji przynosiłem po jednej butelce. I rozważałem co robić by nie trzeba było sprzątać po innych. I takie akcje edukacyjne też robiliśmy ze studentami, np. zimowe zbiórki elektrośmieci (żeby nie trafiły do lasu), uruchomienie półki bookcrossingowej, zbieranie podpisów pod petycją o ograniczenie rozdawania w sklepach darmowych foliowych jednorazówek. Długo by o tym opowiadać.

O Dniu Ziemi usłyszałem jeszcze w ubiegłym wieku, gdy na stażu u mnie był Amerykanin z Korpusu Pokoju. Święto, które narodziło się w USA. Potem było jesienne Sprzątanie Świata, które zainicjowane zostało w Australii. Wydawało by się, że powinno być lepiej, skoro tyle rodzących się aktywności. 

Z okazji Dnia Ziemi 2021 postanowiłem powrócić do systematyczności. Małe, drobne działania. Byleby systematycznie i wytrwale. Bez czekania na fanfary i ordery. W drodze do pracy przechodzę obok lub przez dawne jezioro Płociduga Mała. I zamiast rozkoszować się przyrodą denerwują mnie połamane drzewa i śmieci lezące w każdym miejscu. Więc od kilku dni sprzątam z mieszkańcami osiedla lub sam. Niewiele? Potem i tak ludzie naśmiecą?  Ale przynajmniej tyle mogę zrobić. Zamiast przeklinać ciemność mogę zapalić mały ogarek światełka. Nadziei. Tyle mogę. To kropla w morzu potrzeb. Ale bez tej kropli świat zamieniłby się w pustynie. 

Tak jak nie można najeść się raz na całe życie, jak nie można posprzątać domu raz na zawsze, choćbyś się najbardziej starała i starał, tak nie da się posprzątać naszej przyrody. To są czynności podtrzymujące stan - stan sytości, stan czystości itd. Trzeba je wykonywać stale. Tej pracy nie widać. Widać dopiero wtedy, gdy jej się nie wykonuje. Bo czujesz głód, bo widzisz kurz na szafkach domowych, bo widzisz szpetotę w parku czy na wycieczce turystycznej. A czy zwracasz uwagę na bicie Twojego serca lub na oddech? Na pewno dostrzeżesz, gdy serce przestanie bić lub zatrzyma się Twój oddech....

Kilka dni temu dostałem zaproszenie z Samorządu Studenckiego: 

"Szanowny Panie Profesorze, 

Z ramienia Rady Uczelnianej Samorządu Studenckiego organizujemy akcję zachęcającą studentów do sprzątania śmieci ze środowiska i edukującą ich w tych tematach. W związku z tym poza akcją sprzątania Kortowa, która stanie się promocją dalszych wydarzeń, chcielibyśmy zorganizować kilka webinariów na poruszających tę tematykę. W tej kwestii od razu przyszedł nam do głowy Pan Profesor. I tutaj moje pytanie, czy jest Pan zainteresowany poprowadzeniem takowego webinarium? Webinaria planujemy w dniach 26-28 kwietnie, raczej w godzinach popołudniowych, żeby studenci mogli podłączyć się po zajęciach. miejsce rok temu, na początku zamknięcia Uniwersytetu."

Oczywiście, z ochotą włączam się do inicjatywy studentów. W poniedziałek 26 kwietnia o 17.00 w Radiu UWM FM wraz z transmisja Internetową opowiem o Dniu Ziemi i sensie tego święta. Muszę na te okazję przypomnieć sobie przynajmniej części wspólnych działań ze studentami. Żeby o nich opowiedzieć. Skoro w latach ubiegłych się udało, to i teraz się uda. 

Co jest potrzebne? Po pierwsze okazja, po drugie zrobić coś sensownego i po trzecie zrobić to z ludźmi. Nawet w czasie zdalnych kontaktów jest to możliwe. Możemy być razem mimo że w rozproszeniu. 



Pamiątkowe zdjęcie ze sprzątania brzegów jeziora w Ostródzie. Nie pamiętam, który to był rok. 


Kilka wideo migawek z niektórych akcji ze studentami:



18.04.2021

Wystawa: Quo Vadis - dokąd zmierzasz człowieku? Cz. 4. Helena Michel

Helena Michel w swojej pracowni.

Codziennie wybieramy. Czasem chcemy, czasem musimy. Usychamy, gdy nie możemy wybierać i decydować o sobie oraz otaczającym nas świecie. Ale czasem uciekamy od wyboru bo wymaga od nas wysiłku. Każdy wybór niesie za sobą brzemię odpowiedzialności. Dlatego często chcemy, żeby ktoś za nas decydował. Wtedy pozornie uwalniamy się od odpowiedzialności. Od wysiłku rozważania i decydowania. Jak coś źle pójdzie, to mamy kozła ofiarnego, na którego wszystko składamy - jego wina, to on źle dla nas wybrał. My jestesmy niewinni. Czy aby na pewno? A grzech zaniechania, milczenia, bezczynności?

Od wyboru i współodpowiedzialności nie da się uciec. Decydujemy nawet wtedy gdy nic nie robimy i uciekamy od współsprawstwa. Gdy zatykamy uszy i zasłaniamy oczy. Ale nawet wtedy ponosimy odpowiedzialność. Zwłaszcza, że mamy jedno życie, jedną planetę i jeden świat wokół nas. Świat z innymi istotami, nie tylko ludzkimi. Im więcej mocy sprawczej, tym więcej odpowiedzialności. Człowiek indywidualnie i w zbiorowości mam moc. Ogromną. 

Homo sapiens jest w ziemskiej biosferze gatunkiem kluczowym, zwornikowym, o wielkiej mocy tworzenia lub destrukcji. Jakkolwiek byśmy nie stąpali, to odciskamy ślad. Ślad  na ziemi, ślad węglowy, ślad wodny, ślad śmieciowy w otaczającej nas przyrodzie. Decydujemy codzienną konsumpcją. I wypowiadanym słowem (lub milczeniem). Dokonując wyboru mieć czy być (relacje z innymi, w tym z przyrodą), dokonując wyboru jaki towar wybierzemy na półce sklepowej. I decydując co się stanie z opakowaniem. Czy jako śmieć wyląduje w pobliskim lesie lub jeziorze, czy trafi gdzieś daleko, niech inni się martwią, czy trafi do recyklinku, reusingu czy upcyclinkgu. To my decydujemy czy zostanie obok nas miejsce dla innych gatunków. Tych małych i tych dużych. 

Codzienny wybór. Można o nim dyskutować słowem. Lub obrazem. Tak właśnie czynią artyści. W poczuciu współodpowiedzialności za otaczający nas świat i losy Homo sapiens opowiadają nam obrazami. 

Czworo artystów z Warmii i Mazur: Katarzyna Kaldowski, Helena Michel, Mariusz Kałdowski i Michał Wiśniewski, przygotowuje niezwykłą wystawę pt. Quo Vadis - dokąd zmierzasz człowieku? Swoimi pracami włączają się w poszukiwanie odpowiedzi na ważne, egzystencjalne pytania. Przygotowują osiem wielkoformatowych prac malarskich, podejmujących tematykę społeczno-kulturową. Projekt zostanie zainaugurowany wystawą, która odbędzie się na dziedzińcu Zamku Biskupów Warmińskich w Lidzbarku Warmińskim 15 maja 2021 roku podczas Nocy Muzeów. Projekt zakłada cykliczny pokaz wystawy w innych miastach w Polsce. 

Helena Michel, artystka wizualna, archeolożka i projektantka wnętrz. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi oraz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zainspirowana mitologią, naturą i przeplataniem się jej ze światem człowieka. Tworzy obrazy i ilustracje w technice olejnej, akwareli i akrylach. 

Do projektu stworzyła dyptyk pod tytułem „Wybór”, składający się na płótna ukazujące dwa różne oblicza tej samej osoby. W pracy tej podejmuje tematykę psychologiczną, obrazując możliwość wyboru jaką posiada tylko człowiek. Pokazuje to malując sylwetkę kobiety w dwóch odsłonach. Którą osobowość zasili swoim postępowaniem? Którego „wilka” nakarmi? Czarnego, który reprezentuje obojętność, poczucie wyższości nad innymi, lęk, zazdrość, czy może białego, symbolizującego hojność, życzliwość, zgodę i współodczuwanie?

Dyptyk ten, to zobrazowanie naszego oderwania od własnej, dzikiej natury, którą to możemy odzyskać i odkryć na nowo, poprzez połączenie ze swoim wnętrzem, pojednanie z Naturą i dostrzeżenie jej piękna i siły w nas samych. Poprzez szacunek dla siebie, szacunek dla przyrody i respektowanie praw zwierząt w takim samym stopniu jak praw człowieka.

Wybór człowieku należy do Ciebie.

17.04.2021

Życie i ewolucja biosfery - podręcznik ekologii ogólnej, January Weiner

Podręczników do ekologii jest sporo. Jedne lepsze, inne słabsze, jedne przeciętne inne nowoczesne i znakomite. Sporo ich stoi na mojej półce, z różnych lat.  Najczęściej sięgam do Życia i ewolucji biosfery Januarego Weinera. Mam pierwsze wydanie (z dedykacją) ale w ubiegłym roku ukazało się nowe, nieco poszerzone wydanie. 

Co wyróżnia Życie i ewolucje biosfery? Pozornie niewiele - nie każdy nawet zauważy. Znajdują się tam wszystkie ogólne treści, dotyczące ekologii. Są jednak inaczej ułożone. W starszych podręcznikach omawianie treści ułożone jest od dołu do góry: od osobnika, przez populację, ekosystem aż do biosfery. Podręcznik Januarego Weinera jest inny (podobny układ zauważyłem w niektórych nowszych opracowaniach). Od biosfery w dół. Niewiele to zmienia? Jeśli chodzi o szczegółowe treści to tak, niczego nie zmienia. Ale jest to inny sposób patrzenia na organizację życia i zagadnienia ekologiczne. Nie jako na sumę części ale jako na całość. Podejście holistyczne z dużym naciskiem na organizację.

January Weiner, Życie i ewolucja biosfery. Podręcznik ekologii ogólnej. Wydawnictwo Naukowe PWN, Wydanie III - dodruk 1, Warszawa 2021, prawie 800 stron znakomicie napisanych, naukowych opowieści o biosferze i zagadnieniach ekologicznych. Jest czymś więcej niż akademickim podręcznikiem do ekologii. Polecam wszystkim tym, którzy chcą poznać biologię oraz interesują się ewolucją. 

Rozdział 1, Wstęp, to wprowadzenie do podręcznika i ekologii, podrozdziały: Czego czytelnik powinien się spodziewać po tej książce, O metodzie naukowej, Ekologia współczesna.

Rozdział 2. Życie biosfery. Z takimi podrozdziałami, dobrze oddającymi treść: Żywy organizm, Żywa biosfera, Ekologia jako program badawczy biologii, Planeta Ziemia, Ziemia pod nogami, Cyrkulacja atmosferyczna i cykl hydrologiczny. 

Rozdział 3. Biogeneza i historia biosfery. To właśnie takie ułożenie treści ułatwia czytelnikowi zrozumienie czym jest ekologia i jak się ma do innych działów biologii. Ważny podrozdział 3.1 Powstanie życia na Ziemi podejmuje temat czym jest życie (a więc fundament biologii), omawia znane hipotezy powstania życia na Ziemi, przedstawia badania geologiczne i paleontologiczne, badania porównawcze współczesnych organizmów, eksperymenty wykonywane współcześnie, świat RNA oraz powstanie współczesnych form życiowych. Dalsze podrozdziały dotyczą prehistorii życia i paleoekologii oraz wielkich wymierań.

Rozdział 4. Metabolizm biosfery (prawda, że bardzo ciekawe podejście?), z podrozdziałami: Cykl redoks, Heterotrofia, Autotrofia, Pobieranie azotu i siarki, Oddychanie, Ewolucja systemów metabolicznych. 

Rozdział 5. Produkcja pierwotna biosfery (energetyka produkcji biomasy, metody pomiaru produkcji pierwotnej, tempo produkcji pierwotnej, produkcja pierwotna w oceanach i na lądach, bilans energetyczny biosfery).

Rozdział 6. Dekompozycja, czyli rozkład biomasy, istota tego procesy, dekompozycja dokonywana przez rośliny i przez konsumentów, destruenci, detrytusożercy, saprofagi, "reducenci", dekompozycja w środowisku wodnym i lądowym, niedomknięte bilanse: deponowanie materii organicznej. W wielu miejscach Autor przystępnie wyjaśnia różne terminy ekologiczne oraz ich dawne i współczesne znaczenie. To dobry sposób porządkowania wiedzy u studiujących ekologię.

Rozdział 7. Cykle biogeochemiczne, przedstawia krążenie pierwiastków w biosferze, cykl węgla, bilans węgla a klimat globalny, cykl azotu, siarki, fosforu i żelaza.

Rozdział 8. Ekosystem. Zawarta jest w nich charakterystyka warunków życia w morzach i na lądzie, biomów Ziemi, wyjaśnienie czym jest biosfera, biom i ekosystem, ze szczegółowym wyjaśnieniem pojęcia "ekosystem". Dalej omówiona jest struktura troficzna ekosystemu, modele ekosystemów oraz bioenergetyka ekologiczna. Chciałbym zwrócić na bardzo trafną definicję ekosystemu: Ekosystem: jest to dowolny fragment biosfery, w którym grupa organizmów realizuje procesy produkcji i dekompozycji, przy chociaż częściowo zamkniętym obiegu materii, z wykorzystaniem przepływającej przez ten system energii. Elementami nieożywionymi ekosystemu są pule związków chemicznych: akceptorów i donorów elektronów, substratów mineralnych i organicznych”.

Rozdział 9. Jezioro, las, sten, ocean. Przykłady różnych ekosystemów, wymienionych w tytule rozdziału. 

Rozdział 10. Funkcjonowanie ekosystemów - w poszukiwaniu ogólnych zasad. Zawarta jest w nim struktura sieci troficznej i przepływ energii w ekosystemach, przepływ materii i energii między poziomami troficznymi, analiza sieci troficznych, regulacja ekosystemu ("z góry" i "z dołu"). Stawiane jest pytanie "jak powstaje ekosystem", czym jest stabilność i trwałość ekosystemów.

Rozdział 11. Różnorodność biosfery, z następującymi podrozdziałami: Zagadka różnorodności biosfery, zróżnicowanie form życiowych, zmiany liczby gatunków w historii biosfery, Ile gatunków żyje obecnie na Ziemi?, Przestrzenna zmienność różnorodności gatunkowej w biosferze, Znaczenie globalnej różnorodności gatunkowej i jej zagrożenia.

Rozdział 12. Organizm wśród organizmów, odnosi się do wyjaśnienia środowiska biotycznego, ewolucji interakcji międzygatunkowych, konkurencji, eksploatacji, mutualizmu. Czyli wszystko to, co w podręcznikach określane jest mianem interakcji międzygatunkowych.

Rozdział 13. Różnorodność gatunkowa w skali lokalnej, przedstawia składowe różnorodności gatunkowej, wyjaśnia czym jest zespół i biocenoza, bardziej szczegółowo omawia powtarzalne wzorce w strukturze zespołów, dynamikę biocenoz oraz znaczenie lokalnej różnorodności gatunkowej. 

Rozdział 14. Ekologia gatunku, z następującymi podrozdziałami: Populacja jednogatunkowa, regulacja liczebności populacji, Demografia, Strategie ewolucyjne gatunków.

Nowością - w odniesieniu do wcześniejszych wydać - są 3 rozdziały włączone jako dodatki (uzupełnione, nowe treści): Zastosowanie badań satelitarnych w ekologii, Przewodnik po metodach statystyki wielowymiarowej, Metody molekularne w ekologii.

Tak jak każdy podręcznik akademicki Życie i ewolucja biosfery ma polecaną literaturę na końcu każdego rozdziału, literaturę źródłową (na końcu książki) i słownik wybranych pojęć z zakresu ekologii (przydatny, gdy szukamy wyjaśnienia podstawowych pojęć, używanych  w ekologii). 


16.04.2021

Podstawy biologii człowieka - komórka - tkanki - rozwój - dziedziczenie

Znajomość biologii i fizjologii człowieka przydatna jest nie tylko studentom biologii czy medycyny. Zważywszy na fakt nieustannego i szybkiego rozwoju nauko biologicznych wiele informacji, wyniesionych ze szkoły staje się nieaktualna. Lub nie całkiem aktualna. Warto ją więc uzupełniać. Z racji wykonywanego zawodu nauczyciele nie tylko powinni ale i muszą ciągle aktualizować swoją wiedzę. Dlatego opisywany podręcznik przydatny będzie także dla nauczycieli i studentów kierunków pedagogicznych. 

Ukazało się właśnie wznowienie (dodruk) podręcznika, adresowanego głównie dla studentów kierunków okołomedycznych, fizjoterapii, wychowania fizycznego oraz pedagogicznych. Dobra wiadomość dla studentów - nie jest obszerny, liczy 240 stron. Jest bogato ilustrowany, ze schematami poglądowymi i kolorowymi grafikami. Koncentruje się na wyjaśnieniu zagadnień dotyczących komórki, tkanek, rozwoju człowieka i dziedziczenia. Może być przydatny także nauczycielom ze szkół średnich i podstawowych. 

Hanna Mizgajska-Wiktor, Wojciech Jarosz, Renata Fogt-Wyrwas, Podstawy biologii człowieka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2021 (wydanie I z 2013 roku, dodruk 5). Kolejny dodruk w ciągu kilku lat wskazuje, że jest duże zapotrzebowanie na tę pozycję. 

Z noty wydawniczej, zamieszczonej na okładce: 

Podręcznik zawiera podstawowe informacje niezbędne do zrozumienia procesów życiowych zachodzących w organizmie człowieka. 

Książka składa się z pięciu części, w których omówiono: 
  • budowę i funkcje komórki – budowę błony komórkowej, cytoplazmę, organelle komórkowe, jądro komórkowe, rodzaje chromosomów, kwasy nukleinowe, proces biosyntezy białek, mechanizm regulacji ekspresji genów, cykl życiowy komórki, zjawisko apoptozy i nekrozy komórek oraz właściwości komórek macierzystych;
  • tkanki – nabłonkową, łączną z jej poszczególnymi rodzajami, krew i limfę, mięśniową i nerwową z uwzględnieniem ich pochodzenia, budowy, pełnionych funkcji oraz możliwości regeneracji; 
  • gruczoły dokrewne człowieka - przysadkę mózgową, szyszynkę, tarczycę, przytarczyce, nadnercza i trzustkę, uwzględniając wydzielane przez nie hormony oraz wpływ tych hormonów na funkcjonowanie organizmu;
  • rozmnażanie i rozwój – budowę i funkcjonowanie gonady męskiej i żeńskiej, ich czynności wydzielnicze, w tym regulację hormonalną cyklu miesięcznego kobiety, proces zapłodnienia, rozwój zarodkowy od momentu zapłodnienia do wykształcenia narządów i tkanek oraz budowę i funkcję łożyska; 
  • zmienność i dziedziczność – m.in: pojęcia genetyczne, prawa Mendla, krzyżowanie i jego znaczenie w dziedziczeniu, w tym dziedziczenie grup krwi; chromosomową teorię dziedziczności Morgana; cechy sprzężone z płcią człowieka; przykłady mutacji u człowieka; choroby wieloczynnikowe, mitochondrialne, wady rozwojowe, klonowanie, a ponadto podstawy genetyki populacyjnej. 
Każdy opisany dział kończy się zestawem pytań kontrolnych i zalecaną literaturą uzupełniającą. Na końcu podręcznika znajduje się wykaz skrótów stosowanych w tekście. 

Jest to podręcznik dla studentów: akademii wychowania fizycznego - fizjoterapia, rehabilitacja, wychowanie fizyczne i sport; uniwersytetów medycznych – nauka o zdrowiu, promocja zdrowia, pielęgniarstwo, położnictwo; uniwersytetów – psychologia i pedagogika.

15.04.2021

Czy wirusy są żywe i czy zaliczyć je do biotopu czy biocenozy?

Cyk życiowy wirusa, ilustracja autorstwa YK Times - Redrawn from Virusreplication.png using Adobe Illustrator., CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1749484



A było to tak, pewna nauczycielka napisała „Uczennica kl. 8 zastrzeliła mnie pytaniem przy okazji tematu o ekosystemach: czy wirusy należą do biotopu czy biocenozy? (niby nie wykazują czynności życiowych, ale żeby były elementem biotopu?)”. Nie ma głupich pytań, są tylko zbyt lakoniczne odpowiedzi. Na postawione wyżej pytanie można odpowiedzieć lakonicznie i obszernie. W niższym artykule pojawią się obie.

Dlaczego takie pytanie? Połączenie dwóch informacji, po pierwsze, że wirusy są z pogranicza życia bo nie wykazują wszystkich cech organizmów żywych, po drugie uproszczona definicja ekosystemu i dzielenie na elementy nieożywione (biotop) i żywe (biocenoza). Logicznie rzecz składając można powiedzieć, że skoro wirusy nie są w pełni żywe to powinny być zaliczone do biotopu?

Na początek rozwieję wątpliwość – wirusy należy zaliczyć do biocenozy. To była odpowiedź lakoniczna. Pora na bardziej obszerną. Żeby to szczegółowo wyjaśnić i solidnie podeprzeć argumentami, rozważymy kilka kwestii:
  1. Czy wirusy są żywe i czy zaliczać je do organizmów żywych czy też nie?
  2. Czy aktualny jest podział na materię ożywioną i nieożywioną?
  3. I w końcu czy biotop + biocenoza = ekosystem?
Skąd wątpliwości przy włączaniu wirusów do świata ożywionego, do organizmów żywych? W dostępnych dla ucznia i nauczyciela popularnych opracowaniach takie można spotkać definicje:

„Wirusy – twory istniejące na pograniczu materii ożywionej i nieożywionej, zbudowane z kwasu nukleinowego i białkowej otoczki (kapsydu). Jedynym przejawem życia wirusów jest ich zdolność do namnażania się, lecz tylko w obrębie zainfekowanej komórki (…)”. (Słownik biologia 2007). Proszę zwrócić uwagę na określenie „twory”. Bo nie można je uznać za organizmy? Ten problem będzie się jeszcze pojawiał w dalszej części niniejszych rozważań.

A zatem pogranicze życia i nie-życia, materii ożywionej i nieożywionej. Wirusy są nie całkiem żywe? Termin materia ożywiona i nieożywiona wywodzi się z dawnych czasów, gdy uważano, że organizmy żywe zbudowane są z innej materii niż to, co nie jest żywe. Dawno już to rozstrzygnięto, że zarówno organizmy żywe, jak i cała nieożywiona reszta, składają się z tych samych pierwiastków, z tej samej fizycznej i chemicznej materii. Nie ma granicy jakości surowców a jest różnica w organizacji. Zmieniła się teoria, paradygmat a niektóre słowa pozostały jeszcze w użyciu. Aczkolwiek mają już inne znaczenie. Podobnie ze związkami organicznymi i nieorganicznymi – kiedyś uważano, że związki chemiczne, powstające w organizmach żywych, nie mogą powstawać poza organizmami, stąd nazwy związki organiczne i nieorganiczne (chemia organiczna, chemia nieorganiczna). Nauka udowodniła, że nie jest to prawdziwe, niemniej w zwyczajowych wypowiedziach pozostały te określenia. Używamy ich ale w innym rozumieniu niż kiedyś. I może jeszcze jeden przykład. W życiu codziennym używamy pojęcia kobiece łono. Miejsce, z którego wychodzi dziecko. Współczesna anatomia człowieka używa innych pojęć: macica, jajniki, jajowody, pochwa, wargi sromowe itd. Błędem byłoby jednak próbować ustalić, z czego się składa łono kobiece, używając współczesnych terminów anatomicznych. To pojęcia z innej bajki, tylko częściowo na siebie zachodzące. Używamy ich ale w nieco odmiennych kontekstach i w innym celu. Pozornie chodzi tylko o to samo. Łono kobiece wywodzi się z dawnego pojmowania ciała człowieka, razem z flegmami, humorami i żółciami. Kiedyś było terminem naukowym teraz jest tylko poetyckim i zwyczajowym określeniem.

Owszem, w ekologii dla uproszczenia używa się pojęć takich jak materia nieożywiona. Trzeba jednak zdawać siebie sprawę z ograniczeń takich określeń. I historycznego kontekstu.

Teoria komórkowa powstała w połowie XIX wieku, po obserwacji organizmów roślinnych i zwierzęcych pod mikroskopem. Powstało stwierdzenie, że wszystkie organizmy żywe zbudowane są z komórek a komórka bierze się z innej komórki. Inaczej nie powstaje (nie w wyniku samorództwa). To oczywiście jest pewne uproszczenie, nie uwzględniające ewolucji i dawnej abiogenezy (powstania życia na Ziemi). Czy wirusy wyłamują się z teorii komórkowej? W części tak i dlatego stanowią pewien naukowy i metodyczny problem. W fazie infekcji komórki bakteryjnej, roślinnej, grzybowej czy zwierzęcej procesy metabolicznie wirusa odbywają się wewnątrz komórki gospodarza. A więc wszystko zgodnie z teorią komórkową. Jedynie forma pozakomórkowa (wirion) nie ma budowy komórkowej, nie ma błony komórkowej, wielu elementów komórkowych itd. Jedynie przypomina komórkę a zamiast błony komórkowej ma otoczkę białkową. Na dodatek wirion nie wykazuje metabolizmu. Taki twór (inni mówią o mikroorganizmie) podobny jest do komórki ale nią nie jest. Dlatego w wielu podręcznikach pisze się, że są na pograniczu. Ale pograniczu czego?

Czym są wirusy? Co można znaleźć o nich w książkach i podręcznikach (czyli na jakich informacjach budują swoją wiedzę uczniowie i nauczyciele)? Czyli jakie są źródła wiedzy uczniów. Potrzebne jest to by zrozumieć skąd się biorą takie a nie inne pytania.

Encyklopedia biologia z 2006 roku tak podaje: „Wirusy – czynniki zakaźne [nie używają pojęcia mikroorganizm ale wymijające słowo „czynnik”, w poprzedniej definicji były „twory” – s.cz.] będące na pograniczu między organizmami żywymi a materią nieożywioną. Posiadają one parę właściwości wyróżniających organizmy żywe takich, jak zdolność do reprodukcji. Ze względu na brak komórkowej budowy i spowodowaną tym niemożność samodzielnego przeprowadzania reakcji metabolicznych, samodzielnego poruszania się i rozmnażania poza zainfekowaną komórka gospodarza, nie są jednak prawdziwymi organizmami żywymi. [warto w tym miejscu przypomnieć, że niektóre pasożyty obligatoryjne także nie są w stanie żyć poza organizmem żywiciela – jak są w fazie dyspersyjnej, podobnie jak wiriony wirusów - s.cz.]. Komórkowe formy posiadają zarówno RNA, jak i DNA, wirusy natomiast zawierać mogą wyłącznie RNA lub DNA, ale nigdy oba te kwasy rybonukleinowe równocześnie.” Nie mają własnych rybosomów więc nie są zdolne do samodzielnej syntezy białka. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę znaczące uproszczenie budowy i fizjologii wielu wyspecjalizowanych pasożytów, to także i one nie są zdolne do samodzielnego życia i syntezy wielu składników.

Ciąg dalszy definicji: „Aktualnie wirusy, które nie należą do żadnego z pięciu królestw organizmów żywych, dzielone są na grupy (…)”. Tak, to prawda, nauki biologiczne mają kłopot z wirusami bo nie mieszczą się w pełni w niektórych przyjętych schematach. Z wirusami naukowcy borykają się od lat. Póki co nie zostały jednoznacznie umieszczone na drzewie życia i niejako czekają na wiążące rozstrzygnięcia. I na konsensus naukowy. Niemniej istnieje międzynarodowa komisja klasyfikacji wirusów, tak jak i innych organizmów.

Twory, czynniki, cząstki czy organizmy? Jak określać wirusy? Pojęcie organizmu jest nieostre. Zrozumiałe ale nieostre. Zatem używanie pojęcia mikroorganizmy w stosunku do wirusów jest uzasadnione choć budzi pewne kontrowersje. Nie mają budowy komórkowej? Ale jak są w komórce gospodarza… to funkcje życiowe odbywają się w komórce! Jak w mini ekosystemie. Do tego jeszcze wrócimy. Podkreślmy, że wirusy są bez wątpienia pasożytami komórkowymi, bardzo starymi filogenetycznie. W książkach i podręcznikach spotkamy dwa podejścia: że stanowią „urwany”, usamodzielniony fragment komórki (a w zasadzie element genetyczny), który usamodzielnił się i wyspecjalizował w pasożytnictwie, (w analogii do plazmidów czy ruchomych elementów genetycznych w komórce). Drugie podejście to wskazywanie na dawne pochodzenie, jeszcze z okresu życia przedkomórkowego. Ewolucja stwarza problem granicy. Skoro życie powstało np. w bulionie pierwotnych (albo w fumarolach), to musiała być faza ewolucji przed-komórkowej. Czy nie uznać tego za procesy życiowe? Od kiedy zaczyna się życie jest pytaniem zasadniczym. I bardzo inspirującym już przez stulecia. Od wielu dziesięcioleciu (a w zasadzie stuleci) świat naukowy się z tym zmaga. To jedno z bardzo ważnych, fundamentalnych pytań ciągle nas nurtujących.

Kolejne źródło wiedzy szkolnej o wirusach, z Wikipedii (najłatwiejsze w dostępie źródło). Wirusy (łac. virus „trucizna, jad”) – niewielkie cząstki zakaźne infekujące wszystkie formy życia, niezdolne do namnażania się poza komórką gospodarzem. [kolejne określenie "cząstki zakaźne" , próbujące poradzić sobie z określeniem organizm czy nie organizm - s.cz.] Wirusy nie mają struktury komórkowej, własnych układów metabolicznych, ani nie zawierają organelli. W związku z tym nie zalicza się ich do organizmów. Z drugiej strony do żywych istot upodabnia je zdolność do reprodukcji, posiadanie genów i podleganie ewolucji [te cechy wskazują, że nie można zaliczyć wirusów do biotopu, ale o tym jeszcze będzie niżej]. Najprostsze wirusy są zbudowane z kwasu nukleinowego stanowiącego ich genom oraz otaczającego go płaszcza białkowego zwanego kapsydem. Zawierają jeden z dwóch kwasów nukleinowych – RNA (wirusy RNA) albo DNA (wirusy DNA), w którym zawarta jest informacja potrzebna do wytworzenia cząstek potomnych. Wirusy są wewnątrzkomórkowymi pasożytami bezwzględnymi – są całkowicie zależne od żywych komórek pełniących rolę ich gospodarza. Niektóre wirusy mają własne enzymy [to warto podkreślić, że jednak jest jakiś znikomy aparat metaboliczny], ale nie pozwalają im one na samodzielne powielanie się czy wykorzystanie informacji z własnego genomu. Do namnażania wykorzystują maszynerię komórki będącej żywicielem. Są obecne w praktycznie każdym ekosystemie, także w środowiskach o ekstremalnych warunkach dla rozwoju życia. Są wielokrotnie liczniejsze niż bakterie i wszystkie inne organizmy razem wzięte.”

Metabolizm i namnażanie się tylko w komórce, gdzie trudno wyodrębnić części wirusa od części gospodarza (niektóre są niejako wspólne), rozmywa się niejako w tym środowisku makromolekuł. Tak jak osobniki w ekosystemie. Trudno jednoznacznie ustalić, które cząstki należą do wirusa a które do gospodarza. Podobnie wygląda sprawa z symbiozą (mutualizmem) – uzależnienie od siebie partnerów jest tak duże, że jeden nie może istnieć bez drugiego a wiele szlaków metabolicznych jest wspólna. Podobnie z obligatoryjnymi pasożytami (w tym przypadku dawniej używało się również terminu symbioza, zobacz Co to jest symbioza czyli o zawiłościach zależności międzygatunkowych).

Przejdźmy do trzeciej definicji, tym razem z Encyklopedii biologicznej (2000), napisanej przez naukowców (bardzo szeroki zespół autorski). „Wirusy (łac. virus = jad) – mikroorganizmy [użyte jest pojęcie organizmu! Notabene w starszych podręcznikach akademickich też tak były traktowane - s.cz.] zawierające jako materiał genetyczny DNA lub RNA, namnażające się wyłącznie wewnątrz żywej komórki gospodarza (bakterii, rośliny lub zwierzęcia [także grzybów – s.cz.]). Kwas nukleinowy koduje wirusowe białka strukturalne i enzymy konieczne do ekspresji wirusowych genów i replikacji genomu. [wirus jest niejako samą informacją biologiczną, wykorzystującą metabolizm komórki gospodarza do replikacji]. Genom osłonięty jest jednostkami białkowymi (kapsomerami), tworzącymi kapsyd. Duże wirusy (pokswirusy) mają budowę złożoną. Proste wirusy zbudowane są z genomu i białka strukturalnego. [nie ma więc ani błony komórkowej, ani organelli ani innych struktur komórkowych], wirusy o bardziej złożonej strukturze zawierają glikoproteiny, lipidy i różne enzymy. Niektóre wirusy mają lipoproteinową osłonkę [tu analogia do błony komórkowej jest już wyraźniej zaznaczona]. Wirusy występują w dwóch postaciach funkcjonalnych: pozakomórkowej (spoczynkowej), określanej jako wirion, oraz wewnątrzkomórkowej (aktywnej) zawierającej w komórce gospodarza materiał genetyczny pozbawiony białkowego płaszcza. [czy za część wirusa uznać tylko materiał genetyczny? A co z enzymami, rybosomami itd., z którymi współpracuje? ] Wirusy wykorzystują procesy metaboliczne komórki gospodarza do namnażania się i tworzenia potomnych cząstek (…); namnażając się hamują syntezę komórki. [są jak kukułka, podrzucająca swoje „jajko-DNA/RNA” by inne ptaki ponosiły koszty wysiadywania, wykarmienia] (…) Największe (np. pokswirusy) osiągają wymiary ponad 300 nm, są zatem większe od niektórych bakterii.” Wirusy mają swoją klasyfikację, zajmuje się nią Międzynarodowy Komitet ds. Taksonomii Wirusów, powołany w 1966 roku. Klasyfikacja opiera się na własnościach wirionu, organizacji genomu i sposobie replikacji

W książkach akademickich wirusy znajdziemy w podręcznika do mikrobiologii (organizmów w skali mikro).

Biologia bakterii (1979) – wirusy omówione są w osobnym rozdziale, przed bakteriami. „Wirusy są to wewnątrzkomórkowe pasożyty zwierząt, roślin i bakterii [w tym czasie grzyby zaliczane były do roślin, więc nie ma ich wymienionych w tym zestawieniu], zdolne do reprodukcji, ale – w odróżnieniu od wszystkich innych żywych organizmów pozbawione własnego metabolizmu (…) Cykl życiowy wszystkich wirusów obejmuje dwie fazy. W fazie wegetatywnej, wewnątrzkomórkowej – wirus staje się niewykrywalny morfologiczne. O jego obecności wnioskować można na podstawie zmian, jakie wywołuje. [Obecnie, dzięki znacznie bardziej zaawansowanym narzędziom, wirusy w tej fazie się wykrywa, a w zasadzie jego informację genetyczną](…)Wirusy pojawiają się w pewnym momencie w komórce w postaci form dojrzałych i wydostają się na zewnątrz. Wiąże się to z przejściem wirusa w postać wiriona. Wirus w fazie spoczynkowej, czyli wirion, ma już określoną morfologię.”

Kolejny podręcznik akademicki - Władysław J.H. Kunicki-Goldfinger „Życie Bakterii” (1982), w rozdziale pt. „Co to są drobnoustroje i jak się je bada” omówione są wirusy. „Nazwą „drobnoustroje” obejmujemy następujące, nierównorzędne zresztą pod względem systematycznym, grupy organizmów [a zatem poprawne jest nazywanie wirusów organizmami bo jest to termin używany przez naukowców w odniesieniu do wirusów]: a) wirusy; b) bakterie i organizmy bakteriopodobne; c) grzyby (zazwyczaj z wyłączeniem grzybów kapeluszowych, niezależnie od stanowiska systematycznego; d) glony jednokomórkowe i kolonijne, z wyłączeniem glonów plechowych; e) pierwotniaki.”

Poza tym tradycyjnym podziałem stosuje się inny, „bardziej naturalny, opierający się na uwzględnieniu istotnych różnic cytologicznych i fizjologicznych oraz prawdopodobnych stosunków filogenetycznych (….) wyróżnimy trzy zasadnicze grupy, zasługujące w istocie na miano nadkrólestw: a) Virales, czyli wirusy; b) Prokaryota (bakterie, organizmy bakteriopodonne – Mycoplasmatales, riketsje oraz sinice); c) Eucaryota.” Były więc próby tworzenia osobnej jednostki systematycznej dla wirusów w randze nadkrólestwa. Współcześnie nie ma chyba jednak konsensusu naukowego i różnie to w podręcznikach jest przedstawiane. Często – w tych popularnych – poprzez przemilczenie tego kłopotliwego tematu.

Dalej u Kunickiego-Goldfingera znajdujemy takie stwierdzenia: „Żywy organizm moglibyśmy określić jako zbudowany z wielocząsteczek białkowych i nukleinowych, samootwarzający się i samoregulujący system otwarty (a więc w różnym stopniu sprzężony przepływem materii, energii i informacji ze środowiskiem i zachodzącymi tam procesami).” Ta definicja organizmu żywego jest szersza w stosunku do teorii komórkowej. Bardziej uniwersalna. W niej mieszczą się wirusy.

I dalej w tym podręczniku akademickim: Virales, czyli wirusy, zbudowane są z kwasów nukleinowych, zawierających informację genetyczną niezbędna dla odtwarzania potomnych cząstek wirusa i syntezy enzymów, które by ten proces mogły przeprowadzić. Brak im jednak własnych układów enzymatycznych, jakie są potrzebne do pobierania pokarmu i przeprowadzania procesów metabolicznych (uzyskiwanie energii. Synteza enzymów i innych białek, budowa nowych cząstek wirusa). Wirusy są to więc organizmy niekompletne, rozporządzające wprawdzie informacją genetyczną, ale nie mające możliwości samodzielnie ani jej przekazać następnym pokoleniom, ani jej odczytać w przebiegu syntezy białek. Muszą więc korzystać z systemów pełnych, jakimi są komórki organizmów, zarówno Prokaryota jak i Eukaryota.” Uwstecznienie budowy a nawet materiału genetycznego jest typowe u obligatoryjnych pasożytów. Stąd ciągle aktualne pytanie: czy ta niepełna budowa wynika z uproszczenia typowego dla pasożytów czy też wynika z filogenezy, tj. zachowania właściwości życia na etapie przedkomórkowym. A jak mogłyby one funkcjonować, gdy nie było jeszcze wyizolowanych ze środowiska komórek? Tu można w skrócie napisać, że biosfera-ekosystem był przed pojawieniem się budowy komórkowej. A jej efektywność (komórka, częściowo wyizolowana ze środowiska) wyparła mniej efektywne, starze formy życia w pierwotnych „ekosystemach”.

Konkluzja z tego podręcznika brzmi tak „Wirusy stanowią więc grupę odmienną od wszystkich istot żywych i wydzielane  jako osobnej jednostki klasyfikacyjnej i systematycznej wydaje się w pełni uzasadnione.” Słuszne jest to zarówno gdy ujmujemy jako osobne nadkrólestwo w opozycji do całej reszty organizmów żywych jak i w określeniu, że są „na pograniczu”. Ni to organizmy żywe ni to układy nieożywione. Teraz oczywiście pojawia się pytanie jak traktować zaawansowane automaty i sztuczną inteligencję? W nowej formie wraca stare pytanie o wirusy i pytanie czym jest życie (biologiczne). Czy może na innych planetach istnieć życie niebiałkowe?

Jeden z kolejnych rozdziałów zatytułowany jest „Na granicy życia - wirusy”. Dobrze oddaje stanowisko nauki – wirusy znacząco odbiegają od innych organizmów żywych i umieszczane są na granicy życia, przynajmniej komórkowego. Potem to określenie często pojawia się w podręcznikach szkolnych, czasem mocno uproszczone w swej lakoniczności co może budzić takie pytanie, jakie przytoczyłem na wstępie.

Na zakończenie sięgnijmy do najnowszego kompendium wiedzy biologicznej dla licealistów, studentów i nauczycieli (a także i naukowców szeroko rozumianych nauk przyrodniczych) Biologia Campbella z 2021 roku. Rozdział 19. nosi tytuł „Wirusy”. Rozpoczyna się podrozdziałem „Zapożyczone życie”. To sformułowanie trafnie oddaje istotę samych wirusów. „W porównaniu z komórkami eukariotycznymi, a nawet prokariotycznymi, wirusy są o wiele mniejsze i mają prostszą budowę. Wirus, pozbawiony struktur i maszynerii metabolicznej obecnych w komórce, jest czynnikiem zakaźnym, będącym niewiele więcej niż zestawem genów zapakowanych w białkowy płaszcz.” W tym przypadku użyto terminu „czynnik zakaźny” zamiast organizm pasożytniczy, chorobotwórczy. Skupia się na pasożytnictwie i wywoływaniu choroby a nie na budowie i relacji do innych organizmów żywych. 

Czy wirusy żyją czy nie? Ponieważ wirusy są zdolne do wywoływania wielu różnych chorób i mogą się rozprzestrzeniać pomiędzy organizmami, badacze w drugiej połowie XIX wieku [a jak wykazałem wyżej na przykładzie dwóch podręczników mikrobiologicznych także i 100 lat później – s.cz.] dostrzegali ich podobieństwo do bakterii i proponowali, by uznać je za najprostszą formę życia. Jednakże wirusy nie mogą się rozmnażać ani być aktywne metabolicznie poza komórką gospodarza” [ale wtedy konsekwentnie należałoby wykluczyć z organizmów żywych także wiele skrajnie obligatoryjnych pasożytów]. „Większość biologów obecnie badających wirusy prawdopodobnie zgodziłaby się [proszę zwrócić uwagę na brak kategorycznego stwierdzenia a jedynie przypuszczenie: "prawdopodobnie" - s.cz.], że nie są one żywe, ale istnieją na pograniczu organizmów żywych i związków chemicznychJuż nie „materii martwej, nieożywionej” ale właśnie „związków chemicznych” . Takie ujęcie pozwala ominąć rozważania czym jest życie i czy istnieje tylko w formie komórkowej. Unika się w ten sposób kontrowersji. „Proste zdanie, użyte niedawno przez dwóch naukowców, opisuje je dość dokładnie: wirusy prowadzą rodzaj „zapożyczonego życia.”" Niemniej jest to życie. Zatem nawet w najbardziej rygorystycznym podejściu do wirusów nie znajdziemy podstaw by zaliczyć je do biotopu ze względu na ich „nieożywiony” charakter. W tym samym rozdziale autorzy piszą „W tym rozdziale zajmiemy się biologią wirusów – rozpoczniemy od ich budowy, a następnie opiszemy, w jaki sposób się replikują.” Takich stwierdzeń nie stosuje się w odniesieniu do czynników abiotycznych w ekosystemie.

Kolejny podrozdział w tym podręczniku nosi tytuł „Ewolucja wirusów”. „Na początku tego rozdziału postawiliśmy pytanie, czy wirusy są żywe czy nie. Rzeczywiście, nie mieszczą się one w naszej definicji organizmów żywych (…). Czy powinniśmy zatem traktować wirusy jako najbardziej złożone połączenie cząsteczek obecnie w naturze czy też jako najprostsze formy życia? Tak czy inaczej, musimy nagiąć nasze powszechnie przyjęte definicje. Chociaż wirusy nie potrafią się replikować [samodzielnie - s..cz], ani przeprowadzać niezależnych przemian metabolicznych, fakt, iż korzystają z kodu genetycznego powoduje, że trudno jest zaprzeczyć ich ewolucyjnym związkom ze światem ożywionym.”

Wszystkiego w jednym artykule nie da się szczegółowo wyjaśnić. Zasygnalizuję tylko problem początków życia. Najprawdopodobniej wirusy są żywą skamieniałością z początków ewolucji życia biologicznego na Ziemi. W pewnym uproszczeniu można napisać, że najpierw był ekosystem, potem pojawiły się organizmy komórkowe. Wirusy byłyby zatem reliktem z czasów przedkomórkowego świata RNA? Już wtedy były luźnymi elementami o charakterze pasożytów? Obok innych cząstek typu plazmidy i ruchome elementy genetyczne? Nad tym właśnie się głowią naukowcy i szukają rozstrzygających argumentów. Niestety, w skamieniałościach takie struktury się nie zachowują. Znajdujemy jedynie ślady po organizmach komórkowych, bo oddzielająca od środowiska błona komórkowa i ściana komórkowa (u roślin) zostawia ślady w strukturze skały. Pozostają więc próby tworzenia życia syntetycznego, by eksperymentalnie zbadać i udowodnić funkcjonowanie życia przedkomórkowego i poznać początki abiogenezy. Temu poświęcę kolejny wpis na blogu. 

Wiriony można porównać do zarodników i nasion. Dlaczego? Bo są fazą cyklu życia, fazą spoczynkową i dyspersyjną. Podobna funkcja a więc można mówić o analogii (a nie o homologii). Z tym, że wirion w kapsydzie nie ma budowy komórkowej a zarodniki, nasiona i inne propagule mają. Funkcja taka sama choć budowa inna. Można mówić o analogii w cyklu życiowym i funkcjach ekosystemowych a nie homologii (ciągłości filogenetycznej i funkcjonalnej). 

W kolejnej części rozwinę skrót ekosystem = biotop + biocenoza i zajmę się rozważaniem pierwszych ekosystemów, w tym w świecie RNA, świecie przed komórkowym. 

Ciąg dalszy tu: Wirusy - co było pierwsze organizm komórkowy czy ekosystem?

Wykorzystane źródła
  • Biologia Campbella z 2021 roku
  • Biologia bakterii, K. Kotełko, L. Sedlaczek, T. M. Lachowicz, wyd. drugie. PWN, Warszawa 1979,
  • Encyklopedia - biologia, Wyd. Greg, Kraków (wyd. pierwsze w 2006 roku)
  • Encyklopedia biologiczna. Wszystkie dziedziny nauk przyrodniczych, T. XI Tk-Wr, Kraków 2000.), hasło „Wirusy” napisane przez prof. dr hab. Izabela Zgórniak-Nowosielska z Uniwersytetu Jagiellońskiego
  • Władysław J.H. Kunicki-Goldfinger Życie Bakterii, wyd. IV zmienione, PWN, Warszawa 1982, 
  • Słownik biologia (z dopiskiem na okładce „wydanie polecane przez nauczycieli”) Wyd. Greg, Kraków 2007
  • Wikipedia, hasło „Wirusy” https://pl.wikipedia.org/wiki/Wirusy (dostęp kwiecień 2021)

Czytaj też: Planeta wirusów. Czy wirusy sterują życiem na Ziemi? (książka Carla Zimmera)

14.04.2021

O katastrofach wynikających z braku dyskusji


Dyskusja jest testowaniem, symulacją, sprawdzaniem "przed". Trzy razy pomyśl zanim raz zrobisz - to przysłowie w odniesieniu do dyskusji nabiera szerszego wymiaru, bo w myśleniu "przed" bierze udział więcej osób, z różnymi doświadczeniami, kompetencjami i punktami widzenia. Daje to znacznie szerszy obraz problemu i możliwości. To tak jak patrzeć oboma oczami lub tylko jednym. Gdy używamy jednego oka mamy nie tylko węższe pole widzenia ale brakuje stereoskopii i możliwości ocenienia odległości od obserwowanych przedmiotów. 

Owszem, dyskusja zabiera czas i energię. Może rodzic niecierpliwość i pokusę stylu autorytarnego, dowódczego. Bo co tracić czas na dyskusję? Przecież prościej i łatwiej wydać polecenia i działać. Szybko i sprawnie. 

Jeśli nie dyskutujemy a od razu wcielamy pomysły w życie lub wydajemy polecenia to działamy szybko, nie tracimy czasu na społeczne konsultacje, czy uzgodnienia z pracownikami, studentami, uczniami. W wielu sytuacjach taki proces przynosi dobre rezultaty. Zwłaszcza w rutynowych działaniach, wcześniej sprawdzonych, wielokrotnie przećwiczonych. Sukces wynika z wiedzy i doświadczenia kierownika. I tego, że nie zmienia się otocznie, środowisko.

W działaniach nowych, kreatywnych, taki sposób zarządzania najczęściej przynosi porażkę. To tak, jakby zbić termometr - choroby nie zobaczymy, wszystko wydaje się być bezproblemowe. Tak jak usunięcie hamulców w samochodzie - po co tracić czas na montowanie hamulca i uczenia się obsługi?. Bez hamulców samochód jedzie. Nawet szybko. Ale na zakręcie może dojść do katastrowy. Straty są bez porównania większe niż czas poświęcony na społeczne konsultacje i dyskusje przed działaniem.

Zderzenie z rzeczywistością będzie bolesne. Jeśli nie chcesz dyskutować (zbiorowa wyobraźnia dokonuje symulacji procesu) i nie cierpisz głosów odmiennych i krytycznych (chcesz na dodatek działać szybko), to musisz znosić krytykę po wpadce i doświadczać smakowania porażki. Wybieraj, co wolisz, pozory sukcesu teraz (z odroczoną czasową porażką) czy trudy teraz a sukces później (odroczona nagroda).

Porażkę tę widać nawet jeśli odizolujesz się od głosów zewnętrznych Nawet jak otoczysz się gronem dworskich klakierów. Nawet jak nie słuchasz. Bo pracownicy boją się wprost powiedzieć (strach przed mówieniem bo szef zaraz przeczołga i odreaguje swoje niezadowolenie). 

Dyskusja zabiera czas i energię. Ale jest wcześniejszym symulowaniem procesu, niczym w komputerze. Ważne i kosztowne przedsięwzięcia, prototypy są sprawdzane w formie symulacji komputerowych. Dopiero tak sprawdzony i zoptymalizowany prototyp trafia do produkcji. I kolejnego sprawdzania już w warunkach realnych. Tak, dyskusja jest kosztowna, emocjonalnie. Na dodatek trzeba stworzyć dobre środowisko do otwartej dyskusji (tak jak opracowanie programu symulacyjnego). By pracownicy nie bali się dyskutować, wyrażać swojej opinii, zgłaszać własnych pomysłów. W przeciwnym razie bajka "O nowych szatach króla" znajdzie kolejne wykonanie utworu. Kolejne, lokalne wykonanie tegoż ponadczasowego utworu, w formie oryginalnej adaptacji.